PKS
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
-
redoxygene
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 781
- Rejestracja: 22 czerwca 2008, o 20:36
- KamilEm
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 639
- Rejestracja: 18 września 2006, o 16:23
- Lokalizacja: Kielce - Świętokrzyskie
- Kontakt:
Drogą wszystkich autobusów...
Zemun to nie pseudonim chuligana. To nazwa autobusu z lat 80., efektu kooperacji polsko-węgiersko-jugosławiańskiej. Ostatni Zemun na stanie PKS Kielce 21 listopada udał się w swoją ostatnią, honorową podróż: wypakowany entuzjastami starej motoryzacji i fanami autobusów, przez kręte drogi Gór Świętokrzyskich, na złom... Info: www.stadobaranow.pl
Źródło: Classicauto nr 39 12/2009
Edit:
To jeszcze link do zdjęć:
http://www.stadobaranow.pl/?page_id=6186
Zemun to nie pseudonim chuligana. To nazwa autobusu z lat 80., efektu kooperacji polsko-węgiersko-jugosławiańskiej. Ostatni Zemun na stanie PKS Kielce 21 listopada udał się w swoją ostatnią, honorową podróż: wypakowany entuzjastami starej motoryzacji i fanami autobusów, przez kręte drogi Gór Świętokrzyskich, na złom... Info: www.stadobaranow.pl
Źródło: Classicauto nr 39 12/2009
Edit:
To jeszcze link do zdjęć:
http://www.stadobaranow.pl/?page_id=6186
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
Kielecki PKS szuka oszczędności
Marcin Sztandera
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 19:00
Zarząd kieleckiego PKS zaproponował redukcję zatrudnienia i likwidację kolejnych nierentownych połączeń lokalnych. - To część założeń do planu naprawczego - tłumaczy prezes. A 30 pracowników domaga się przed sądem zaległych podwyżek
O ile zwolnień chodzi, na razie nie wiadomo. Dokumenty w tej sprawie w środę otrzymali członkowie rady nadzorczej. Wczoraj nie udało się skontaktować z jej przewodniczącą Agnieszką Rolką.
- Nie zaprzeczam, że taki dokument otrzymała rada nadzorcza. To część założeń do planu naprawczego. Nic więcej nie mogę powiedzieć, bo sprawa jest delikatna, a decyzji jeszcze nie ma - tłumaczy Marek Wołoch, prezes PKS w Kielcach. Nie chce zdradzić, ilu pracowników miałoby stracić pracę.
To spora zmiana. Do niedawna Marek Wołoch zaprzeczał, że w ogóle dojdzie do zwolnień. - Mamy na przykład za dużo mechaników, a za mało kierowców. Będziemy przeszkalać pracowników - mówił pół roku temu, gdy zaczynał pracę w PKS.
Co się zmieniło? - Wprowadzanie zmian idzie bardzo opornie. Nie doszło np. do wywłaszczenia części naszych gruntów pod węzeł Żelazna, a liczyliśmy na pieniądze z tego tytułu. Nie ma też jeszcze decyzji Agencji Rozwoju Przemysłu, gdzie staramy się o dofinansowanie m.in. budowy dużej myjni, w której zatrudnienie znalazłoby kilka-kilkanaście osób. Musiałem przedstawić jakąś alternatywę - mówi prezes Wołoch.
W lutym PKS planuje zawieszenie 34 najbardziej nierentownych połączeń lokalnych. - To pozwoli na pozbycie się części najstarszych autobusów, a w konsekwencji także redukcję zatrudnienia ich obsługi. Wśród kierowców takie zmiany nie są konieczne, bo nareszcie jest ich taka ilość, że nie dochodzi do przekroczeń czasu pracy - twierdzi prezes. Dodaje, że to nie jedyny problem. - Ponad 30 pracowników złożyło pozwy do sądu z tytułu nie wypłaconych podwyżek. Zachowują się tak, jakby chcieli mieć ciastko i zjeść ciastko. A tak się nie da, bo wypłata tak dużych podwyżek, jakich oczekują związkowcy, oznacza koniec tej firmy - dodaje prezes.
Pracownicy w swoich pozwach powołują się na porozumienie podpisane przez "Solidarność" jeszcze w 2008 roku z ówczesnym prezesem Grzegorzem Kowalczykiem. Miały one wynosić po 50 procent. Gdy do firmy przyszedł Marek Wołoch, porozumienie renegocjowano. Ale rozmów nie zakończono.
- Pracownicy złożyli pozwy, bo stracili zaufanie do prezesa Wołocha. Negocjacje w sprawie porozumienia utknęły, chociaż nasza propozycja mówi teraz o 20 - procentowych podwyżkach. Równocześnie dowiadujemy się nagle, że PKS ma około milionowe zadłużenie wobec ZUS - mówi Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "S". Plany ewentualnych redukcji zatrudnienia krytykuje. - Dla mnie to nieprawdopodobne. Przecież w ciągu dwóch miesięcy ma dojść do prywatyzacji firmy - mówi oburzony.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
Marcin Sztandera
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 19:00
Zarząd kieleckiego PKS zaproponował redukcję zatrudnienia i likwidację kolejnych nierentownych połączeń lokalnych. - To część założeń do planu naprawczego - tłumaczy prezes. A 30 pracowników domaga się przed sądem zaległych podwyżek
O ile zwolnień chodzi, na razie nie wiadomo. Dokumenty w tej sprawie w środę otrzymali członkowie rady nadzorczej. Wczoraj nie udało się skontaktować z jej przewodniczącą Agnieszką Rolką.
