MZD Kielce - Węzeł Grunwaldzka-Żytnia/Żelazna-Armii Krajowej
- kamilkw
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1458
- Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
- Lokalizacja: Morawica/Kielce
Skrzyżowanie się przeciąża bo ma 2 pasy? A to rewelacja. Miasto jest zapchane bo ma niewydolny system komunikacyjny. Na zachodzie owszem jest mnóstwo buspasów i świetna komunikacja zbiorowa ale idzie to w parze z nowoczesną siecią komunikacyjną. Jak tutaj ktoś dobrze powiedział autobusami jeżdżą osoby starsze, studenci i Ci którzy nie mają samochodów. I raczej nie zmusisz kogoś żeby po 8 godzinach ciężkiej pracy wracał do domu autobusem. Korki tworzą się dlatego, że wszyscy muszą być w jednym miejscu w tym samym czasie. Zwężanie głównych arterii miejskich jest czystą głupotą.
pletwa
- Jezpir
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1130
- Rejestracja: 7 sierpnia 2007, o 14:24
- Lokalizacja: Kielce, KSM Nord
Nie analizowałem ogólnego modelu komunikacyjnego naszego miasta. Stwierdziłem jedynie, że dyskusja odbiegła od tematu węzła Grunwaldzka-Żytnia, a Tobie nie podoba się głównie to, że Żelazna jest droga wojewódzką, a krytyka wiaduktów jest jedynie pochodną.Masmix pisze:Zaczynasz analizować "ogólny model komunikacyjny", a dziwisz się dlaczego wspominam o zewnętrznych obwodnicach... W skrócie powiem tak: mamy ruch tranzytowy w centrum miasta, a założeniem jest jeszcze większe ułatwienie mu "życia" zamiast "pozbawienie praw" i wyrzucenie poza miasto.
Następnie omawiałem sytuację na skrzyżowaniu Żytnia/Grunwaldzka oraz starałem się omówić strukturę ruchu samochodowego i sposoby na jego ograniczenie. Punkt, w którym piszę o S7, mówi o próbie ograniczenia ruchu tranzytowego "od Częstochowy", a nie analizą modelu komunikacyjnego.
Nie, nie zgadzam się. Znowu wyciągasz błędny wniosek z tego co napisałem. (Muszę to jeszcze raz przeczytać, bo chyba niezbyt jasno się wyraziłem, że zrozumiałeś mnie odwrotnie.) Twierdziłem, że teraz jest już zbyt późno na tego rodzaju zmiany, bo by je wprowadzić należałoby przeprowadzić dość karkołomną procedurę, która trwałaby z rok i kosztowała miasto kolejne kilkanaście milionów złotych. Myliłem się, ale nie ze względów o których wspominasz. Pomyliłem po prostu wiadukty. Jeszcze można zrobić tam węzeł, bo część wiaduktu nad torami jest wyłączona z budowy Węzła Żelazna. Czy to może rozwiązać problem zatłoczonego skrzyżowania Grunwaldzka/Żelazna. Wątpię. Mielczarskiego ma zbyt małą przepustowość, by przejąć ruch z Krakowskiej. No i jadąc Krakowską-Armii Krajowej-Żelazną-Zagnańską jedzie się wręcz prosto, a tu byłby "łamaniec". Ponadto - jak już pisałem - problem na skrzyżowaniu narasta i nie można z nim już czekać.Masmix pisze:Ktoś robi coś głupiego, postanawia brnąć dalej zgodnie z głupotą, a jak nagle ktoś mówi, że to głupota, to Ty piszesz, że już lepiej dalej robić głupotę, bo tak będzie łatwiej i nikt nie poniesie konsekwencji głupoty. Zgadzasz się?
Co do Mielczarskiego. Już ponad rok temu dyskutowaliśmy tu na forum o tym, że Mielczarskiego powinna mieć dogodne połączenie z 1 Maja. Że usprawniłoby to komunikację w mieście, że ucywilizowałoby to ulicę i okolicę. Część osób nawet sugerowała połączenie Mielczarskiego z Węzłem Skrzetle. To nie byłoby takie złe.
Tak. Głównie z pojazdami. Ale zdarzają się też z pieszymi. Poza tym zwiększy się bierne bezpieczeństwo pieszych w wyniku budowy wiaduktów.Masmix pisze:A obecnie to skrzyżowanie jest niebezpieczne dla pieszych? Liczba wypadków związana jest głównie z pojazdami.
