Post
autor: Grzegorz » 29 czerwca 2007, o 11:49
Na żywo - strajk MPK, rozmowy ostatniej szansy
marc
2007-06-29, ostatnia aktualizacja 2007-06-29 11:30
Veolia oferuje pracownikom MPK takie same warunki jak w innych jej spółkach. Firma chce respektować zapisy socjalne z uchwały Rady Miejskiej, ale grozi wojną konkurencyjną, jeśli nie przejmie miejskiej spółki. Związkowcy deklarują kompromis. Trwają rozmowy w sprawie prywatyzacji MPK. Relacja na żywo.
Po trwających blisko półtorej godziny negocjacjach ekspert "Solidarności" Zdzisława Gątkiewicz proponuje powrót do rozmów nad pakietem socjalnym w mniejszym gronie, żeby się najpierw wspólne stanowisko wypracował związki. Pomysł podoba się Ryszardowi Piskulakowi ze związków branżowych.
O godz. 11.25 zakończyła się pierwsza część negocjacji.
Wcześniej prezes Veolia Polska Tomasz Rochowicz przypominał, że już na początku negocjacji proponował związkowcom z MPK, żeby odwiedzili inne spółki grupy Veolia i pogadali ze związkowcami. - Niestety "Solidarność" z tego nie skorzystała. Pozostałe związki wysłały swoich przedstawicieli i to widać w naszych rozmowach - mówi Rochowicz.
Rochowicz zapewnił, że będzie respektował gwarancje socjalne dla pracowników MPK ujęte w uchwale Rady Miejskiej z 2005 r. Chodzi o utrzymanie poziomu zatrudnienia oraz podwyżki dla załogi o 1,25 proc. powyżej progu inflacji. I uspokaja: - Teraz jest taka sytuacja na rynku, że to pracodawca szuka pracownika. Szczególnie dotyczy to kierowców. Dziwię się obawom, że Veolia będzie zwalniała ludzi.
Veolia: podpiszmy pakiet już dziś
Rochowicz zadeklarował, że nawet dziś jest gotów podpisać pakiet socjalny, który gwarantuje minimum. - Na pewno nie chcemy, żebyście mieli gorsze warunki niż nasi pracownicy w innych miastach. Jeżeli dobrze zapłacimy, to nie odejdziecie z pracy. Musimy więc podnieść pensje, bo konkurencja czeka - podkreślał Rochowicz. Zadeklarował, że jeśli Veolia wejdzie do Kielc, będą nowe, niskopodłogowe autobusy: - Prawdopodobnie od stycznia będą jeździły niskopodłogowe mercedesy, bo rozmowy z producentem są bardzo zaawansowane.
Uspokoił, że będzie też praca dla mechaników, choć tabor będzie coraz nowszy. - Chcemy, żeby MPK miało inne źródła utrzymania. Z tego powodu mechanicy mają podnosić swoje kwalifikacje na specjalistycznych szkoleniach, z myślą o obsłudze tirów i autobusów mercedesa - poinformował Rochowicz.
Rochowicz mówił pół godziny. Przestrzegał przed politykowaniem w sprawie MPK i grozi walką konkurencyjną, jeśli Veolia nie przejmie MPK. - Jeżeli się będziemy zajmować polityką w tej firmie, to zawsze będziemy mieć problemy. W Kielcach musimy się skupić na zmianie mentalności w MPK. Jeżeli nastąpi otwarcie rynku, to my też tu możemy przyjść z nowymi autobusami. Ale już nie do MPK, tylko żeby konkurować. Wiemy czym się to może skończyć - mówił.
Zarzucił związkowcom brak skłonności do kompromisu: - My chcemy podpisać pakiet, ale to partner podczas wcześniejszych spotkań się obrażał, wychodził, obrażał nas.