- Nie zaprzeczam, że taki dokument otrzymała rada nadzorcza. To część założeń do planu naprawczego. Nic więcej nie mogę powiedzieć, bo sprawa jest delikatna, a decyzji jeszcze nie ma - tłumaczy Marek Wołoch, prezes PKS w Kielcach. Nie chce zdradzić, ilu pracowników miałoby stracić pracę.
To spora zmiana. Do niedawna Marek Wołoch zaprzeczał, że w ogóle dojdzie do zwolnień. - Mamy na przykład za dużo mechaników, a za mało kierowców. Będziemy przeszkalać pracowników - mówił pół roku temu, gdy zaczynał pracę w PKS.
Co się zmieniło? - Wprowadzanie zmian idzie bardzo opornie. Nie doszło np. do wywłaszczenia części naszych gruntów pod węzeł Żelazna, a liczyliśmy na pieniądze z tego tytułu. Nie ma też jeszcze decyzji Agencji Rozwoju Przemysłu, gdzie staramy się o dofinansowanie m.in. budowy dużej myjni, w której zatrudnienie znalazłoby kilka-kilkanaście osób. Musiałem przedstawić jakąś alternatywę - mówi prezes Wołoch.
W lutym PKS planuje zawieszenie 34 najbardziej nierentownych połączeń lokalnych. - To pozwoli na pozbycie się części najstarszych autobusów, a w konsekwencji także redukcję zatrudnienia ich obsługi. Wśród kierowców takie zmiany nie są konieczne, bo nareszcie jest ich taka ilość, że nie dochodzi do przekroczeń czasu pracy - twierdzi prezes. Dodaje, że to nie jedyny problem. - Ponad 30 pracowników złożyło pozwy do sądu z tytułu nie wypłaconych podwyżek. Zachowują się tak, jakby chcieli mieć ciastko i zjeść ciastko. A tak się nie da, bo wypłata tak dużych podwyżek, jakich oczekują związkowcy, oznacza koniec tej firmy - dodaje prezes.
Pracownicy w swoich pozwach powołują się na porozumienie podpisane przez "Solidarność" jeszcze w 2008 roku z ówczesnym prezesem Grzegorzem Kowalczykiem. Miały one wynosić po 50 procent. Gdy do firmy przyszedł Marek Wołoch, porozumienie renegocjowano. Ale rozmów nie zakończono.
- Pracownicy złożyli pozwy, bo stracili zaufanie do prezesa Wołocha. Negocjacje w sprawie porozumienia utknęły, chociaż nasza propozycja mówi teraz o 20 - procentowych podwyżkach. Równocześnie dowiadujemy się nagle, że PKS ma około milionowe zadłużenie wobec ZUS - mówi Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "S". Plany ewentualnych redukcji zatrudnienia krytykuje. - Dla mnie to nieprawdopodobne. Przecież w ciągu dwóch miesięcy ma dojść do prywatyzacji firmy - mówi oburzony.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Burzliwe spotkanie prezesa PKS Kielce z pracownikami.
W burzliwej atmosferze przebiegało spotkanie prezesa kieleckiego PKS Marka Wołocha z pracownikami spółki. Tematem były niewypłacone wciąż pensje za styczeń. Dyrekcja przedsiębiorstwa zapowiedziała, że na razie załoga dostanie 500 złotych zaliczki. Związkowcy tymczasem podkreślali, że nie dla wszystkich wystarczy pieniędzy.
Zdaniem prezesa Wołocha w obecnej sytuacji finansowej spółki, potrzebna jest wyrozumiałość ze strony załogi.
Związkowcy mówią, że na wyrozumiałość ze strony załogi nie ma co liczyć. Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński informuje, że pracownicy stracili już zaufanie do prezesa.
Związkowcy zapowiadają protest u wojewody świętokrzyskiego. Uważają, że skoro przedstawiciele rządu wybrali prezesa, powinni odpowiadać teraz za sposób prowadzenia firmy. O kłopotach z wypłacaniem wynagrodzeń w PKS informujemy od kilku miesięcy. Spółka przygotowuje się do prywatyzacji. Rada Nadzorcza ogłosiła także konkurs na nowego prezesa spółki. Kandydaci mogą składać swoje oferty do 17 lutego. Obecny prezes Marek Wołoch zapowiedział, że także zgłosi swoją kandydaturę.
Pracownicy kieleckiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej zapowiadają protest u wojewody świętokrzyskiego. Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński informuje, że ma to związek z niewypłaceniem pensji za styczeń.
