Kielecki rynek mieszkaniowy
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
Jezeli chodzi o wtorny rynek mieszkaniowy czy jest ktos kto ostatnio kupowal mieszkanie i moze mi powiedziec jak wyglada elastycznosc osob sprzedajacych. Czyli srednio jak bardzo sa sklonni procentowo obinzac oferte wzgledem tego co pojawia sie na gratce, w anonsach czy innych ogloszeniach.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
Boss
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1166
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 21:21
- Lokalizacja: Kielce
z danymi uśrednionymi jest tak że jak idziesz z psem na spacer to średnio macie po 3 nogi.Kwasek pisze:Jezeli chodzi o wtorny rynek mieszkaniowy czy jest ktos kto ostatnio kupowal mieszkanie i moze mi powiedziec jak wyglada elastycznosc osob sprzedajacych. Czyli srednio jak bardzo sa sklonni procentowo obinzac oferte wzgledem tego co pojawia sie na gratce, w anonsach czy innych ogloszeniach.
Pozdrawiam
niema jakiejś normy wytycznej itp. jak ktoś nie potrzebuje kasy i ma czas to ceny nie obniży a jak kogoś jakaś sytuacja zmusiła to liczy tylko na to aby sprzedać jak najprędzej nawet ze stratą. wszystko jest względne i jest kwestia indywidualną sprzedającego.
identycznie zresztą z kupującym jak ma możliwość i czas to niech czeka a jak ma "nóż na gardle" to kupi co bądź
CK|PL|EU
Kieleckie spółdzielnie budują, gdzie mogą
Bloki na trzysta mieszkań już wkrótce powstaną na osiedlu Bocianek. W tym roku do użytku nowe mieszkania odda Spółdzielnia Mieszkaniowa Domator. Kieleckie spółdzielnie budują, gdzie mogą, bo chętnych na mieszkania jest wciąż bardzo wielu.
Obrośnięty trawą prawie dwuhektarowy obszar wzdłuż ulicy Warszawskiej na osiedlu Bocianek już w przyszłym roku zmieni się w plac budowy. Zarząd spółdzielni jest już po rozmowach z Urzędem Miasta w Kielcach, który wkrótce ma przedstawić wizję tego terenu.
- Wtedy także zdecydujemy, jakie chcemy wybudować tam bloki. Raczej na pewno będą one do czwartego piętra z garażami podziemnymi. Chcemy także, aby wkomponowywały się w obraz starych bloków na osiedlu. Planujemy, że na tym terenie powstanie od 300 do 400 mieszkań - mówi Eryk Wilkoński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Bocianek.
Zarząd Bocianka przyznaje, że już teraz do spółdzielni wpłynęło ponad 100 podań członków, którzy są chętni do zakupu mieszkania.
GARSTKA DO KUPIENIA
Wkrótce do użytku oddanie zostanie także nowy blok budowany na Ślichowicach (na rogu ulic Triasowej i Massalskiego) przez Spółdzielnię Mieszkaniową Domator w Kielcach. Z 60 nowych mieszkań nie sprzedano tylko jednego.
- To może dlatego, że jest to naprawdę duże mieszkanie, bo ma ponad 87 metrów kwadratowych - mówi Jacek Rek, prezes spółdzielni Domator w Kielcach. - Za metr kwadratowy trzeba zapłacić ponad 4300 złotych. W przyszłym roku zaś planujemy budowę kolejnego bloku przy ulicy Tektonicznej, jesteśmy obecnie na etapie planowania.
W tym roku jeszcze blok z 34 mieszkaniami odda dla nowych właścicieli Świętokrzyska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Kielcach. Budynek przy ulicy Orkana jest już prawie na ukończeniu. Mieszkania są już niemal sprzedane, zostało zaledwie kilka, których przyszli właściciela wciąż zabiegają o kredyt.
- W połowie przyszłego roku, już po zebraniu walnym i po tym, gdy mam nadzieję nasi członkowie wyrażą zgodę, chcielibyśmy wybudować kolejny budynek na rogu ulic Warszawskiej i Orkana. Parter składałby się z pawilonów handlowo - usługowych, natomiast piętra byłyby pod zamieszkanie - mówi Mirosław Kędzia, prezes Świętokrzyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Kielcach.
TAŃSI I WIARYGODNI?
Nowoczesny blok mieszkalno usługowy powstaje również na rogu ulicy Wojewódzkiej i Warszawskiej na terenie Kieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ośmiokondygnacyjny budynek z 34 mieszkaniami, z których jest jeszcze kilka wolnych do użytku oddany zostanie w przyszłym roku.
Pod koniec 2010 roku wybudowane zostanie także blok na osiedlu Gwarków z 32 mieszkaniami. Budowa realizowana jest przez Spółdzielnię Mieszkaniową Słoneczna.
- Zostało 8 mieszkań wolnych, w podziemiach będzie 16 garaży dla właścicieli mieszkań. Średnio cena z metr kwadratowy wynosi w naszej spółdzielni 4300 złotych - mówi Waldemar Jakubczyk, prezes spółdzielni Słoneczna.
Zarządy kieleckich spółdzielni przyznają, że popyt na nowe mieszkania nie maleje. - W większości spółdzielnie posiadają własne grunty, które są w wieczystej dzierżawie od miasta, dlatego odchodzą koszty związane z zakupem ziemi. Poza tym, jesteśmy pewnymi podmiotami, dla wielu przyszłych lokatorów wiarygodniejszymi od deweloperów - dodają prezesi kieleckich spółdzielni.
Z kolei zaś z planów budowlanych wycofała się spółdzielnia Pionier, która zamierzała postawić nowy blok na osiedlu Kochanowskiego. Jak twierdzi zarząd, nie było chętnych na zakup. Zaś spółdzielnia Armatury, chciałaby wybudować nowy blok, ale nie ma na razie terenu.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /503769381
Bloki na trzysta mieszkań już wkrótce powstaną na osiedlu Bocianek. W tym roku do użytku nowe mieszkania odda Spółdzielnia Mieszkaniowa Domator. Kieleckie spółdzielnie budują, gdzie mogą, bo chętnych na mieszkania jest wciąż bardzo wielu.
Obrośnięty trawą prawie dwuhektarowy obszar wzdłuż ulicy Warszawskiej na osiedlu Bocianek już w przyszłym roku zmieni się w plac budowy. Zarząd spółdzielni jest już po rozmowach z Urzędem Miasta w Kielcach, który wkrótce ma przedstawić wizję tego terenu.
- Wtedy także zdecydujemy, jakie chcemy wybudować tam bloki. Raczej na pewno będą one do czwartego piętra z garażami podziemnymi. Chcemy także, aby wkomponowywały się w obraz starych bloków na osiedlu. Planujemy, że na tym terenie powstanie od 300 do 400 mieszkań - mówi Eryk Wilkoński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Bocianek.
Zarząd Bocianka przyznaje, że już teraz do spółdzielni wpłynęło ponad 100 podań członków, którzy są chętni do zakupu mieszkania.
GARSTKA DO KUPIENIA
Wkrótce do użytku oddanie zostanie także nowy blok budowany na Ślichowicach (na rogu ulic Triasowej i Massalskiego) przez Spółdzielnię Mieszkaniową Domator w Kielcach. Z 60 nowych mieszkań nie sprzedano tylko jednego.
- To może dlatego, że jest to naprawdę duże mieszkanie, bo ma ponad 87 metrów kwadratowych - mówi Jacek Rek, prezes spółdzielni Domator w Kielcach. - Za metr kwadratowy trzeba zapłacić ponad 4300 złotych. W przyszłym roku zaś planujemy budowę kolejnego bloku przy ulicy Tektonicznej, jesteśmy obecnie na etapie planowania.
W tym roku jeszcze blok z 34 mieszkaniami odda dla nowych właścicieli Świętokrzyska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Kielcach. Budynek przy ulicy Orkana jest już prawie na ukończeniu. Mieszkania są już niemal sprzedane, zostało zaledwie kilka, których przyszli właściciela wciąż zabiegają o kredyt.
