MZD Kielce - Modernizacja płyty Rynku
- MadMike
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1127
- Rejestracja: 2 kwietnia 2007, o 13:09
- Lokalizacja: Kielce/Warszawa
50 cm...Czy mnie uspokoiło?? Może trochę. Poza tym ta wielkość to osąd pana Artuta H. i może się ona zmienić. W każdym razie wolałbym mieć możliwość spacerowania przez środek rynku bez większych przeszkód.
Ktoś gdzieś rzucił pomysł wmurowania starych kamieni w płytę rynku w jej płaszczyźnie, zachowując układ i grubość murów... Takie rozwiązanie byłoby moim zdaniem znacznie lepsze. Nie zaburzałoby spacerowego charakteru placu.
Ktoś gdzieś rzucił pomysł wmurowania starych kamieni w płytę rynku w jej płaszczyźnie, zachowując układ i grubość murów... Takie rozwiązanie byłoby moim zdaniem znacznie lepsze. Nie zaburzałoby spacerowego charakteru placu.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Znalazłem takie rozwiązania w innych miastach
Nie mówię że któreś jest najlepsze ale chciałbym, abyśmy się uczyli na cudzych błędach 
Bielsko - Biała: http://www.tv.bielsko.biala.pl/rynek_odparowal_69.html
Kraków: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812,2539870.html http://gazeta.mobi/mobile/krakow/1,35798,4831185.html http://wiadomosci.polska.pl/nauka/artic ... ,53087.htm http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,2328652.html
temat identyczny jak i u nas: http://egazeta.dziennik.lodz.pl/O90757_ ... 1213K1.pdf
koncepcja ze Starogardu: http://www.starogard.pl/bindata/documen ... 41898f.PDF
Częstochowa: http://czestochowa.naszemiasto.pl/wydar ... 86899.html <-z treści tego artykułu wynika, że tafla szkła na "podłodze" jest na Jasnej Górze ale nie wiem bo nie bywam
Może ktoś znajdzie coś więcej?
Bielsko - Biała: http://www.tv.bielsko.biala.pl/rynek_odparowal_69.html
Kraków: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812,2539870.html http://gazeta.mobi/mobile/krakow/1,35798,4831185.html http://wiadomosci.polska.pl/nauka/artic ... ,53087.htm http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,2328652.html
temat identyczny jak i u nas: http://egazeta.dziennik.lodz.pl/O90757_ ... 1213K1.pdf
koncepcja ze Starogardu: http://www.starogard.pl/bindata/documen ... 41898f.PDF
Częstochowa: http://czestochowa.naszemiasto.pl/wydar ... 86899.html <-z treści tego artykułu wynika, że tafla szkła na "podłodze" jest na Jasnej Górze ale nie wiem bo nie bywam
Może ktoś znajdzie coś więcej?
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Pan Artur Hajdorowicz czyta. W tym temacie ma chyba najwięcej do gadania w UM. http://www.forum.kielce.eu/viewtopic.php?f=4&t=129Petras pisze:A czy Forum Interwencji Miejskich to oni rzeczywiście czytają
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Centrum Kielc odsłania tajemnicę ratusza
Blisko pół tysiąca lat po wzniesieniu i 200 lat po zburzeniu pierwszy kielecki ratusz zaczyna odsłaniać swoją tajemnicę. A ta nie jest wesoła, chociaż z happy endem.
Pięć wieków temu okolice obecnego rynku wyglądały biednie. Tereny były rolnicze, miasto w dużej części pełniło funkcje służebne wobec pałacu biskupiego, przy rynku stały więc tylko drewniane budynki. Ufundowanie kamiennego ratusza musiało wywołać poruszenie.
Darczyńca i ważnik
Sponsorem, jak teraz nazwalibyśmy taką osobę, byli właśnie biskupi krakowscy. Który konkretnie, tego już nie wiadomo - chodzi prawdopodobnie o biskupa Jana Konarskiego albo jego następcę Piotra Tomickiego. Zakładając, że zrobił to Konarski, budowa musiała rozpocząć się przed 1523 rokiem, bo wtedy skończył się jego pontyfikat.
Po środku rynku stanął więc okazał ratusz - miał dwie kondygnacje i wieżę nakrytą hełmem. Budynek był uniwersalny, w wieży mieściło się więzienie, a na parterze sień i strażnica oraz pomieszczenie wynajęte później przez bogatego mieszczanina Leonarda, m.in. na skład sukna. Na piętrze zaś trzy pomieszczenia - izba radziecka, czyli przeznaczona dla rajców, izba wójtowska (dla wójta) oraz archiwum.
