Tabor MPK oraz KASP Kielce w sieci ZTM (#001-951)
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Miejskie autobusy dopadła plaga stłuczek
Gwałtownie rośnie liczba stłuczek autobusów MPK. Spółka odczuwa to także finansowo - tylko w tym półroczu musiała zapłacić za szkody po kolizjach prawie 100 tysięcy złotych. Według kierowców to wina nieustannych remontów dróg i złych rozwiązań komunikacyjnych
Wzrosła liczba kolizji z udziałem autobusów MPK, ale za to zmalała liczba wypadków. Ten wydarzył się w ubiegłym roku na ul. Grunwaldzkiej.
Wzrosła liczba kolizji z udziałem autobusów MPK, ale za to zmalała liczba...
Policyjne dane są takie: od stycznia do końca czerwca w Kielcach doszło do 67 kolizji z udziałem publicznych środków transportu. To ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 28. - Najczęściej przyczyną było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, niezachowanie bezpiecznej odległości od drugiego pojazdu, nieprawidłowe skręcanie czy nieprawidłowa zmiana pasa ruchu - wylicza Roman Plewniak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Statystyki nie rozgraniczają, ile z tych stłuczek miały autobusy MPK, ile PKS-y, a ile busy, ale policjanci przyznają, że najwięcej kolizji dotyczy komunikacji miejskiej. - Te dane nie są optymistyczne. Kierowcy autobusów powinni zachowywać większą ostrożność. To są duże pojazdy, przewożą pasażerów, przez co ciężar się zwiększa, a droga hamowania wydłuża - podkreśla Plewniak.
Elżbieta Śreniawska, prezes kieleckiego MPK, przyznaje: - Jest problem, ilość kolizji jest duża i to nas sporo kosztuje. W ubiegłym roku w pierwszym półroczu szkody komunikacyjne pochłonęły 53 tysiące złotych, w tym roku jest to o 44 tysiące więcej.
Według danych MPK przedsiębiorstwo ma w tym roku na koncie już 68 stłuczek autobusów. Połowa z nich zdarzyła się z winy kierowców MPK. Część miała miejsce na bazie, więc prawdopodobnie nie została ujęta w statystykach policji.
- Zdajemy sobie sprawę, że problem jest, dlatego wiele razy rozmawialiśmy na ten temat z kierowcami. I w wielu wypadkach wina jest ewidentnie ich, ale w niektórych przyczyna tkwi gdzie indziej. Ten rok jest szczególny pod względem remontów w mieście, prace trwają na wielu odcinkach, a to się przekłada na emocje po jednej i drugiej stronie. Pasażerowie i kierowcy się denerwują, a to wpływa na technikę jazdy - mówi prezes Śreniawska.
Jako jeden z przykładów podaje wyjazd z ulicy Witosa w Zagnańską, gdzie w związku z remontem "siódemki" ruch jest teraz dużo większy. - Żeby wyjechać z Witosa, kierowcy stoją tam czasem pięć, dziesięć minut. Autobus się więc spóźnia, a zdenerwowany kierowca, chcąc nadrobić czas, wymusza pierwszeństwo. Podobnie jest na Piekoszowskiej. Tam włączenie się z podporządkowanej ulicy do ruchu graniczy niemal z cudem - przyznaje.
Dlatego prezes Śreniawska wystąpiła do Miejskiego Zarządu Dróg, aby z wyprzedzeniem informowano MPK o planowanych zmianach organizacji ruchu, objazdach i nowych lokalizacjach przystanków. Sygnalizowała też MZD, że w związku z remontami w niektórych miejscach konieczne byłoby ustawienie sygnalizacji. Apelowała, by tymczasowe lokalizacje przystanków były bardziej przemyślane. - Na Mielczarskiego przystanek ustawiono tam, gdzie parkują busy. Nic dobrego to nie przyniosło - wylicza.
Jako inną przyczynę stłuczek podaje złe rozwiązania komunikacyjne w mieście. - Kierowcy wiele razy skarżyli się na zlokalizowanie niektórych zatoczek autobusowych na ulicach, gdzie po drugiej stronie auta parkują prostopadle do osi jezdni. Jeśli zaparkuje tam dłuższy samochód, nie ma siły, żeby autobus o niego nie zawadził - podkreśla.
Kolejny problem, jaki sygnalizują kierowcy, to parkowanie samochodów w zatoczkach. - Wtedy nasi kierowcy po prostu się nie wyrabiają - dodaje.
Działalność dyrekcji MPK nie ogranicza się do pism. W związku z rosnącą liczbą stłuczek kierowcy są doszkalani z techniki jazdy. - Na szkolenia zapraszamy różnych instruktorów. Ostatnio był to prezes stowarzyszenia rowerowego, który sygnalizował naszym kierowcom pewne problemy, był również policjant - wylicza Śreniawska. Z nowymi kierowcami, a jest ich około setki na wszystkich 400, jeździ instruktor nauki jazdy. Według Śreniawskiej stłuczki mają zarówno nowo zatrudnieni kierowcy, jak i wieloletni pracownicy miejskiej komunikacji.
Ale jest też dobra wiadomość. W porównaniu z ubiegłym rokiem w Kielcach zmalała liczba wypadków z udziałem publicznych środków komunikacji. W ubiegłym roku od stycznia i czerwca było ich 31 - jedna osoba zginęła, 47 zostało rannych. W tym roku wypadków było 19, nikt nie zginął, 29 osób zostało rannych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... gn=4815182
Gwałtownie rośnie liczba stłuczek autobusów MPK. Spółka odczuwa to także finansowo - tylko w tym półroczu musiała zapłacić za szkody po kolizjach prawie 100 tysięcy złotych. Według kierowców to wina nieustannych remontów dróg i złych rozwiązań komunikacyjnych
Wzrosła liczba kolizji z udziałem autobusów MPK, ale za to zmalała liczba wypadków. Ten wydarzył się w ubiegłym roku na ul. Grunwaldzkiej.
Wzrosła liczba kolizji z udziałem autobusów MPK, ale za to zmalała liczba...
Policyjne dane są takie: od stycznia do końca czerwca w Kielcach doszło do 67 kolizji z udziałem publicznych środków transportu. To ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 28. - Najczęściej przyczyną było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, niezachowanie bezpiecznej odległości od drugiego pojazdu, nieprawidłowe skręcanie czy nieprawidłowa zmiana pasa ruchu - wylicza Roman Plewniak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Statystyki nie rozgraniczają, ile z tych stłuczek miały autobusy MPK, ile PKS-y, a ile busy, ale policjanci przyznają, że najwięcej kolizji dotyczy komunikacji miejskiej. - Te dane nie są optymistyczne. Kierowcy autobusów powinni zachowywać większą ostrożność. To są duże pojazdy, przewożą pasażerów, przez co ciężar się zwiększa, a droga hamowania wydłuża - podkreśla Plewniak.
Elżbieta Śreniawska, prezes kieleckiego MPK, przyznaje: - Jest problem, ilość kolizji jest duża i to nas sporo kosztuje. W ubiegłym roku w pierwszym półroczu szkody komunikacyjne pochłonęły 53 tysiące złotych, w tym roku jest to o 44 tysiące więcej.
Według danych MPK przedsiębiorstwo ma w tym roku na koncie już 68 stłuczek autobusów. Połowa z nich zdarzyła się z winy kierowców MPK. Część miała miejsce na bazie, więc prawdopodobnie nie została ujęta w statystykach policji.
- Zdajemy sobie sprawę, że problem jest, dlatego wiele razy rozmawialiśmy na ten temat z kierowcami. I w wielu wypadkach wina jest ewidentnie ich, ale w niektórych przyczyna tkwi gdzie indziej. Ten rok jest szczególny pod względem remontów w mieście, prace trwają na wielu odcinkach, a to się przekłada na emocje po jednej i drugiej stronie. Pasażerowie i kierowcy się denerwują, a to wpływa na technikę jazdy - mówi prezes Śreniawska.
Jako jeden z przykładów podaje wyjazd z ulicy Witosa w Zagnańską, gdzie w związku z remontem "siódemki" ruch jest teraz dużo większy. - Żeby wyjechać z Witosa, kierowcy stoją tam czasem pięć, dziesięć minut. Autobus się więc spóźnia, a zdenerwowany kierowca, chcąc nadrobić czas, wymusza pierwszeństwo. Podobnie jest na Piekoszowskiej. Tam włączenie się z podporządkowanej ulicy do ruchu graniczy niemal z cudem - przyznaje.
Dlatego prezes Śreniawska wystąpiła do Miejskiego Zarządu Dróg, aby z wyprzedzeniem informowano MPK o planowanych zmianach organizacji ruchu, objazdach i nowych lokalizacjach przystanków. Sygnalizowała też MZD, że w związku z remontami w niektórych miejscach konieczne byłoby ustawienie sygnalizacji. Apelowała, by tymczasowe lokalizacje przystanków były bardziej przemyślane. - Na Mielczarskiego przystanek ustawiono tam, gdzie parkują busy. Nic dobrego to nie przyniosło - wylicza.
Jako inną przyczynę stłuczek podaje złe rozwiązania komunikacyjne w mieście. - Kierowcy wiele razy skarżyli się na zlokalizowanie niektórych zatoczek autobusowych na ulicach, gdzie po drugiej stronie auta parkują prostopadle do osi jezdni. Jeśli zaparkuje tam dłuższy samochód, nie ma siły, żeby autobus o niego nie zawadził - podkreśla.
Kolejny problem, jaki sygnalizują kierowcy, to parkowanie samochodów w zatoczkach. - Wtedy nasi kierowcy po prostu się nie wyrabiają - dodaje.
Działalność dyrekcji MPK nie ogranicza się do pism. W związku z rosnącą liczbą stłuczek kierowcy są doszkalani z techniki jazdy. - Na szkolenia zapraszamy różnych instruktorów. Ostatnio był to prezes stowarzyszenia rowerowego, który sygnalizował naszym kierowcom pewne problemy, był również policjant - wylicza Śreniawska. Z nowymi kierowcami, a jest ich około setki na wszystkich 400, jeździ instruktor nauki jazdy. Według Śreniawskiej stłuczki mają zarówno nowo zatrudnieni kierowcy, jak i wieloletni pracownicy miejskiej komunikacji.
Ale jest też dobra wiadomość. W porównaniu z ubiegłym rokiem w Kielcach zmalała liczba wypadków z udziałem publicznych środków komunikacji. W ubiegłym roku od stycznia i czerwca było ich 31 - jedna osoba zginęła, 47 zostało rannych. W tym roku wypadków było 19, nikt nie zginął, 29 osób zostało rannych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
Kielczan razi niechlujna estetyka autobusów MPK
Więcej: http://www.radio.kielce.pl/page,,Kielcz ... 74f67.html
Oblepione naklejkami kabiny kierowców, brak numerów linii na tabliczkach, a nawet trasa wypisana flamastrem. Do tego dziury w podłodze, przewody elektryczne wystające z sufitu i niechlujnie naklejone numery wewnętrzne - taki obraz kieleckich autobusów można zobaczyć na stronie internetowej kochajmympkkielce.pl.
- Nowak
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1647
- Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
- Lokalizacja: Kraków / Kielce
W autobusie miejskim ktoś załatwił… swoją potrzebę fizjologiczną
- Kiedy wjechałem na pętlę zastanowiło mnie, że okna pojazdu są pootwierane. Wszedłem do środka, zmroziło mnie, na jednym z siedzeń, ktoś się załatwił – opowiada poruszony kierowca.
utobus linii 46 wyruszył z kieleckiego osiedla "Na Stoku” po godzinie 23 w minioną środę. – Pasażerów było niewielu, ale jeszcze na ostatnim przystanku, na Ślichowicach wysiadło koło pięciu osób – relacjonuje kierowca, który chce pozostać anonimowy. Dziwi go to, że nikt z pasażerów nie zgłosił mu tego, co zaszło podczas jazdy. – Sam wszystkich sytuacji nie wyłapię, nie zauważę w lusterku – tłumaczy mężczyzna.
Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach podkreśla, że szokujące zajścia są w miejskich autobusach w Kielcach na porządku dziennym. – Pojazdy są zabrudzane nawet wymiocinami, co przecież bardzo trudno usunąć, trzeba dezynfekować – tłumaczy Śreniawska. Dodaje, że nawet nowe autobusy, które jeżdżą dopiero od pół roku, już są zdewastowane.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /648227622
- Kiedy wjechałem na pętlę zastanowiło mnie, że okna pojazdu są pootwierane. Wszedłem do środka, zmroziło mnie, na jednym z siedzeń, ktoś się załatwił – opowiada poruszony kierowca.
utobus linii 46 wyruszył z kieleckiego osiedla "Na Stoku” po godzinie 23 w minioną środę. – Pasażerów było niewielu, ale jeszcze na ostatnim przystanku, na Ślichowicach wysiadło koło pięciu osób – relacjonuje kierowca, który chce pozostać anonimowy. Dziwi go to, że nikt z pasażerów nie zgłosił mu tego, co zaszło podczas jazdy. – Sam wszystkich sytuacji nie wyłapię, nie zauważę w lusterku – tłumaczy mężczyzna.
Elżbieta Śreniawska, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach podkreśla, że szokujące zajścia są w miejskich autobusach w Kielcach na porządku dziennym. – Pojazdy są zabrudzane nawet wymiocinami, co przecież bardzo trudno usunąć, trzeba dezynfekować – tłumaczy Śreniawska. Dodaje, że nawet nowe autobusy, które jeżdżą dopiero od pół roku, już są zdewastowane.
-
Ziarek
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1653
- Rejestracja: 20 lutego 2008, o 20:16
- Lokalizacja: Kielce
To nie pierwszy przypadek że ktoś załatwił swoją potrzebę fizjologiczną, pewien kierowca kiedyś opowiadał że wieczorem ktoś narobił na siedzenie, ale to nie u tego kierowcy co opowiadał
.
Człowiek który to zrobił to musiał być kompletnym idiotą, przecież jest coś takiego jak TOI TOI lub WC w domu (o ile posiadał
) i tam powinien zrobić to co ma zrobić, a nie w ... autobusie.
Człowiek który to zrobił to musiał być kompletnym idiotą, przecież jest coś takiego jak TOI TOI lub WC w domu (o ile posiadał