o2.pl: Co oni widzą w Polsce?
2007-06-05 16:16
Do pewnego pensjonatu na Mazurach przyjeżdża co roku trójka turystów z Chile. Mówią, że nie wyobrażają sobie spędzania wakacji w innym miejscu. Byli już w Kanadzie, byli w Chinach, ale w Polsce jest według nich najlepiej.
dalej »
Promocja Polski
- Obserwuję z zainteresowaniem różne przedsięwzięcia dotyczące turystycznej promocji Polski - mówi Grzegorz Stasiak, były pracownik agencji reklamowej, obecnie biznesmen. - Niemal na moich oczach pokrojono kilka potężnych budżetów przeznaczonych na ten cel. Pieniądze te, niemałe przecież, zostały podzielone pomiędzy "żubra i bociana". To taka metafora, chodzi o to, że nie zdarzyło mi się zauważyć, by tworzący te strategie ludzie wymyślili coś innego niż folderki z żubrami i filmiki z bocianem. To były dla nich atrakcje Polski. Oczywiście można długo dyskutować o tym, czy robili tak celowo, czy z głupoty, ale nie o tym mówimy. Pamiętam, jak kiedyś, jakby w opozycji do żubra i bociana, pojawiła się koncepcja, którą sam jej autor nazwał nowoczesną. Chodziło o to, by pokazać Polskę jako kraj dynamicznych ludzi, którzy mieszkają wśród dzikiej przyrody. Poszła na to niezła kasa. W trakcie prac ktoś przytomnie zauważył, że w Polsce nie ma dzikiej przyrody, ale go zignorowano. Filmy były o tym, że w naszym kraju można spławiać się górskimi rzekami, , no i na filmie był Dunajec. Kampania przeznaczona była dla młodych Europejczyków. Obejrzał to mój znajomy z Francji i zapytał, dlaczego młody Francuz, miłośnik kajakarstwa, który ma u siebie kilkadziesiąt krystalicznie czystych rzek wypływających z Alp, Masywu Centralnego i Pirenejów, ma jechać do Polski, żeby płynąć Dunajcem. Przysłuchujący się temu Polacy nie zrozumieli, o co mu chodzi. Większość myślała, że we Francji jest tylko Paryż, zatłoczone ulice i trąbiące samochody, a Polska to przaśna co prawda, ale jakże dziewicza i przyrodniczo piękna kraina. Jest dokładnie odwrotnie.
Najatrakcyjniejszym turystycznie miejscem w Polsce jest Pojezierze Mazurskie i Suwalszczyzna. Niezaprzeczalne walory przyrodnicze i coraz lepsza baza noclegowa przyciągają tłumy. Południe kraju też nie ma się na co uskarżać. O wybrzeżu nie ma co mówić, ale tam jeżdżą głównie rodacy, którzy nie chcą bądź nie mogą jechać za granicę. Pozostaje całkiem spory obszar, na którym też ludzie wypoczywają, obszar, który ma jakieś walory i mógłby na tych walorach zarabiać. W końcu w Europie nawet Duńczycy robią pieniądze na turystyce, a Dania jest od Polski mniejsza i właściwie całkiem płaska.
- U nas największy kłopot to zainteresować tym terenem turystów z Polski - mówi Przemek, przewodnik mieszkający w Zielonej Górze. - Lubuskie to duży, atrakcyjny i niesłychanie "tajemniczy" obszar. Atrakcji jest masa i my nie narzekamy na brak zainteresowania ze strony turystów, ale są to głównie turyści z Niemiec. Nie tylko ci, którzy tu kiedyś mieszkali, ale także młodzież. Wydajemy foldery w trzech językach, ale tak naprawdę nasz "target" to Niemcy. Przyjeżdża sporo osób z Wielkopolski, z Poznania, ale żeby zajrzał tu ktoś z Warszawy, mowy nie ma. No chyba że ludzie zainteresowani bunkrami Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego; tak, ci przyjeżdżają i zawsze bawią się świetnie. Turyści z centralnej Polski będą tu przyjeżdżać, kiedy będzie autostrada, na razie mamy ją tylko do Nowego Tomyśla. Z Warszawy przyjeżdżają tu dwa pociągi. To mało. Komunikacja pomiędzy regionami w Polsce to prawdziwy koszmar, a u nas jest najgorzej. A to przecież nasze województwo jest najbliżej Europy. Naprawdę jest tu po co przyjechać. Mnóstwo lasów, rzeki, czyste jeziora, stosunkowo mało turystów, tanio. Baza nie jest może tak mocno rozwinięta jak za Nysą, w Niemczech, ale co komu szkodzi skoczyć do Niemiec i zobaczyć, co oni tam mają.
Jak pan wójt ze Spychowa
- Polska jest atrakcyjna dla turystów w zaawansowanym wieku - mówi Agata, pracownik jednego z biur turystycznych. - Nie znaczy to, że nie przyjeżdża tu młodzież. Ale Europa ciągle za mało o nas wie. Turyści z Zachodu odwiedzają Kraków, Warszawę, Gdańsk. O tym, żeby ktoś "ruszył w Polskę", tak jak to się robi we Włoszech czy we Francji, mowy nie ma. Moim zdaniem wynika to ze zbyt słabej promocji i z promocji błędnie odczytującej potrzeby turystów.
