Jeśli na Sienkiewicza będą same banki przeplatane salonami sieci komórkowych to brak samochodów bardzo tej ulicy pomoże.grzebo pisze: I to jest właśnie wina samochodów. Przestrzeń publiczna kształtowana jest m.in. przez oddziaływanie symboliczne. Jako deptak traktowane są tylko te ulice, które są całkowicie wolne od samochodów. Dopiero kiedy da się taki znak, że dana ulica jest deptakiem, to zaczyna zmieniać się jej postrzeganie przez ludzi, a potem jej wykorzystanie i rodzaje dostępnych przy niej usług.
Jeśli pojawią się tam ciekawe restauracje, sklepy czy kawiarnie to ludzie zaczną traktować to miejsce jako deptak, gdzie warto iść na spacer. Samochody im nie będą przeszkadzały.
A myślisz, że dobór był przypadkowy?Powinieneś wiedzieć, że WI/KR/DW to są samochody leasingowe. W Jędrzejowie ani w powiecie kieleckim ziemskim nie nie ma siedzib banków ani spółek finansujących leasing.
Boże drogi...dlaczego? Mam kaprys żeby zarejestrować samochód na ojca - choćby dlatego, że ma więcej zniżek. Albo jeżdżę autem brata bo mam taką ochotę. Gdybym jeździł moim własnym, zarejestrowanym na mnie to coś by zmieniło? Może warto zastanowić się jeszcze kto za to auto zapłacił? Bo jeśli np. jest na kredyt to parkować mogę nie bliżej niż 3km od miejsca zamieszkania.Moim zdaniem mieszkańcy nie powinni parkować samochodów brata, ojca czy matki na miejscach parkingowych w centrum, które miasto z wielkim (moim zdaniem zbyt wielkim) poświęceniem dla nich wygospodarowało.
Nie mogę w tym momencie otworzyć map, ale drugi argument rozbawił mnie do łez.Tak na szybko, to chociażby tu:
(...)
A także w każdym wieżowcu, jeśli liczyć dystans od drzwi mieszkania do miejsca parkingowego w minutach czasu dojścia, a nie odległość w metrach.