Związkowcy mają zamiar wybrać się do wojewody, jako przedstawiciela rządu w regionie. Zbigniew Zwierzyński twierdzi, że skoro przedstawiciele rządu wybrali prezesa, powinni odpowiadać za sposób prowadzenia firmy.
Pensje w PKS-ie wypłacane są 3, 5 i 10 dnia każdego miesiąca. W dwóch pierwszych wyznaczonych terminach pensje nie wpłynęły na konta pracowników. Jeśli nie będzie pieniędzy również 10, związkowcy udadzą się do wojewody.
Prezes spółki Marek Wołoch spotka się dziś z pracownikami spółki. Ma nadzieję, że podobnie jak w poprzednich miesiącach wykażą się wyrozumiałością. Marek Wołoch podkreśla, że zależy mu na tym, aby spółka się utrzymała. Dlatego konieczna jest pomoc pracowników.
O kłopotach z wypłacaniem wynagrodzeń w PKS informujemy od kilku miesięcy. Spółka przygotowuje się do prywatyzacji. Rada Nadzorcza ogłosiła także konkurs na prezesa spółki. Kandydaci mogą składać swoje oferty do 17 lutego. Obecny prezes Marek Wołoch zapowiedział, że zgłosi swoja kandydaturę.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Burzli ... ba5de.html
W burzliwej atmosferze przebiegało spotkanie prezesa kieleckiego PKS Marka Wołocha z pracownikami spółki. Tematem były niewypłacone wciąż pensje za styczeń. Dyrekcja przedsiębiorstwa zapowiedziała, że na razie załoga dostanie 500 złotych zaliczki. Związkowcy tymczasem podkreślali, że nie dla wszystkich wystarczy pieniędzy.
Zdaniem prezesa Wołocha w obecnej sytuacji finansowej spółki, potrzebna jest wyrozumiałość ze strony załogi.
Związkowcy mówią, że na wyrozumiałość ze strony załogi nie ma co liczyć. Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński informuje, że pracownicy stracili już zaufanie do prezesa.
Związkowcy zapowiadają protest u wojewody świętokrzyskiego. Uważają, że skoro przedstawiciele rządu wybrali prezesa, powinni odpowiadać teraz za sposób prowadzenia firmy. O kłopotach z wypłacaniem wynagrodzeń w PKS informujemy od kilku miesięcy. Spółka przygotowuje się do prywatyzacji. Rada Nadzorcza ogłosiła także konkurs na nowego prezesa spółki. Kandydaci mogą składać swoje oferty do 17 lutego. Obecny prezes Marek Wołoch zapowiedział, że także zgłosi swoją kandydaturę.
Pracownicy kieleckiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej zapowiadają protest u wojewody świętokrzyskiego. Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński informuje, że ma to związek z niewypłaceniem pensji za styczeń.
Związkowcy mają zamiar wybrać się do wojewody, jako przedstawiciela rządu w regionie. Zbigniew Zwierzyński twierdzi, że skoro przedstawiciele rządu wybrali prezesa, powinni odpowiadać za sposób prowadzenia firmy.
Pensje w PKS-ie wypłacane są 3, 5 i 10 dnia każdego miesiąca. W dwóch pierwszych wyznaczonych terminach pensje nie wpłynęły na konta pracowników. Jeśli nie będzie pieniędzy również 10, związkowcy udadzą się do wojewody.
Prezes spółki Marek Wołoch spotka się dziś z pracownikami spółki. Ma nadzieję, że podobnie jak w poprzednich miesiącach wykażą się wyrozumiałością. Marek Wołoch podkreśla, że zależy mu na tym, aby spółka się utrzymała. Dlatego konieczna jest pomoc pracowników.
O kłopotach z wypłacaniem wynagrodzeń w PKS informujemy od kilku miesięcy. Spółka przygotowuje się do prywatyzacji. Rada Nadzorcza ogłosiła także konkurs na prezesa spółki. Kandydaci mogą składać swoje oferty do 17 lutego. Obecny prezes Marek Wołoch zapowiedział, że zgłosi swoja kandydaturę.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Zaostrza się konflikt w kieleckim PKSie
Związkowcy z "Solidarności" w kieleckim Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej uważają, że najlepszym inwestorem dla ich spółki byłoby Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. W poniedziałek o sytuacji w spółce pracownicy PKS rozmawiali z poseł Marzena Okłą-Drewnowicz.
Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński zwrócił się do parlamentarzystki z prośbą o pomoc. Twierdzi, że sytuacja w spółce jest katastrofalna, dlatego konieczne są zmiany. Związkowcy chcieliby, żeby ich firma została, jak najszybciej sprywatyzowana. Uważają, że kieleckie MPK mogłoby być dobrym inwestorem. Jak podkreślają ta firma, dobrze radzi sobie na rynku, a połączenie spółek mogłoby być bardzo korzystne. Ich zdaniem, dzięki temu udałoby się uniknąć zwolnień. Zbigniew Zwierzyński dodaje też, że konieczna jest zmiana na stanowisku prezesa.
