Unimax - Promenada Solna
Moderatorzy: Autor, sueno, Sirek1
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... skiej.html
Jak wiadomo kazdy kij ma dwa konce ciekawe co jest na drugim koncu
Pozdrawiam
Jak wiadomo kazdy kij ma dwa konce ciekawe co jest na drugim koncu
Pozdrawiam
-
maciej
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 534
- Rejestracja: 28 sierpnia 2006, o 17:41
- Lokalizacja: Kielce
Dyskusja z Tomike z końca listopada:
maciej pisze:Możesz rozwinąć?T0MIKE pisze: A z dostępem do parkingu jeszcze zobaczymy...
T0MIKE pisze:
maciej pisze:Aha.
Pewnie przeziębiony prezes czytając to znów się z nas śmieje.T0MIKE pisze:Niestety, pensję pobieram w jednej firmie, więc kuchni sprzedawać nie zamierzam.
"Niewykluczone, że o rezygnacji dewelopera z budowy większego parkingu zdecydowały koszty. Badania geologiczne dla inwestycji wzdłuż Silnicy wskazują np., że budynki muszą stać na palach, a fundamenty muszą być wzmacniane. Prezydent Kielc nie wyklucza, że analiza kosztów mogła skłonić właścicieli Volumetricu do takiej decyzji. - Ale mogli mi uczciwie powiedzieć, że nasza umowa przestaje obowiązywać, bo inwestycja staje się nieopłacalna. To zachowanie jest dla mnie co najmniej nieeleganckie - podkreśla."
To przed zawarciem tej "dżentelmeńskiej" umowy nie wiedziano o takiej sytuacji? Przecież obok płynie Silnica i ja nie znający się na budownictwie wiem że to jest teren podmokły wymagający dużych nakładów finansowych. Prezydent Lubawski jako budowlaniec mógł to przewidzieć i zabezpieczyć się na piśmie!
To przed zawarciem tej "dżentelmeńskiej" umowy nie wiedziano o takiej sytuacji? Przecież obok płynie Silnica i ja nie znający się na budownictwie wiem że to jest teren podmokły wymagający dużych nakładów finansowych. Prezydent Lubawski jako budowlaniec mógł to przewidzieć i zabezpieczyć się na piśmie!
Waleczne Serce Korona Kielce
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Zaraz zaraz... Co to za "dżentelmeńska umowa" spisywana pod lufą pistoletu? Przecież gdyby Volumetric się na nią nie zgodził, to miasto zablokowało by mu działkę... Jakbyście się zachowywali gdyby ktoś na waszej działce kazał wybudować 40 metrowy pomnik Chrystusa Króla w zamian za pozwolenie na budowę?
Miasto mogło partycypować w kosztach budowy tego jednego poziomu parkingu i czerpać z niego pożytki a nie zmuszać developera do ładowania się w olbrzymie koszty które nigdy się nie zwrócą i nazywać tego "dżentelmeńską umową"
Miasto mogło partycypować w kosztach budowy tego jednego poziomu parkingu i czerpać z niego pożytki a nie zmuszać developera do ładowania się w olbrzymie koszty które nigdy się nie zwrócą i nazywać tego "dżentelmeńską umową"
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Dobrze, że dziennikarze powiedzieli prezydentowi o niedotrzymaniu umowy, bo tak biedak żyłby w nieświadomosci
Wszyscy wokół o tym mówili, a on nic nie wiedział
Innymi słowy - wypowiedzi Lubawskiego są po prostu żenujące.
Prezydent stojący na straży interesu miasta? Analiza (m.in. prawna) takich przydadków prowadzi tylko do dwóch możliwości:
- albo przekręty,
- albo nieudolność i ignorancja.
Trzeciej możliwości nie ma.
Ciekawe, czy decydując się na ogłoszenie przetargu na działkę po skate parku prezydent nie dotrzymał innego punktu gentelmańskiej umowy.
No ale przynajmniej w tym przypadku interes miasta nie ucierpiał i do kasy miejskiej wpłynęło więcej pieniędzy. Choć gdyby miejscowy plan rozwiązał kwestię drogi koniecznej (bo powinien) wpłynęłoby pewnie jeszcze więcej.
Prezydent miasta z załozenia powinien być uczciwym, działającym maksymalnie transparentnie urzędnikiem odpowiedzialnym za jak najlepsze zarządzanie powierzonym mu dobrem publicznym.
A co mamy?
Po prostu - Prezesa Miasta Kielce Wojciecha Lubawskiego...
Innymi słowy - wypowiedzi Lubawskiego są po prostu żenujące.
Prezydent stojący na straży interesu miasta? Analiza (m.in. prawna) takich przydadków prowadzi tylko do dwóch możliwości:
- albo przekręty,
- albo nieudolność i ignorancja.
