Z tego co widzę to jest lakier, a takiego nie ma na stanie na lakierni. Może mechanicy maja?Autor pisze:Tez widzialem.... #368... rece opadaja.
Tabor MPK oraz KASP Kielce w sieci ZTM (#001-951)
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
Może nie w aktualnym temacie ale jednak na temat. Dziwiście się kiedyś, że SAM-a z przyciemnionymi szybami puścili na 20-ę. I były też pytania jak on może skręcić z Jesionowej w Toporowskiego. Otóż swego czasu (pewnie zaraz zostanę poproszony o przeniesienie tego do Historii Komunikacji w kielcach) na linii 20 jeździły Ikarusy i jakoś dawały radę. Zdarzało się również, że w piątki w szczycie po południu jeździły na tej linii Jelcz krótki wqypełniony po brzegi, nierzdko ten z jedną parą drzwi. Nie wiem czy autobusy przegubowe wg Was powinny obsługiwaś tylko 2, 8, 13, 18, 19, 26, 27, 28, 29, 30, 34, 35, 43, 45, 46, 47, C, F, Z. Wiem tylko, że w 20 czasem jest ścisk straszny (kiedyś szczyt co 13 min., po za co 20 min...) A podobno na innych liniach takie autobusy wożą powietrze. Przecież to jest linia która okrąża całe miasto (z wyj. 34)...
Ikarus jest bardziej zwrotny niz autobus 12m.kon_rad pisze:Może nie w aktualnym temacie ale jednak na temat. Dziwiście się kiedyś, że SAM-a z przyciemnionymi szybami puścili na 20-ę. I były też pytania jak on może skręcić z Jesionowej w Toporowskiego. Otóż swego czasu (pewnie zaraz zostanę poproszony o przeniesienie tego do Historii Komunikacji w kielcach) na linii 20 jeździły Ikarusy i jakoś dawały radę...
W kwestii zwrotnosci SAMa nie jestem w stanie sie wypowiedziec poniewaz nie mialem okazji czyms takim jezdzic, jedynie slyszalem ze radzi sobie calkiem niezle.
"Mam w dupie, mam w dupie, wiele lat już o tym mówię
Nie sprzedasz i nie kupisz tego co kocham i lubię"
Farben Lehre
->> JUDASZ <<-
Nie sprzedasz i nie kupisz tego co kocham i lubię"
Farben Lehre
->> JUDASZ <<-
Ponad 600 tys. zł strat miały w ubiegłym roku Kieleckie Autobusy Spółka Pracownicza kontrolujące większość udziałów w MPK. - Mimo to jesteśmy optymistami - mówi Bogdan Latosiński, przewodniczący rady nadzorczej.O wynikach finansowych poinformowano w sobotę podczas walnego zgromadzenia udziałowców spółki. Do Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach przyszło około 200 udziałowców KASP. Przypomnijmy, że spółka powstała po słynnym strajku komunikacyjnym w wakacje 2007 roku.
- Strata to efekt m.in. błędów popełnionych przez ówczesny zarząd przy okazji zakupów ukraińskich autobusów LAZ i braniu kredytów - twierdzi Bogdan Latosiński. Przewodniczący rady nadzorczej Kieleckich Autobusów dodaje, że teraz spółka z optymizmem patrzy w przyszłość. - Bardzo obniżyliśmy koszty własne i MPK wygra przetarg na obsługę nowych miejskich autobusów - zapowiada.
Sam Latosiński podczas sobotniego walnego zgromadzenia złożył rezygnację z członkostwa w radzie nadzorczej Kieleckich Autobusów. - Czułem się współodpowiedzialny za zakup udziałów w MPK nie na raty, ale za całą kwotę. Usłyszałem wtedy od zarządu, że już jest kredyt. Tymczasem kredytu nie było. Poddałem się więc weryfikacji - wyjaśnia swą decyzję. Udziałowcy poparli Latosińskiego, udzielając mu absolutorium. A potem został on zgłoszony jako kandydat do tej samej rady nadzorczej na miejsce, które sam opuścił. - Przeszedł olbrzymią większością głosów - mówi nam anonimowo jeden z uczestników sobotniego posiedzenia.
Absolutorium nie uzyskał natomiast Marek Wołoch, były prezes Kieleckich Autobusów i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji, a obecnie szef kieleckiego PKS-u. Podczas walnego zgromadzenia poinformował udziałowców o swojej działalności w KASP, a po głosowaniu wyszedł z sali. Na zakończenie zgromadzenia udziałowcy Kieleckich Autobusów wydali oświadczenie, w którym krytykują działania Wołocha. Dziś zostanie ono rozesłane m.in. wojewodzie, prezydentowi Kielc i dziennikarzom.
Gazeta Wyborcza Kielce
- Strata to efekt m.in. błędów popełnionych przez ówczesny zarząd przy okazji zakupów ukraińskich autobusów LAZ i braniu kredytów - twierdzi Bogdan Latosiński. Przewodniczący rady nadzorczej Kieleckich Autobusów dodaje, że teraz spółka z optymizmem patrzy w przyszłość. - Bardzo obniżyliśmy koszty własne i MPK wygra przetarg na obsługę nowych miejskich autobusów - zapowiada.
Sam Latosiński podczas sobotniego walnego zgromadzenia złożył rezygnację z członkostwa w radzie nadzorczej Kieleckich Autobusów. - Czułem się współodpowiedzialny za zakup udziałów w MPK nie na raty, ale za całą kwotę. Usłyszałem wtedy od zarządu, że już jest kredyt. Tymczasem kredytu nie było. Poddałem się więc weryfikacji - wyjaśnia swą decyzję. Udziałowcy poparli Latosińskiego, udzielając mu absolutorium. A potem został on zgłoszony jako kandydat do tej samej rady nadzorczej na miejsce, które sam opuścił. - Przeszedł olbrzymią większością głosów - mówi nam anonimowo jeden z uczestników sobotniego posiedzenia.
Absolutorium nie uzyskał natomiast Marek Wołoch, były prezes Kieleckich Autobusów i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji, a obecnie szef kieleckiego PKS-u. Podczas walnego zgromadzenia poinformował udziałowców o swojej działalności w KASP, a po głosowaniu wyszedł z sali. Na zakończenie zgromadzenia udziałowcy Kieleckich Autobusów wydali oświadczenie, w którym krytykują działania Wołocha. Dziś zostanie ono rozesłane m.in. wojewodzie, prezydentowi Kielc i dziennikarzom.
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu.
Kontrolerzy biletów w autobusach miejskich pod ostrzałem krytyki pasażerów
Niekulturalni, wulgarni, niegrzeczni i niezbyt czyści - to zarzuty, które najczęściej padają pod adresem kontrolerów, którzy zatrudnieni są w Zarządzie Transportu Miejskiego w Kielcach.Ich pracodawcy bronią kontrolerów mówiąc, że pracują w ... trudnych warunkach.
Mnożą się skargi pasażerów na kontrolerów biletów w autobusach miejskich w Kielcach, które trafiają do naszej redakcji. Co ciekawe nie narzekają na nich osoby, które jechały bez biletów, a świadkowie tego, w jaki sposób kontrolerzy potraktowali "gapowiczów”.
- Jechałam autobusem linii 25 i byłam świadkiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji - opowiada nam pani Anna z Kielc. - Kontrolerzy, a była to para kobiety i mężczyzny, weszli do autobusu i nie okazując legitymacji rozpoczęli sprawdzanie biletów. Jakaś młoda dziewczyna nie miała biletu, lub też nie mogła go znaleźć i wtedy mężczyzna zaczął na nią krzyczeć i wyzywać od najgorszych.- Wrzeszczał na tą młodą kobietę, że nie powinna w ogóle jeździć autobusem, a kiedy inni pasażerowie zaczęli mu zwracać uwagę, to nakrzyczał i na nich, mówiąc, żeby się nie wtrącali. W pewnym momencie myślałam, że kogoś uderzy, w końcu uspokajać zaczęła go jego towarzyszka i kierowca autobusu. Jestem oburzona, tym, że tacy niekulturalni ludzie są zatrudniani w miejskiej firmie - dodaje oburzona czytelniczka.
Podobnych sytuacji pasażerowie przedstawili nam kilkanaście w ciągu ostatnich kilku tygodni. Poza tym, że zwracają uwagę na niegrzeczne zachowania kontrolerów to jeszcze w oczy osób jeżdżących kieleckimi autobusami rzuca się niechlujny wygląd osób sprawdzających bilety.
Zbigniew Michnicki, kierownik w Zarządzie Transportu Miejskiego wyjaśnia, że praca kontrolerów jest bardzo stresująca. Na nasze pytanie, czy w związku z tym, nie należałoby wymagać od kontrolerów poddania się badaniom psychologicznym, które stwierdzają czy osoby te nadają się do pracy w trudnych warunkach odpowiada, że nie jest to konieczne.
- Nie będą bronił lub też ganił kontrolerów, bo do końca nie znam sprawy, którą przedstawiła pasażerka. Wiem natomiast, że nie w każdej sytuacji to właśnie kontroler jest winny kłótni z pasażerem. W momencie, gdy ktoś zaczyna zachowywać się agresywnie to nawet świętemu puściłyby nerwy, a zatrudnieni przez nas pracownicy, którzy sprawdzają bilety są tylko ludźmi.
