Zastanawiam się kogo stać na te mieszkania. Rozumiem, że niektóre małżeństwa nie mają wyboru, ale połowa kupujących, to pewnie zwykli spekulanci, kupujący kolejne pod rząd mieszkanie, z zamiarem późniejszego zysku. Można powiedzieć, że niedawno zyskałem zdolność kredytową, ale w ciągu dwóch lat, odkąd obserwuję rynek mieszkaniowy w Kielcach, ceny wzrosły niemal dwukrotnie!! Wtedy nie mogłem teraz mnie nie stać.
Nie ma innej możliwości niż kupić mieszkanie w jakimś mniejszym mieście (np. Starachowicach) i dojeżdżać do pracy. I tak z perspektywy czasu wyjdzie taniej. Albo ... wyjechać, bo tu praca człowieka nie jest warta tyle co powinna (kolega po dwóch latach pobytu w USA kupił mieszkanie, samochód i jeszcze mu zostało)
Ja sie pytam, gdzie jest te obiecane 3 milony mieszkań? Żeby kontenery jakieś chociaż postawili. Obiecywać każdy potrafi, ale nic się nie robi w tym kierunku, aby było lepiej. Nie dość, że koszty budowy rosną, ze względu na brak pracowników ("nieudacznicy" pouciekali do Anglii), to co krok słyszy się o nowych przepisach, które te koszty jeszcze podniosą.
Poniosło mnie trochę, ale dziś się "trochę" zdenerwowałem
Pozdrawiam