Trzeciej możliwości nie ma.
Ciekawe, czy decydując się na ogłoszenie przetargu na działkę po skate parku prezydent nie dotrzymał innego punktu gentelmańskiej umowy.
No ale przynajmniej w tym przypadku interes miasta nie ucierpiał i do kasy miejskiej wpłynęło więcej pieniędzy. Choć gdyby miejscowy plan rozwiązał kwestię drogi koniecznej (bo powinien) wpłynęłoby pewnie jeszcze więcej.
Prezydent miasta z załozenia powinien być uczciwym, działającym maksymalnie transparentnie urzędnikiem odpowiedzialnym za jak najlepsze zarządzanie powierzonym mu dobrem publicznym.
A co mamy?
Po prostu - Prezesa Miasta Kielce Wojciecha Lubawskiego...
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
A co ma prezydent powiedzieć? Niech mi ktoś przypomni; kiedy Lubawski przyznał się do jakiegoś błędu, kiedy wziął winę na siebie? Ja akurat znam inną wersję; jeszcze w listopadzie-grudniu PUK prowadzący w imieniu miasta negocjacje przerwał(zakończył) rozmowy, ponieważ stanowisko PUK i Volumetrica były bardzo rozbieżne w kwestiach finansowych. Teraz właśnie publiczne opowiadanie o niehonorowym wycofaniu się Volumetrica z ustaleń uważam właśnie za niehonorowe i naiwne. O etyce i honorze magistratu świadczy już samo wyłuszczenie przez urzędników zamiarów zablokowania inwestycji planami i zmuszenie inwestora do "oddania" działki, której magistrat nie potrafił przejąć od PKP od 2002!
Dedykacja dla pogrążonych w niewiedzy
;
http://forum.gazeta.pl/forum/w,60,10385 ... lotek.html
Ogólnie forum GW jakie jest każdy widzi, ale Lubawski powinien pilnie je studiować. Biedak jest odcięty od informacji przez własnych urzędników?
http://forum.gazeta.pl/forum/w,60,10385 ... lotek.html
Ogólnie forum GW jakie jest każdy widzi, ale Lubawski powinien pilnie je studiować. Biedak jest odcięty od informacji przez własnych urzędników?
-
shogun2111
- Posty: 182
- Rejestracja: 10 czerwca 2008, o 14:33
- Lokalizacja: kielce
- Kontakt:
Prez. Lubawski z zasady nie przyznaje się do błędów i swojej niewiedzy (chyba, że zupełnie wyjątkowo, jak w przypadku prób "odbicia" zajezdni MPK, gdy zadziałał autorytet bp Florczyka ) i nie znosi krytyki.
Miasto było kompletnie nieudolne w kwestii przejęcia działki od PKP. Volumetric słusznie to wykorzystał. No to się miasto obudziło i zaczęło się napinać.
Rzecz jasna nie powinno się potencjalnego inwestora, jeżeli działka została z winy miasta zaprzepaszczona, blokować. Ponadto zapowiadana inwestycja zapowiadała się jako wartościowa, znacznie ciekawsza niż parking.
W takim przypadku oczywiście powinny być prowadzone negocjacje - urzędnicy miejscy z prezydentem na czele muszą, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, dbać o interesy miasta. Mają instrumenty (władzę), z których można korzystać, m.in. właśnie miejscowe plany. Rzeczą oczywistą jest wynegocjowanie takiego kompromisu, który uwzglednia interesy miasta i interesy inwestora. I tak się robi - wiele miast zgadza się na plany inwestorów, ale je modyfikuje i uzyskuje rozmaitą "wartość dodaną" (czasem naprawdę sporą). U nas tak ma być w przypadku Galerii Korona (zaczynam sie niepokoić, czy to znowu nie jest gentelmańska umowa
). Wszystko to jest zawierane w zgodnych z polskim prawem, wiążących umowach.
A co mamy tutaj? Wielokrotne chwalenie się w mediach, ze inwestor w zamian za korzystny miejscowy plan odda do dyspozycji określoną ilość miejsc parkingowych. Wydawałoby się - całkiem rozsądnie. Okazuje się, ze nie sporządzono żadnej umowy!! Jednocześnie inwestor uzyskał dużo, bo miejscowy plan niemalże skrojony pod jego inwestycję, w dodatku nie uwzgledniajacy drogi koniecznej dla działki, którą miasto planowało sprzedać, przez co jej wartość została obniżona. W dodatku inwestor od początku przedtawiał plany inwestycji uwzględniające działkę należącą do miasta. Niemożliwe zatem by "kuchnia negocjacji" nie uwzgledniała przejęcia tej działki od miasta jak najmniejszym kosztem.