- Obecnie pracuje u nas 50 osób, które kontrolują bilety w autobusach miejskich i pewnie są wśród nich tacy, którzy nie świecą ideałem obycia kulturalnego, ale staramy się im wytłumaczyć, że w każdej sytuacji powinni zachować zimną krew. Zatrudniając ich opieramy się na przepisach o transporcie i nie ma tam wymogów, aby przed podpisaniem umowy kontroler musiał być zbadany przez psychologa. Jednocześnie przypominam pasażerom, że kontroler w momencie rozpoczęcia sprawdzania biletów ma obowiązek pokazać legitymację, jeżeli tego nie robi, to pasażer ma prawo zażądać od niego dokument potwierdzający to, że jest zatrudniony przez ZTM - mówi Zbigniew Michnicki.
Echo dnia
Niekulturalni, wulgarni, niegrzeczni i niezbyt czyści - to zarzuty, które najczęściej padają pod adresem kontrolerów, którzy zatrudnieni są w Zarządzie Transportu Miejskiego w Kielcach.Ich pracodawcy bronią kontrolerów mówiąc, że pracują w ... trudnych warunkach.
Mnożą się skargi pasażerów na kontrolerów biletów w autobusach miejskich w Kielcach, które trafiają do naszej redakcji. Co ciekawe nie narzekają na nich osoby, które jechały bez biletów, a świadkowie tego, w jaki sposób kontrolerzy potraktowali "gapowiczów”.
- Jechałam autobusem linii 25 i byłam świadkiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji - opowiada nam pani Anna z Kielc. - Kontrolerzy, a była to para kobiety i mężczyzny, weszli do autobusu i nie okazując legitymacji rozpoczęli sprawdzanie biletów. Jakaś młoda dziewczyna nie miała biletu, lub też nie mogła go znaleźć i wtedy mężczyzna zaczął na nią krzyczeć i wyzywać od najgorszych.- Wrzeszczał na tą młodą kobietę, że nie powinna w ogóle jeździć autobusem, a kiedy inni pasażerowie zaczęli mu zwracać uwagę, to nakrzyczał i na nich, mówiąc, żeby się nie wtrącali. W pewnym momencie myślałam, że kogoś uderzy, w końcu uspokajać zaczęła go jego towarzyszka i kierowca autobusu. Jestem oburzona, tym, że tacy niekulturalni ludzie są zatrudniani w miejskiej firmie - dodaje oburzona czytelniczka.
Podobnych sytuacji pasażerowie przedstawili nam kilkanaście w ciągu ostatnich kilku tygodni. Poza tym, że zwracają uwagę na niegrzeczne zachowania kontrolerów to jeszcze w oczy osób jeżdżących kieleckimi autobusami rzuca się niechlujny wygląd osób sprawdzających bilety.
Zbigniew Michnicki, kierownik w Zarządzie Transportu Miejskiego wyjaśnia, że praca kontrolerów jest bardzo stresująca. Na nasze pytanie, czy w związku z tym, nie należałoby wymagać od kontrolerów poddania się badaniom psychologicznym, które stwierdzają czy osoby te nadają się do pracy w trudnych warunkach odpowiada, że nie jest to konieczne.
- Nie będą bronił lub też ganił kontrolerów, bo do końca nie znam sprawy, którą przedstawiła pasażerka. Wiem natomiast, że nie w każdej sytuacji to właśnie kontroler jest winny kłótni z pasażerem. W momencie, gdy ktoś zaczyna zachowywać się agresywnie to nawet świętemu puściłyby nerwy, a zatrudnieni przez nas pracownicy, którzy sprawdzają bilety są tylko ludźmi.
- Obecnie pracuje u nas 50 osób, które kontrolują bilety w autobusach miejskich i pewnie są wśród nich tacy, którzy nie świecą ideałem obycia kulturalnego, ale staramy się im wytłumaczyć, że w każdej sytuacji powinni zachować zimną krew. Zatrudniając ich opieramy się na przepisach o transporcie i nie ma tam wymogów, aby przed podpisaniem umowy kontroler musiał być zbadany przez psychologa. Jednocześnie przypominam pasażerom, że kontroler w momencie rozpoczęcia sprawdzania biletów ma obowiązek pokazać legitymację, jeżeli tego nie robi, to pasażer ma prawo zażądać od niego dokument potwierdzający to, że jest zatrudniony przez ZTM - mówi Zbigniew Michnicki.
Tu się urodziłem i umrzeć bym chciał tu.
