Planują inwestycje w Kielcach
Na razie w Kielcach niewiele się dzieje, ale już wkrótce inwestycje mają ruszyć w takim tempie, że... nie poznamy swojego miasta.
- Po tej fontannie,
- Po tej fontannie, założonej jeszcze przez Niemców, nie pozostanie nawet ślad - zapowiada prezydent Wojciech Lubawski (A. Piekarski)
Kielce są w ogonie największych polskich miast. Taki jest wniosek z rankingu, który porównał wydatki na inwestycje w stolicach województw. Władze pocieszają, że to cisza przed burzą, bo czeka nas budowlany boom.
Z przygotowanego przez "Rzeczpospolitą” zestawienia wynika, że w pierwszym półroczu tego roku Kielce wydały na inwestycje około 10 milionów złotych. W tym samym czasie wydatki inwestycyjne Rzeszowa i Olsztyna wyniosły po 34 miliony, Zielonej Góry 28,5 miliona, Białegostoku 33 miliony, Torunia 90 milionów, Opola 79 milionów. O co chodzi? Nie mamy pieniędzy? A może pomysłów?
OSZCZĘDZAJĄ, ŻEBY WYDAĆ
- Ani jedno, ani drugie - odpowiada Mieczysław Pastuszko, dyrektor Wydziału Projektów Strukturalnych i Strategii Miasta. - Już w ubiegłym roku świadomie ograniczyliśmy wydatki inwestycyjne. Przyczyna jest bardzo prosta: aby skorzystać z unijnych funduszy, trzeba mieć pieniądze na udział własny.
Jednym ze sztandarowych kieleckich projektów inwestycyjnych jest "Rewitalizacja zabytkowego śródmieścia miasta”. W ciągu najbliższych pięciu lat centrum Kielc ma się zmienić nie do poznania. Kosztem kilkudziesięciu milionów złotych ma być przebudowywana od wiosny przyszłego roku płyta Rynku (zniknie między innymi słynna fontanna), nowe oblicze zyskają ulice Duża i Mała (będą prawdopodobnie zamknięte dla ruchu samochodowego), przedwojenny wygląd odzyska plac Najświętszej Marii Panny przed katedrą, gruntownie odremontowane będą ulica Zamkowa i stojące przy niej budynki.
- Wizja jest taka, by począwszy od placu Świętego Wojciecha, którego remont właśnie kończymy, poprzez ulice Bodzentyńską, Rynek, Małą i Dużą, przez plac NMP, ulicę Zamkową, dochodziło się aż do parku miejskiego - mówi Mieczysław Pastuszko. - Dlatego chcemy przywrócić istniejące kiedyś przejście z okolic katedry i ulicy Zamkowej bezpośrednio do parku.
RUCH WOKÓŁ TARGÓW
Prace mają ruszyć w przyszłym, a najpóźniej w 2009 roku i zakończyć się do roku 2012. - Zmiana wizerunku śródmieścia Kielc powinna przynieść jeszcze bardziej widowiskowe efekty niż odnowa ulicy Sienkiewicza - zapowiada prezydent miasta Wojciech Lubawski.
Znacznie więcej, bo aż 268 milionów złotych ma pochłonąć projekt pod nazwą "Rozwój systemu komunikacji publicznej w kieleckim ośrodku metropolitalnym”. W tym przypadku będziemy mogli skorzystać z pieniędzy obiecanych pięciu najbiedniejszym polskim województwom w ramach programu Rozwój Polski Wschodniej. Kolejne miliony złotych nadejdą prawdopodobnie z programu Infrastruktura i Środowisko.
W tym przypadku w planach jest na przykład rozbudowa kosztem 44 milionów złotych ulicy Łódzkiej od ulicy Hubalczyków do granic miasta, być może w powiązaniu z utworzeniem tak zwanego węzła Niewachlów. Bardzo pomogłoby to w organizacji ruchu wokół Targów Kielce. Ta należąca do miasta firma też zresztą będzie się intensywnie rozbudowywać. Jak informuje prezes Targów Kielce Andrzej Mochoń, spółka chce wydać na inwestycje 106 milionów złotych, z czego połowę powinna dofinansować Unia Europejska.
- Zamierzamy między innymi zbudować nowe centrum kongresowe na tysiąc miejsc, dwie hale wystawowe wraz z parkingami podziemnymi i zmodernizować istniejące pawilony wystawowe - mówi.
NIE POZNAMY MIASTA?
- Czym są Targi Kielce dla naszego miasta nie muszę tłumaczyć - mówi Mieczysław Pastuszko. - Rozwój tej firmy wpisuje się w szerszą "Koncepcję dla Kielc”, w ramach której chcemy między innymi uruchomić Kielecki Inkubator Technologiczny, a także wspomagać rozwój wyższych uczelni i promować przedsiębiorczość.
Wśród inwestycji, które miasto chciałoby w najbliższych latach sfinansować przy pomocy pieniędzy z budżetu Unii Europejskiej, są między innymi Park Sportu i Rekreacji na Pakoszu (szacunkowy koszt - 82 miliony złotych), węzeł drogowy w ciągu ulic Żelazna, Żytnia, Grunwaldzka (39,7 miliona złotych), rozbudowa ulicy Świętokrzyskiej (26,5 miliona złotych), budowa drugiego pasa ulicy Ściegiennego od lecznicy zwierząt do granic miasta w Dyminach (154 miliony złotych), czy rewitalizacja obszarów poprzemysłowych na Wietrzni wraz z budową Centrum Geoedukacji (35 milionów złotych).
- Maksymalne dofinansowanie, jakie są w stanie udzielić fundusze unijne, to 85 procent kosztów inwestycji - mówi dyrektor Pastuszko. - Wiadomo jednak, że w większości przypadków tego górnego progu nie uda się osiągnąć. A przecież dochodzą jeszcze dodatkowe koszty, jak choćby projektowanie, czy wykupywania gruntów pod inwestycje drogowe. Dlatego teraz musimy oszczędzać na "wkłady własne”. Ale jeśli już ruszą prace, to mogę obiecać, że za kilka lat kielczanie nie poznają swojego miasta.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 4/71011005