[Rankingi] Pozycja Kielc wśród największych miast w Polsce

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 13 listopada 2010, o 12:35

Rozchwiane płace w powiatach

Kryzys pokazał, jak silny negatywny wpływ na lokalne rynki pracy może mieć koncentracja jednej branży przemysłowej. Najwyższe płace w 2009 r. były w powiecie lubińskim, gdzie działa KGHM

Obrazek



– Tak zwane monokultury przemysłowe, czyli koncentracja jednej gałęzi w jednym miejscu, są szczególnie podatne na wahania koniunktury. Wiele lokalnych rynków pracy w kraju ucierpiało więc na kryzysie bardziej niż inne – analizuje Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

Wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w 2009 r. wzrosło o 4,97 proc. w stosunku do 2008 r. Część powiatów mocno jednak odbiega od tej średniej – wynika z danych GUS na temat płac w 379 jednostkach terytorialnych. W powiecie augustowskim (woj. podlaskie) przeciętne zarobki spadły o ok. 7 proc.

– W naszym regionie zlokalizowanych jest kilka większych firm produkujących łodzie. Zostały one mocno poturbowane przez kryzys – mówi Andrzej Krzywicki z Powiatowego Urzędu Pracy w Augustowie.

– Ubiegły rok był dla całej branży po prostu tragiczny – przyznaje Małgorzata Wencewicz z firmy Darek Co., wytwarzającej m.in. łodzie motorowe. – Były przestoje, redukcja zatrudnienia, bezpłatne urlopy dla pracowników, ograniczenie wymiaru czasu pracy i co za tym idzie – automatycznie mniejsze wynagrodzenia – opowiada.

Również na sytuację w powiecie opatowskim (woj. świętokrzyskie), gdzie płace spadły aż o 6,5 proc., mógł mieć wpływ upadek jednej większej firmy.

– W 2009 r. zamknięto duże zakłady z branży odzieżowej – przypomina Rafał Duda, p.o. dyrektora lokalnego urzędu pracy. Chodzi o firmę Collar Textil, dawny zakład Wólczanki. Cała 300-osobowa załoga straciła pracę.

Powiat kępiński to prawdziwe zagłębie meblowo-stolarskie. Dzięki temu większość mieszkańców ma pracę, stopa bezrobocia w 2009 r. wynosiła jedynie 4,4 proc. Ale z drugiej strony to branża o niskich zarobkach. Gdy w 2008 r. koniunktura na światowych rynkach jeszcze się nie załamała, średnie wynagrodzenie w powiecie wzrosło o ok. 8 proc., w 2009 r. – gdy przyszedł krach – już tylko o ponad 1 proc. Obecnie jest to miejsce o najniższych płacach – 2,02 tys. zł miesięcznie brutto.

Nie wszędzie jednak dominacja jednej branży przyniosła negatywne efekty w zakresie płac. W powiecie nowosolskim, gdzie królują firmy szeroko pojętego przemysłu motoryzacyjnego, średnie zarobki wzrosły o 12,1 proc. To dosyć zaskakujące, bo motoryzacja ucierpiała na kryzysie. Nawet w Nowej Soli upadło kilka firm (m.in. FATSA, produkująca tapicerkę samochodową), wiele zmniejszyło zatrudnienie. Stopa bezrobocia w powiecie szybko rosła – z ok. 17 proc. w połowie 2008 r. do 27 proc. na koniec 2009 r. Jak wytłumaczyć ten paradoks?

– W naszym powiecie jednocześnie pojawiały się nowe inwestycje. Wciąż potrzeba pracowników, tyle że lepiej wykształconych – tłumaczy Łukasz Rut z Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej.

Przykładowo w 2009 r. w Nowej Soli firma Zastat Transport zainwestowała 10 mln zł i zatrudniła 50 osób, a Voit, produkująca części aluminiowe dla przemysłu motoryzacyjnego i elektronicznego, rozszerzyła działalność o kolejne 52 osoby.

– Negatywne efekty recesji na lokalnych rynkach pracy wywołane monokulturą przemysłowej działalności powinny być dla władz pewną wskazówką – uważa Tomasz Kaczor.

– Oczywiście trudno oczekiwać, by samorząd uznał, że w danym miejscu ma już za dużo np. firm meblowych i zabronił kolejnym inwestycji. Jednak w planach rozwoju należy kłaść nacisk także na rozwój usług.

