Kielce - Parkowanie w centrum
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
Prawdę mówiąc dawno nie byłem na małej i nie wiem do końca jak to wyglada, ale z wypowiedzi rozumiem ze zostało tam przywrócone parkowanie czy jak? A co do samego parkowania. Kamienice mają podwórka, te na małej też, wiec mieszkańcy wydaje mi się że raczej parkują w podwórkach, a nie na chodniku, nawet w trosce o bezpieczeństwo aut. Wiadomo ile pijanych osób wraca przez miasto po imprezach i ja jakbym mieszkał tam bałbym się trzymać auto by mi go nie zniszczyli. A przecież centrum ma być do spacerowania a nie ogólnodostępnym parkingiem. Wszędzie w miastach wyłacza się ścisłe centra z parkowania. Byłem ostatnio we wrocławiu. I kolejne ulice powyłaczali na koszt fajnych deptaków. A u nas przy naprawdę małym centrum ciagle larum o parkowanie. Mała, duża, kapitulna, leśna bodzentyńska, wesoła winny być wyłaczone z parkowania bo to ścisłe centrum, reszta juz dozwolona, ale nie te ulice.
Ja na to, że Twoja żona jest bardzo pozytywnym i prawowitym obywatelem, zachowującym się tak jak się powinno.bender pisze:Moja żona jest zameldowana w Warszawie a mieszka w Kielcach i tu płaci podatki. Co Ty na to?
Niestety także będąc studentem wiem, iż ogromna część z nich zarówno na studiach jak i po studiach, rozpoczynając proces zarobkowania w miejscach gdzie wyjechali na studia ciągle rozlicza się w gminie, w której się urodziło.
- bender
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 829
- Rejestracja: 25 lipca 2011, o 21:11
- Lokalizacja: Bo to Kielce, Kielce są bracie...
Które ulice w Krakowie to obowiązuje? Bo wolna od samochodów jest chyba tylko Floriańska. Wszystko wokół Rynku jest zapchane samochodami.Autor pisze:Krakow, Wroclaw, Warszawa i tak kojarzy mi sie jeszcze olsztynski Rynek.
Ostatnio zmieniony 1 grudnia 2011, o 13:25 przez bender, łącznie zmieniany 1 raz.
Stowarzyszenie Blokujemy Kieleckie Inwestycje by T. Sayor
Ale może tak konkretnej, które ulice? Bo tak na szybko sprawdziłem na Google map to np. W Toruniu nie widzę, żeby było wyłączonych kilka ulic z ruchu. Owszem jest deptak (na którym i tak widać auta) ale przecznice są otwarte. Nie wiem Autorze czy nawet to co piszesz (przejazd tylko w określonych godzinach pod własny dom) jest zgodne z prawem.
Olsztyn też nie jest dobrym przykładem. Wystarczy popatrzeć na mapę i od razu widać, że do kamienic w okół rynku da się dojechać od tyłu. Co więcej, to rynek na czas zimy został otwarty dla aut, co już jest paranoją http://olsztyn.wm.pl/76249,Komunikacyjn ... rowke.html
Olsztyn też nie jest dobrym przykładem. Wystarczy popatrzeć na mapę i od razu widać, że do kamienic w okół rynku da się dojechać od tyłu. Co więcej, to rynek na czas zimy został otwarty dla aut, co już jest paranoją http://olsztyn.wm.pl/76249,Komunikacyjn ... rowke.html
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
I to jest właśnie wina samochodów. Przestrzeń publiczna kształtowana jest m.in. przez oddziaływanie symboliczne. Jako deptak traktowane są tylko te ulice, które są całkowicie wolne od samochodów. Dopiero kiedy da się taki znak, że dana ulica jest deptakiem, to zaczyna zmieniać się jej postrzeganie przez ludzi, a potem jej wykorzystanie i rodzaje dostępnych przy niej usług.bender pisze:Jakie "uroki śródmieścia"? Rzeczywiście jest tam ładniej niż było i pewnie będzie jeszcze ładniej ale bez przesady - nie mamy centrum, którym można by się aż tak zachwycać, żeby odbiór był zakłócony kilkoma samochodami.
Z samochodami jest trochę jak z dzikim wysypiskiem śmieci w parku - niby można je obejść dookoła, niby można patrzeć w inną stronę, ale jednak przeszkadza przez sam fakt, że daje do zrozumienia, że dany obszar nie jest zadbany.
