
Rozwój regionalny
Co z tą metropolią?
Ma wspierać te miasta, których rozwój wpłynie na powodzenie gospodarcze całego kraju, a także zmniejszyć różnice dzielące Polskę od innych państw Unii Europejskiej. Nad jej projektem trwają gorące dyskusje. Ustawa metropolitalna, bo o niej mowa, budzi w naszym kraju liczne kontrowersje. I choć do tej pory nie ma jeszcze konkretów, są szanse, że tego typu obszar powstanie również w naszym regionie. Niewątpliwie ważny element stanowią chęci i zaangażowanie lokalnych władz. A wszystko to ponad wszelkimi podziałami. Chęci są, ale czy wystarczą?
Po co nam metropolie?
Powstało szereg opracowań, koncepcji i definicji metropolii, a raczej obszaru metropolitalnego, bo o takim się najwięcej ostatnio mówi. Tak brzmi jedna z nich zaczerpnięta z Wikipedii, źródła z którego najchętniej korzystają internauci: "To gęsto zaludniony obszar składający się z kilku/kilkunastu miast położonych niedaleko znaczącego centrum miejskiego. Miasta te połączone są więzami funkcjonalnymi i ekonomicznymi. Miasto centralne (lub miasta centralne) obszaru metropolitalnego tworzy tzw. hub - centrum rozrządowe całego obszaru, przez które przebiegają wszystkie linie komunikacyjne”... A jak ma się to do polskiej rzeczywistości?
Nie wiadomo, czy w naszym kraju w ogóle doszłoby kiedykolwiek do dyskusji na temat organizowania tego typu obszarów, gdyby nie polityka Unii Europejskiej. A członkostwo Polski w jej strukturach zobowiązuje. Według działającego w unijnych strukturach Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego obszary metropolitalne odgrywają kluczową rolę w realizacji gospodarczych, społecznych i ekologicznych celów strategii lizbońskiej. Stanowią one bowiem główne ośrodki kształcenia, badań, innowacji, rozwoju najnowszych technologii, tworzenia nowych rodzajów działalności i promowania przedsiębiorczości. Są także głównymi węzłami transportu i telekomunikacji, co ułatwia nawiązywanie kontaktów przez przedsiębiorstwa, uniwersytety i ośrodki badawcze. Prace nad realizacją w/w zobowiązań w naszym kraju trwają już dość długo, ale ustawa metropolitalna (właściwa nazwa, która ma obowiązywać to „Ustawa o rozwoju miast, centrach rozwoju regionalnego i obszarach metropolitalnych”) to pomysł rządzącej Platformy Obywatelskiej.
Pomysł na staropolską metropolię
Według specjalistów, w Polsce unijnym standardom obowiązującym metropolię odpowiadają dwa, najwyżej trzy ośrodki. Jednak rząd nie patrząc na nie, w kolejnych projektach wymienia miasta, które mają szansę zdobyć ten status. I tak w przedostatniej wersji pojawiła się koncepcja dwunastu ośrodków. Jako potencjalne metropolie zaczęły być wymieniane miasta mniejsze od Kielc. Na reakcję kieleckich władz nie trzeba było długo czekać. - Pomysł PO powstał, by wspierać silne ośrodki miejskie, tzw. koła zamachowe polskiej gospodarki, na przeciwieństwo koncepcji zrównoważonego rozwoju. Dlaczego my nie możemy o to zawalczyć? Rzeszów może, a my nie? – wyjaśnia Wojciech Lubawski, prezydent Kielc, który ma swój pomysł na metropolię i choć sam jeszcze nie zna rządowych szczegółów, swoją wizję zamierza realizować konsekwentnie. Dodatkową dla niego motywacją są ostatnie rządowe zapowiedzi, w których w projekcie owej ustawy rząd nie wskaże jednak konkretnej listy metropolii, a przyszłość tego typu obszarów zależeć będzie w głównej mierze od samorządów. – To dla nas ogromna szansa – komentuje zmiany Lubawski. Niedawno swoją koncepcję staropolskiego obszaru przedstawił na szerszym forum. Zaprosił do współpracy lokalnych samorządowców, a ci zainteresowali się „prezydencką wizją”. Wojciech Lubawski jest „piewcą” utworzenia na terenie województwa świętokrzyskiego Staropolskiego Obszaru Metropolitalnego. W jego skład mają wejść Kielce, Starachowice, Ostrowiec Świętokrzyski, Skarżysko-Kamienna i Końskie. Staropolska tradycja, to zdaniem prezydenta filar, na którym koncepcja ma bazować, ale to także swoista „karta przetargowa” w naszych dążeniach do osiągnięcia statusu metropolii. - Zidentyfikowaliśmy na tym terenie ponad 400 firm branży metalowej, które potrzebują zarówno kadry fachowców, jak i terenów pod inwestycje, a także wymiany informacji, a powstanie takiego obszaru i ścisła współpraca mogłoby im w tym pomóc – mówi Lubawski. Pomysł ten popiera Jarosław