Realne. Tylko niewystarczające. Rondo + wiadukty, które wyeliminują dużą część ruchu powinny wystarczyć. Na jak długo? Pewnie na kilka lat. Zatem musimy wpłynąć na władze, by nie spoczęła na laurach, tylko zrobiła coś w kierunku zmniejszenia liczby podróżujących własnym pojazdem na rzecz KM. Co do bus-pasów przez wyspę - zastanawiam się jak wpłynie to na ilość kolizji na rondzie. Tak duża liczba uprzywilejowanych (bo rozumiem, że taki status będzie miał bus-pas) ciągów ruchu może powodować niemały zamęt. A już teraz część kierowców jak ognia boi się rond.Masmix pisze:Przedstawiłem pomysł ronda. ... Realne?
PS. Bardzo mi przykro, że jednak nie zdążyłem z edycją swojego postu i przeczytałeś niestosowne jego fragmenty. Przepraszam.
Jeżpir
- tomasz2719
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 867
- Rejestracja: 8 marca 2008, o 00:19
- Lokalizacja: Kielce
Chyba w lipcu i sierpniu widziałem. No ale jak tak mówisz, to pewnie nie ma, Ty tam mieszkasz, a ja tylko turystycznie bywam@tramwajem, nie wiem gdzie widziałeś non stop zaparkowane samochody na Żytniej? Może na chodniku. Postoju Taxi również tam już nie ma.
Na normalnym skrzyżowaniu rondo ma tę przewagę, że zmniejsza liczbę faz świateł, tym samym zwiększając przepustowość. Natomiast jeśli rondo jest poprzecinane w obu kierunkach torowiskami/buspasami przez środek to znikają strefy akumulacji do lewoskrętu (no chyba że km sobie sama wzbudza swoją fazę, ale to wciąż nierealne w PL) i i tak musi być osoba faza dla tej relacji. Dlatego często na rondach "ugina" się torowisko tak, żeby biegło jak najbliżej wylotu strefy akumulacji i była ona jak największa. Jeśli relacja lewoskrętna nie jest jakaś potężna to na w miarę dużym rondzie da się tak zrobić.MadMike pisze:Skoro światła, to po co rondo??
Mam nadzieję, że zrozumiale to napsiałem.
http://fotozajezdnia.pl/details.php?ima ... ode=search - tutaj lewoskręt "wgłąb” zdjęcia ma dużą strefę, natomiast w poprzek przecina ją PAT i dlatego jest osobna faza do lewoskrętu.
- MadMike
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1127
- Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
- Lokalizacja: Kielce/Warszawa
Nieprawda Ice...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rondo_Grun ... w_Krakowie
Poza tym to przecież widać na zdjęciu...
Na prawdziwym rondzie zazwyczaj nie ma świateł... Obowiązuje zasada prawej ręki jak w przypadku kieleckiego Rynku, lub pierwszeństwa ruchu na rondzie jak w przypadku pozostałych rond kieleckich.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rondo_Grun ... w_Krakowie
Poza tym to przecież widać na zdjęciu...
Na prawdziwym rondzie zazwyczaj nie ma świateł... Obowiązuje zasada prawej ręki jak w przypadku kieleckiego Rynku, lub pierwszeństwa ruchu na rondzie jak w przypadku pozostałych rond kieleckich.
No jasne, myślałem że cały czas jest mowa o skrzyż. z wysp. centr. wszak miejsca tam macie wystarczająco dużo na takie rozwiązanie, szczególnie z tymi szerokimi pasami zieleni.MadMike pisze:Trzeba zacząć od tego, że Rondo Grunwaldzkie w Krakowie nie jest wcale rondem, tylko skrzyżowaniem z wyspą centralną w kształcie koła....
A rondo klasyczne hm... powyżej dwóch pasów nie ma moim zdaniem sensu, za dużo przeplatania się kierunków ruchu, przynajmniej na niewielkich rondach.
Jeśli chodzi o wielkość - o ile buspasy będą na zewnątrz to myślę że jest wystarczająco dużo miejsca na akumulację, ale mogę się mylić bo nie wiem jak tam wygląda natężenie dla poszczególnych relacji. Na oko chyba się zmieszczą 3 osobówki na długość, nie? Razy trzy pasy to daje minimum 9 pojazdów w jednym cyklu, a zawsze można wydłużyć lewoskręt w zależności od pory dnia.
- MadMike
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1127
- Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
- Lokalizacja: Kielce/Warszawa
Czy nie można?? Wszystko można... Pytanie jest za jakie pieniądze... Trzeba by po pierwsze kompletnie przebudować te drogi poszerzając je na tym odcinku... Po drugie należałoby rozebrać wiadukty i zbudować nowe o szerszym świetle, trójprzęsłowe zamiast dwuprzęsłowych (aby pod środkowym przęsłem między podporami poprowadzić buspasy).
