Kierowcy MPK
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Dziś kierowca Solarisa (nr-u nie pamiętam) miał w kabinie zgniecioną puszkę po Żubrze. Na dodatek w sposób chamski odzywał się do pasażerów, aby przesunęli się do tyłu, mimo że nie było tam miejsca. Był to solaris z 2 dostawy, czyli rok produkcji 2000. Dziś na 46 to chyba jedyny Solaris z tej dostawy, więc łatwo sprawdzić
Ostatnio zmieniony 22 maja 2009, o 12:33 przez CKfan, łącznie zmieniany 1 raz.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
Ja mam 2 Przypadki:
Nr 1:
22 maj 2009r.
Ul. Żytnia, linia 35, MAZ #901, godzina ok. 19.
Za dwiema dziewczynami wsiadł do autobusu pies przybłęda. Kierowca zauważył to i wyszedł z kabiny i przeszedł po autobusie szukając psa. Kiedy go znalazł zaczął krzyczeć na psa "Poszedł
" Pies nawet łapy nie ruszył. Po czym kierowca rozpoczął kłótnie z ludźmi wokół psa żeby go wyprowadzili jeżeli jest czyjś. Nikt nie wyprowadził psa, wiec kierowca stwierdził tak:
-"Jeżeli ktoś tego psa nie wyprowadzi, to ja nie jadę dalej"
Po czym zgasił silnik, a zarazem wyświetlacz, i osiadł sobie wygodnie w kabinie jak gdyby nigdy nic.
Każdy kto podchodził do autobusu pytał jaka to linia, bo kierowca nie raczył ustawić wyświetlacza. Po malej kłótni z dziewczynami, za którymi wsiadł pies, one postanowiły wysiąść. Po ich minie dało się stwierdzić, że przeklinały w myślach i że myślą, iż "Głupim się ustępuje". Wysiadły z autobusu i pies za nimi. Kiedy to zrobiły, kierowca odpalił silnik, zamknął drzwi. Kiedy zobaczyłem ze moja babcia chce jeszcze wsiąść do autobusu podszedłem wiec do kabiny i zapytałem czy może na moment otworzyć drzwi, bo ktoś chce wsiąść. Ten burak (bo inaczej się go nie da nazwać) odpowiedział, ze mogla wsiąść bo autobus stał otwarty. Oczywiście wsiadłaby gdyby był USTAWIONY WYŚWIETLACZ. Wracając na miejsce gdzie stałem, powiedziałem kilka slow o kierowcy i cały autobus wpadł w śmiech. Kierowca został obrzucony kilkoma niemiłymi określeniami przez pasażerów. A wyświetlacz ustawił dopiero podczas odjazdu z przystanku "Paderewskiego Skwer". A kierunek to "Świętokrzyskie".
Nr 2:
23 maj 2009r.
Pętla Świętokrzyskie, godzina ok. 20.
Wybrałem się z Ziarkiem na małe "focenie", aby mieć trochę zdjęć na TWB.
kiedy fotografowałem Jelcza #684 (linia 48 ). Jego kierowca tylko spojrzał co robimy, po czym dalej zaczął wypełniać papiery, więc stwierdziliśmy, że jemu to nie przeszkadza.
Za to kierowca MAZ-a #908 wysiadł i idąc do Jelcza spostrzegł, iż go fotografujemy. Zaczął się na nas drzeć czy mamy pozwolenie, aby fotografować autobus, bo to jest własność publiczna, i trzeba mieć pozwolenie. To ja mu powiedziałem, ze to jest rzecz prywatna. Zaczął się tak na mnie drzeć, że myślałem, iż zaraz mnie uderzy. Powiedziałem, że w poniedziałek pójdę i zapytam się pani prezes o pozwolenie. Zaczął krzyczeć, żebym się panią prezes nie zasłaniał, bo ona nie ma nic do tego. Wszedł do Jelcza i zaczął "bojczyć" na nas do jego kierowcy. Kiedy wysiadł wyjął telefon i udawał ze dzwoni na policje (o czym wcześniej wspomniał), stał tam także Ikarus #228, do którego kierowcy też się żalił ten z MAZ-a. Wiec poszliśmy z pętli i trochę go obgadaliśmy.
Idę w poniedziałek do pani prezes i o tym wszystkim jej opowiem, lecz najpierw się umowie, ale potrzebuje danych z wizytówki.