Niewątpliwie z korzyścią dla firmy i jest zrozumiałe, że prywatna firma się o to stara, ale przecież przede wszystkim ze stratą dla miasta czyli tak naprawdę dla nas - mieszkańców.
Mądrzy i uczciwi zarządzający miastem powinni wynegocjować w formie prawnie wiążącej umowy takie rozwiaznie, które jednocześnie przyniesie korzyści miastu (równiez finansowe) i nie odstaszy inwestora od realizacji wartościowego projektu.
Pewnie można pogratulować TOMIKE skutecznej "kuchni", ale nam tu przede wszystkim powinno chodzić o czyste, tranparentne zasady oraz o uczciwość i profesjonalizm urzedników zarządzających naszym miastem.
Miasto było kompletnie nieudolne w kwestii przejęcia działki od PKP. Volumetric słusznie to wykorzystał. No to się miasto obudziło i zaczęło się napinać.
Rzecz jasna nie powinno się potencjalnego inwestora, jeżeli działka została z winy miasta zaprzepaszczona, blokować. Ponadto zapowiadana inwestycja zapowiadała się jako wartościowa, znacznie ciekawsza niż parking.
W takim przypadku oczywiście powinny być prowadzone negocjacje - urzędnicy miejscy z prezydentem na czele muszą, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, dbać o interesy miasta. Mają instrumenty (władzę), z których można korzystać, m.in. właśnie miejscowe plany. Rzeczą oczywistą jest wynegocjowanie takiego kompromisu, który uwzglednia interesy miasta i interesy inwestora. I tak się robi - wiele miast zgadza się na plany inwestorów, ale je modyfikuje i uzyskuje rozmaitą "wartość dodaną" (czasem naprawdę sporą). U nas tak ma być w przypadku Galerii Korona (zaczynam sie niepokoić, czy to znowu nie jest gentelmańska umowa
A co mamy tutaj? Wielokrotne chwalenie się w mediach, ze inwestor w zamian za korzystny miejscowy plan odda do dyspozycji określoną ilość miejsc parkingowych. Wydawałoby się - całkiem rozsądnie. Okazuje się, ze nie sporządzono żadnej umowy!! Jednocześnie inwestor uzyskał dużo, bo miejscowy plan niemalże skrojony pod jego inwestycję, w dodatku nie uwzgledniajacy drogi koniecznej dla działki, którą miasto planowało sprzedać, przez co jej wartość została obniżona. W dodatku inwestor od początku przedtawiał plany inwestycji uwzględniające działkę należącą do miasta. Niemożliwe zatem by "kuchnia negocjacji" nie uwzgledniała przejęcia tej działki od miasta jak najmniejszym kosztem.
Niewątpliwie z korzyścią dla firmy i jest zrozumiałe, że prywatna firma się o to stara, ale przecież przede wszystkim ze stratą dla miasta czyli tak naprawdę dla nas - mieszkańców.
Mądrzy i uczciwi zarządzający miastem powinni wynegocjować w formie prawnie wiążącej umowy takie rozwiaznie, które jednocześnie przyniesie korzyści miastu (równiez finansowe) i nie odstaszy inwestora od realizacji wartościowego projektu.
Pewnie można pogratulować TOMIKE skutecznej "kuchni", ale nam tu przede wszystkim powinno chodzić o czyste, tranparentne zasady oraz o uczciwość i profesjonalizm urzedników zarządzających naszym miastem.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
- MadMike
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1127
- Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
- Lokalizacja: Kielce/Warszawa
Dla mnie takie spory są kompletnie bezsensowne... Nikt na nich nie zyskuje... Wszyscy tracą... Miasto i inwestor...
Trzeba by zacząć od tego, że umowa ustna zgodnie z Kodeksem Cywilnym jest tak samo wiążąca jak umowa pisemna... Jest tylko kwestia udowodnienia sprawy w sądzie... Tylko czy pan Lubawski mówiąc "gentlemańska" miał na myśli "ustną", czy może od początku kwestia parkowania to był jeden wielki pic na wodę...
Dla mnie sytuacja jest śmieszna... Ośmieszająca i odbierająca wiarygodność tak magistratowi, jak i Volumetricowi.
Trzeba by zacząć od tego, że umowa ustna zgodnie z Kodeksem Cywilnym jest tak samo wiążąca jak umowa pisemna... Jest tylko kwestia udowodnienia sprawy w sądzie... Tylko czy pan Lubawski mówiąc "gentlemańska" miał na myśli "ustną", czy może od początku kwestia parkowania to był jeden wielki pic na wodę...
Dla mnie sytuacja jest śmieszna... Ośmieszająca i odbierająca wiarygodność tak magistratowi, jak i Volumetricowi.
