
Nadjeżdża miejska kolej
Przyspieszają prace nad kielecką koleją miejską. Jej pierwsza część najpóźniej 1 października ma połączyć Ślichowice z centrum Kielc. Na razie nie wiadomo, jak często będą kursowały pociągi na tej trasie. Na początek Spółka Przewozy Regionalne chce, by obsługiwały ją cztery składy
Jak pisaliśmy, do szukania takich rozwiązań zainspirował zamiar budowy Regionalnego Portu Lotniczego Kielce w Obicach. Pasażerom trzeba zapewnić obsługę komunikacyjną, a ponieważ biegnie tamtędy linia kolejowa, mógłby to być najszybszy i najwygodniejszy środek lokomocji. - Druga rzecz to rozwój gospodarczy miasta. Samochodów nam przybywa i przybywać będzie. A nie da się w nieskończoność rozbudowywać dróg. Dlatego musimy myśleć o innych formach transportu zbiorowego - przekonywał Artur Hajdorowicz, dyrektor biura planowania przestrzennego.
Kilka miesięcy temu Adam Młodawski, dyrektor kieleckiego oddziału Polskich Linii Kolejowych, przygotował we współpracy z pracownikami biura analizę, czy możliwe byłoby wykorzystanie istniejących torów kolejowych do zorganizowania transportu miejskiego. Wynika z niej, że tak, choć to bardzo kosztowne. Ale, jak się okazuje, kolej miejska ruszy szybciej, niż się spodziewaliśmy. Kolejarze i samorząd województwa, który jest właścicielem spółki Przewozy Regionalne, zaproponowali władzom miasta, żeby chociaż część tej sieci wykorzystać już teraz na czas remontu mostu Herbskiego. Ten ma się zacząć jesienią tego roku. - To byłaby świetna okazja, by przetestować pomysł w praktyce, a zarazem sposób na chociaż częściowe zmniejszenie utrudnień spowodowanych zamknięciem mostu. Bo na pewno ich nie unikniemy - przyznaje Tadeusz Sayor, wiceprezydent Kielc.
Pociągi miałyby kursować z dworca głównego do stacji Czarnów na Ślichowicach. - Przejazd pociągiem tego odcinka zajmuje około siedmiu minut. Bez porównania mniej niż samochodem - zachwala Młodawski.
Kiedy ruszy kolej miejska, na razie nie wiadomo. PLK zapowiada, że tory udostępni "po kosztach", a Przewozy Regionalne proponują, żeby zaczęła kursować już 1 września tego roku. - Na pewno trzeba się do tego bardzo dokładnie przygotować, bo na tej podstawie będą oceniane przecież wszystkie inne projekty - zastrzega dyrektor Młodawski.
Wiceprezydent Sayor do terminu podchodzi nieco ostrożniej. - Mnie osobiście pomysł bardzo się podoba. Ale konieczne byłyby inwestycje, choć niewielkie, ale i zgoda radnych na przesuniecie środków. Dlatego bardziej prawdopodobny jest termin 1 października - przypuszcza.
Te inwestycje to m.in. budowa około 150-metrowego chodnika od osiedla Ślichowice do stacji Czarnów. - To akurat można zrobić w ramach prac interwencyjnych. Ale chcielibyśmy też, żeby w pociągach obowiązywały bilety komunikacji miejskiej. Kolejarze wstępnie się zgodzili, ale trzeba to logistycznie dopracować - tłumaczy Sayor.
Na razie nie wiadomo też, jak często pociągi będą kursowały ze Ślichowic do centrum. Spółka Przewozy Regionalne zamierza przeznaczyć cztery składy, które kursowałyby wahadłowo. Godziny kursów będą określone po analizie tzw. potoków pasażerskich, czym zajmuje się teraz Zarząd Transportu Miejskiego. Po niej okaże się także, czy z czasem linia kolei miejskiej zostanie przedłużona w drugim kierunku - do przystanku Kielce-Piaski.