A że przy dominującym sektorze usługowym można się rozwijać, pokazuje przykład powiatu zwoleńskiego (woj. mazowieckie), gdzie płace w 2009 r. wzrosły najmocniej – o ok. 15 proc.). – Nie ma u nas większych przedsiębiorstw, lokalna gospodarka opiera się na usługach – mówi Stefan Bernaciak, wicestarosta powiatu. – Ze względu na położenie oraz ostatnie inwestycje infrastrukturalne znieśliśmy kryzys w miarę dobrze.

Zwoleń leży na skrzyżowaniu dróg krajowych Radom – Lublin i Warszawa – Tarnobrzeg.

– Przy samych trasach coraz bardziej rozkręca się mały biznes, a część mieszkańców korzysta z dobrych dojazdów do większych miast – podkreśla starosta.

Tylko 30 powiatów powyżej średniej krajowej

Zróżnicowanie płacowe między powiatami w 2009 r. utrzymywało się na bardzo wysokim poziomie. Najwyższe przeciętne wynagrodzenie w powiecie lubińskim (ok. 5,6 tys. zł) wynosiło 170 proc. średniej krajowej. Najniższe zarobki – w powiecie kępińskim (woj. wielkopolskie) to tylko 61 proc. średniej. W ubiegłym roku było bardzo podobnie.

W sumie tylko w 30 z 379 powiatów w Polsce (8 proc.) zarobki są wyższe niż średnia krajowa. W porównaniu z 2008 r. ta „elitarna" grupa powiększyła się o miasto Olsztyn. W takich województwach jak podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie, lubuskie i kujawsko-pomorskie nie ma ani jednego powiatu o ponadprzeciętnych płacach. Wśród miast wojewódzkich najwyższe płace kształtują się w Warszawie – 4,6 tys. zł, Katowicach – 4,5 tys. oraz w Gdańsku – 4 tys. zł.

Najniższe – w Gorzowie Wielkopolskim – 2,92 tys. zł, w Zielonej Górze – 3,06 tys zł i w Bydgoszczy – 3,07 tys. zł. Także w Kielcach, Białymstoku, Łodzi, Toruniu, Lublinie i Rzeszowie zarobki nie przekraczają średniej krajowej. Najwyższą dynamiką wynagrodzeń w 2009 r. mogły pochwalić się Katowice – 8,3 proc., najniższą Warszawa – 2,2 proc.

http://www.rp.pl/artykul/9211,562703_Ro ... atach.html

baux
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1203
Rejestracja: 1 kwietnia 2008, o 19:21
Lokalizacja: gdzieś pomiędzy Centrum a Kadzielnią...

Post autor: baux » 18 listopada 2010, o 11:47

Ostatnio Przekrój żeby podnieść sprzedaż zamieścił swój "Ranking miast"
Obrazek

Ranking miast polskich: gdzie się żyje najlepiej?

„Przekrój” przygotował pierwszy w Polsce ranking miast przyjaznych obywatelowi. Pod lupę wzięliśmy liczbę miejsc w żłobkach, przedszkolach, poziom edukacji, bezrobocia czy kolejkę do ginekologa. Wygrał Poznań przed Rzeszowem i Krakowem. Warszawa jest... daleko

Więcej :arrow: http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_ ... ,4898.html

Tabela z wynikami :arrow: http://www.przekroj.pl/pub/files/miasta_tabela_03.pdf
Ten ranking jest kłamliwy, ostatnio Białystok miał największe bezrobocie wśród miast wojewódzkich (dane GUS) a tutaj ma tylko 4,2%? Bliżej raczej 14,2... No ale cóź się spodziewać po gazetce Najsztuba... Brukowiec...

baux
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1203
Rejestracja: 1 kwietnia 2008, o 19:21
Lokalizacja: gdzieś pomiędzy Centrum a Kadzielnią...

Post autor: baux » 18 listopada 2010, o 21:19

Liga Miast Sport.pl: 113 drużyn, 67 miast - co, gdzie i na jakim poziomie?

:arrow: http://www.sport.pl/sport/1,65026,84656 ... gdzie.html

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 16 grudnia 2010, o 11:38

Mozna glosowac na Kielce w akcji "Swiec sie".

