Mnie też nie, nawet bardzo mi się nie podobają. Chciałem tylko dać obraz jak będzie wyglądał plac, gdy zabraknie tam także kupujących na straganach. Moim zdaniem na wiosnę powinny powrócić ogródki, ale nie te z Sienkiewicza, tylko noweAR pisze:Akurat stragany na pl. Wolności to mi się nie podobają...
Organizacja ruchu w centrum Kielc
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
- tom
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2504
- Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
- Lokalizacja: Kielce, Lublin
- Kontakt:
Komisja Rewizyjna czuwa!
Kiedys byly fajne plany na zagospodarowanie placu wolnosci, ale chyba juz przepadly.
Mialy byc zlikwodowane budki, w zamian ktorych mial powstac podziemny pasaz, plac mial tez dostac nowa nawierzchnie.
Nawet jesli te plany sa jeszcze aktualne, to pewnie jest to trzeciorzedna inwestycja
A swoja droga tez jestem za powrotem ogrodkow.
Mialy byc zlikwodowane budki, w zamian ktorych mial powstac podziemny pasaz, plac mial tez dostac nowa nawierzchnie.
Nawet jesli te plany sa jeszcze aktualne, to pewnie jest to trzeciorzedna inwestycja
A swoja droga tez jestem za powrotem ogrodkow.
-
seba_ck
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1231
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 14:01
- Lokalizacja: KIELCE

Opis zdjęcia:
- czerwona linia- ulice zamknięte dla ruchu samochodów
- czarna linia- trasa autobusów
- żółte prostokąty- parkingi wielopoziomowe
- zielona linia- nowe ulice 1)Nowoleśna, 2)Nowosilniczna
P.S. Mam nadzieje, że udało mi się prawidłowo ukazać przyszła komunikację miejska w centrum. Czekam na wszelkie uwagi. Wówczas postaram się wprowadzić zmiany. Pozdrawiam
aha jeśli zdjęcie bedzie za małe, to wstawię z większą rozdielczością.
-
voodoo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1224
- Rejestracja: 5 września 2006, o 12:28
- Lokalizacja: Kielce/Ślichowice
Nie wiem czy to odpowiedni temat ale tak mi sie zdaje:

Skazani na korki?
KIELCE. Gwałtowny wzrost liczby samochodów i zapóźnienia w inwestycjach drogowych - to powód korków w Kielcach. Wielką liczbę aut musi przyjąć miejski układ komunikacyjny. Jest on dobry, czy zły? Opowie o nim człowiek, który go przed laty projektował.
Jeszcze kilkanaście lat temu po Kielcach jeździło się swobodnie, w niektórych miejscach tworzyły się zatory, o rzeczywistych korkach trudno było mówić. Przeciętny kierowca wsiadał w auto i jechał z punktu A do punktu B, nie myśląc - jak teraz - że może wcześniej trzeba było skręcić, by nie wjechać w korek. Układ był czytelny i funkcjonalny. Dziś jest zdecydowanie gorzej. Korki są sygnałem, że stał się on niewydolny.
PROBLEM SKRZYŻOWAŃ
- W zasadzie jeszcze w latach 60-tych widziałem projekty planów, w których skłaniano się, by w Kielcach był tak zwany układ promienisty (główne ulice zbiegają się promieniście w jednym obszarze głównie jest to centrum). Jednak w latach 70-tych, gdy miasto rozrastało się we wszystkich kierunkach zaczęły się prace nad tak zwanym układem krzyżowo-pasmowym. Spora część tych projektów została zrealizowana - mówi Jacek Sztechman, urbanista który pracował przy projektowaniu układu.
- W samych Kielcach problem obecnych korków nie tyle związany jest z samymi drogami, lecz skrzyżowaniami, których przepustowość zaczyna się wyczerpywać - tłumaczy Jacek Sztechman. - Na powstawanie korków wpływ ma też sposób zagospodarowania przyległych terenów, chodzi na przykład o budowę obiektów, które generują znaczny ruch. Jeśli taki obiekt, na przykład hipermarket, zlokalizowany jest w śródmieściu lub centrum to wywiera natychmiast bardzo negatywny wpływ na warunki ruchu na całym tym terenie. Przykładem może być ciąg ulic - Źródłowa, Aleja Solidarności, Radomska. Zlokalizowano tam wiele obiektów: kilka marketów, są stacje paliw oraz targowisko.