Jurku, czy mogę Cię prosić, abyś mi wysłał na PW skan wizytówki pani prezes Śreniawskiej lub wszystkie dane, które są na niej zawarte.
Nr 1:
22 maj 2009r.
Ul. Żytnia, linia 35, MAZ #901, godzina ok. 19.
Za dwiema dziewczynami wsiadł do autobusu pies przybłęda. Kierowca zauważył to i wyszedł z kabiny i przeszedł po autobusie szukając psa. Kiedy go znalazł zaczął krzyczeć na psa "Poszedł
-"Jeżeli ktoś tego psa nie wyprowadzi, to ja nie jadę dalej"
Po czym zgasił silnik, a zarazem wyświetlacz, i osiadł sobie wygodnie w kabinie jak gdyby nigdy nic.
Każdy kto podchodził do autobusu pytał jaka to linia, bo kierowca nie raczył ustawić wyświetlacza. Po malej kłótni z dziewczynami, za którymi wsiadł pies, one postanowiły wysiąść. Po ich minie dało się stwierdzić, że przeklinały w myślach i że myślą, iż "Głupim się ustępuje". Wysiadły z autobusu i pies za nimi. Kiedy to zrobiły, kierowca odpalił silnik, zamknął drzwi. Kiedy zobaczyłem ze moja babcia chce jeszcze wsiąść do autobusu podszedłem wiec do kabiny i zapytałem czy może na moment otworzyć drzwi, bo ktoś chce wsiąść. Ten burak (bo inaczej się go nie da nazwać) odpowiedział, ze mogla wsiąść bo autobus stał otwarty. Oczywiście wsiadłaby gdyby był USTAWIONY WYŚWIETLACZ. Wracając na miejsce gdzie stałem, powiedziałem kilka slow o kierowcy i cały autobus wpadł w śmiech. Kierowca został obrzucony kilkoma niemiłymi określeniami przez pasażerów. A wyświetlacz ustawił dopiero podczas odjazdu z przystanku "Paderewskiego Skwer". A kierunek to "Świętokrzyskie".
Nr 2:
23 maj 2009r.
Pętla Świętokrzyskie, godzina ok. 20.
Wybrałem się z Ziarkiem na małe "focenie", aby mieć trochę zdjęć na TWB.
kiedy fotografowałem Jelcza #684 (linia 48 ). Jego kierowca tylko spojrzał co robimy, po czym dalej zaczął wypełniać papiery, więc stwierdziliśmy, że jemu to nie przeszkadza.
Za to kierowca MAZ-a #908 wysiadł i idąc do Jelcza spostrzegł, iż go fotografujemy. Zaczął się na nas drzeć czy mamy pozwolenie, aby fotografować autobus, bo to jest własność publiczna, i trzeba mieć pozwolenie. To ja mu powiedziałem, ze to jest rzecz prywatna. Zaczął się tak na mnie drzeć, że myślałem, iż zaraz mnie uderzy. Powiedziałem, że w poniedziałek pójdę i zapytam się pani prezes o pozwolenie. Zaczął krzyczeć, żebym się panią prezes nie zasłaniał, bo ona nie ma nic do tego. Wszedł do Jelcza i zaczął "bojczyć" na nas do jego kierowcy. Kiedy wysiadł wyjął telefon i udawał ze dzwoni na policje (o czym wcześniej wspomniał), stał tam także Ikarus #228, do którego kierowcy też się żalił ten z MAZ-a. Wiec poszliśmy z pętli i trochę go obgadaliśmy.
Idę w poniedziałek do pani prezes i o tym wszystkim jej opowiem, lecz najpierw się umowie, ale potrzebuje danych z wizytówki.
Jurku, czy mogę Cię prosić, abyś mi wysłał na PW skan wizytówki pani prezes Śreniawskiej lub wszystkie dane, które są na niej zawarte.
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
- AR
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 5704
- Rejestracja: 15 listopada 2005, o 19:01
- Lokalizacja: QKI
- Kontakt:
Koniec picia! Pijany kierowca MPK wiózł pasażerów. Zostanie zwolniony
Władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach rozpoczynają walkę z niesubordynowanymi kierowcami.
Kierowca, który w ubiegłym tygodniu prowadził autobus miejski pod wpływem alkoholu ma w piątek zostać zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Władze firmy mają pomysł, co zrobić, by podobna sytuacja się nie powtórzyła.
