Fuszerka na węźle Żytnia. Tym razem pomylili się o 6 metrów
Kolejna wpadka przy dużej inwestycji w centrum Kielc. Tym razem chodzi o latarnię, którą wykonawca ustawił w złym miejscu. - To jego oczywisty błąd. Będzie go musiał naprawić - mówi Jarosław Skrzydło, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
Oświetlenie na estakadzie węzła Żytnia na pierwszy rzut oka wygląda dobrze. Dopiero po chwili okazuje się, że coś tam nie gra. Większość latarni stoi w równych odstępach, a jedna jakby nie na swoim miejscu. - To oczywisty błąd wykonawcy. Latarnia powinna stać dalej - tłumaczy Skrzydło. Z projektu wynika, że aż o 6 metrów. - Temat jest nam znany, a wykonawca wie, że ten błąd będzie musiał naprawić - dodaje rzecznik.
Jak do doszło do takiej pomyłki? - dopytujemy.
- Najpierw wykonawca źle zamontował specjalną kotwę przy gruncie. A potem pośpieszył się podwykonawca i zamocował słup - tłumaczy Skrzydło. Uspokaja, że niebawem latarnia stanie we właściwym miejscu. - W innym wypadku nie moglibyśmy odebrać inwestycji - dodaje.
To nie pierwsza fuszerka przy budowie węzła Żytnia. Wcześniej drogowcy zlecili m.in. poprawę murków oporowych przy estakadzie, które wykonawca ułożył krzywo.
Inwestycja ma się zakończyć w czerwcu. - Trwają ostatnie prace podziemne, potem zaczniemy układać chodniki i ostatnią warstwę ścieralną.
A na koniec zostanie sprzątanie - mówi Jarosław Skrzydło.
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... i_sie.html
P.S.
Sprzątać to będą całe pokolenia...i nie wiem czy dadzą radę...