Wilczyński, prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego: - Przez wiele lat był tu tworzony Staropolski Okręg Przemysłowy, później Centralny Okręg Przemysłowy – przez to mamy wieloletnie tradycje przemysłowe. Do tego dochodzi jedno z najpiękniejszych pod względem przyrody miejsc w kraju. Może jeszcze nie odkryte przez wszystkich. Ziemia świętokrzyska to jeden z moim zdaniem większych potencjałów w tym zakresie. To na pewno nas wyróżnia – twierdzi prezydent Ostrowca. Drugim obszarem współpracy, na którym bazować ma SOM jest służba zdrowia. W zamyśle Wojciecha Lubawskiego szpitale będą miały za zadanie koordynować tworzenie i rozwój specjalistycznych oddziałów. - Na tym terenie jest kilkanaście szpitali, które prowadzą swoją własną politykę. – Jeśli wszyscy robią wszystko, to ta służba jest na złym poziomie – zauważa prezydent Lubawski. Jego zdaniem należy obok wspierania stałej, podstawowej działalności szpitali, konkretne dziedziny skupiać w konkretnych ośrodkach. – Dla przykładu wszyscy specjaliści w zakresie onkologii i kardiologii powinni pracować w Kielcach, Ostrowiec ma doskonałą okulistykę, a Końskie „oparzeniówkę” – wymienia Wojciech Lubawski i dodaje, że wybranie i podporządkowanie danym placówkom tzw. „wiodących” dziedzin spowoduje obopólne korzyści. - Mieszkańcy obszaru będą mogli się leczyć u naszych specjalistów, a nie wyjeżdżać poza region. Także szpitale by na tym zyskały. Dana placówka, która byłaby wyspecjalizowana w konkretnej dziedzinie, obejmowałaby swym leczeniem aż 700 tys. osób – tyle bowiem, według szacunków, ludności znajdzie się w obszarze metropolitalnym – mówi prezydent i dodaje, że nie bez znaczenia dla funkcjonowania SOM będzie baza naukowa. - W Kielcach, czy Ostrowcu są dobre uczelnie i jeśli ktoś za niewielkie pieniądze będzie mógł tu w ciągu godziny dojechać, to po co ma wybierać inne szkoły – mówi Lubawski i zdradza, że w planach ma skonsolidowanie sił kieleckich naukowców. – Przecież u nas też mogą być przeprowadzane specjalistyczne badania naukowe. Mamy znakomite laboratoria. Warto o tym pomyśleć – uważa prezydent.
Choć pomysł powstał niedawno, zdążył już wywołać dyskusje. Popiera go prof. dr hab. Kazimierz Kik, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Jego zdaniem w regionie potrzebny jest ośrodek, który pociągnie za sobą całą resztę i da im siłę motywacyjną do rozwoju. – We współczesnym świecie globalizacji potrzebne są nam tzw. „czołówki ekonomiczne”. Taki obszar z pewnością przyciągnąłby na te tereny duże inwestycje. Wzrosłoby zapotrzebowanie na siłę roboczą i tak koło gospodarze by się rozkręciło – komentuje profesor.
Komunikacyjna zapaść
Zdaniem specjalistów, nie może być metropolią miasto trudno dostępne komunikacyjnie. To nie tylko ułatwienie w przemieszczaniu się dla obecnych mieszkańców, ale impuls przyciągający nowych lokatorów - ludzi kreatywnych. Dlatego według profesora Kazimierza Kika koncepcja SOM ma pewne wady. - Najpierw mówimy o wielkich celach, a nie skupiamy się na mniejszych, bez których realizacja żadnego z projektów nie jest możliwa – twierdzi profesor. Chodzi tu o infrastrukturę lokalną. - Najpierw przygotujmy grunt pod tę ważną inwestycję, właśnie w postaci odpowiedniej infrastruktury - zauważa profesor. – Kielce, jako stolica regionu musi służyć województwu. Nie chodzi tu o coroczne „łatanie dziur”, a o całościowy program naprawy infrastruktury – mówi profesor Kik. Dostępność komunikacyjna, to najczęstszy argument przeciwników metropolitalnej koncepcji, bo niby jak w godzinę dotrzeć z Kielc do Ostrowca (takie hasło przyświeca SOM – owi), kiedy przede wszystkim drogi są w fatalnym stanie. Według Kazimierza Kika wszelkie infrastrukturalne inwestycje hamuje polityka "złych priorytetów". Jego zdaniem, w pierwszej kolejności remont dróg powinno się rozpocząć od gmin, by potem stopniowo przejść na szczebel wojewódzki. Problem jednak polega na tym, iż każdy chce skorzystać z szansy, jaką dają unijne pieniądze i do kolejnych konkursów startują zarówno duże projekty, jak i mali beneficjenci. - Tyle otrzymaliśmy pieniędzy na rozdysponowanie, ile udało się wynegocjować w strukturach unijnych polskiemu rządowi - zauważa profesor. Jednak według niego nie należy załamywać rąk. - Nie ten, lecz kolejny okres programowania