- W połowie przyszłego roku, już po zebraniu walnym i po tym, gdy mam nadzieję nasi członkowie wyrażą zgodę, chcielibyśmy wybudować kolejny budynek na rogu ulic Warszawskiej i Orkana. Parter składałby się z pawilonów handlowo - usługowych, natomiast piętra byłyby pod zamieszkanie - mówi Mirosław Kędzia, prezes Świętokrzyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Kielcach.
TAŃSI I WIARYGODNI?
Nowoczesny blok mieszkalno usługowy powstaje również na rogu ulicy Wojewódzkiej i Warszawskiej na terenie Kieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ośmiokondygnacyjny budynek z 34 mieszkaniami, z których jest jeszcze kilka wolnych do użytku oddany zostanie w przyszłym roku.
Pod koniec 2010 roku wybudowane zostanie także blok na osiedlu Gwarków z 32 mieszkaniami. Budowa realizowana jest przez Spółdzielnię Mieszkaniową Słoneczna.
- Zostało 8 mieszkań wolnych, w podziemiach będzie 16 garaży dla właścicieli mieszkań. Średnio cena z metr kwadratowy wynosi w naszej spółdzielni 4300 złotych - mówi Waldemar Jakubczyk, prezes spółdzielni Słoneczna.
Zarządy kieleckich spółdzielni przyznają, że popyt na nowe mieszkania nie maleje. - W większości spółdzielnie posiadają własne grunty, które są w wieczystej dzierżawie od miasta, dlatego odchodzą koszty związane z zakupem ziemi. Poza tym, jesteśmy pewnymi podmiotami, dla wielu przyszłych lokatorów wiarygodniejszymi od deweloperów - dodają prezesi kieleckich spółdzielni.
Z kolei zaś z planów budowlanych wycofała się spółdzielnia Pionier, która zamierzała postawić nowy blok na osiedlu Kochanowskiego. Jak twierdzi zarząd, nie było chętnych na zakup. Zaś spółdzielnia Armatury, chciałaby wybudować nowy blok, ale nie ma na razie terenu.
Zapaść na kieleckim rynku mieszkaniowym
Kryzys w budownictwie mieszkaniowym. Z opóźnieniem, ale jednak dotarł do Kielc. Drastycznie spadła liczba pozwoleń na budowę. A przyszły rok nie będzie lepszy.
Wystarczy spojrzeć na liczby. W ubiegłym roku - od stycznia do sierpnia - wydział architektury i urbanistyki kieleckiego ratusza wydał 1279 pozwoleń na budowę. W analogicznym okresie tego roku - 313! Jak źle jest w budownictwie wielorodzinnym widać po liczbie inwestycji. Przed rokiem pozwolenia wydano na 20 budynków, w tym na sześć. - I wcale nie kryje się za tym to, że na przykład przedłużają się procedury. Pozwoleń wydaliśmy niemal tyle, ile było wniosków - podkreśla Andrzej Kędra, dyrektor wydziału.
Takie spadki kilka miesięcy temu notowano w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku. Dlaczego z opóźnieniem dotarł do Kielc?
- Przyczyn jest kilka. Jedną z nich jest to, że w poprzednich dwóch, trzech latach budowaniem zajmowały się nie tylko firmy deweloperskie, ale także inne branże. Wielu piekarzy, masarzy czy osób prowadzących inne usługi inwestowało w mieszkania, bo to był tzw. łatwy biznes. Mając gotówkę czy nawet biorąc kredyt, szybko otrzymywało się zwrot pieniędzy i zarobek - komentuje Andrzej Siłakiewicz, współwłaściciel deweloperskiej spółki Becher. - I teraz to oni, na skutek recesji, rezygnują z tego typu inwestycji - tłumaczy.
Siłakiewicz podkreśla jednak, że teraz także sami deweloperzy budują mniej. Głównym powodem jest brak dostępności do kredytów. - Banki mają odgórne polecenia, by nie udzielać branży deweloperskiej kredytów, bo te firmy są w grupie wysokiego ryzyka. Jeżeli ktoś nie ma własnych środków, z żadną inwestycją nie ruszy - mówi.
Tymczasem firmy te mogłyby budować więcej, bo - w przeciwieństwie do kłopotów deweloperów - klienci z większym optymizmem patrzą w przyszłość i wciąż pytają o nowe mieszkania. Ale nie mogą. I wszystko wskazuje na to, że na własne M w Kielcach będzie trzeba poczekać dłużej.
- Patrząc na wnioski o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, szacujemy, że w przyszłym roku liczby będą podobne do tegorocznych. To bardzo mało. A więcej ich już raczej nie będzie, bo to końcówka sezonu - twierdzi dyrektor Kędra.
Teraz tylko dziesięciu inwestorów czeka na warunki, w sumie obejmują one ok. 400 mieszkań. Ciekawe, że wśród nich są dwa wieżowce (przy ul. Warszawskiej i Panoramicznej). Ten charakter zabudowy nie cieszył się w ostatnich latach uznaniem kielczan. Poszukiwano raczej kameralnych bloków z niewielką liczbą mieszkań. - Na pewno wiąże się to z tym, że inwestor chce jak najwięcej wycisnąć z metra. Chociaż dyskutujemy z fachowcami, na ile takie budownictwo się przyjmie. Doświadczenia z obecnymi wieżowcami pokazują jednak, że mieszkanie w nich niesie za sobą sporo problemów. Kiedy są nowe, wszystko jest w porządku, gorzej, gdy później wspólnota musi przeprowadzać remonty, utrzymać pod kontrolą windy czy opłacić sobie recepcję. To znaczne koszty - zastanawia się dyrektor Kędra.
Andrzej Siłakiewicz, którego firma chce budować dziesięciopiętrowy wieżowiec przy ul. Panoramicznej, mówi, że to forma "nieco eksperymentalna". - Ale po zainteresowaniu klientów widzimy już, że może się przyjąć. Na wyższych piętrach hałas uliczny tak nie dokucza, windy są teraz nowoczesne, nie hałasują. Wielu ceni sobie ciekawy widok, który daje mieszkanie na górnych kondygnacjach - wylicza.
Niewielka liczba mieszkań, które mają powstać, nie oznacza nic dobrego dla klientów. Ceny nie będą wprawdzie znacząco rosnąć, ale nie można też liczyć, że spadną. Deweloperzy szacują, że utrzymają się w granicach 4,2-4,7 tys. zł za metr kwadratowy. - Wzrost może być nieznaczny, może sto, dwieście złotych za metr - ocenia Siłakiewicz. Podkreśla, że na pewno nie będzie już takiej sytuacji jak latem ubiegłego roku, że niektórzy inwestorzy żądali nawet nawet 6 tys. za metr.
Zapaść na rynku mieszkaniowym nie dotknęła aż tak indywidualnych inwestorów. W tym roku wydano o połowę mniej pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych niż w roku ubiegłym.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... iowym.html
Kryzys w budownictwie mieszkaniowym. Z opóźnieniem, ale jednak dotarł do Kielc. Drastycznie spadła liczba pozwoleń na budowę. A przyszły rok nie będzie lepszy.
Wystarczy spojrzeć na liczby. W ubiegłym roku - od stycznia do sierpnia - wydział architektury i urbanistyki kieleckiego ratusza wydał 1279 pozwoleń na budowę. W analogicznym okresie tego roku - 313! Jak źle jest w budownictwie wielorodzinnym widać po liczbie inwestycji. Przed rokiem pozwolenia wydano na 20 budynków, w tym na sześć. - I wcale nie kryje się za tym to, że na przykład przedłużają się procedury. Pozwoleń wydaliśmy niemal tyle, ile było wniosków - podkreśla Andrzej Kędra, dyrektor wydziału.
Takie spadki kilka miesięcy temu notowano w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku. Dlaczego z opóźnieniem dotarł do Kielc?
- Przyczyn jest kilka. Jedną z nich jest to, że w poprzednich dwóch, trzech latach budowaniem zajmowały się nie tylko firmy deweloperskie, ale także inne branże. Wielu piekarzy, masarzy czy osób prowadzących inne usługi inwestowało w mieszkania, bo to był tzw. łatwy biznes. Mając gotówkę czy nawet biorąc kredyt, szybko otrzymywało się zwrot pieniędzy i zarobek - komentuje Andrzej Siłakiewicz, współwłaściciel deweloperskiej spółki Becher. - I teraz to oni, na skutek recesji, rezygnują z tego typu inwestycji - tłumaczy.
Siłakiewicz podkreśla jednak, że teraz także sami deweloperzy budują mniej. Głównym powodem jest brak dostępności do kredytów. - Banki mają odgórne polecenia, by nie udzielać branży deweloperskiej kredytów, bo te firmy są w grupie wysokiego ryzyka. Jeżeli ktoś nie ma własnych środków, z żadną inwestycją nie ruszy - mówi.
Tymczasem firmy te mogłyby budować więcej, bo - w przeciwieństwie do kłopotów deweloperów - klienci z większym optymizmem patrzą w przyszłość i wciąż pytają o nowe mieszkania. Ale nie mogą. I wszystko wskazuje na to, że na własne M w Kielcach będzie trzeba poczekać dłużej.
- Patrząc na wnioski o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, szacujemy, że w przyszłym roku liczby będą podobne do tegorocznych. To bardzo mało. A więcej ich już raczej nie będzie, bo to końcówka sezonu - twierdzi dyrektor Kędra.
Teraz tylko dziesięciu inwestorów czeka na warunki, w sumie obejmują one ok. 400 mieszkań. Ciekawe, że wśród nich są dwa wieżowce (przy ul. Warszawskiej i Panoramicznej). Ten charakter zabudowy nie cieszył się w ostatnich latach uznaniem kielczan. Poszukiwano raczej kameralnych bloków z niewielką liczbą mieszkań. - Na pewno wiąże się to z tym, że inwestor chce jak najwięcej wycisnąć z metra. Chociaż dyskutujemy z fachowcami, na ile takie budownictwo się przyjmie. Doświadczenia z obecnymi wieżowcami pokazują jednak, że mieszkanie w nich niesie za sobą sporo problemów. Kiedy są nowe, wszystko jest w porządku, gorzej, gdy później wspólnota musi przeprowadzać remonty, utrzymać pod kontrolą windy czy opłacić sobie recepcję. To znaczne koszty - zastanawia się dyrektor Kędra.
Andrzej Siłakiewicz, którego firma chce budować dziesięciopiętrowy wieżowiec przy ul. Panoramicznej, mówi, że to forma "nieco eksperymentalna". - Ale po zainteresowaniu klientów widzimy już, że może się przyjąć. Na wyższych piętrach hałas uliczny tak nie dokucza, windy są teraz nowoczesne, nie hałasują. Wielu ceni sobie ciekawy widok, który daje mieszkanie na górnych kondygnacjach - wylicza.
Niewielka liczba mieszkań, które mają powstać, nie oznacza nic dobrego dla klientów. Ceny nie będą wprawdzie znacząco rosnąć, ale nie można też liczyć, że spadną. Deweloperzy szacują, że utrzymają się w granicach 4,2-4,7 tys. zł za metr kwadratowy. - Wzrost może być nieznaczny, może sto, dwieście złotych za metr - ocenia Siłakiewicz. Podkreśla, że na pewno nie będzie już takiej sytuacji jak latem ubiegłego roku, że niektórzy inwestorzy żądali nawet nawet 6 tys. za metr.
Zapaść na rynku mieszkaniowym nie dotknęła aż tak indywidualnych inwestorów. W tym roku wydano o połowę mniej pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych niż w roku ubiegłym.
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Jako przedstawiciel lobby dewelopersko-bankowego chciałem uprzejmie poinformować, iż w wykonaniu prognozy gery_pery zwiększyliśmy wskaźnik cen w kredycie Rodzina na Swoim. Chciałem podziękować gery_pery za zaangażowanie w proces obniżania wskaźnika.gery_pery pisze:Złodziejski program RnS to na szczęscie tylko kilka procent rynku wiec twój wniosek jest gruntownie błedny, najwyżej troche opóźnia spadek cen.Lukasz20 pisze:
Jednak się kręci i to dobrze , zakładając tak dalej , spadek cen mieszkań raczej mało prawdopodobny.
pozdrawiam
Lukasz
Do Pawel_ŚLW : masz 100% racji, w Kielcachsytuacja jest jeszcze bardziej chora przez nieudolnośc Lubawskiego który przez dwie kadencje nie potrafił a raczej nie chciał zrobic miejscowego planu zagospodarowania czym zablokował budownictwo w miescie , spowodował horrendalne ceny mieszkań i masowe wyludnianie Kielc , ale społeczeństwo go już za rok rozliczy i sytuacja sie zmieni.
Lobbysta
P.S. czy 5.200 zł to dobra cena?
http://www.pzfd.pl/index.php?id=97&tx_t ... 0a6877a6eb
Mieszkańcy ulicy Obrzeżnej nie zgadzają się na wybudowanie bloku w ich sąsiedztwie
Mieszkańcy ulicy Obrzeżnej w Kielcach mają podejrzenia co do planowanej w ich sąsiedztwie inwestycji. Czy słusznie?
Na ulicy Obrzeżnej nie ma ani jednego bloku. Wkoło widać domki jednorodzinne albo segmenty. Obok nas działka jest pusta i urzędnicy chcą wydać zgodę na postawienie bloku - mówi jeden z sąsiadów, Dariusz Kucharczyk z Kielc.
- Jak to będzie wyglądało? Wśród niskich domków wystrzeli czterokondygnacyjny blok. Nasze budynki mają 9,3 metra wysokości, ten będzie miał prawie 14 metrów. Na jakiej podstawie można wydać zgodę na postawienie takiego budynku? - dodaje pan Dariusz. - Zaprojektowano go zaledwie trzy metry od granicy naszej działki - podkreśla. - Nie wiemy, czy w ścianie graniczącej z nami będą okna. W opisie inwestycji ich nie ma, ale w projekcie są. Urzędniczka powiedziała, że to pomyłka i okien nie będzie.
CZEMU SIĘ TAK SPIESZĄ?
Sąsiedzi uważają, że urząd podejrzanie się spieszy, aby wydać pozwolenie na budowę. - Nie powiadomiono nas o wydaniu decyzji o warunkach zabudowy i nie ma jej w dokumentach, nie mogliśmy jej zobaczyć. Wniosek o nie wpłynął pod koniec sierpnia, a już jest szykowane pozwolenie na budowę. Nie słyszałem, żeby komuś tak szybko udało się załatwić sprawę w urzędzie. Komuś bardzo zależy, aby szybko wydać pozwolenie na budowę - tłumaczy Jarosław Wałdoń.
JEST PLAN I POZWALA NA BLOK
W czterokondygnacyjnym budynku z podziemnym garażem ma zamieszkać 18 rodzin. - Inwestycja jest zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje dla tej ulicy i sąsiednich. Został on uchwalony przez radnych w 2008 roku, a w życie wszedł w grudniu. Pozwala on na zabudowę o wysokości do 16 metrów, ten budynek będzie niższy - tłumaczy Andrzej Kędra, dyrektor Wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta w Kielcach.
- Boczna ściana jest oddalona od granicy działki o 4 metry i ma okna. To jest zgodne z planem. Wszystkie parametry budynku odpowiadają jego zapisom. Mało tego, dokument dopuszcza bardziej intensywną zabudowę. Połowę działki stanowi zieleń, drzewa, które tam rosną, pozostaną - podkreśla
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /202001900
Mieszkańcy ulicy Obrzeżnej w Kielcach mają podejrzenia co do planowanej w ich sąsiedztwie inwestycji. Czy słusznie?
Na ulicy Obrzeżnej nie ma ani jednego bloku. Wkoło widać domki jednorodzinne albo segmenty. Obok nas działka jest pusta i urzędnicy chcą wydać zgodę na postawienie bloku - mówi jeden z sąsiadów, Dariusz Kucharczyk z Kielc.
- Jak to będzie wyglądało? Wśród niskich domków wystrzeli czterokondygnacyjny blok. Nasze budynki mają 9,3 metra wysokości, ten będzie miał prawie 14 metrów. Na jakiej podstawie można wydać zgodę na postawienie takiego budynku? - dodaje pan Dariusz. - Zaprojektowano go zaledwie trzy metry od granicy naszej działki - podkreśla. - Nie wiemy, czy w ścianie graniczącej z nami będą okna. W opisie inwestycji ich nie ma, ale w projekcie są. Urzędniczka powiedziała, że to pomyłka i okien nie będzie.
CZEMU SIĘ TAK SPIESZĄ?
Sąsiedzi uważają, że urząd podejrzanie się spieszy, aby wydać pozwolenie na budowę. - Nie powiadomiono nas o wydaniu decyzji o warunkach zabudowy i nie ma jej w dokumentach, nie mogliśmy jej zobaczyć. Wniosek o nie wpłynął pod koniec sierpnia, a już jest szykowane pozwolenie na budowę. Nie słyszałem, żeby komuś tak szybko udało się załatwić sprawę w urzędzie. Komuś bardzo zależy, aby szybko wydać pozwolenie na budowę - tłumaczy Jarosław Wałdoń.
JEST PLAN I POZWALA NA BLOK
W czterokondygnacyjnym budynku z podziemnym garażem ma zamieszkać 18 rodzin. - Inwestycja jest zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje dla tej ulicy i sąsiednich. Został on uchwalony przez radnych w 2008 roku, a w życie wszedł w grudniu. Pozwala on na zabudowę o wysokości do 16 metrów, ten budynek będzie niższy - tłumaczy Andrzej Kędra, dyrektor Wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta w Kielcach.
- Boczna ściana jest oddalona od granicy działki o 4 metry i ma okna. To jest zgodne z planem. Wszystkie parametry budynku odpowiadają jego zapisom. Mało tego, dokument dopuszcza bardziej intensywną zabudowę. Połowę działki stanowi zieleń, drzewa, które tam rosną, pozostaną - podkreśla
To bardzo wiarygodne podmioty które dostają za darmo ziemię od miasta czyli naszą ziemię >kielczan< bez żadnych przetargów tak poprostu tylko dlatego że są spółdzielnią, w większości przypadków budują na nich budynki które wyglądem proszą o natychmiastowe zastosowanie materiałów wybuchowych w budownictwie mieszkaniowym, większość mieszkań przyznają według tzw. potrzeb czyli uznania swoim rodzinom itp. Był nawet artykuł w ED jak odmówili niepełnosprawnej kobiecie mieszk na parterze a mieszkanie dostał szwagier którgoś z prezesów bo taki mają statut. Jak już coś remontują to kolorki i wzorki zawsze dobiera szefowa stołówki bo zna się na kolorach. Niedługo zatrudniać będą pewno tylko chińczyków żeby razem z miastem wesprzeć lokalnych przedsiębiorców i ogólnie to super jest że mamy tak wysoce wiarygodne podmiotySirek1 pisze:Zarządy kieleckich spółdzielni przyznają, że popyt na nowe mieszkania nie maleje. - W większości spółdzielnie posiadają własne grunty, które są w wieczystej dzierżawie od miasta, dlatego odchodzą koszty związane z zakupem ziemi. Poza tym, jesteśmy pewnymi podmiotami, dla wielu przyszłych lokatorów wiarygodniejszymi od deweloperów - dodają prezesi kieleckich spółdzielni.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?