Kilka lat temu bohaterką wakacyjnych dodatków turystycznych stała się mała miejscowość na Mazurach o dźwięcznej nazwie Pupy Mazurskie. W Pupach nie było nic i nikt tam nie zaglądał, dopóki wójt gminy nie zdecydował, że trzeba zmienić nazwę miejscowości na Spychowo. Dalej było już łatwo. W Polskę poszła wieść, że to jest to Spychowo, z którego pochodził Jurand. Ludzie zaczęli przyjeżdżać, chcieli zobaczyć pamiątki po Jurandzie.
- To dobry kierunek - mówi Agata - ale turystów z zagranicy nie przyciągnie się "na Juranda", bo oni nie wiedzą, kto to był. Oczywiście - Warmia, Mazury, Śląsk, Pomorze i Lubuskie zawsze będą miały gości z Niemiec. Całe autobusy Oma und Opa jeszcze długo będą przyjeżdżać, by zobaczyć swój heimat. Ale to jest turystyka nie wymagająca specjalnej zachęty i promocji. Uważam, że polskie miasta i miasteczka mogą zawalczyć na rynku turystycznym i konkurować z ofertą jeśli nie niemiecką czy skandynawską, to chociaż z czeską lub węgierską. Moim zdaniem podstawą jest baza. Noclegi i miejsca, gdzie można zjeść posiłek, to musi być top class, nawet w pipidówce. Jeśli mają tam przyjechać ludzie, nie może być mowy o jakiejś prowizorce, o pokojach przerabianych na lato, w których zalatuje stęchlizną, i zastawie stołowej, w której każdy talerz jest inny. Potrzebna jest też inicjatywa władz lokalnych, które muszą mieć jakąś wizję - na czym będziemy zarabiać, co chcemy pokazać. I tu popełnia się zawsze ten sam błąd. Polacy za wszelką cenę chcą pokazywać zabytki. Zdajmy sobie wreszcie sprawę, że nasz kraj jest ubogi w kulturę materialną. Burze dziejowe skutecznie zmieniły krajobraz Polski, a zaniedbania i "nicnierobienie" zmieniają go dalej na niekorzyść. Zdajmy sobie sprawę z tego, że po wojnie z krajobrazu Polski zniknęło 11 tysięcy dworów. To ogromna liczba. Pomyśl, jak wyglądałby plener z okien samochodu czy pociągu, gdyby te budynki wraz z otoczeniem gospodarczym, drzewami i infrastrukturą drogową stały do dziś. Jak "gęsto" byłoby za oknem. Zupełnie inaczej niż dziś. W porównaniu z Czechami wypadamy blado, nie wspominając o Francji czy nawet Danii. Nie zainteresujemy turystów zabytkami, za to możemy ich tym skutecznie zniechęcić.
- Uważam, że należy patrzeć w przyszłość w taki sposób, jak pan wójt ze Spychowa. W Polsce najbardziej atrakcyjni są ludzie, którzy mają jakieś szalone pomysły, robią coś niekonwencjonalnego i potrafią o tym opowiadać. No i oczywiście krajobraz. Nie wiem dlaczego, ale w ogóle albo prawie w ogóle nie wykorzystuje się walorów turystycznych rzek, a w Polsce jest mnóstwo rzek, mniejszych i większych, które są fajne przez to, że leniwie płyną po równinach. Nic tylko organizować spływy dla całych rodzin i budować nad tymi rzekami bazę. Moją ulubioną rzeką jest płynąca przez Roztocze Tanew; kiedyś, nie wiem czy dziś też, uważana była za najczystszą rzekę w Polsce.
Kraina indywidualistów
- Ja się zgadzam z Agatą - mówi Grzegorz. - Powinniśmy promować współczesność i ludzi, którzy tu żyją, bo zdarzają się wśród nich egzemplarze naprawdę fajne. Pod Zieloną Górą jest facet, który rzeźbi w lipowym drewnie kopię "Bitwy pod Grunwaldem" w skali 1:1. Widziałem to, szaleństwo, rekord do Księgi Guinnessa. O samym przygotowaniu drewna na tę rzeźbę można by napisać powieść. Zajmuje to całą wielką stodołę. Facet jest sam. To były wojskowy.
- Moim ulubionym "maniakiem" jest właściciel Muzeum Motoryzacji w podwarszawskich Otrębusach. Lubię samochody i to, co tam można zobaczyć, jest naprawdę wspaniałe. Fajnie jest też w zrekonstruowanych kopalniach krzemienia w Krzemionkach Opatowskich.
- O, właśnie - dorzuca Agata - województwo świętokrzyskie to moim zdaniem wzór dla innych. Świetnie się promują i mają atrakcje, które bawią i interesują wszystkich. Są góry, rzeki, trochę historii, jaskinia Raj, stare zamki, dinozaury w Bałtowie, gdzie bardzo lubią przyjeżdżać dzieci, w Nowej Słupi wytapia się żelazo w dymarkach. Do tego, jak już mówiłam, dobra promocja. To jest kierunek, w którym powinna zmierzać polityka promująca regiony i turystykę regionalną.
Widze w końcu jakiś pozytywny akcent odnośnie naszego regionu

--------------------------------------------------------
P.S nie wiem czy do dobrego działu wrzuciłem ten artykuł