Jak informowaliśmy, Rada Nadzorcza PKS ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa spółki, choć kadencja Marka Wołocha kończy się w czerwcu. Jak dowiedziało się nieoficjalnie Radio Kielce swoje oferty złożyło cztery osoby. Wśród nich jest obecny prezes oraz jego poprzednik Grzegorz Kowalczyk.
Poseł Marzena Okła-Drewnowicz obiecała, że na temat prywatyzacji firmy przewozowej będzie w tym tygodniu rozmawiała z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu. Według parlamentarzystki spółka będzie prywatyzowana w drodze negocjacji, a ogłoszenie o sprzedaży powinno ukazać się najpóźniej w przyszłym tygodniu.
Z naszych informacji wynika, że związkowcy chcieli także podczas spotkania uzyskać zapewnienie, iż Marek Wołoch nie zostanie ponownie wybrany na stanowisko prezesa. Uważają, że ma on poparcie Platformy Obywatelskiej.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Zaostr ... c1d45.html
Związkowcy z "Solidarności" w kieleckim Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej uważają, że najlepszym inwestorem dla ich spółki byłoby Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. W poniedziałek o sytuacji w spółce pracownicy PKS rozmawiali z poseł Marzena Okłą-Drewnowicz.
Szef zakładowej Solidarności Zbigniew Zwierzyński zwrócił się do parlamentarzystki z prośbą o pomoc. Twierdzi, że sytuacja w spółce jest katastrofalna, dlatego konieczne są zmiany. Związkowcy chcieliby, żeby ich firma została, jak najszybciej sprywatyzowana. Uważają, że kieleckie MPK mogłoby być dobrym inwestorem. Jak podkreślają ta firma, dobrze radzi sobie na rynku, a połączenie spółek mogłoby być bardzo korzystne. Ich zdaniem, dzięki temu udałoby się uniknąć zwolnień. Zbigniew Zwierzyński dodaje też, że konieczna jest zmiana na stanowisku prezesa.
Jak informowaliśmy, Rada Nadzorcza PKS ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa spółki, choć kadencja Marka Wołocha kończy się w czerwcu. Jak dowiedziało się nieoficjalnie Radio Kielce swoje oferty złożyło cztery osoby. Wśród nich jest obecny prezes oraz jego poprzednik Grzegorz Kowalczyk.
Poseł Marzena Okła-Drewnowicz obiecała, że na temat prywatyzacji firmy przewozowej będzie w tym tygodniu rozmawiała z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu. Według parlamentarzystki spółka będzie prywatyzowana w drodze negocjacji, a ogłoszenie o sprzedaży powinno ukazać się najpóźniej w przyszłym tygodniu.
Z naszych informacji wynika, że związkowcy chcieli także podczas spotkania uzyskać zapewnienie, iż Marek Wołoch nie zostanie ponownie wybrany na stanowisko prezesa. Uważają, że ma on poparcie Platformy Obywatelskiej.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Kielecki PKS będzie sprywatyzowany
Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Kielcach coraz bliższe prywatyzacji. Rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa Maciej Wewiór mówi, że ogłoszenie w tej sprawie powinno ukazać się najpóźniej w drugim tygodniu marca. Jak dodaje w tej chwili nie ma jeszcze wszystkich niezbędnych dokumentów, które są konieczne do przedstawienia ogłoszenia.
Na taką decyzje z niecierpliwością czekają pracownicy kieleckiej spółki. Także Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji, które jest zainteresowane przejęciem PKS-u.
Elżbieta Śreniawska informuje, że ostateczna decyzja dotycząca ewentualnego przejęcia PKS zapadnie po zapoznaniu się z sytuacją finansową spółki. Prezes MPK przypomina, że list intencyjny w tej sprawie złożono w ministerstwie na przełomie października i listopada.
Jak dodaje Elżbieta Śreniawska MPK jest w dobrej kondycji finansowej i mogłoby udźwignąć kredyt za który zakupiono by nowy tabor dla PKS.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Kielce: PIP doszukała się nieprawidłowości w PKS
Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy w Kielcach stwierdzili nieprawidłowości w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Kielcach. W związku z tym, że nie zostały one usunięte, Inspekcja zdecydowała się skierować sprawę do sądu.
Ogłoszenie w tej sprawie ukazało się dziś w Gazecie Wyborczej. Inspekcja prosi osoby, które są pokrzywdzone i które chciałyby występować w roli oskarżyciela posiłkowego o zgłoszenie się do pracowników placówki PIP.
Jak informowaliśmy, pracownicy otrzymywali z opóźnieniem pensje. Zarząd PKS nie płacił też składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Szef Solidarności w zakładzie Zbigniew Zwierzyński cieszy się z decyzji inspekcji. Ma nadzieję, że zarząd PKS odpowie za łamanie praw pracowniczych.
Kielecki przewoźnik jest w przededniu prywatyzacji. Najpóźniej w połowie marca powinno ukazać się ogłoszenie zachęcające inwestorów do kupienia zakładu.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Kielce ... 4782b.html
Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy w Kielcach stwierdzili nieprawidłowości w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Kielcach. W związku z tym, że nie zostały one usunięte, Inspekcja zdecydowała się skierować sprawę do sądu.