Nie poinformowali o wydaniu warunków zabudowy bo obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania- to rzeczywiście podejżane!!! tym brdziej że WZtki nie ma w dokumentach pewno ktoś ukratkiem wykradł z dokumentacjiSirek1 pisze:CZEMU SIĘ TAK SPIESZĄ?
Sąsiedzi uważają, że urząd podejrzanie się spieszy, aby wydać pozwolenie na budowę. - Nie powiadomiono nas o wydaniu decyzji o warunkach zabudowy i nie ma jej w dokumentach, nie mogliśmy jej zobaczyć. Wniosek o nie wpłynął pod koniec sierpnia, a już jest szykowane pozwolenie na budowę. Nie słyszałem, żeby komuś tak szybko udało się załatwić sprawę w urzędzie. Komuś bardzo zależy, aby szybko wydać pozwolenie na budowę - tłumaczy Jarosław Wałdoń.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /202001900
Po półtora miesiąca szukują pozwolenie
gdzie my żyjemy
Spółdzielnie to jeden z reliktów komuny, taki jak PZPN, służba zdrowia itp. Jakim prawem spółdzielnia krzyczy sobie 4,4k/m2 brutto jeśli od dev'a mogę kupić za niecałe 4k, a ten ostatni słono za działkę zapłacił no i nastawiony jest na zysk!? Gdzie idzie kasa zarobiona na sprzedaży mieszkań przez spółdzielnie? Rozumiem że statutowo jest to organizacja non-profit...
Czy zwróciliście uwagę w jaki sposób są rewitalizowane kieleckie osiedla? W kolorystyce bloków dominuje pstrokacizna i totalne bezgustowie.
Czy to taki problem zlecić aranżację architektowi? Jak szkoda spółdzielniom pieniędzy to niech prezesi przejdą się przez miasto i zobaczą jak maluje się bloki deweloperskie.
Myślałem, że to tylko problem Kielc, ale dostrzegli to również dziennikarze w Bydgoszczy. Podaję link do artykułu, bo odnosi się on również w 100% do Kielc.
http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,355 ... skach.html
Czy to taki problem zlecić aranżację architektowi? Jak szkoda spółdzielniom pieniędzy to niech prezesi przejdą się przez miasto i zobaczą jak maluje się bloki deweloperskie.
Myślałem, że to tylko problem Kielc, ale dostrzegli to również dziennikarze w Bydgoszczy. Podaję link do artykułu, bo odnosi się on również w 100% do Kielc.
http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,355 ... skach.html
Był plastyk przez parę lat. Efekt żaden. Nawet nie wiem za co ta osoba brała pieniądze.
Trzeba przede wszystkim dobrej woli.
Miasto powinno fundować spółdzielniom i wspólnotom dobre profesjonalne projekty. Przy większych zespołach bloków można robić konkursy na projekt itd.
Próbowałem to zresztą postulować juz od kilku lat - jak grochem o ścianę. W tym czasie całe połacie zostały kiczowato zamolowane i szansa, która się zdarza raz na kilkanascie lat (albo i rzadziej) została zmarnowana.
Problem jest chyba m.in. taki, że prezydentowi Lubawskiemu takie "wesołe malowanie" się podoba. Wspomniał o tym w czasie spotkania w ramach Obiadu Czwartkowego...
Trzeba przede wszystkim dobrej woli.
Miasto powinno fundować spółdzielniom i wspólnotom dobre profesjonalne projekty. Przy większych zespołach bloków można robić konkursy na projekt itd.
Próbowałem to zresztą postulować juz od kilku lat - jak grochem o ścianę. W tym czasie całe połacie zostały kiczowato zamolowane i szansa, która się zdarza raz na kilkanascie lat (albo i rzadziej) została zmarnowana.
Problem jest chyba m.in. taki, że prezydentowi Lubawskiemu takie "wesołe malowanie" się podoba. Wspomniał o tym w czasie spotkania w ramach Obiadu Czwartkowego...
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)