W obecnym stanie rzeczy wygląda to tak że szans na buspasy nie ma... Ulice: Żytnia na całej długości i Grunwaldzka na kluczowym odcinku, mają zbyt wąskie pasy rozdziału, aby poprowadzić na nich dwa pasy jezdne.
Wiadukt przeszkadza z oczywistych powodów. Nie zmieści się pod nim żaden dodatkowy pas ruchu. Nawet gdyby pasy rozdziału na Żytniej i Grunwaldzkiej były szersze i udałoby się na nich wygospodarować buspasy i przystanki, to bez poszerzenia wiaduktów niewiele to da... Autobusy musiałyby się wtedy włączać w ruch tuż przed tym "wąskim gardłem", co w szczycie mogłoby być trudne.
Niestety w Kielcach w czasach głębokiej komuny, kiedy cała infrastruktura była planowana i budowana, nie przewidywano rozwiązań typu tramwaj, czy buspas... Dlatego w tej chwili jest tak jak jest... I nie ma co się porównywać do Krakowa, Wrocławia czy Warszawy, które były planowane na innych zasadach i w których tramwaje jeździły już w XIX wieku. W czasach gdy powstawały nasze wspaniałe rozwiązania komunikacyjne, nie znano pojęcia "korek"... Wtedy te wszystkie trasy obywatel mógł pokonać prawie bez zdejmowania nogi z gazu w godzinach szczytu własną Warszawą...
W obecnym stanie rzeczy wygląda to tak że szans na buspasy nie ma... Ulice: Żytnia na całej długości i Grunwaldzka na kluczowym odcinku, mają zbyt wąskie pasy rozdziału, aby poprowadzić na nich dwa pasy jezdne.
Wiadukt przeszkadza z oczywistych powodów. Nie zmieści się pod nim żaden dodatkowy pas ruchu. Nawet gdyby pasy rozdziału na Żytniej i Grunwaldzkiej były szersze i udałoby się na nich wygospodarować buspasy i przystanki, to bez poszerzenia wiaduktów niewiele to da... Autobusy musiałyby się wtedy włączać w ruch tuż przed tym "wąskim gardłem", co w szczycie mogłoby być trudne.
Niestety w Kielcach w czasach głębokiej komuny, kiedy cała infrastruktura była planowana i budowana, nie przewidywano rozwiązań typu tramwaj, czy buspas... Dlatego w tej chwili jest tak jak jest... I nie ma co się porównywać do Krakowa, Wrocławia czy Warszawy, które były planowane na innych zasadach i w których tramwaje jeździły już w XIX wieku. W czasach gdy powstawały nasze wspaniałe rozwiązania komunikacyjne, nie znano pojęcia "korek"... Wtedy te wszystkie trasy obywatel mógł pokonać prawie bez zdejmowania nogi z gazu w godzinach szczytu własną Warszawą...
Skrzyżowanie jest przeciążone gdyż jego przepustowość nie jest przewidziana na dwupasmowe drogi dojazdowe.kamilkw pisze:Skrzyżowanie się przeciąża bo ma 2 pasy? A to rewelacja.
Jakiś sondaż przeprowadziłeś, że tak twierdzisz? Powiesz mi, że np. w Krakowie czy Warszawie też wszyscy jeżdżą samochodami do pracy?kamilkw pisze:Jak tutaj ktoś dobrze powiedział autobusami jeżdżą osoby starsze, studenci i Ci którzy nie mają samochodów.
Nie "muszę" zmuszać, "mogę" stworzyć warunki do komfortowego i szybkiego przejazdu komunikacją miejską. Jeśli powiesz mi, że po 8 godzinach ciężkiej pracy wolisz stać w korku, wkurzać się na to, że stoisz i wdychać wszystkie spaliny wydzielane przez samochody stojące obok... zamiast przespacerować się wśród zieleni na i z przystanku nie martwiąc się o to, że prowadzisz samochód i będąc zmęczony możesz spowodować wypadek... to uznam, że jesteś niespełna rozumu.kamilkw pisze: I raczej nie zmusisz kogoś żeby po 8 godzinach ciężkiej pracy wracał do domu autobusem. Korki tworzą się dlatego, że wszyscy muszą być w jednym miejscu w tym samym czasie.
Poszerzanie i budowa wiaduktu za 70 mln zł to mądrość objawiona.kamilkw pisze:Zwężanie głównych arterii miejskich jest czystą głupotą.
Zauważyłem. Ale swój wywód na temat głupoty odniosłem do węzła Żelazna i planowanego wiaduktuJezpir pisze:Pomyliłem po prostu wiadukty.