"S": nie chcemy zaogniać sytuacji
O godz. 10.15 głos zabiera Bogdan Latosiński, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność": - Nie chcę zaogniać sytuacji, ale muszę wyjaśnić, że nie trzaskaliśmy drzwiami. Veolia daje iluzoryczne gwarancje zatrudnienia na 5 lat. Ja bym się chciał skupić na pakiecie socjalnym. Inwestor nie zareagował na pakiet przedstawiony przez nas. Chciałbym wrócić do początku tych rozmów żeby pracownicy wiedzieli, że nie stracą pracy z dnia na dzień - mówił Latosiński przez ok. 10 minut.
Łagodniej w tonie wypowiedział się Ryszard Piskulak, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w MPK: - Nie możemy mówić, że ktoś chciał nas oszukać, bo jeszcze tak naprawdę nie rozmawialiśmy. Jestem gotów, żeby punkt po punkcie go negocjować pakiet. I wtedy się okaże, że różnice są niewielkie - uważa.
Lubawski wychodzi
Godz. 10.20. Coraz mniej ludzi na sali negocjacyjnej. Wyszedł prezydent Wojciech Lubawski, który uczestniczył w otwarciu rozmów.
Veolia daje tyle, ile w innych miastach
Głos znów zabiera szef Veolii Rochowicz. - Proponuję, żeby negocjacje zacząć od pakietu, który obowiązuje już w innych spółkach grupy Veolia. Nie możemy się zgodzić na karę w wysokości 60 pensji za zwolnienie pracownika. Bo jeżeli zarobki wynoszą średnio 2 tysiące złotych, to po zwolnieniu kilku osób musielibyśmy ogłosić bankructwo. Musimy zacząć realistycznie patrzeć na sytuację firmy, na pakiet i te negocjacje - zauważa.
Zdzisława Gątkiewicz, ekspert "S": - W uchwale rady miasta nie doprecyzowano zapisów socjalnych. Trzeba szczegółowo zaznaczyć, jakie będą konsekwencje odejścia pracownika przed gwarantowanym okresem pięciu lat. Poza tym wszyscy sobie zdajemy sprawę, że część załogi będzie chciała odejść po wejściu nowego inwestora, który wprowadza nowe zasady pracy. Czy pięcioletnia gwarancja zatrudnienia odpowiada pozostałym dwóm związkom? - pyta ekspert "Solidarności".
Prezes Rochowicz skrytykował żądania "S", żeby przedstawiciel załogi wchodził w skład Rady Nadzorczej. - Związki nie są od rządzenia, ale ochrony załogi. Takiego rozwiązania nie ma w żadnej z naszych spółek. Poza tym w naszych założeniach rada nadzorcza ma niewiele kosztować. Udział przedstawicieli załogi w radzie nadzorczej spowoduje, że powstanie kolejne ciało socjalne - zauważa Rochowicz.
Z rozsądku czy z miłości?
Rozmowy "ostatniej szansy" pomiędzy Veolią, prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim i przedstawicielami załogi MPK odbywają się w sali Urzędu Stanu Cywilnego. Rozpoczęły się o godz. 9.35.
- Jesteśmy w sali ślubów, w której często były zawierane małżeństwa nie tylko z miłości, ale również z rozsądku. Liczę, że i tym razem rozsądek zwycięży - powiedział Krzysztof Słoń, przewodniczący Rady Miejskiej.
Rochowicz: - Chciałbym aby wszystkie powitania w Kielcach były zawsze sympatyczne. Też liczę, że dojdzie do małżeństwa, ale z miłości, bo wtedy powstanie coś twórczego - powiedział.
Rozmowy są otwarte dla mediów. Strajk oficjalnie rozpoczął się w nocy ze środy na czwartek. Zostali kierowcy, którzy zjechali ze zmiany, część osób specjalnie przyszła. Po dosyć burzliwej naradzie związkowcy zdecydowali, żeby jednak zawiesić strajk. W efekcie w czwartek autobusy kursowały normalnie, cześć z nich wyjechała tylko z minimalnym opóźnieniem.
Strajk to kontynuacja sporu zbiorowego, który trwa już od dwóch lat w MPK. Załoga domaga się podwyżek oraz podpisania pakietu socjalnego przed prywatyzacją spółki.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce