zoom pisze:Samowolne malowanie bez kary
Może być rażący pomarańcz, albo burobrązowy na tle zieleni - właściciele sklepów i punktów usługowych malują elewacje na parterach kamienic, jak chcą. Konsekwencji samowoli i tak nie będzie
Niedawno "Gazeta" opisała przykład kolorystycznej samowoli w centrum miasta. Na ulicy Narutowicza 1 najemca lokalu na parterze, w którym mieści się sklep z używaną odzieżą, pomalował część elewacji wzdłuż wynajmowanego przez niego pomieszczenia na fioletowo. Choć budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, to znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej. To oznacza, że na malowanie elewacji trzeba uzyskać zezwolenie od konserwatora zabytków. "Malarz" tego nie zrobił, ale konsekwencji nie poniósł żadnych.
Podobnie jak i pewnie żadnych reperkusji swoich działań nie odczuje właściciel zakładu pogrzebowego przy ulicy Podwalnej, który przemalował fragment elewacji dla zaakcentowania obecności zakładu. Dodajmy, w kamienicy, której elewację odmalowano nie tak dawno, nadając budynkowi estetyczny wygląd: całość jest w miętowym kolorze, jaśniejszym odcieniem podkreślono detale architektoniczne. Ale to przeszłość, bo narożnik na parterze jest już burobrązowy i wprowadza dysonans estetyczny.
Za to w przypadku sklepu z obuwiem na rogu ulic 25 Czerwca i Dzierzkowskiej określenie dysonans to już za mało. Właściciel lokalu handlowego przyjął niecodzienną metodę przyciągania klientów, rażąc ich po oczach wściekle pomarańczowym kolorem, rażącym tym bardziej, że pozostała część kamienicy jest szara.
- Cóż mogę powiedzieć? Widziałem to dzieło. To tylko świadczy o kulturze autora - mówi Marek Figiel, konserwator zabytków w Radomiu. Dodaje, że samowola kwitnie, bo brakuje przepisów, które regulowałyby kwestie wyglądu i kolorów elewacji oraz zamieszczania na nich reklam.
- Ja nie mam możliwości ukarania mandatem za takie działania, ale nadzór budowlany już tak. Tyle że gdy wysłaliśmy pismo do nadzoru w sprawie zawieszenia reklam na budynku przy Dowkonta, dostaliśmy odpowiedź, że to, czy reklamy szpecą, czy nie, jest kwestią gustu - relacjonuje Figiel. Według niego jedyna szansa na rozwiązanie problemu to prawo lokalne, które zakazywałoby tego typu praktyk. Kilka miesięcy temu wystąpił do prezydenta o uregulowanie prawne tych kwestii.
- Do pisma dołączyłem zarządzenie prezydenta Wrocławia z 2007 r. oraz prezydenta Szczecina z 2005 r.. Tam przepisy już obowiązują i się sprawdzają. W takich przypadkach, gdy ktoś pomaluje sobie dowolnie kawałek elewacji, może spodziewać się mandatu ze strony straży miejskiej i nakazu przywrócenia elewacji do poprzedniego stanu. U nas na razie cisza - mówi Figiel.
malgorzata.rusek@radom.agora.pl
Czekamy na opinie
Jak ci się podoba zwyczaj malowania na pstrokate kolory ścian wokół witryn sklepowych? Czy uważasz, że powinno być prawo lokalne zakazujące tego typu praktyk? Napisz do nas: listy@radom.agora.pl, wypowiedz się na forum radom.gazeta.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
Kielecki rynek mieszkaniowy
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
W Radomiu też ten sam problem mają. Skopiowałem z RI. Z artykułu wynika, że Wrocław i Szczecin jakoś sobie poradziły z reklamami i z pstrokatymi kolorami.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Pogratulować mocnych wpływów deweloperów, ale program "dewelopery na naszym" i tak nie zmienił i nie zmieni trendu który jest niezmiennie spadkowy i taki pozostanie przez najbliższe lata aż do urealnienie cen.T0MIKE pisze:Jako przedstawiciel lobby dewelopersko-bankowego chciałem uprzejmie poinformować, iż w wykonaniu prognozy gery_pery zwiększyliśmy wskaźnik cen w kredycie Rodzina na Swoim. Chciałem podziękować gery_pery za zaangażowanie w proces obniżania wskaźnika.gery_pery pisze:Złodziejski program RnS to na szczęscie tylko kilka procent rynku wiec twój wniosek jest gruntownie błedny, najwyżej troche opóźnia spadek cen.Lukasz20 pisze:
Jednak się kręci i to dobrze , zakładając tak dalej , spadek cen mieszkań raczej mało prawdopodobny.
pozdrawiam
Lukasz
Do Pawel_ŚLW : masz 100% racji, w Kielcachsytuacja jest jeszcze bardziej chora przez nieudolnośc Lubawskiego który przez dwie kadencje nie potrafił a raczej nie chciał zrobic miejscowego planu zagospodarowania czym zablokował budownictwo w miescie , spowodował horrendalne ceny mieszkań i masowe wyludnianie Kielc , ale społeczeństwo go już za rok rozliczy i sytuacja sie zmieni.
Lobbysta
P.S. czy 5.200 zł to dobra cena?
http://www.pzfd.pl/index.php?id=97&tx_t ... 0a6877a6eb
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
No, to ponieważ na wątku Jaka będzie średdnia cena... już się klaruje cena w okolicach 4.800 zł, to jestem gotów do zakładu, że za 3 lata cena będzie znów powyżej 5.000 zł. Stawiam na wygraną 5.000 zł, ale przyjmuję zakłady z takim samym wadium. Uwielbiam czytać, że cena będzie niższa, bez uzasadnienia takiego stanowiska. Patrząc po Grecji, Hiszpanii, czy Portugalii można spokojnie położyć na stół każde pieniądze. Ja na początek kładę 5.000 zł. Za 3 lata cena będzie przekraczać 5.500 zł, a za 6 lat 6.000 zł. Raptem 1.500 Euro w kraju, w którym, czy to się podoba, czy nie średnia pensja wzrosła o 17% rdr. W tym roku, zgodnie z lobby statystyczno-mistycznym, też wzrosła o kilka procent. A nikt nie zauważył, że zmiana cen w Kielcach w latach 2006-2008 to nawet nie 50%, podczas gdy w Warszawie przeszło 60, miejscami 80, a w centrum nawet 150%. Było więc z czego obniżać. Natomiast w ostatnich trzech miesiącach podnieśliśmy ceny 3 razy, o drobne 100 zł za każdym razem, ale spowodowało to sytuację, w której, po uprzedniej głębszej obniżce pod koniec 2008 i na początku 2009r. całkowita różnica pomiędzy prognozowanymi wpływami z projektu w grudniu 2007r. a faktycznymi, jakie osiągniemy na koniec sprzedaży (czyli za jakieś pół roku) wynosi -9%. O jakiej więc skali obniżek na przestrzeni 24 miesięcy, w tym 4 miesięcy dramatu ostatniego kwartału 2008r. mówimy? To samo dotyczy Kielc: mamy do czynienia ze zwyżką z 3.500 na 5.200 zł w 2 lata, a teraz ze spadkiem o 10% na przestrzeni roku. Biorąc pod uwagę, że zmiany na rynku w Kielcach przychodzą z opóźnieniem 6 miesięcy w stosunku do W-wy, to za 4-5 miesięcy będziemy mieli do czynienia z powolnym podnoszeniem cen. I żadne odprawianie voodoo nie pomoże. Poza tym spójrzcie na to jeszcze inaczej: albo jest w Was wiara w potencjał tego miasta, jaką ja mam, albo nie. Jeśli macie wiarę w rozwój, to za tym musi iść dobrobyt, a kto jeszcze nie zauważył, po 15 latach rynku deweloperskiego, że pierwsze w kryzys wpadają i pierwsze wychodzą nieruchomości, to niech jeszcze raz się przyjrzy analizom.
- Wizard
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1036
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Tomike, sprzedając mieszkania i pracując w branży, nic innego napisać nie możesz. Przykład Hiszpanii ? Proszę bardzo:
MADRID (MarketWatch) -- It could be worse, and it probably should be worse.
That's the view that some economists take on news that Spain's house prices fell 7.8% in the third quarter, compared with the year-earlier quarter. These observers say the market isn't close to the bottom, since the country is vice-gripped in recession.
The decline in prices is smaller than the second quarter's 8.3% drop, according to Housing Ministry data released on Thursday.
From the second quarter to the third quarter, house prices fell 0.9%, compared with a 1.9% fall between the first and second quarters.
Meanwhile, official data released Monday showed that the number of houses sold in Spain in August fell 8.2% from July and 9.9% from August 2008.
"From a fundamental point of view, it would be wise to expect further price declines," said Martin Van Vliet, senior economist at ING. "If you look at what's going on in the Spanish economy, the level of unemployment, the stock of oversupply at the moment, then this tends to suggest there has to be further declines to bring a bit of balance in the market."
Spain has felt the global recession much more deeply than perhaps any country in the euro zone -- only Ireland and some Eastern European countries are feeling similar pain.
In addition to the worldwide economic slowdown, a collapsed construction industry has wrecked the Spanish economy and triggered soaring unemployment, which many economists now see surpassing 20% in 2010. It's already the worst in the euro zone at 18.9% in August.
As for the bottom of house prices, van Vliet pointed to a study that he did, showing that despite the cumulative 9% fall in prices since the market peaked in first-quarter 2008, sale prices remain high relative to rents. According to his calculations, prices would need to fall by 20% from current levels before the price-to-rent ratio reaches its long-term average.
He said it remains to be seen whether that 20% will be reached, noting that the level of housing starts has only recently dropped below that of new-home sales.
Pierre-Olivier Beffy, chief economist at Exane BNP Paribas, sees a similar need for Spanish house prices to drop. "For us, the housing market is still around 15% over-valued. If one looks at a no-bubble scenario, prices should be today at a 102 index" versus a 113 observed index, he said in emailed comments.
"Today's 'stabilization' on a year-on-year basis is to be taken with caution," he said, adding that a medium-term price decline is likely.
On the open market, the price per square meter of a home fell 8% annually and 0.9% quarter to quarter to 1,902.8 euros ($2,842). Prices of new homes fell 7.7% on an annual basis, or 0.7% between the quarters, while second-hand-house prices fell 8.3% on an annual basis and 1.4% on the quarter.
Beffy said the further fall in prices will be supported by the "continuing deterioration in the affordability conditions for households." Those conditions are surging unemployment, reduced income and tightened banking conditions. He said the planned rises in income tax and value-added tax won't help the situation.
source:
http://www.marketwatch.com/story/spanis ... link=kiosk
W Polsce jest podobnie.
Oczywiście najistotniejsza jest sytuacja ekonomiczna w Polsce i na świecie. Na razie mamy do czynienia z programami pomocowymi rządów i gdy się skończą, to zobaczymy gdzie stoimy.
MADRID (MarketWatch) -- It could be worse, and it probably should be worse.
That's the view that some economists take on news that Spain's house prices fell 7.8% in the third quarter, compared with the year-earlier quarter. These observers say the market isn't close to the bottom, since the country is vice-gripped in recession.
The decline in prices is smaller than the second quarter's 8.3% drop, according to Housing Ministry data released on Thursday.
From the second quarter to the third quarter, house prices fell 0.9%, compared with a 1.9% fall between the first and second quarters.
Meanwhile, official data released Monday showed that the number of houses sold in Spain in August fell 8.2% from July and 9.9% from August 2008.
"From a fundamental point of view, it would be wise to expect further price declines," said Martin Van Vliet, senior economist at ING. "If you look at what's going on in the Spanish economy, the level of unemployment, the stock of oversupply at the moment, then this tends to suggest there has to be further declines to bring a bit of balance in the market."
Spain has felt the global recession much more deeply than perhaps any country in the euro zone -- only Ireland and some Eastern European countries are feeling similar pain.
In addition to the worldwide economic slowdown, a collapsed construction industry has wrecked the Spanish economy and triggered soaring unemployment, which many economists now see surpassing 20% in 2010. It's already the worst in the euro zone at 18.9% in August.
As for the bottom of house prices, van Vliet pointed to a study that he did, showing that despite the cumulative 9% fall in prices since the market peaked in first-quarter 2008, sale prices remain high relative to rents. According to his calculations, prices would need to fall by 20% from current levels before the price-to-rent ratio reaches its long-term average.
He said it remains to be seen whether that 20% will be reached, noting that the level of housing starts has only recently dropped below that of new-home sales.
Pierre-Olivier Beffy, chief economist at Exane BNP Paribas, sees a similar need for Spanish house prices to drop. "For us, the housing market is still around 15% over-valued. If one looks at a no-bubble scenario, prices should be today at a 102 index" versus a 113 observed index, he said in emailed comments.
"Today's 'stabilization' on a year-on-year basis is to be taken with caution," he said, adding that a medium-term price decline is likely.
On the open market, the price per square meter of a home fell 8% annually and 0.9% quarter to quarter to 1,902.8 euros ($2,842). Prices of new homes fell 7.7% on an annual basis, or 0.7% between the quarters, while second-hand-house prices fell 8.3% on an annual basis and 1.4% on the quarter.
Beffy said the further fall in prices will be supported by the "continuing deterioration in the affordability conditions for households." Those conditions are surging unemployment, reduced income and tightened banking conditions. He said the planned rises in income tax and value-added tax won't help the situation.
source:
http://www.marketwatch.com/story/spanis ... link=kiosk
W Polsce jest podobnie.
Oczywiście najistotniejsza jest sytuacja ekonomiczna w Polsce i na świecie. Na razie mamy do czynienia z programami pomocowymi rządów i gdy się skończą, to zobaczymy gdzie stoimy.
Every dream has a price
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Wizard, proszę...
Hiszpania 41 mln ludzi, wybudowano w 2007r. 800.000 mieszkań.
Polska 39 mln, wybudowano 120.000 mieszkań. Widzisz jakąś różnicę?
Przez 20 lat nie wybudowano w Polsce więcej niż 130.000 mieszkań w ciągu roku, czyli przez 10 ostatnich lat niec ponad 1.000.000. W Hiszpanii w dwa lata 1.700.000 szt. Chodźmy po ziemi i patrzmy całościowo, please. Niczym nie da się wytłumaczyć takiej ilości mieszkań w Hiszpanii, nawet sprzyjającym klimatem. Pompowano bańkę i musiała pęknąć. Teraz będą sprzedawać ten milion przez 3-4 lata, a u nas najwyższa liczba niesprzedanych mieszkań wynosiła 25.000 szt. Jest różnica?
Hiszpania 41 mln ludzi, wybudowano w 2007r. 800.000 mieszkań.
Polska 39 mln, wybudowano 120.000 mieszkań. Widzisz jakąś różnicę?
Przez 20 lat nie wybudowano w Polsce więcej niż 130.000 mieszkań w ciągu roku, czyli przez 10 ostatnich lat niec ponad 1.000.000. W Hiszpanii w dwa lata 1.700.000 szt. Chodźmy po ziemi i patrzmy całościowo, please. Niczym nie da się wytłumaczyć takiej ilości mieszkań w Hiszpanii, nawet sprzyjającym klimatem. Pompowano bańkę i musiała pęknąć. Teraz będą sprzedawać ten milion przez 3-4 lata, a u nas najwyższa liczba niesprzedanych mieszkań wynosiła 25.000 szt. Jest różnica?
Skok cen będzie po zmianie waluty na Euro , wcześniej jeszcze impreza Euro 2012 i zacznie się gonitwa , w Holandii jak wymienili guldena na Euro ceny nieruchomości po czasie / 2-3 lata/ znacznie wzrosły .
Przykładowo :
Koszt domu / bliźniak/ 140 metrów 217 000 guldenów po wymianie waluty 180 000 Ojro. Jeżeli odejmiemy od tego ostatnią koretkę około 15% wychodzi spory plus i kupują dalej !
Na początku , chleb zamiast kosztować 1,50 guldena zaczął kosztować „tylko” 0,69 euro, piwko w pubie zamiast 2,50 guldena tylko 1,15 euro, świeże mleko1 litr Fl 1,45 = 0,65 euro, skrzynka Heineken 24 butelki Fl 18,79 = 8,50 euro.
Tak było jeszcze na początku roku 2002. Proszę sobie porównać ile te towary kosztują po 7 latach.
Badania porównawcze mówia o średnim wzroście cen o 49% (uwzględniając oczywiście inflację). W osiedlowym markecie ceny wzrosły średnio 23% a nieruchomości około 70% spadły 15-20 % .
U nas może nie będzie aż takiej zmiany ale szykuje się murowane 30-40% , ceny 3500 PLN/m już nie wrócą nie oszukujmy się , kto sobie kupi tereaz ten bedzie miał reszta w owczym pędzie będzie kupowac zanosząc się płaczem. Wiekszych głupot jak pierdy o mieszkaniach po 2500 lub 3000 to nie słyszałem . Obudźta się bo wzrosty nadchodza - cenowe dno zaliczone!
z Bogiem
Pozdrawiam
Lukasz
Przykładowo :
Koszt domu / bliźniak/ 140 metrów 217 000 guldenów po wymianie waluty 180 000 Ojro. Jeżeli odejmiemy od tego ostatnią koretkę około 15% wychodzi spory plus i kupują dalej !
Na początku , chleb zamiast kosztować 1,50 guldena zaczął kosztować „tylko” 0,69 euro, piwko w pubie zamiast 2,50 guldena tylko 1,15 euro, świeże mleko1 litr Fl 1,45 = 0,65 euro, skrzynka Heineken 24 butelki Fl 18,79 = 8,50 euro.
Tak było jeszcze na początku roku 2002. Proszę sobie porównać ile te towary kosztują po 7 latach.
Badania porównawcze mówia o średnim wzroście cen o 49% (uwzględniając oczywiście inflację). W osiedlowym markecie ceny wzrosły średnio 23% a nieruchomości około 70% spadły 15-20 % .
U nas może nie będzie aż takiej zmiany ale szykuje się murowane 30-40% , ceny 3500 PLN/m już nie wrócą nie oszukujmy się , kto sobie kupi tereaz ten bedzie miał reszta w owczym pędzie będzie kupowac zanosząc się płaczem. Wiekszych głupot jak pierdy o mieszkaniach po 2500 lub 3000 to nie słyszałem . Obudźta się bo wzrosty nadchodza - cenowe dno zaliczone!
z Bogiem
Pozdrawiam
Lukasz
a ja wróżę , że za 3 lata ceny w Kielcach będa przekraczały 6000 PLN za metr w 80% realizowanych inwestycji mieszkaniowych w naszym mieścieZa 3 lata cena będzie przekraczać 5.500 zł, a za 6 lat 6.000 zł.
p.s. 3-4 lata temu wydawało sie , że działkiw podkieleckoch wsiach maja wysokie ceny, dziś 200-400% droższe i nadal ciężko fajna znaleźć
Nowy pisze:a ja wróżę , że za 3 lata ceny w Kielcach będa przekraczały 6000 PLN za metr w 80% realizowanych inwestycji mieszkaniowych w naszym mieścieZa 3 lata cena będzie przekraczać 5.500 zł, a za 6 lat 6.000 zł.
p.s. 3-4 lata temu wydawało sie , że działkiw podkieleckoch wsiach maja wysokie ceny, dziś 200-400% droższe i nadal ciężko fajna znaleźć
Otóż to , to dokładnie 30% więcej niż teraz , wszystko się zgadza takie będą ceny
pozdrawiam
Lukasz
Komentarz made in onet.pl LOL, zapomniałeś dodać że ci, którzy nie kupią, będą dalej mieszkać z mamusią albo w kartonie pod mostem...Lukasz20 pisze:kto sobie kupi tereaz ten bedzie miał reszta w owczym pędzie będzie kupowac zanosząc się płaczem. Wiekszych głupot jak pierdy o mieszkaniach po 2500 lub 3000 to nie słyszałem . Obudźta się bo wzrosty nadchodza - cenowe dno zaliczone!