Ogłoszenie w tej sprawie ukazało się dziś w Gazecie Wyborczej. Inspekcja prosi osoby, które są pokrzywdzone i które chciałyby występować w roli oskarżyciela posiłkowego o zgłoszenie się do pracowników placówki PIP.
Jak informowaliśmy, pracownicy otrzymywali z opóźnieniem pensje. Zarząd PKS nie płacił też składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Szef Solidarności w zakładzie Zbigniew Zwierzyński cieszy się z decyzji inspekcji. Ma nadzieję, że zarząd PKS odpowie za łamanie praw pracowniczych.
Kielecki przewoźnik jest w przededniu prywatyzacji. Najpóźniej w połowie marca powinno ukazać się ogłoszenie zachęcające inwestorów do kupienia zakładu.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


- Adasiek CK
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1141
- Rejestracja: 4 stycznia 2008, o 03:03
- Lokalizacja: Kielce <-> Warszawa
PIP kontra PKS. Będzie kara za opóźnienia w wypłatach?
marc
Karę nawet 30 tys. złotych grzywny mogą dostać władze kieleckiego PKS za opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń. Wniosek o ukaranie firmy skierowała do sądu Państwowa Inspekcja Pracy.
- Wykroczenie polega na nie terminowej wypłacie wynagrodzeń do 17 stycznia 2010 roku. Chodzi o ponad 200 tys. złotych dla 184 pracowników. Pokrzywdzeni mogą wystąpić jako oskarżyciele posiłkowi - informuje Edward Jarosz, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy. Wyjaśnia, że grzywna za takie wykroczenie w przypadku recydywisty, a tak jest w przypadku PKS może wynieść do 30 tys. złotych. - To normalna procedura stosowana przez inspekcję pracy. Niestety doszło do opóźnień w wypłacie wynagrodzeń, ale potem zostały one uregulowane - twierdzi Marek Wołoch, prezes PKS. Kilka tygodni temu tłumaczył "Gazecie" , że opóźnienie było efekt m.in. mniejszych wpływów z powodu ostrej zimy. PKS ma też zaległości w płaceniu składek ZUS.
Sam Wołoch przyznaje, że przegrał już nieprawomocnie podobną sprawę. - Ale odwołałem się do wyższej instancji - dodaje prezes.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tach_.html
marc
Karę nawet 30 tys. złotych grzywny mogą dostać władze kieleckiego PKS za opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń. Wniosek o ukaranie firmy skierowała do sądu Państwowa Inspekcja Pracy.
- Wykroczenie polega na nie terminowej wypłacie wynagrodzeń do 17 stycznia 2010 roku. Chodzi o ponad 200 tys. złotych dla 184 pracowników. Pokrzywdzeni mogą wystąpić jako oskarżyciele posiłkowi - informuje Edward Jarosz, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy. Wyjaśnia, że grzywna za takie wykroczenie w przypadku recydywisty, a tak jest w przypadku PKS może wynieść do 30 tys. złotych. - To normalna procedura stosowana przez inspekcję pracy. Niestety doszło do opóźnień w wypłacie wynagrodzeń, ale potem zostały one uregulowane - twierdzi Marek Wołoch, prezes PKS. Kilka tygodni temu tłumaczył "Gazecie" , że opóźnienie było efekt m.in. mniejszych wpływów z powodu ostrej zimy. PKS ma też zaległości w płaceniu składek ZUS.
Sam Wołoch przyznaje, że przegrał już nieprawomocnie podobną sprawę. - Ale odwołałem się do wyższej instancji - dodaje prezes.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tach_.html
<klawy tekścik w tym miejscu>
Kto weźmie PKS? Rusza prywatyzacja kieleckiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej
Właściciel spółki, Ministerstwo Skarbu Państwa, od czwartku czeka na oferty od potencjalnych inwestorów. Do nabycia jest pakiet akcji o wartości wyjściowej blisko 6 milionów złotych. Pierwszy chętny już jest. To… Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach.
Ogłoszenie o zaproszeniu do negocjacji w sprawie nabycia akcji spółki ukazało się dziś rano na stronach internetowych Ministerstwa Skarbu Państwa oraz w dzienniku ogólnopolskim.
KTO DO NEGOCJACJI?
To rozpoczyna proces prywatyzacji. Zainteresowani mają czas do 9 kwietnia na zgłoszenie chęci przystąpienia do negocjacji. Za opłatą mogą uzyskać tak zwane memorandum informacyjne o spółce zawierające informacje o jej sytuacji prawnej i ekonomiczno-finansowej. Resort do negocjacji zaprosi wybranych inwestorów. Przedmiotem rozmów będzie cena za nabywane akcje, zobowiązania inwestycyjne, zobowiązania w zakresie ochrony środowiska, zobowiązania dotyczące ochrony interesów pracowników i innych osób związanych ze spółką oraz sposób zabezpieczenia wykonania tych zobowiązań.