KIELECKA SIATKA, JAK W AMERYCE
Czy kielecki układ komunikacyjny jest dobry, czy fatalny? - Układ jest dobry wtedy, gdy jest odporny na wszelkiego rodzaju zdarzenia, na przykład prowadzone remonty, czy kolizje. Dobry jest wtedy, gdy w takim przypadku pozwala przejechać inną, alternatywną drogą. Dlatego tworzyliśmy układ komunikacyjny, który wygląda niejako jak siatka prostokątna, odróżnia go to od układu promienistego. Z punktu A do punktu B można podróżować różnymi równoległymi trasami - wyjaśnia Jacek Sztechamn. - Podobne rozwiązania są powszechnie stosowane, choćby w miastach amerykańskich, gdzie sieć ulic przypomina po prostu kratownicę - dodaje.
Na wspomnianą kielecką siatkę prostokątną składają się następujące ulice. W kierunku północ - południe: Tarnowska - Źródłowa - Al. Solidarności, Warszawska, Paderewskiego, Żelazna - Armii Krajowej, Ściegiennego, Jagiellońska.
Na kierunku wschód - zachód: Wapiennikowa - Husarska, Bohaterów Warszawy - Ogrodowa - Seminaryjska - Żytnia - Grunwaldzka, IX Wieków - Sandomierska, Al. Tysiąclecia, Świętokrzyska - Jesionowa. Oprócz tego istnieje jeszcze ciąg Bp. Jaworskiego - Orkana.
DZIEŁO NIEDOKOŃCZONE
Kłopot jednak polega na tym, że siatka prostokątna kieleckiego układu komunikacyjnego nie została w pełni zamknięta. Brakuje pełnej możliwości przejazdu alternatywnego. Przy coraz większej liczbie aut, w niektórych miejscach tworzą się korki. Brakuje „obejścia” południowego z prawdziwego zdarzenia. Ulica Wapiennikowa jest dwupasmowa na krótkim odcinku, nie ma jej przedłużenia koło Premy do ulicy Wojska Polskiego.
Z drugiej strony jest jednopasmowa ulica Husarska. Nie ma także przedłużenia ulicy Żelaznej do Zagnańskiej, a także drogi łączącej ulicę Jagiellońską z Łódzką. Luka jest między ulicami Klonową a Witosa. Dziwnie kończy się też dwupasmowa ulica Bohaterów Warszawy, wygląda jakby miała biec dalej na wprost, w kierunku Cedzyny. Tam są jednak ogródki działkowe...
TRZEBA PRZYWYKNĄĆ
- Konieczne są inwestycje, chociaż jestem pewien, że nawet jak będą budowane drugie pasma ulic i tak szybko się one wypełnią. Od motoryzacji nie ma odwrotu, korki można ograniczać, ale nie da się ich wyeliminować w stu procentach - mówi Jacek Sztechman.
- Kielczanie przechodzą teraz próbę, którą mieszkańcy większych polskich miast przeżywali kilka lat temu. My zaczęliśmy na kłopoty z ruchem samochodowym reagować bardzo emocjonalnie. Mówimy „co się stało?”. W większych miastach także istotnie wzrosła liczba aut, a ich układy komunikacyjne już dawno przestały być wydolne. Tamtejsi mieszkańcy są przyzwyczajeni, że do pracy jadą przez półtorej godziny - mówi Jacek Sztechman.

Skazani na korki?
KIELCE. Gwałtowny wzrost liczby samochodów i zapóźnienia w inwestycjach drogowych - to powód korków w Kielcach. Wielką liczbę aut musi przyjąć miejski układ komunikacyjny. Jest on dobry, czy zły? Opowie o nim człowiek, który go przed laty projektował.
Jeszcze kilkanaście lat temu po Kielcach jeździło się swobodnie, w niektórych miejscach tworzyły się zatory, o rzeczywistych korkach trudno było mówić. Przeciętny kierowca wsiadał w auto i jechał z punktu A do punktu B, nie myśląc - jak teraz - że może wcześniej trzeba było skręcić, by nie wjechać w korek. Układ był czytelny i funkcjonalny. Dziś jest zdecydowanie gorzej. Korki są sygnałem, że stał się on niewydolny.
PROBLEM SKRZYŻOWAŃ
- W zasadzie jeszcze w latach 60-tych widziałem projekty planów, w których skłaniano się, by w Kielcach był tak zwany układ promienisty (główne ulice zbiegają się promieniście w jednym obszarze głównie jest to centrum). Jednak w latach 70-tych, gdy miasto rozrastało się we wszystkich kierunkach zaczęły się prace nad tak zwanym układem krzyżowo-pasmowym. Spora część tych projektów została zrealizowana - mówi Jacek Sztechman, urbanista który pracował przy projektowaniu układu.