Na Facebook: http://apps.facebook.com/swiecsie
Na www.swiecsie.pl

Awatar użytkownika
vincent
Posty: 379
Rejestracja: 19 kwietnia 2007, o 13:02
Lokalizacja: Bilcza

Post autor: vincent » 17 grudnia 2010, o 10:55

Żółć i czerwień w naszych sercach aż po życia kres!!!

msz1
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 910
Rejestracja: 26 stycznia 2006, o 22:13
Lokalizacja: Kielce

Post autor: msz1 » 15 lutego 2011, o 11:21

http://www.rp.pl/artykul/612497_Skansen ... iast-.html

Skansen na wsi, rozwój miast?
Anna Słojewska 15-02-2011, ostatnia aktualizacja 15-02-2011 04:00
W 2030 r. ma funkcjonować 12 wielkich metropolii oplecionych siecią autostrad i superszybkich kolei


źródło: Rzeczpospolita
Resort rozwoju regionalnego chce poszerzyć plany budowy kolei dużych prędkości o połączenia np. ze stolicy do Trójmiasta.
+zobacz więcejNajwiększy wpływ na rozwój kraju w 2030 r. mają mieć obszary metropolitalne – wynika z koncepcji zagospodarowania przestrzennego kraju. Przygotował ją resort rozwoju regionalnego, a kilka dni temu trafiła do konsultacji społecznych.

Te obszary mają tworzyć wielkie miasta oraz okoliczne miejscowości i wsie, gdzie wciąż zwiększa się koncentracja ludności. Polacy chcą pracować w aglomeracjach, korzystać z wszystkich usług, ale mieszkać wolą poza centrum. W 2030 r. ma powstać 12 takich obszarów metropolitalnych: Warszawa, Katowice, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz i Toruń, Szczecin, Lublin, Białystok oraz Rzeszów.

Skomentuj ten artykuł
Pozostałe miasta wojewódzkie oraz te większe mają tworzyć regionalne ośrodki rozwoju. Chodzi o Kielce, Olsztyn, Opole, Zieloną Górę, Gorzów Wielkopolski oraz Płock, Koszalin, Słupsk, Bielsko-Białą, Częstochowę, Radom i Rybnik. W sumie w tych ośrodkach ma mieszkać 75 – 80 proc. Polaków.

W metropoliach dalej mają się koncentrować: inwestycje przedsiębiorstw, szkolnictwo wyższe, sektor badawczo-rozwojowy, a także główne funkcje kulturalne i społeczne.

– Po części są to zjawiska naturalne – komentuje Maciej Tarkowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Ale też rząd ma wspomagać te tendencje, głównie przez budowę sieci transportowej i teleinformatycznej. I tak do 2030 r. ma powstać np. o wiele gęstsza niż w obecnych planach sieć autostrad. Przykładowo mają one bezpośrednio połączyć Warszawę z Trójmiastem, Toruniem i Bydgoszczą, Białymstokiem, Rzeszowem czy Krakowem. Autostrada miałaby też połączyć Poznań z Wrocławiem czy Szczecin z Zieloną Górą.

80 procent Polaków może mieszkać do 2030 roku w aglomeracjach

Wielkie plany rysowane są też dla sieci kolejowej. Obecnie rząd zakłada, że koleją dużych prędkości będzie się można poruszać między stolicą a Krakowem, Katowicami, Poznaniem i Wrocławiem. Resort rozwoju chce, by superszybkim pociągiem można się też było dostać do Torunia i Bydgoszczy oraz Trójmiasta.

A co z pozostałymi rejonami Polski? Centrami obszarów wiejskich, pozametropolitalnych, ma się stać 150 miast powiatowych. Mają one zapewniać jednolity standard dostępu do podstawowych usług publicznych w zakresie edukacji, zdrowia, transportu publicznego, wyposażenia w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, komunikacyjną, bezpieczeństwa itp.

– Wizja nakreślona w koncepcji jest nieco szokująca dla mieszkańców obszarów peryferyjnych. Czy wsie mają się stać skansenem i sypialnią dla osób pracujących w miastach oraz emerytów? – pyta Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem dokument utrwala traktowanie małych powiatowych miast i otaczających je terenów wiejskich jako obszaru drugiej kategorii, zaścianka, w którym nie ma perspektyw rozwoju.

MRR odpowiada, że zarysowany schemat rozwoju, z dodatkowym wsparciem m.in. dla Polski wschodniej i zachodniej, ma poprawić standardy życia w całym kraju. Co prawa będą różnice np. w poziomie zamożności, ale nie będą one dyskryminujące. Inwestycje infrastrukturalne sprawią zaś, że każdy Polak będzie mógł dojechać do metropolii w 120 minut.

