AR pisze:No i nie wyjechały autobusy dzisiaj rano, chociaż widziałem jednego Ikara na linii 46 ok. 7.00h.
Ciekawe jakie będą dalsze kroki prezydenta i MPK...
Dzisiaj jest o tym artykuł:
"Solidarność" kontra Lubawski
Wybuchy petard, wycie przemysłowych syren i głośne okrzyki, m.in. "Złodzieje, złodzieje" i "Precz z Lubawskim" - tak demonstrowali pod kieleckim ratuszem związkowcy z NSZZ "Solidarność". Protestowali przeciwko prywatyzacji MPK.
Pikieta przed Urzędem Miasta odbyła się na wniosek zarządu regionu NSZZ "Solidarność". By bronić MPK, zjechali związkowcy z całego województwa - z Elektrociepłowni Połaniec, z Celsy Huta Ostrowiec, z kieleckiej Premy, z Jędrzejowa, z Buska Zdroju. Około 500-600 demonstrantów domagało się spotkania z prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim. - To rzecz niesłychana w cywilizowanym świecie, by podpisać przedwstępną umowę prywatyzacyjną, jak to zrobił pan Lubawski, bez wynegocjowania pakietu socjalnego z załogą - powiedział Waldemar Bartosz, przewodniczący świętokrzyskiego Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". - Oczekujemy, że rada miejska zdecyduje o referendum, w którym wszyscy mieszkańcy wypowiedzą się na temat sprzedaży spółki. To przecież ich majątek - podkreślał Bartosz.
Na Rynku wybuchały petardy, wyły syreny, a protestujący skandowali: "Lubawski, wyjdź do nas", "Oddaj audi". Z drugiej strony, w sali od pl. Konstytucji, gdzie nie dobiegały żadne odgłosy pikiety, spokojnie obradowali miejscy radni. Do związkowców nie wyszedł nikt.
Po godzinie delegacja protestujących weszła na salę obrad. Przez kilkadziesiąt minut związkowcy przysłuchiwali się jak radni ustalają porządek obrad, jak witają delegację z Winnicy na Ukrainie. Potem przewodniczący Krzysztof Słoń zaprosił na mównicę związkowców. Przewodniczący Bartosz odczytał petycję adresowaną do prezydenta i przewodniczącego rady miejskiej. Poprosił o wyznaczenie terminu rozmów z załogą.
Głos zabrał prezydent Lubawski. - Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Podjąłem decyzję o ogłoszeniu przetargu na obsługę komunikacyjną na 10 lat. MPK nie spełnia warunków, by do niego stanąć. Chyba że jest w stanie dopłacić 100 mln zł do wymiany taboru. Jeżeli koszty te miałoby pokryć miasto, oznacza to o jedną trzecią mniejszy rozwój Kielc - mówił.
Lubawski zarzucił "Solidarności", że ma "wrogi stosunek do prywatyzacji". - Było siedem spotkań, negocjacje pakietu socjalnego trwały rok. Bez skutku - dodał.
Związkowcy wyszli z sali obrad, a te toczyły się dalej. Minęło około 40 minut, rajcy akurat mieli żegnać odchodzącego na emeryturę skarbnika miasta Jana Chudzika, gdy z holu zaczęły dobiegać gwizdy i wycie syren. To rozwścieczeni związkowcy postanowili przyjść do władz miasta. Na holu skandowali: "Złodzieje, wyjdźcie do nas". Po chwili konsternacji Słoń, przewodniczący rady miejskiej, ogłosił przerwę. Na nawoływania związkowców wyszli radni. - Ja jestem radnym PiS-u z Ostrowca Świętokrzyskiego i wstyd mi za pana, panie przewodniczący. Wstyd mi, że pan też jest z PiS-u. Wstyd, że pan nie wyszedł do ludzi i nie chciał ich posłuchać. Dobrze siedzi się w bezpiecznej sali - wołał jeden z protestujących do Słonia.
Związkowcy chcieli rozmawiać z prezydentem miasta. "Lubawski, wyjdź z sali" - krzyczeli. Po chwili prezydent wyszedł w asyście miejskich urzędników. - Gdy pięć lat temu potrzebne było panu nasze poparcie w wyborach, to pan do nas przyjechał i wiele obiecywał. Tak też było przed kolejnymi wyborami. Podpisał pan porozumienie z regionem świętokrzyskim "Solidarności", że - w zamian za poparcie - przy prywatyzacji MPK uwzględniony będzie pakiet socjalny. Nie ma go, oszukał nas pan - wołał Bogdan Latosiński, przewodniczący "S" w MPK. Jeden ze związkowców rzucił na pobliski stół złotówkę. - Mówił pan, że firma warta jest złotówkę. Proszę. To ja ją daję i kupuję MPK - krzyknął.
- Przede wszystkim nie jestem złodziejem - odparł zdenerwowany Lubawski. Potem stwierdził, że umowy dotrzymał, bo są gwarancje socjalne. - Gdzie? - dopytywał Latosiński.
- Są - odrzekł Lubawski.
- Gdzie? Niech nam pan pokaże - zażądał Latosiński.
- W uchwale rady miejskiej - odparł prezydent.
Latosiński parsknął śmiechem, a wśród załogi podniósł się krzyk. - Panie prezydencie, niech pan zrobi badania okresowe - padło z tłumu. To zdanie niezwykle dotknęło prezydenta. Poruszony obrócił się na pięcie i wrócił do sali, za nim podążyli urzędnicy.
Na piątek związkowcy zapowiedzieli strajk ostrzegawczy. Autobusy MPK nie będą wozić pasażerów przez dwie godziny, od 4 do 6.