Wojewoda: Panika kryzysowa to najgorszy doradca
Rozmawiał Ziemowit Nowak
2009-02-02, ostatnia aktualizacja 2009-02-02 19:14
Nie powołuję specjalnego sztabu antykryzysowego. Ale zmienimy podejście do służb socjalnych. Będziemy uczyć pracowników tych służb, jak pracować w tym trudnym okresie z klientem ich instytucji - mówi wojewoda Bożentyna Pałka-Koruba
Ziemowit Nowak: Boi się Pani kryzysu?
Bożentyna Pałka-Koruba*: Nie mam takich strachów, że coś mnie może bardzo zaskoczyć. Najbardziej boję się tego, co dzieje się w ludzkich głowach, psychologicznych aspektów obecnej sytuacji. Bo najgorsza byłaby taka panika kryzysowa. My w tej chwili, dzisiaj, ten kryzys mamy tylko w głowie.
Ale przecież kolejne zakłady w naszym województwie ogłaszają zwolnienia pracowników lub ograniczenia czasu pracy, co się wiąże z mniejszymi zarobkami. To są konkrety, nie tylko obawy.
- Tak, ale myślę, że wiele firm wykorzystuje obecną sytuację do przeprowadzenia restrukturyzacji, którą i tak planowały. Czyszczą sobie przedpole. Takie mam sygnały na przykład z banków, które tak czy inaczej w perspektywie najbliższych lat planowały ograniczenie liczby oddziałów terenowych. Robią to teraz. W skali społecznej kryzysu jeszcze tak bardzo nie widać.
Co może wojewoda?
- Właściwie niewiele. Nie będę snuć czczych rozważań, jak ja mogę złagodzić sytuację kryzysową, bo byłaby to nieprawda. Wspomagam wszystkie te działania, które rząd zaordynuje w dziedzinie wsparcia dla przedsiębiorstw i w pakiecie usług socjalnych. Na terenie województwa świętokrzyskiego zmienimy podejście do służb socjalnych. Dzisiaj była narada na ten temat. Ten rok powinien być rokiem pracy socjalnej. Będziemy uczyć pracowników służb socjalnych, jak pracować w tym trudnym okresie z klientem ich instytucji. Mniej biurokracji, mniej zajmowania się wyłącznie przyznawaniem pieniędzy, więcej pracy w terenie.
Do tego trzeba ludzi.
- Tak, trzeba zwiększyć liczbę asystentów socjalnych. W tej chwili działa ich tylko między 10 a 20, tylko w Kielcach. To jest praca długodystansowa, o wiele trudniejsza niż urzędnika. Po prostu idzie się w teren, robi profil rodziny i się z nią pracuje. Myślę, że w każdej gminie powinno być minimum dwóch asystentów socjalnych.
Czyli ponad 200 na województwo. Skąd ich brać, spośród już zatrudnionych w MOPS-ach i PCPR-ach czy rekrutować nowych?
- Muszą mieć przynajmniej skończoną szkołę pracowników socjalnych, czyli będą to raczej już zatrudnieni w tych służbach. Bez tego nie ruszymy.
Czy w urzędzie wojewódzkim ma Pani odpowiednie kadry, ludzi, którzy mogą doradzać, proponować rozwiązania w związku z kryzysem gospodarczym?
- Nie powołuję jakiegoś sztabu antykryzysowego. Uważam, że wystarczy Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego. W komisji spotykają się wszystkie zainteresowane strony, które mogą na ten temat rozmawiać. Ja przewodniczę komisji, z urzędu wojewódzkiego jest jeszcze pani Joanna Bujała. Ona wcześniej była dyrektorką wydziału polityki społecznej, od wielu lat uczestniczy w szkoleniach na szczeblu centralnym, które poszerzają wiedzę na temat dialogu trójstronnego. Obecnie jest pracownikiem wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego. Gdyby jednak zaszła taka potrzeba, jestem w stanie szybko sztab antykryzysowy powołać.
A Pani osobiście czuje się osobą kompetentną do radzenia sobie z - być może - największym światowym kryzysem gospodarczym od stu lat? Żaden Pani poprzednik nie musiał odpowiadać na takie pytanie...
- Cieszę się, że ono padło. Największe w tej chwili zadanie to jest kwestia tworzenia takiego psychologicznego portretu tego kryzysu, gdzie nazywa się rzeczy w sposób nie straszny, ale po imieniu. To podejście widać też w niektórych gazetach - rady, jak sobie radzić w czasach kryzysu, co robić, jak działać pozytywnie. Nie eskalować paniki bez żadnych przykładów. Panika jest najgorszym doradcą. Stan depresji społecznej jest największym szkodnikiem.
Ma Pani pomysł, jak wspierać, doradzać firmom?
- Tak. Jesteśmy w kontakcie z Państwową Inspekcją Pracy, która już podjęła takie działania. Będziemy korzystać z ich pomocy fachowej, bo to oni pierwsi wiedzą, że coś złego dzieje się w firmie. Oni są w stanie udzielić fachowej pomocy przedsiębiorcy - jak inaczej może on sobie poradzić, niż tylko organizując zwolnienia grupowe.
Chodzi o ograniczenie czasu pracy?
- Tak, to jest jeden ze sposobów.
A jakiś specjalny pomysł na pomoc tym, którzy stracili pracę?
- Tutaj wojewoda może niewiele. Nie będę deklarować, że będę każdemu bezrobotnemu pomagać. Natomiast jestem gotowa wejść do każdej pomocy, która zakłada łagodzenie skutków kryzysu.
Wracając na Pani podwórko. Już obcięła Pani budżet o 10 proc., jak kazał premier? Będą zwolnienia?
- Nie, zwolnień nie będzie. Ale cięcie kosztów było bolesne, mieliśmy tylko półtora dnia, wysłaliśmy nowy budżet w piątek. Każdy wydział i podległa służba musiały zmniejszyć go o te 10 proc. W sumie daje to 73 mln zł.
Ale przecież są małe, ale ważne służby, które już mają minimalne budżety. Co z nimi?
- Zainteresowanych poinformowałam, że będę próbowała im pomóc w ramach mojej rezerwy. Zdaję sobie sprawę, że na przykład Inspekcja Jakości Artykułów Rolnych i Spożywczych czy choćby Straż Rybacka to inspektorzy, którzy ustawowo muszą robić inspekcje w terenie. Nie może im na przykład zabraknąć na paliwo.
Gdyby się sprawdził najczarniejszy scenariusz: Polskę dotyka wieloletni kryzys, na którym siłą rzeczy najbardziej stracą najbiedniejsze regiony jak nasz, co wtedy?
- Mam taki scenariusz, ale go dzisiaj nie zdradzę. I wierzę, że się on nie spełni.
Bożentyna Pałka-Koruba*, wojewoda świętokrzyski. Bezpartyjna. Pochodzi z Buska-Zdroju. Urodziła się w 1953 roku. Jest absolwentką Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończyła także Studium Podyplomowe w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach. Była nauczycielką w Zespole Szkół Zawodowych w Busku-Zdroju. W latach 1994-1999 roku pracowała jako kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w tym mieście. Następnie została dyrektorką Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz zastępczynią burmistrza Buska-Zdroju.
Źródło:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... radca.html