DOBRA WIADOMOŚĆ
Dla Marka Wołocha, szefa Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach, wiadomość o rozpoczęciu prywatyzacji spółki to dobra wiadomość. Dążył do tego od momentu objęcia fotela prezesa.
- Cel został spełniony. Inwestor ma możliwość przyjrzeć się spółce i ocenić szanse. Zarząd może przedstawić pakiet rozwoju dla inwestora, a pracownicy mają możliwość wynegocjować lepszy pakiet socjalny – twierdzi. Jego zdaniem proces prywatyzacji mógłby zakończyć się już w czerwcu.
- To super sprawa – tak o prywatyzacji mówi z kolei Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "Solidarności” w PKS. - Cieszymy się. Lepiej późno niż później. Wiadomo, jaka jest sytuacja. Katastrofalna. To ostatni dzwonek. Czekamy na inwestora, który by uratował 200 miejsc pracy – podkreśla.
ŁAKOMY KĄSEK
Na rozpoczęcie prywatyzacji PKS z niecierpliwością czekało też Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach. Jego prezes, Elżbieta Śreniawska od dawna głośno mówi o tym, że jest zainteresowana przejęciem spółki. – To nie czcze przechwałki. Musimy wszystko skalkulować, zobaczyć, jak wygląda zadłużenie i majątek. Jesteśmy przygotowani na kupno. Prowadzimy rozmowy z bankami, które mogą nas wesprzeć – przyznaje.
MPK pewnie będzie miało silną konkurencję w walce o PKS, które jest łakomym kąskiem dla potencjalnych inwestorów. Bo spółka to nie tylko długi (zaległości z tytułu nie zapłaconych składek dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz pensji dla pracowników), ale i atrakcyjne grunty w centrum miasta, warte co najmniej kilkanaście milionów złotych.
Źródło: Echodnia.eu
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /673541568
Właściciel spółki, Ministerstwo Skarbu Państwa, od czwartku czeka na oferty od potencjalnych inwestorów. Do nabycia jest pakiet akcji o wartości wyjściowej blisko 6 milionów złotych. Pierwszy chętny już jest. To… Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach.
Ogłoszenie o zaproszeniu do negocjacji w sprawie nabycia akcji spółki ukazało się dziś rano na stronach internetowych Ministerstwa Skarbu Państwa oraz w dzienniku ogólnopolskim.
KTO DO NEGOCJACJI?
To rozpoczyna proces prywatyzacji. Zainteresowani mają czas do 9 kwietnia na zgłoszenie chęci przystąpienia do negocjacji. Za opłatą mogą uzyskać tak zwane memorandum informacyjne o spółce zawierające informacje o jej sytuacji prawnej i ekonomiczno-finansowej. Resort do negocjacji zaprosi wybranych inwestorów. Przedmiotem rozmów będzie cena za nabywane akcje, zobowiązania inwestycyjne, zobowiązania w zakresie ochrony środowiska, zobowiązania dotyczące ochrony interesów pracowników i innych osób związanych ze spółką oraz sposób zabezpieczenia wykonania tych zobowiązań.
DOBRA WIADOMOŚĆ
Dla Marka Wołocha, szefa Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach, wiadomość o rozpoczęciu prywatyzacji spółki to dobra wiadomość. Dążył do tego od momentu objęcia fotela prezesa.
- Cel został spełniony. Inwestor ma możliwość przyjrzeć się spółce i ocenić szanse. Zarząd może przedstawić pakiet rozwoju dla inwestora, a pracownicy mają możliwość wynegocjować lepszy pakiet socjalny – twierdzi. Jego zdaniem proces prywatyzacji mógłby zakończyć się już w czerwcu.
- To super sprawa – tak o prywatyzacji mówi z kolei Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "Solidarności” w PKS. - Cieszymy się. Lepiej późno niż później. Wiadomo, jaka jest sytuacja. Katastrofalna. To ostatni dzwonek. Czekamy na inwestora, który by uratował 200 miejsc pracy – podkreśla.
ŁAKOMY KĄSEK
Na rozpoczęcie prywatyzacji PKS z niecierpliwością czekało też Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Kielcach. Jego prezes, Elżbieta Śreniawska od dawna głośno mówi o tym, że jest zainteresowana przejęciem spółki. – To nie czcze przechwałki. Musimy wszystko skalkulować, zobaczyć, jak wygląda zadłużenie i majątek. Jesteśmy przygotowani na kupno. Prowadzimy rozmowy z bankami, które mogą nas wesprzeć – przyznaje.
MPK pewnie będzie miało silną konkurencję w walce o PKS, które jest łakomym kąskiem dla potencjalnych inwestorów. Bo spółka to nie tylko długi (zaległości z tytułu nie zapłaconych składek dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz pensji dla pracowników), ale i atrakcyjne grunty w centrum miasta, warte co najmniej kilkanaście milionów złotych.