Nad dokumentem od kilku dni pochylają się samorządowcy. – Obecna koncepcja oparta jest na bardziej realistycznej wizji niż poprzednie, stwarza szanse rozwoju również regionom peryferyjnym, takim jak Zachodniopomorskie – mówi „Rz” Wojciech Drożdż, wicemarszałek woj. zachodniopomorskiego. Ale wytyka, że brakuje np. połączeń autostradowych czy szybką koleją Szczecina ze stolicą. – Zależałoby nam, by jak najszybciej połączyć Toruń z Bydgoszczą – mówi z kolei Antoni Pawski, dyrektor z kujawsko-pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. Koncepcja to przewiduje, ale dopiero po 2015 roku. Tymczasem, jak podkreślają samorządowcy, im jakieś plany rządowe dotyczą dalszej perspektywy, tym większe niebezpieczeństwo, że zostaną tylko na papierze.

Dokument ma też dla samorządowców wymiar praktyczny. Ostatecznie np. nowe drogi powinny się znaleźć w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Aktualna koncepcja zagospodarowania kraju pochodzi z 2001 r.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.cieslak@rp.pl

msz1
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 910
Rejestracja: 26 stycznia 2006, o 22:13
Lokalizacja: Kielce

Post autor: msz1 » 15 lutego 2011, o 11:21

http://www.rp.pl/artykul/612497_Skansen ... iast-.html

Skansen na wsi, rozwój miast?
Anna Słojewska 15-02-2011, ostatnia aktualizacja 15-02-2011 04:00
W 2030 r. ma funkcjonować 12 wielkich metropolii oplecionych siecią autostrad i superszybkich kolei


źródło: Rzeczpospolita
Resort rozwoju regionalnego chce poszerzyć plany budowy kolei dużych prędkości o połączenia np. ze stolicy do Trójmiasta.
+zobacz więcejNajwiększy wpływ na rozwój kraju w 2030 r. mają mieć obszary metropolitalne – wynika z koncepcji zagospodarowania przestrzennego kraju. Przygotował ją resort rozwoju regionalnego, a kilka dni temu trafiła do konsultacji społecznych.

Te obszary mają tworzyć wielkie miasta oraz okoliczne miejscowości i wsie, gdzie wciąż zwiększa się koncentracja ludności. Polacy chcą pracować w aglomeracjach, korzystać z wszystkich usług, ale mieszkać wolą poza centrum. W 2030 r. ma powstać 12 takich obszarów metropolitalnych: Warszawa, Katowice, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz i Toruń, Szczecin, Lublin, Białystok oraz Rzeszów.

Skomentuj ten artykuł
Pozostałe miasta wojewódzkie oraz te większe mają tworzyć regionalne ośrodki rozwoju. Chodzi o Kielce, Olsztyn, Opole, Zieloną Górę, Gorzów Wielkopolski oraz Płock, Koszalin, Słupsk, Bielsko-Białą, Częstochowę, Radom i Rybnik. W sumie w tych ośrodkach ma mieszkać 75 – 80 proc. Polaków.

W metropoliach dalej mają się koncentrować: inwestycje przedsiębiorstw, szkolnictwo wyższe, sektor badawczo-rozwojowy, a także główne funkcje kulturalne i społeczne.

– Po części są to zjawiska naturalne – komentuje Maciej Tarkowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Ale też rząd ma wspomagać te tendencje, głównie przez budowę sieci transportowej i teleinformatycznej. I tak do 2030 r. ma powstać np. o wiele gęstsza niż w obecnych planach sieć autostrad. Przykładowo mają one bezpośrednio połączyć Warszawę z Trójmiastem, Toruniem i Bydgoszczą, Białymstokiem, Rzeszowem czy Krakowem. Autostrada miałaby też połączyć Poznań z Wrocławiem czy Szczecin z Zieloną Górą.

80 procent Polaków może mieszkać do 2030 roku w aglomeracjach

Wielkie plany rysowane są też dla sieci kolejowej. Obecnie rząd zakłada, że koleją dużych prędkości będzie się można poruszać między stolicą a Krakowem, Katowicami, Poznaniem i Wrocławiem. Resort rozwoju chce, by superszybkim pociągiem można się też było dostać do Torunia i Bydgoszczy oraz Trójmiasta.

A co z pozostałymi rejonami Polski? Centrami obszarów wiejskich, pozametropolitalnych, ma się stać 150 miast powiatowych. Mają one zapewniać jednolity standard dostępu do podstawowych usług publicznych w zakresie edukacji, zdrowia, transportu publicznego, wyposażenia w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, komunikacyjną, bezpieczeństwa itp.

– Wizja nakreślona w koncepcji jest nieco szokująca dla mieszkańców obszarów peryferyjnych. Czy wsie mają się stać skansenem i sypialnią dla osób pracujących w miastach oraz emerytów? – pyta Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem dokument utrwala traktowanie małych powiatowych miast i otaczających je terenów wiejskich jako obszaru drugiej kategorii, zaścianka, w którym nie ma perspektyw rozwoju.

MRR odpowiada, że zarysowany schemat rozwoju, z dodatkowym wsparciem m.in. dla Polski wschodniej i zachodniej, ma poprawić standardy życia w całym kraju. Co prawa będą różnice np. w poziomie zamożności, ale nie będą one dyskryminujące. Inwestycje infrastrukturalne sprawią zaś, że każdy Polak będzie mógł dojechać do metropolii w 120 minut.

Nad dokumentem od kilku dni pochylają się samorządowcy. – Obecna koncepcja oparta jest na bardziej realistycznej wizji niż poprzednie, stwarza szanse rozwoju również regionom peryferyjnym, takim jak Zachodniopomorskie – mówi „Rz” Wojciech Drożdż, wicemarszałek woj. zachodniopomorskiego. Ale wytyka, że brakuje np. połączeń autostradowych czy szybką koleją Szczecina ze stolicą. – Zależałoby nam, by jak najszybciej połączyć Toruń z Bydgoszczą – mówi z kolei Antoni Pawski, dyrektor z kujawsko-pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. Koncepcja to przewiduje, ale dopiero po 2015 roku. Tymczasem, jak podkreślają samorządowcy, im jakieś plany rządowe dotyczą dalszej perspektywy, tym większe niebezpieczeństwo, że zostaną tylko na papierze.

Dokument ma też dla samorządowców wymiar praktyczny. Ostatecznie np. nowe drogi powinny się znaleźć w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Aktualna koncepcja zagospodarowania kraju pochodzi z 2001 r.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.cieslak@rp.pl

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 25 marca 2011, o 10:38

Firmy pogłębiają podział Polski


Najwięcej nowych inwestycji wciąż trafia na Górny i Dolny Śląsk, na Mazowsze i do województwa łódzkiego. Ściana Wschodnia odstrasza słabą infrastrukturą i niedostatkiem wykwalifikowanych pracowników.

Inwestorzy coraz mocniej dzielą Polskę. Z blisko tysiąca miejsc wytypowanych pod nowe inwestycje od stycznia 2010 do połowy marca 2011 przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) przeszło połowa znajduje się w czterech województwach: śląskim, łódzkim, dolnośląskim i mazowieckim. Na ulokowanie się w regionach wschodnich mało kto reflektuje. W ciągu ostatnich 14 miesięcy w województwie podlaskim wytypowano zaledwie 11 terenów mogących odpowiadać potrzebom inwestorów, w lubelskim 13, a w podkarpackim 33. Najmniej atrakcyjne dla nowych inwestycji okazało się województwo świętokrzyskie. Tam wyznaczono jedynie siedem lokalizacji. Całkowitym przeciwieństwem jest tymczasem południe i centrum kraju. Na Śląsku inwestorom zaproponowano 127 działek pod inwestycje, w rejonie Wrocławia 104, w województwie łódzkim 122. Te trzy województwa mają to, co do inwestycji jest niezbędne: tereny już przygotowane pod budowę, dobrze skomunikowane. Do tego dochodzą jeszcze duże i chłonne rynki zbytu.

Z takimi atutami Ściana Wschodnia przegrywa o kilka długości: słabą infrastrukturą drogową i kolejową, brakiem dostępu do portów, lotnisk, wreszcie brakami wykwalifikowanych kadr. – Trudno się dziwić, że zainteresowanie inwestorów lokowaniem się wokół wschodnich granic jest znikome – mówi prezes PAIIZ Sławomir Majman.

Przegraną pozycję wschodnich i północnych województw potwierdzają wyniki specjalnych stref ekonomicznych. W całym 2010 roku trzy strefy na północy kraju – słupska, suwalska i warmińsko-mazurska – podpisały zaledwie 15 umów z inwestorami. Tymczasem blisko dwa razy tyle zezwoleń wydała jedna tylko strefa wałbrzyska, gdzie nowe inwestycje utworzą ponad 4 tys. nowych miejsc pracy.

Prócz nowych etatów Polskę dzielą także zainwestowane pieniądze. Zaledwie trzy strefy w południowej i zachodniej części kraju – katowicka, wałbrzyska i kostrzyńsko-słubicka – przyciągnęły w ubiegłym roku kapitał wart przeszło 2 mld zł. To niewiele mniej niż pozostałe 11 stref łącznie.

Ta przepaść może się jeszcze pogłębiać. – Od stycznia przyciągnęliśmy już pięć nowych inwestycji wartych łącznie 350 mln zł – mówi Agnieszka Simkiewicz, project manager w wałbrzyskiej SSE. Z kolei strefa suwalska na przeciwległym krańcu Polski "zaklepała" sobie trzy inwestycje warte zaledwie nieco ponad jedną dziewiątą tego co wałbrzyska – 42 mln zł – ale to i tak duży sukces. – Dopóki nie zaoferujemy dużo większego poziomu wsparcia inwestycji niż na południu i zachodzie kraju, dopóty pozostaniemy nie tylko Polską B, ale nawet D – stwierdza wiceprezes Suwalskiej SSE Zbigniew Góralczyk.

W 2009 roku strategiczne dla gospodarki inwestycje wspierane przez budżet ulokowały się w centralnej, zachodniej i południowej Polsce. Z blisko 40 przedsięwzięć tylko jedno – inwestycja firmy MTU w Rzeszowie – było objęte rządowym programem wsparcia na Ścianie Wschodniej. Z kolei w połowie roku ubiegłego, z blisko 20 nowych dotacji, do wschodnich regionów nie trafiła żadna.

Eksperci z firm doradczych zwracają uwagę, że terenom na wschodzie niewiele pomoże nawet program operacyjny "Rozwój Polski wschodniej". – Oferuje wsparcie dla lokalnej administracji czy otoczenia biznesu. Ale brakuje bezpośredniej pomocy dla firm – mówi dyrektor w Ernst & Young Paweł Tynel.

W marazmie inwestycyjnym na ścianie wschodniej mogą jednak zdarzyć się wyjątki. Największa inwestycja ubiegłego roku – budowa fabryki należącego do szwedzkiego koncernu Ikea – ulokowała się w gminie Orla na Podlasiu. Przedsięwzięcie warte 140 mln euro pozwoli tam utworzyć blisko 2 tys. nowych miejsc pracy. Na tym się nie skończy, bo władze gminy już zabiegają o ściągnięcie do siebie firm współpracujących z Ikeą. – Prowadzimy w tej sprawie zaawansowane rozmowy. Liczę na kilka firm – mówi wójt gminy Orla Piotr Selwesiuk.

Inwestorzy uważają, że w promowaniu walorów Polski w wschodniej nie ma sensu zachęcać do niej wszystkich. – Trzeba rozdzielić atuty: zaawansowane inwestycje ściągać do województw zachodnich, prostsze na wschód. Tu magnesem mogą być niższe koszty pracy – sugeruje Jacek Levernes, szef centrów usługowych HP na Europę, Afrykę i Środkowy Wschód.

Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha

Przedsiębiorcy zagłosowali nogami na te miejsca w Polsce, które mają – jak na nasze warunki – najlepszą infrastrukturę. Poszli tam, gdzie funkcjonowanie fabryk nie jest zakłócane przez problemy logistyczne. Brak inwestycji na ścianie wschodniej, nie tylko zagranicznych, ale także większych przedsięwzięć polskich firm, jest spowodowany tym, że zarówno infrastruktura drogowa, jak i kolejowa są w znacznie gorszym stanie niż w innych częściach kraju. Trzeba jednak zaznaczyć, że potencjał pracowników w Białymstoku czy w Lublinie występuje w nadmiarze.

Dysproporcje będą się pogłębiać

Inwestycje w Polsce rozwijają się na zasadzie śniegowej kuli. Nowe firmy idą przede wszystkim tam, gdzie inne już się wcześniej ulokowały. Duże skupisko inwestorów gwarantuje odpowiednie warunki: rozwiniętą infrastrukturę, lokalne władze otwarte na inwestycje, wypracowane procedury administracyjne. Tymczasem głęboki podział pomiędzy poszczególnymi regionami Polski przekłada się także na rodzaje i skalę inwestycji. Słabo uprzemysłowione regiony będą przyciągać w tym roku, podobnie zresztą jak w ubiegłym, co najwyżej inwestorów z niewielkim kapitałem. Ikea na Podlasiu jest wyjątkiem. Zresztą charakter produkcji pasuje do tamtego regionu. Co innego południowo-zachodnia część kraju: tam dużych koncernów nie będzie brakować. Nieoficjalnie wiadomo, że np. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna stara się o dwie inwestycje warte łącznie około miliarda złotych.