Chcą się też rozprawić z pracownikami, którzy nagminnie wykorzystują zwolnienia chorobowe.
Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali kierowcę autobusu miejskiego w Kielcach, który prowadził pojazd będąc pod wpływem alkoholu. W pierwszym badaniu kierowca miał 1,9 promila, a w drugim 2,08 - to było stężenie alkoholu w organizmie kierującego pojazdem.
Policjanci zatrzymali mężczyznę na przystanku, z jego autobusu wysiadło wówczas trzech pasażerów. Po tym zdarzeniu zarząd MPK przepraszał pasażerów i groził konsekwencjami dla kierowcy. Umowę z kierowcą firma ma rozwiązać w piątek, 29 maja.
NIE MAJĄ CZEGO SZUKAĆ
- Czekamy na przesłanie dokumentów z policji, ale kierowca ten nie ma prawa jazdy, więc tak czy inaczej, nie mógłby wykonywać swoich obowiązków. Nie chcemy zwodzić naszych pasażerów i mówimy jasno, że ten pan teoretycznie już u nas nie pracuje. Kwestią formalną jest po prostu wręczenie mu wypowiedzenia dyscyplinarnego. Nie dosyć, że ryzykował życiem pasażerów i innych użytkowników drogi, to jeszcze poważnie ugodził w dobre imię naszej firmy. Tacy ludzie nie mają u nas czego szukać - podkreśla Władysław Wotliński, dyrektor do spraw zarządzania flotą Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach.
Władze firmy podjęły decyzję o tym, że oprócz sprawdzania stanu trzeźwości kierowców przez dyspozytorów, będą oni kontrolowani także na trasach, przez lotne patrole. - Kierowcy, którzy ruszają na trasy zwykle odbierają klucze od pojazdów od dyspozytorów. Gdy ci mają zastrzeżenie, co do kondycji kierowcy mają obowiązek sprawdzić stan jego trzeźwości za pomocą alkomatu. Są jednak przypadki, kiedy kierowcy wymieniają się na trasach i wtedy w żaden sposób nie możemy ich skontrolować. Dlatego też podjęliśmy decyzję o tym, że patrole lotne, które sprawdzają, czy kierowcy noszą stroje służbowe, będą także wyrywkowo badali kierowców za pomocą alkomatów. W ten sposób powinno nam się udać zupełnie wyeliminować pracowników, co do których mogłyby być jakiekolwiek podejrzenia, co do stanu ich trzeźwości - tłumaczy dyrektor Wotliński.
UCIEKAJĄ NA ZWOLNIENIA?
Dodatkowo władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji rozpoczęły walkę z kierowcami, którzy "uciekają” od pracy. Kilka dni temu zarząd firmy rozwiązał umowę z kierowcą, który notorycznie przebywał na zwolnieniu lekarskim i nie stawiał się do pracy. Władze firmy przyznają, że takich pracowników, niestety w firmie jest bardzo wielu.
- Nie chcę tu generalizować i mówić, że wszyscy, którzy przebywają na zwolnieniu lekarskim to symulanci, którym nie chce się pracować, bo skrzywdziłbym kierowców, którzy rzeczywiście mają problemy zdrowotne. Nie mniej jednak jest gro osób, które bardzo często wykorzystują zwolnienia lekarskie. Są też tacy, którzy niemal tuż przed rozpoczęciem pracy biorą urlop na żądanie. Chcemy zwalczać, takie zachowania, i będziemy eliminować takich pracowników - podkreśla Wotliński.
echodnia.eu
Władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach rozpoczynają walkę z niesubordynowanymi kierowcami.
Kierowca, który w ubiegłym tygodniu prowadził autobus miejski pod wpływem alkoholu ma w piątek zostać zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Władze firmy mają pomysł, co zrobić, by podobna sytuacja się nie powtórzyła.
Chcą się też rozprawić z pracownikami, którzy nagminnie wykorzystują zwolnienia chorobowe.
Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu policjanci zatrzymali kierowcę autobusu miejskiego w Kielcach, który prowadził pojazd będąc pod wpływem alkoholu. W pierwszym badaniu kierowca miał 1,9 promila, a w drugim 2,08 - to było stężenie alkoholu w organizmie kierującego pojazdem.
Policjanci zatrzymali mężczyznę na przystanku, z jego autobusu wysiadło wówczas trzech pasażerów. Po tym zdarzeniu zarząd MPK przepraszał pasażerów i groził konsekwencjami dla kierowcy. Umowę z kierowcą firma ma rozwiązać w piątek, 29 maja.
NIE MAJĄ CZEGO SZUKAĆ
- Czekamy na przesłanie dokumentów z policji, ale kierowca ten nie ma prawa jazdy, więc tak czy inaczej, nie mógłby wykonywać swoich obowiązków. Nie chcemy zwodzić naszych pasażerów i mówimy jasno, że ten pan teoretycznie już u nas nie pracuje. Kwestią formalną jest po prostu wręczenie mu wypowiedzenia dyscyplinarnego. Nie dosyć, że ryzykował życiem pasażerów i innych użytkowników drogi, to jeszcze poważnie ugodził w dobre imię naszej firmy. Tacy ludzie nie mają u nas czego szukać - podkreśla Władysław Wotliński, dyrektor do spraw zarządzania flotą Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach.
Władze firmy podjęły decyzję o tym, że oprócz sprawdzania stanu trzeźwości kierowców przez dyspozytorów, będą oni kontrolowani także na trasach, przez lotne patrole. - Kierowcy, którzy ruszają na trasy zwykle odbierają klucze od pojazdów od dyspozytorów. Gdy ci mają zastrzeżenie, co do kondycji kierowcy mają obowiązek sprawdzić stan jego trzeźwości za pomocą alkomatu. Są jednak przypadki, kiedy kierowcy wymieniają się na trasach i wtedy w żaden sposób nie możemy ich skontrolować. Dlatego też podjęliśmy decyzję o tym, że patrole lotne, które sprawdzają, czy kierowcy noszą stroje służbowe, będą także wyrywkowo badali kierowców za pomocą alkomatów. W ten sposób powinno nam się udać zupełnie wyeliminować pracowników, co do których mogłyby być jakiekolwiek podejrzenia, co do stanu ich trzeźwości - tłumaczy dyrektor Wotliński.
UCIEKAJĄ NA ZWOLNIENIA?
Dodatkowo władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji rozpoczęły walkę z kierowcami, którzy "uciekają” od pracy. Kilka dni temu zarząd firmy rozwiązał umowę z kierowcą, który notorycznie przebywał na zwolnieniu lekarskim i nie stawiał się do pracy. Władze firmy przyznają, że takich pracowników, niestety w firmie jest bardzo wielu.
- Nie chcę tu generalizować i mówić, że wszyscy, którzy przebywają na zwolnieniu lekarskim to symulanci, którym nie chce się pracować, bo skrzywdziłbym kierowców, którzy rzeczywiście mają problemy zdrowotne. Nie mniej jednak jest gro osób, które bardzo często wykorzystują zwolnienia lekarskie. Są też tacy, którzy niemal tuż przed rozpoczęciem pracy biorą urlop na żądanie. Chcemy zwalczać, takie zachowania, i będziemy eliminować takich pracowników - podkreśla Wotliński.
echodnia.eu
Wszystkim się podoba, a tobie się nie podoba
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
-
Ziarek
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1653
- Rejestracja: 20 lutego 2008, o 20:16
- Lokalizacja: Kielce
Cóż za przypadek w #308. Jest po 15 podjeżdża na Żytniej Neoplan (linia 35) z wyłączonymi wyświetlaczami, ludzie są zdezorientowani bo nie wiedzą co to za linia kilku wsiada reszta stoi i czeka co pokaże wyświetlacz, ale on milczy, więc wsiada większa grupa znowu, coś zaczyna pokazywać, każdy się patrzy na wenętrzny wyświetlacz i pokazał linię... 2 Kolberga
i każdy wk......y na kierowcę, który nie umie ostawić na czas numeru linii i poprawnej linii, zaraz zmienił na... (byl blisko, ale nie trafił) 34 Kochanowskiego, po 2 minutach w końcu ta upragniona linia 35 Os. Świętokrzyskie, zamknął drzwi kierowca i pojechał nareszcie dalej. To stanie na Żytnie #308 trwało ok. 5 minut!!!
Kierowca jeszcze nie wie że zanim ruszy z początkowego to się ustawia linię, a dopiero jedzie
Kierowca jeszcze nie wie że zanim ruszy z początkowego to się ustawia linię, a dopiero jedzie
Ostatnio zmieniony 31 maja 2009, o 10:41 przez Ziarek, łącznie zmieniany 1 raz.