jest dla nas istotny. Warto pomyśleć nad kolejnymi funduszami na lata 2013 -2017 i już teraz stworzyć listę priorytetów inwestycyjnych i oprzeć się na tzw. mikroprojektach - radzi profesor. – Najpierw pomyślmy o najmniejszych podmiotach i wielkiej regionalnej inwestycji infrastrukturalnej. Ważne jest też, by prace koncepcyjne były skoordynowane – mówi profesor. Według Wojciecha Lubawskiego komunikacja nie stanowi aż tak wielkiego problemu. - To nie jest żaden argument, czego przykładem jest zakorkowana Warszawa. Nie może tak być, że podstawowym kryterium, jakie wyznaczy ministerstwo dla pretendentów do statusu metropolii, będzie dostępność komunikacyjna. Po to budujemy obszar metropolitalny, by ją zbudować i mieć na to środki. A odległość między Kielcami i Ostrowcem nie jest czymś nadzwyczajnym. Komunikacja nie powinna być tym czynnikiem, który zaprzepaści te plany. Póki co rozwiązaniem może być wprowadzenie jednego biletu komunikacyjnego na całym obszarze – twierdzi Lubawski. Podobnego zdania jest Jarosław Wilczyński. - Możemy tutaj szukać różnych barier. Faktem jest, że głównym problemem jest komunikacja między miastami. Mamy tu kolej, lecz wymaga ona pilnej interwencji, wręcz przebudowy sieci, bo np. na odcinku kilkudziesięciu km pomiędzy Kielcami a Ostrowcem Świętokrzyskim pociąg powinien jechać najwyżej godzinę – wtedy moglibyśmy mówić o komunikacji godnej metropolii – przyznaje Wilczyński i jednocześnie dodaje, że to właśnie status metropolii daje szansę na dodatkowe środki na modernizację infrastruktury.
Bilans zysków i strat
Wraz z pomysłami pojawiły się obawy o sytuację pozostałych miast i gmin, które „nie załapały” się do koncepcji SOM. Mówi się wręcz o konkurencyjności tego obszaru i stratach, jakie poniosą inne samorządy, a przede wszystkim o nierównomiernym rozwoju. Takich obaw nie ma Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego. Jego zdaniem dyskusja na temat ustawy wywołała pozytywne reakcje. – Dyskusja nt. ustawy spowodowała, że w naszym regionie częściej mówi się o bliższej współpracy świętokrzyskich miast - zauważa marszałek. - Koncepcja SOM ma sens choćby z punktu wiedzenia związków, jakie mają wymienione w niej miasta. Zawsze pojawiają się obawy, że ktoś zyska, a inny na tym straci, dlatego niezbędne są kompromisy. Wywalczone w przyszłości przez taki obszar środki, a co za tym idzie inwestycje, zostaną przecież u nas w regionie, a to z punktu widzenia władz samorządowych jest najważniejsze – dodaje marszałek i zauważa, że na razie nie należy wysuwać zbyt pochopnych wniosków. Podobnej opinii jest Jarosław Wilczyński: - Uważam, że właśnie myślenie o stratach dla innych może zaszkodzić tej idei. Musimy myśleć o regionie jako całości. To, co będzie dobre dla metropolii, będzie dobre dla regionu świętokrzyskiego. Moim zdaniem Kielce, Ostrowiec Świętokrzyski, Skarżysko, Starachowice, Końskie, Sandomierz są potencjalnymi największymi ośrodkami wzrostu – twierdzi prezydent Ostrowca. Wojciech Lubawski, jako pomysłodawca projektu podkreśla, że w jego zamyśle nie ma żadnych prób rywalizacji z pozostałymi miastami, a konkurencja jeśli się pojawi, to tylko z pozytywnym „wydźwiękiem”. – Taka zdrowa konkurencja spowoduje, że włodarze pozostałych miast podejmą podobne inicjatywy. Przecież jest tyle możliwości – zauważa Lubawski i za przykład podaje obszary wiejskie, które wspólnie mogą stworzyć własny obszar metropolitalny.
Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze skonkretyzowanych zapisów, a przede wszystkim kryteriów, jakie dany obszar musi spełniać, by osiągnąć status metropolitalnego obszaru. Według ostatnich doniesień wynika, że poznamy je na początku 2010 roku. Do tego czasu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ma stworzyć projekt ustawy, która będzie obowiązywać w naszym kraju. A co w tym czasie będzie się dziać u nas w regionie? . – Teraz trzeba spokojnie czekać na konkrety – radzi Adam Jarubas, podobnie jak prezydent Kielc, który nie zamierza do tego czasu podejmować istotnych działań: - Nie możemy podejmować na razie żadnych decyzji, byśmy nie musieli się potem z nich wycofywać. Czekamy na reguły, wyznaczone przez władzę centralną i będziemy walczyć, bo szanse mamy duże – zapowiada Wojciech Lubawski.
źródło: wrota świętokrzyskie