Powinieneś wiedzieć, że WI/KR/DW to są samochody leasingowe. W Jędrzejowie ani w powiecie kieleckim ziemskim nie nie ma siedzib banków ani spółek finansujących leasing. Poza tym kontrola parkowania w ścisłym centrum opiera się na zameldowaniu. Tylko w ten sposób można wykazać, że się jest mieszkańcem. Moim zdaniem mieszkańcy nie powinni parkować samochodów brata, ojca czy matki na miejscach parkingowych w centrum, które miasto z wielkim (moim zdaniem zbyt wielkim) poświęceniem dla nich wygospodarowało. Jeśli tak robią to oznacza, że po pierwsze nadużywają przywileju, a po drugie - że nikt tego nie sprawdza i nie egzekwuje. Tak czy inaczej najprostszym remedium jest usunięcie miejsc postojowych.bender pisze:A od kiedy nr rejestracyjny świadczy o tym, gdzie kto mieszka? Można być zameldowanym u rodziców, mieć samochód zarejestrowany na brata, wreszcie u mnie pod blokiem stoi kilka aut z rejestracjami WI/KR/DW. Sądzisz, że właściciele mieszkają w Warszawie/Krakowie/Wrocławiu?
Tak na szybko, to chociażby tu:bender pisze:Na którym osiedlu tak jest?A jeśli chodzi o demagogiczny argument z uliczkami osiedlowymi - na osiedlach często ludzie mają dłuższą drogę od mieszkania do parkingu niż mieszkańcy Małej by mieli do parkingu wielopoziomowego.
http://g.co/maps/8uefc
http://g.co/maps/7jc58
http://g.co/maps/cnbtn
A także w każdym wieżowcu, jeśli liczyć dystans od drzwi mieszkania do miejsca parkingowego w minutach czasu dojścia, a nie odległość w metrach.
-
grzebo
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1434
- Rejestracja: 12 stycznia 2009, o 14:20
- Lokalizacja: Kielce
@ jasiek
Zapytałeś się:
1) być w nim zameldowanym,
2) mieć własny samochód (nie babci, brata ani nie firmowy),
3) wyrobić sobie z odpowiednim wyprzedzeniem identyfikator na ten konkretny samochód.
Czyli nie jest tak, że jak się właścicielowi mieszkania zachce, to sobie może kiedy chce i czym chce dojechać pod swój dom.
I to dotyczy samego dojazdu. Natomiast parkowanie jest jeszcze trudniejsze. Miasto nie zapewnia miejsc parkingowych - możesz dojechać, ale jeśli sobie nie zbudowałeś parkingu pod swoją kamienicą ani nie zostawiłeś przestrzeni na podwórku, to nie będziesz miał gdzie parkować. I to jest główna różnica między tymi miastami a Kielcami, gdzie nawet kilkudziesięciu metrów deptaku się nie da wyremontować, żeby zaraz jakiś "kupiec" nie chciał na nim parkować swojego szrotwagena.
Zapytałeś się:
I na takie pytanie dostałeś trafną odpowiedź, że np. w Krakowie (posłużę się tym przykładem). Otóż żeby dojechać do swojego mieszkania w Krakowie, jeśli znajduje się ono w strefie, trzeba:jasiek pisze: A w którym mieście jest tak, że mieszkaniec nie może dojechać do swojego mieszkania kiedy mu się podoba?
1) być w nim zameldowanym,
2) mieć własny samochód (nie babci, brata ani nie firmowy),
3) wyrobić sobie z odpowiednim wyprzedzeniem identyfikator na ten konkretny samochód.
Czyli nie jest tak, że jak się właścicielowi mieszkania zachce, to sobie może kiedy chce i czym chce dojechać pod swój dom.
I to dotyczy samego dojazdu. Natomiast parkowanie jest jeszcze trudniejsze. Miasto nie zapewnia miejsc parkingowych - możesz dojechać, ale jeśli sobie nie zbudowałeś parkingu pod swoją kamienicą ani nie zostawiłeś przestrzeni na podwórku, to nie będziesz miał gdzie parkować. I to jest główna różnica między tymi miastami a Kielcami, gdzie nawet kilkudziesięciu metrów deptaku się nie da wyremontować, żeby zaraz jakiś "kupiec" nie chciał na nim parkować swojego szrotwagena.