z Bogiem
Pozdrawiam
Lukasz
O raju normalne ze jedni chca kupic jak najtaniej a drudzy sprzedaz jak najlepiej
Opowidanie teraz ze za rok to cena bedzie 5 tys za 3 lata 6 tys a za 10 lat bedzie 10 tys to jak te przepowiednie o koncu swiata
Wiem co mowie przezylem juz przynajmniej 3 konce swiata
Ja jak pisalem we wczesniejszym poscie wedlug mnie osoby ktore kupily mieszkana w ostatnich 2 latach zostana mocno doswiadczone przez kredyty ktore maja na 25-35 lat (choc chcial bym nie miec racji)
Pozdrawiam
Ja jak pisalem we wczesniejszym poscie wedlug mnie osoby ktore kupily mieszkana w ostatnich 2 latach zostana mocno doswiadczone przez kredyty ktore maja na 25-35 lat (choc chcial bym nie miec racji)
Pozdrawiam
moja wróżba poparta jest obecna sytuacja, gdzie "klasa" którą stac na zakup mieszkania przeniosła swoje zamiary w kierunku budowy domu. Stało sie tak dlatego, że suma potrzebna na wybudowanie plus działka była niewiele większa od ceny mieszkania,
ale to sie kończy bo działki zaczęły stanowić bardzo pokaźna częśc budżetu i własny domek przestał byc konkurencyjny cenowo
czyli ilość zainteresowanych mieszkaniami wzrośnie, co z idącym w parze rozluźnianiem polityki kredytowej oznaczac będzie wzrost popytu a co za tym idzie to wszyscy świetnie wiedzą
podaż nie nadąży bo sporo inwestycji straciło rozpęd alebo jest w poczekalni a dowody i powody na to co jakis czas wrzuca gery-pery
i to tyle
a Euro 2012 bym nie lekceważył jako czynnika zwiększającego ceny m2
ale to sie kończy bo działki zaczęły stanowić bardzo pokaźna częśc budżetu i własny domek przestał byc konkurencyjny cenowo
czyli ilość zainteresowanych mieszkaniami wzrośnie, co z idącym w parze rozluźnianiem polityki kredytowej oznaczac będzie wzrost popytu a co za tym idzie to wszyscy świetnie wiedzą
podaż nie nadąży bo sporo inwestycji straciło rozpęd alebo jest w poczekalni a dowody i powody na to co jakis czas wrzuca gery-pery
i to tyle
a Euro 2012 bym nie lekceważył jako czynnika zwiększającego ceny m2
No tak chyba to logiczne , że ten kto nie kupi nie bedzie miał , większej logiki to nie znam no może 'czarne i białe" i mało ważne gdzie mieszka z mamą , tatą babcią czy kochanką , nie ma kasy nie ma mieszkania.paddy pisze:Komentarz made in onet.pl LOL, zapomniałeś dodać że ci, którzy nie kupią, będą dalej mieszkać z mamusią albo w kartonie pod mostem...Lukasz20 pisze:kto sobie kupi tereaz ten bedzie miał reszta w owczym pędzie będzie kupowac zanosząc się płaczem. Wiekszych głupot jak pierdy o mieszkaniach po 2500 lub 3000 to nie słyszałem . Obudźta się bo wzrosty nadchodza - cenowe dno zaliczone!
z Bogiem
Pozdrawiam
Lukasz
pozdrawiam
Lukasz
To teraz to żeś nabajczył . Miszcz ŚwiataKwasek pisze:O raju normalne ze jedni chca kupic jak najtaniej a drudzy sprzedaz jak najlepiejOpowidanie teraz ze za rok to cena bedzie 5 tys za 3 lata 6 tys a za 10 lat bedzie 10 tys to jak te przepowiednie o koncu swiata
Wiem co mowie przezylem juz przynajmniej 3 konce swiata
![]()
Ja jak pisalem we wczesniejszym poscie wedlug mnie osoby ktore kupily mieszkana w ostatnich 2 latach zostana mocno doswiadczone przez kredyty ktore maja na 25-35 lat (choc chcial bym nie miec racji)![]()
Pozdrawiam
pozdrawiam
Lukasz
Ostatnio zmieniony 19 października 2009, o 17:37 przez Lukasz20, łącznie zmieniany 1 raz.