A jak zmierzyłeś tą przepustowość? Z tego, że jedzie się "wręcz prosto" wynika tylko tyle, że kierowca mocniej naciśnie na gaz... i nic więcej. Dobrze wiesz jaki z tego wniosek dla ogólnego bezpieczeństwa.Jezpir pisze:Mielczarskiego ma zbyt małą przepustowość, by przejąć ruch z Krakowskiej. No i jadąc Krakowską-Armii Krajowej-Żelazną-Zagnańską jedzie się wręcz prosto, a tu byłby "łamaniec".
Tylko wobec mglistej wizji "Nowego miasta" (btw. już mamy Nowy Świat w cały świat
Bierne bezpieczeństwo?... Ja nie rozumiem, powiedz coś więcej. W poprzednich postach tego tematu stwierdziłem za to jakie będą negatywne aspekty dla pieszych.Jezpir pisze:Tak. Głównie z pojazdami. Ale zdarzają się też z pieszymi. Poza tym zwiększy się bierne bezpieczeństwo pieszych w wyniku budowy wiaduktów.
Nie "zrobiła coś" tylko stworzyła warunki, które wyrównają szanse komunikacji miejskiej w konkurencji z transportem samochodowym (większe częstotliwości, dogodne przesiadki, wydzielone pasy, przystanki dla ludzi, a nie takie, które nie przeszkadzają kierowcom... i szereg innych działań)Jezpir pisze:Zatem musimy wpłynąć na władze, by nie spoczęła na laurach, tylko zrobiła coś w kierunku zmniejszenia liczby podróżujących własnym pojazdem na rzecz KM.
Też się zastanawiam i jestem skłonny zgodzić się z Tobą. Chyba trzeba tu wypracować inne rozwiązanie.Jezpir pisze:Co do bus-pasów przez wyspę - zastanawiam się jak wpłynie to na ilość kolizji na rondzie. Tak duża liczba uprzywilejowanych (bo rozumiem, że taki status będzie miał bus-pas) ciągów ruchu może powodować niemały zamęt.
OjejJezpir pisze:A już teraz część kierowców jak ognia boi się rond.
MadMike pisze:Poza tym w naszym wypadku nie rozchodzi się o duże rondo, tylko o małe rondko, co widać na załączonych obrazkach.
Chodzi o rondo turbinowe wielkości podobnej jak po drugiej strony Żytniej, także nie wiem o jakim "małym rondku" mówisz MadMike.tramwajem pisze:No jasne, myślałem że cały czas jest mowa o skrzyż. z wysp. centr. wszak miejsca tam macie wystarczająco dużo na takie rozwiązanie, szczególnie z tymi szerokimi pasami zieleni.
Buspasy między jezdniami tylko zmniejszą dostępność komunikacji miejskiej dla pieszych. Na Żytniej te buspasy "już prawie są"... mówiłem o utrudniających zwężeniach. W zasadzie na Grunwaldzkiej potrzebny jest buspas tylko w stronę wiaduktu.michal_ck pisze: A nie można bus pasów zrobić po środku na Grunwaldzkiej od skrzyżowania z Jagiellońską oraz na Żytniej do rodna Giedroycia?
Taak? A 70 mln i tak nie działa na wyobraźnieMadMike pisze:Czy nie można?? Wszystko można... Pytanie jest za jakie pieniądze...
Tak jak już wspomniałem: z Żytnią nie ma większego problemu. Kwestia rozwiązania wjazdu autobusów na ronda.MadMike pisze:W obecnym stanie rzeczy wygląda to tak że szans na buspasy nie ma... Ulice: Żytnia na całej długości i Grunwaldzka na kluczowym odcinku, mają zbyt wąskie pasy rozdziału, aby poprowadzić na nich dwa pasy jezdne.
Koszt wydzielenia pasa dla autobusów na Grunwaldzkiej to separatory i oznakowanie.
Naprawdę? Ta "głęboka komuna" dalej siedzi w planowaniu (a co gorsza jest popierana przez społeczeństwo), co widać po takich projektach jak węzeł Żelazna, ekspresówka przez całe miasto i te nieszczęsne wiadukty...Niestety w Kielcach w czasach głębokiej komuny, kiedy cała infrastruktura była planowana i budowana, nie przewidywano rozwiązań typu tramwaj, czy buspas...
Może to dlatego, że był to okres gdzie budowano szerokie na kilka pasów arterie, bardzo często (właśnie w tych większych miastach) kosztem likwidacji torów tramwajowych, które "przeszkadzały", hm..?Dlatego w tej chwili jest tak jak jest... I nie ma co się porównywać do Krakowa, Wrocławia czy Warszawy, które były planowane na innych zasadach i w których tramwaje jeździły już w XIX wieku.

