Drogowcy przegrywają z wandalami. Windy zagrożone
Służą za toalety, są niszczone, mazane i zaśmiecane. I choć działają zaledwie od grudnia, już 40 razy trzeba było je naprawiać. To przykre, ale drogowcy przegrywają z wandalami walkę o utrzymanie wind przy ul. Świętokrzyskiej w Kielcach.
- Aż trudno spokojnie o tym mówić. Przecież stan tych wind świadczy o społeczeństwie, w którym żyjemy. Zrobiliśmy coś potrzebnego, żeby ułatwić życie osobom starszym, niepełnosprawnym czy matkom z małymi dziećmi. A i tak ktoś ciągle je niszczy - denerwuje się Małgorzata Pawelec, rzecznik kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Dwie windy zamontowano w grudniu ubiegłego roku przy kładce dla pieszych nad rozbudowaną ulicą Świętokrzyską. Dla mieszkańców osiedla Bocianek, chcących dostać się choćby do Galerii Echo, czy tysięcy kielczan z innych północnych dzielnic miasta to teraz duże ułatwienie.
Tymczasem nie ma tygodnia, żeby nie trzeba było naprawiać wind. - Od grudnia było już 40 interwencji przy usunięciu awarii, takich jak zablokowanie czy zacięcie, bo ktoś np. tak wciskał guzik, że ten się zaciął, albo wkładano jakieś przedmioty. Poza tym niemal codziennie trzeba usuwać śmieci, malowidła i inne objawy wandalizmu. Kilka razy ktoś skorzystał z windy jak z toalety, a ostatnio wybito szybę - wylicza rzeczniczka GDDKiA.
To, że windy są potrzebne, nie ulega wątpliwości. "W ostatni weekend potrzebowałam wybrać się z dziećmi do Galerii Echo. Dojście do galerii ode mnie z osiedla, niestety, jest przez kładkę. Mam małe dzieci, jedno jeździ w wózku, a drugie niedawno z niego wyszło. Chciałam skorzystać z windy, ale, niestety, nie była czynna. Musiałam z dwójką dzieci biec na około do skrzyżowania, żeby przedostać się na druga stronę" - to tylko wczorajszy list do naszej redakcji podpisany "Rozgoryczona Mama". Takich sygnałów dostajemy dużo.
- Zdajemy sobie sprawę, że windy są potrzebne. Dlatego nadal będziemy je naprawiać, a równocześnie rozmawiamy z miastem na temat ich monitoringu - zapowiada rzeczniczka.
Potwierdza to Krzysztof Przybylski, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego i bezpieczeństwa w kieleckim ratuszu. - Czekamy na koniec prac przy układaniu światłowodu, który teraz jest w okolicach skrzyżowania z ul. Jesionową. Kamery na pewno pojawią się w tym roku - zapowiada.
Nie jest jednak zaskoczony kłopotami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Identyczny problem z dewastacją był na kładce nad ulicą Źródłową. Tam też wandale niszczyli wielokrotnie naprawiane windy, w końcu trzeba było je zupełnie wyłączyć. Ale nie rezygnujemy, tam również planujemy założyć monitoring - zapowiada Przybylski.
Rzeczywiście, windy przy kładce przy ul. Źródłowej nie działają od roku. - Były zniszczone, potem okazało się, że firma, która je wyprodukowała, już nie istnieje. Ale kilka dni temu je naprawiono. W przyszłym tygodniu znów będą działać, bo najpierw trzeba jeszcze wyczyścić ich szyby - zapowiada Jarosław Skrzydło, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
Nie ma jednak złudzeń. - Nie wiemy, jak długo będą działać, ale na pewno powinny być sprawne - mówi.
marcin.sztandera@kielce.agora.pl
Gazeta Kielce