Źródło: Echodnia.eu
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /673541568
-
rzeczownik
- Posty: 357
- Rejestracja: 12 sierpnia 2008, o 19:50
- dovers_ck
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 523
- Rejestracja: 8 stycznia 2009, o 18:55
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Zdesperowani pracownicy kieleckiego PKS domagają się spotkania z wojewodą
Dziewięciu związkowców z zakładowej "Solidarności” chcą rozmawiać z wojewodą świętokrzyskim na temat niewypłaconych od lutego pensji. Zapowiadają, że będą czekać do skutku.
Wojewoda Bożentyna Pałka-Koruba jest poza urzędem, związkowcy oczekują na przyjazd.
Pracownicy od 10 d 11 przebywali w sekretariacie wojewody mimo próśb opuszczenia i negocjacji, jakie prowadziła z nimi, szefowa biura wojewody Anna Żmudzińska nie chcieli opuścić sekretariatu.
Obecnie przybywają przed sekretariatem. O 12 znów wejdą do sekretariatu.
Po konsultacjach z wojewodą wpuszczono związkowców na rozmowy do sali konferencyjnej, gdzie oczekują na przyjazd Bożentyny Pałki-Koruby. Wojewoda prawdopodobnie przyjdzie po godzinie 14.
Wkrótce więcej informacji.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 04/2276769
Związkowcy z kieleckiego PKS`u okupują gabinet wojewody
Związkowcy z Solidarności w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Kielcach od rana okupują sekretariat wojewody świętokrzyskiego. Zapowiadają, że nie opuszczą budynku, dopóki nie porozmawiają z wojewodą. Bożentyny Pałki Koruby nie ma jednak w urzędzie.
Przewodniczący Solidarności w kieleckim PKS-ie Zbigniew Zwierzyński poinformował, że związkowcy chcą porozmawiać z wojewodą o przyszłości spółki.
Związkowcy podkreślają, że najbardziej niepokoi ich obecnie sytuacja finansowa spółki i zapowiedź grupowych zwolnień. Mają one nastapić tuż przed planowana prywatyzacją firmy.
Rzecznik prasowy wojewody- Agata Wojda zapewnia, że wojewoda nikogo nie unika, ale są określone dni i godziny spotkań z klientami urzędu, które obowiązują wszystkich.
Po godzinie okupacji sekretariatu, związkowcy kolejną spędzili na korytarzu. Teraz na zaproszenie dyrektora gabinetu wojewody- Anny Żmudzińskiej weszli do gabinetu, w którym oczekują na przyjazd Bożentyny Pałki- Koruby. Wojewoda ma wrócić do Urzędu około godziny czternastej.
Szef zakładowej Solidarności- Zbigniew Zwierzyński twierdzi, że powodem tej niezapowiedzianej wizyty jest chęć złożenia życzeń z okazji Dnia Kobiet. Pracownicy PKS nie przynieśli jednak kwiatów, ani prezentów, bo jak mówi Zbigniew Zwierzyński od kilku miesięcy nie otrzymują pensji i nie mają pieniędzy na taki gest.
Związkowcy chcieliby też dowiedzieć się od przedstawicielki rządu w terenie, dlaczego rada nadzorcza spółki, mimo że ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa do tej pory go nie rozstrzygnęła. Kadencja obecnego prezesa Marka Wołocha kończy się w czerwcu.
Jak informowaliśmy spółka jest w trakcie prywatyzacji. Zainteresowani tym procesem inwestorzy mogą składać oferty do 9 kwietnia. Dziś o przekazanie dokumentów na temat sytuacji finansowej firmy ma wystąpić kieleckie MPK.
Rzecznik wojewody Agata Wojda informuje, że poproszono związkowców o wyjście z gabinetu, bo to dezorganizuje prace urzędników. Związkowcy nie zamierzają jednak opuścić budynku. Wojewoda Bożentyna Pałka Koruba ma wrócić do urzędu po godzinie 14.
Tymczasem dziś zbiera się Rada Nadzorcza kieleckiego PKS. Jak informuje jeden z członków Rady- Jacek Jurkiewicz, dziś nastąpi tylko otwarcie ofert kandydatów na stanowisko prezesa i ich ocena pod względem formalno- prawnym. oznacza to, że na pewno nie zostanie powołany nowy szef spółki.
Pracownicy PKS chcą dziś rozmawiać z wojewodą świętokrzyskim Bożentyną Pałką Korubą na temat zwolnień w ich firmie. Jak twierdzi szef zakładowej Solidarności- Zbigniew Zwierzyński, taki krok na chwilę przed prywatyzacją jest błędem.
Prezes PKS Marek Wołoch przyznaje, że rzeczywiście przedstawił taką propozycję pracownikom. Zatrudnienie miałoby stracić ponad 40 osób. Zdaniem prezesa PKS jest szansa, ze część z nich odeszłaby z pracy dobrowolnie.
Prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach Marek Wołoch potwierdził, że w firmie były problemy z wypłacaniem wynagrodzeń, ale dziś są one regulowane.
Jak informowaliśmy sprawą zaległości w wypłatach wynagrodzeń zajęła się Państwowa Inspekcja Pracy, która skierowała sprawę do sądu.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Zwiazk ... 82d7f.html
Dziewięciu związkowców z zakładowej "Solidarności” chcą rozmawiać z wojewodą świętokrzyskim na temat niewypłaconych od lutego pensji. Zapowiadają, że będą czekać do skutku.