- W samych Kielcach problem obecnych korków nie tyle związany jest z samymi drogami, lecz skrzyżowaniami, których przepustowość zaczyna się wyczerpywać - tłumaczy Jacek Sztechman. - Na powstawanie korków wpływ ma też sposób zagospodarowania przyległych terenów, chodzi na przykład o budowę obiektów, które generują znaczny ruch. Jeśli taki obiekt, na przykład hipermarket, zlokalizowany jest w śródmieściu lub centrum to wywiera natychmiast bardzo negatywny wpływ na warunki ruchu na całym tym terenie. Przykładem może być ciąg ulic - Źródłowa, Aleja Solidarności, Radomska. Zlokalizowano tam wiele obiektów: kilka marketów, są stacje paliw oraz targowisko.
KIELECKA SIATKA, JAK W AMERYCE
Czy kielecki układ komunikacyjny jest dobry, czy fatalny? - Układ jest dobry wtedy, gdy jest odporny na wszelkiego rodzaju zdarzenia, na przykład prowadzone remonty, czy kolizje. Dobry jest wtedy, gdy w takim przypadku pozwala przejechać inną, alternatywną drogą. Dlatego tworzyliśmy układ komunikacyjny, który wygląda niejako jak siatka prostokątna, odróżnia go to od układu promienistego. Z punktu A do punktu B można podróżować różnymi równoległymi trasami - wyjaśnia Jacek Sztechamn. - Podobne rozwiązania są powszechnie stosowane, choćby w miastach amerykańskich, gdzie sieć ulic przypomina po prostu kratownicę - dodaje.
Na wspomnianą kielecką siatkę prostokątną składają się następujące ulice. W kierunku północ - południe: Tarnowska - Źródłowa - Al. Solidarności, Warszawska, Paderewskiego, Żelazna - Armii Krajowej, Ściegiennego, Jagiellońska.
Na kierunku wschód - zachód: Wapiennikowa - Husarska, Bohaterów Warszawy - Ogrodowa - Seminaryjska - Żytnia - Grunwaldzka, IX Wieków - Sandomierska, Al. Tysiąclecia, Świętokrzyska - Jesionowa. Oprócz tego istnieje jeszcze ciąg Bp. Jaworskiego - Orkana.
DZIEŁO NIEDOKOŃCZONE
Kłopot jednak polega na tym, że siatka prostokątna kieleckiego układu komunikacyjnego nie została w pełni zamknięta. Brakuje pełnej możliwości przejazdu alternatywnego. Przy coraz większej liczbie aut, w niektórych miejscach tworzą się korki. Brakuje „obejścia” południowego z prawdziwego zdarzenia. Ulica Wapiennikowa jest dwupasmowa na krótkim odcinku, nie ma jej przedłużenia koło Premy do ulicy Wojska Polskiego.
Z drugiej strony jest jednopasmowa ulica Husarska. Nie ma także przedłużenia ulicy Żelaznej do Zagnańskiej, a także drogi łączącej ulicę Jagiellońską z Łódzką. Luka jest między ulicami Klonową a Witosa. Dziwnie kończy się też dwupasmowa ulica Bohaterów Warszawy, wygląda jakby miała biec dalej na wprost, w kierunku Cedzyny. Tam są jednak ogródki działkowe...
TRZEBA PRZYWYKNĄĆ
- Konieczne są inwestycje, chociaż jestem pewien, że nawet jak będą budowane drugie pasma ulic i tak szybko się one wypełnią. Od motoryzacji nie ma odwrotu, korki można ograniczać, ale nie da się ich wyeliminować w stu procentach - mówi Jacek Sztechman.
- Kielczanie przechodzą teraz próbę, którą mieszkańcy większych polskich miast przeżywali kilka lat temu. My zaczęliśmy na kłopoty z ruchem samochodowym reagować bardzo emocjonalnie. Mówimy „co się stało?”. W większych miastach także istotnie wzrosła liczba aut, a ich układy komunikacyjne już dawno przestały być wydolne. Tamtejsi mieszkańcy są przyzwyczajeni, że do pracy jadą przez półtorej godziny - mówi Jacek Sztechman.
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Wydaje mi się, że owszem - przepustowość niektórych ulic jest zbyt mała, ale jeszcze ważniejsza jest przepustowość skrzyżowań - trzeba się postarać, aby jak najwięcej z nich było dwupoziomowych. Ale niech nie pieprzą, że mamy układ amerykański, bo tam jest krata faktycznie prostopadłych ulic. I to znacznie gęstsza niż u nas. My mamy raptem 3 ciągi Pn-Pd i mniej więcej tyle samo Wsch-Zach. Jeśli chcemy aby były one do siebie wzajemnie alternatywne, ta "siatka" musiałaby być mniej więcej 2x gęstsza
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji
