Nowy kielecki amfiteatr wygląda okazale, a prac przy jego budowie - mimo ostrej zimy - nie przerywano.
Nowy amfiteatr, który powstaje na kieleckiej Kadzielni robi wrażenie. Montowana jest główna rama, która waży aż 90 ton. W kwietniu będzie rozpinany dach, a teraz powstaje konstrukcja do rozpięcia tkaniny.
Budowa amfiteatru, mimo srogiej zimy nie została przerwana ani na jeden dzień, bo termin zakończenia prac jest napięty. Tempo jednak zostało przyhamowane przez mrozy i obfite śniegi, więc teraz robotnicy muszą się spieszyć, aby zdążyć na czas.
NAJWAŻNIEJSZA CZĘŚĆ
- Montujemy główną ramę. To najważniejsza część amfiteatru, na niej wesprze się dach i będzie montowane oświetlenie, nagłośnienie i inne ważne elementy potrzebne podczas koncertów. Do ramy zostanie przypięty stały dach, a rozkładany będzie się w niej chował – informuje Stefan Świerk, inżynier kontraktu. Zakładamy także odciągi do lin, potrzebne do rozpięcia obu dachów.
W trakcie prac konieczne była zmiana projektu rozkładanego dachu. - Projektant założył, że będzie on rozpięty między dwoma linami. Nie uwzględnił, że tak duża płachta materiału, ruszając się pod wpływem wiatru wydaje odgłosy, które mogą zagłuszać to, co dzieje się na scenie. Dlatego zdecydowano zamontować trzecią linę, która zapewni stabilizację dachu, ograniczy jego ruchy i powstający hałas – przyznaje inżynier kontraktu.
KONCERT W CZERWCU?
Oba dachy są już szyte, ale nie w Polsce. Za około półtora miesiąca, czyli w kwietniu rozpocznie się ich montaż nad sceną i widownią. Prawie gotowe są pomieszczenia pod sceną. Ściany i posadzki wykładane są płytkami w jasnych kolorach.
- Termin zakończenia prac, czyli 31 maja jest bardzo napięty, ale na razie wszystko wskazuje, że uda się go dotrzymać. Trzeba się modlić, żeby zapowiadane opady śniegu nie trwały dłużej niż 2-3 dni, bo dłuższe mogą zahamować prace - informuje inżynier kontraktu.
Pierwszy koncert w nowym amfiteatrze odbędzie się już w czerwcu.