Wojewoda Bożentyna Pałka-Koruba jest poza urzędem, związkowcy oczekują na przyjazd.
Pracownicy od 10 d 11 przebywali w sekretariacie wojewody mimo próśb opuszczenia i negocjacji, jakie prowadziła z nimi, szefowa biura wojewody Anna Żmudzińska nie chcieli opuścić sekretariatu.
Obecnie przybywają przed sekretariatem. O 12 znów wejdą do sekretariatu.
Po konsultacjach z wojewodą wpuszczono związkowców na rozmowy do sali konferencyjnej, gdzie oczekują na przyjazd Bożentyny Pałki-Koruby. Wojewoda prawdopodobnie przyjdzie po godzinie 14.
Wkrótce więcej informacji.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 04/2276769
Związkowcy z kieleckiego PKS`u okupują gabinet wojewody
Związkowcy z Solidarności w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Kielcach od rana okupują sekretariat wojewody świętokrzyskiego. Zapowiadają, że nie opuszczą budynku, dopóki nie porozmawiają z wojewodą. Bożentyny Pałki Koruby nie ma jednak w urzędzie.
Przewodniczący Solidarności w kieleckim PKS-ie Zbigniew Zwierzyński poinformował, że związkowcy chcą porozmawiać z wojewodą o przyszłości spółki.
Związkowcy podkreślają, że najbardziej niepokoi ich obecnie sytuacja finansowa spółki i zapowiedź grupowych zwolnień. Mają one nastapić tuż przed planowana prywatyzacją firmy.
Rzecznik prasowy wojewody- Agata Wojda zapewnia, że wojewoda nikogo nie unika, ale są określone dni i godziny spotkań z klientami urzędu, które obowiązują wszystkich.
Po godzinie okupacji sekretariatu, związkowcy kolejną spędzili na korytarzu. Teraz na zaproszenie dyrektora gabinetu wojewody- Anny Żmudzińskiej weszli do gabinetu, w którym oczekują na przyjazd Bożentyny Pałki- Koruby. Wojewoda ma wrócić do Urzędu około godziny czternastej.
Szef zakładowej Solidarności- Zbigniew Zwierzyński twierdzi, że powodem tej niezapowiedzianej wizyty jest chęć złożenia życzeń z okazji Dnia Kobiet. Pracownicy PKS nie przynieśli jednak kwiatów, ani prezentów, bo jak mówi Zbigniew Zwierzyński od kilku miesięcy nie otrzymują pensji i nie mają pieniędzy na taki gest.
Związkowcy chcieliby też dowiedzieć się od przedstawicielki rządu w terenie, dlaczego rada nadzorcza spółki, mimo że ogłosiła konkurs na stanowisko prezesa do tej pory go nie rozstrzygnęła. Kadencja obecnego prezesa Marka Wołocha kończy się w czerwcu.
Jak informowaliśmy spółka jest w trakcie prywatyzacji. Zainteresowani tym procesem inwestorzy mogą składać oferty do 9 kwietnia. Dziś o przekazanie dokumentów na temat sytuacji finansowej firmy ma wystąpić kieleckie MPK.
Rzecznik wojewody Agata Wojda informuje, że poproszono związkowców o wyjście z gabinetu, bo to dezorganizuje prace urzędników. Związkowcy nie zamierzają jednak opuścić budynku. Wojewoda Bożentyna Pałka Koruba ma wrócić do urzędu po godzinie 14.
Tymczasem dziś zbiera się Rada Nadzorcza kieleckiego PKS. Jak informuje jeden z członków Rady- Jacek Jurkiewicz, dziś nastąpi tylko otwarcie ofert kandydatów na stanowisko prezesa i ich ocena pod względem formalno- prawnym. oznacza to, że na pewno nie zostanie powołany nowy szef spółki.
Pracownicy PKS chcą dziś rozmawiać z wojewodą świętokrzyskim Bożentyną Pałką Korubą na temat zwolnień w ich firmie. Jak twierdzi szef zakładowej Solidarności- Zbigniew Zwierzyński, taki krok na chwilę przed prywatyzacją jest błędem.
Prezes PKS Marek Wołoch przyznaje, że rzeczywiście przedstawił taką propozycję pracownikom. Zatrudnienie miałoby stracić ponad 40 osób. Zdaniem prezesa PKS jest szansa, ze część z nich odeszłaby z pracy dobrowolnie.
Prezes Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Kielcach Marek Wołoch potwierdził, że w firmie były problemy z wypłacaniem wynagrodzeń, ale dziś są one regulowane.
Jak informowaliśmy sprawą zaległości w wypłatach wynagrodzeń zajęła się Państwowa Inspekcja Pracy, która skierowała sprawę do sądu.
http://www.radio.kielce.pl/page,,Zwiazk ... 82d7f.html
"Lepiej jest jechać słabym samochodem na 100% niż dobrym na 20%"James Hunt