Szanse regionów, gdzie liczba firm jest niewielka, dodatkowo osłabiać będzie trend widoczny od dłuższego czasu: blisko połowa nowych przedsięwzięć to efekt reinwestycji zysków lub realizacji nowych projektów przez koncerny, które już w Polsce zainwestowały. Skutek dla mapy inwestycyjnej nietrudno przewidzieć – dysproporcje będą się dalej pogłębiać, bo w miejscach, gdzie inwestorów brakuje, nie będzie także reinwestycji.

Obrazek

Rzeczpospolita

mimi
Posty: 128
Rejestracja: 27 listopada 2008, o 11:07
Lokalizacja: topola

Post autor: mimi » 11 czerwca 2011, o 21:12

Katowice uciekają Warszawie

Zwiększyła się różnica w przeciętnych zarobkach między stolicą Śląska a Mazowsza. Według ekspertów będzie jeszcze rosnąć

– To Katowice jako centrum najbardziej zurbanizowanego, najgęściej zaludnionego regionu w kraju mają większy potencjał do wzrostu zarobków niż Warszawa – uważa Mateusz Walewski, ekspert PwC.

Ten dosyć nietypowy pogląd potwierdzają statystyki przeciętnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (bez administracji publicznej) w 2010 r. w 18 aglomeracjach. Jak wynika z publikacji przygotowanej przez Urząd Statystyczny w Warszawie, najwyższe średnie płace były w Katowicach – wyniosły ok. 4,7 tys. zł brutto.

To przede wszystkim zasługa przemysłu (w tym górnictwa), który na Śląsku jest wciąż bardzo silny (ma 65-proc. udział w przeciętnym zatrudnieniu w przedsiębiorstwach powyżej dziewięciu osób). W tym dziale przeciętnie zarobki w 2010 r., wliczając wszystkie premie, nagrody, a przede wszystkim tzw. trzynastki, sięgnęły już 5,4 tys. zł.

Katowice pod względem wysokości średnich płac prześcignęły Warszawę już kilka lat temu. I stolica nie potrafi nadrobić tego dystansu. Co więcej, w 2010 r. jeszcze się on zwiększył. M.in. na skutek przeciągającego się spowolnienia gospodarczego, które dotknęło finansowo wielu firm w Warszawie, wynagrodzenia wzrosły tylko o 0,6 proc. (do 4,48 tys. zł brutto). W Katowicach zaś o 2 proc. – I ten trend będzie kontynuowany – twierdzi Walewski. – Jedynym potencjałem Warszawy jest bycie stolicą Polski. A tak naprawdę to wyspa otoczona bardzo biednym Mazowszem – dodaje.

Miasto na rozdrożu

Zdaniem Walewskiego Warszawę dodatkowo coraz szybciej będą doganiać i Trójmiasto, i Poznań, i Wrocław. Na razie z tym gonieniem (może z wyjątkiem Gdańska) jest pewien kłopot. Co prawda we Wrocławiu czy Poznaniu płace rosną szybciej, ale z dosyć niskiego poziomu. Szczególnie dziwi sytuacja w stolicy Wielkopolski. W mieście, które postawiło na rozwój gospodarczy, przeciętne wynagrodzenie na poziomie 3,8 tys. zł to stosunkowo mało.

– Rzeczywiście jeszcze kilka lat temu w Poznaniu kwitła przedsiębiorczość. Ale teraz miasto znalazło się na rozdrożu – komentuje Krzysztof Kłosowicz, wiceprezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców. – Mało jest u nas wielkich przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 1000 osób, przegrywamy walkę o nowoczesne centra usług. Samorząd przykłada mniejszą wagę do rozwiązywania nękających nas problemów – wylicza Kłosowicz. – Wyjazd ze strefy ekonomicznej trwa pół godziny, bo nie ma komu zbudować ronda. Nic dziwnego, że wielu przedsiębiorców przenosi się do podmiejskich ośrodków – dodaje.

Zapaść w Lubuskiem

Zarobki w Poznaniu i tak wydają się marzeniem w nieodległych przecież Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim. Są najniższe w kraju, niższe od średniej krajowej, a w Zielonej Górze jeszcze spadły w porównaniu z 2010 r. – Te dane potwierdzają, iż woj. lubuskie to takie zapomniane przez wszystkich rubieże – załamuje ręce Łukasz Rut z Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej. – Wiele osób sądzi, że dzięki korzystnemu położeniu sami sobie poradzimy. Tymczasem to biedny region, na pewno nie należymy do Polski A, choć leżymy na ścianie zachodniej – wyjaśnia. Najszybciej zaś w 2010 r. – wynika z danych US w Warszawie – rosły przeciętne płace w Lublinie – o prawie 12 proc. I przegoniły dzięki temu średnią w Łodzi czy Toruniu. – W Lublinie nie czuje się aż tak wysokiego wzrostu – oponuje Dariusz Jodłowski, prezes Związku Pracodawców Lubelszczyzny. – To prawda, że wiele firm świadczy usługi dla firm w Warszawie, więc może zaoferować wyższe wynagrodzenia. I że często zmuszeni jesteśmy podnosić płace, by zatrzymać najlepszych ludzi. Na pewno gonimy średnią krajową, ale nie jestem pewien, czy tak szybko – analizuje.

Opinia: Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego

Fakt, że w Warszawie średnie zarobki rosną wolno, wynika ze struktury zatrudnienia. Przede wszystkim mało jest przedsiębiorstw przemysłowych, które w czasie początkowego ożywienia gospodarczego w 2010 r. najszybciej odczuły pozytywne jego skutki. Za to aż ok. 40 proc. osób zatrudnionych jest w handlu i usługach logistycznych. A te akurat branże mocno odczuły skutki kryzysowej sytuacji w 2009 i 2010 r. Przeważają tam mniejsze, prywatne firmy, które są najbardziej ostrożne pod względem przyjmowania nowych ludzi i podwyżek. Nie zgodzę się jednak z tezą, że Katowice dalej będą uciekać Warszawie. To, co ciążyło Warszawie przez ostatnie miesiące, wkrótce może stać się jej atutem. Usługi i handel co prawda nie są awangardą wzrostu zarobków, ale przy ożywieniu gospodarczym szybko gonią przemysł. Inna jest sytuacja w Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze czy Kielcach. To nie są ośrodki metropolitalne, nie mają dodatkowej renty z tego tytułu. I trudno tu oczekiwać rewolucyjnych zmian.


Obrazek

http://www.rp.pl/artykul/9211,671094_Na ... icach.html

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 11 czerwca 2011, o 21:41

Pensje rosną nam wolniej niż stopa inflacji. Fatalnie.

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 12 czerwca 2011, o 08:44

Powodem oczywiście jest wysokie bezrobocie, które od lat stoi na tym samym poziomie. Szkoda, że nikt oprócz nas nie widzi problemu...
pletwa

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 12 czerwca 2011, o 11:35

Zobaczymy jak sie zmieni po podazy miejsc pracy w dwoch galeriach handlowych, bo powinno byc na podobnym poziomie. Do tego dwie kolejne inwestycje z sektora outsourcingu, miejsca pracy w Technoparku i inwestycje na ich terenach inwestycyjnych, a ze sprzedaza terenu nie bedzie problemu, co wiadomo juz dzis.

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 12 czerwca 2011, o 11:43

O jakich inwestycjach z sektora outsourcingu mowa?
pletwa

Awatar użytkownika
Autor
Site Admin
Posty: 11714
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:05
Lokalizacja: Bilbało!
Kontakt:

Post autor: Autor » 12 czerwca 2011, o 12:12

1) Jedna z firm oferujących usługi i produkty na rynku zdrowia w Polsce otworzy w Kielcach jedno z 3 w kraju call center (start jesienia)
2) Centrum Usług Wspólnych Grupy CRH w Sitkówce
3) kolejne centrum firmy już w Kielcach działającej

Aktualnie w tym sektorze zatrudnienie znajduje ok. tysiaca osob.

Awatar użytkownika
MeehoweCK
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3317
Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
Lokalizacja: Warszawa / Kielce
Kontakt:

Post autor: MeehoweCK » 12 czerwca 2011, o 12:42

Bezrobocie pewnie spadnie, ale obawiam się, że średnia płac jeszcze bardziej wyhamuje. Galeria handlowa to nie jest dobre miejsce na płacę powyżej średniej krajowej.

ODPOWIEDZ