Przy drzwiach wisiał żelazny łokieć, czyli jednostka miary. Takich wzorców było zresztą więcej - ustawionych w sieni, oddzielnych dla różnych towarów sypkich. Strzegł ich urzędnik zwany ważnikiem. To dość ważna i wymagająca funkcja, bo każde szanujące się miasto stosowało wówczas własny system miar i wag. Ważnik pobierał więc opłaty za cechowanie i sprawdzanie miar, ale równocześnie musiał sam płacić za wydzierżawienie specjalnej wagi. W 1632 roku był nim niejaki Stanisław Lenartek. Ważnym atrybutem miejskości był także ustawiony w pobliżu pręgierz, przy którym od czasu do czasu, jak odnotowano w księgach radzieckich, wykonywano karę chłosty.
Utrzymać, trudna sztuka
Z biegiem lat rynek się zmieniał. Powstawały kolejne, coraz doskonalsze budynki. Do dziś jednak nie wiadomo, czy na ratuszowej wieży był zegar. Część historyków uważa, że był. Ale za brakiem zegara przemawia coś innego. Mechanizm był drogi, a równocześnie kielczanie od początku mieli spory problem z utrzymaniem reprezentacyjnego gmachu. Sytuację miał ratować przywilej pobierania opłat targowych i od przeganiania stad bydła, nadany przez kardynała Jerzego Radziwiłła w 1598 roku. Ćwierć wieku później prawo to potwierdził i rozszerzył biskup Konstanty Szaniawski. Niewiele to pomogło - czasy były ciężkie, wybuchło kilka pożarów, m.in. podczas najazdu szwedzkiego. W czasie kwaterowania tu Karola XII szwedzcy pisarze opisują Kielce jako miasteczko drewniane, ale "dobrze zbudowane".
Ratuszowi nie pomógł też nakaz remontu umieszczony w ordynacji z 1749 i 1759 roku. W 1766 r. wnętrze było zdewastowane: przeciekał dach, przechylił się hełm nakrywający wieżę. Na parterze mieściła się pracownia garncarska, trzymano tu też bydło i świnie, a z wieży uciekali więźniowie.
"Cały ten ratusz naddezelowany, mocno reparacji potrzebuje i reformy, osobliwie na dole, aby przy kurdygardzie była izdebka officjerska i wygodne więzienie dolna, a inne budynki przy ratuszu drewniane pobudynki, były zniesione" - pisał autor oceny stanu dóbr biskupich z 1789 roku.
I tak się stało. Ratusz, chociaż popadał w ruinę, dość szybko obrósł drewnianymi kramami, z których korzystali drobni rzemieślnicy. Niestety, ich stan był fatalny, a przechodnie często traktowali je jako szalet. Właśnie te drewniane szopy mogły przyczynić się do ostatecznej zagłady ratusza podczas olbrzymiego pożaru z 1800 roku. Budynku już nie odbudowano, ale ruiny stały jeszcze długo. Nowy ratusz, już w innym miejscu, stanął 34 lata później.
Z pierwszym kieleckim ratuszem związana jest prawdopodobnie opowieść Kazimierza Stronczyńskiego. Odwiedził on Kielce w 1844 roku przy okazji inwentaryzacji zabytków. W pamiętnikach wspomina uchwałę, którą mieli podjąć kieleccy rajcowie: "zebrawszy się rajcy na ratuszu, gdy nic do narady nie było, uradzili, aby ze skrzyni miejskiej wyjąć 12 zł i posłać po 4 garce miodu i ten wypić, co też dopełnione zostało."
Reaktywacja
Kielecki ratusz ujrzał ponownie światło dzienne dopiero po ponad 130 latach od zniszczenia. Ale okoliczności nie sprzyjały podziwianiu ruin odkopanych na rynku. Okupujący Kielce Niemcy w 1943 roku rozpoczęli budowę zbiornika przeciwpożarowego, przy okazji odkopując stare mury. Widoczne resztki z grubsza mierzył i rysował kielczanin Zygmunt Kinastowski. Już po wojnie zbiornik zamieniono w fontannę, która stała do ubiegłego roku.
Po blisko 500 latach znalazł się kolejny sponsor, równie bogaty jak XVI-wieczni biskupi. To współfinansująca remont rynku Unia Europejska.
Przy okazji za poszukiwania pierwszego ratusza zabrali się archeologowie. Zadanie było trudne - nie wiadomo gdzie stał budynek, bo rysunek Kinastowskiego może być nieprecyzyjny. Ostatecznej odpowiedzi nie dały też badania georadarem. Wreszcie mury się ukazały, mniej więcej półtora metra pod powierzchnią gruntu - są grube, mają 140 cm szerokości. Dość szybko udało się też wyjaśnić jedną z tajemnic - pod budynkiem były piwnice. Potem udało się zmierzyć pierwszy wymiar zewnętrzny, budynek był szeroki na 15,5 metra.
- Biskupi krakowscy byli hojnymi sponsorami, niemal w tym samym czasie budowali ratusze w dwóch innych miastach: Bodzentynie i Iłży. Kielecki ratusz jest do nich bardzo podobny - mówi Waldemar Gliński, archeolog prowadzący prace. To tym ważniejsze, że zachował się wykonany w 1822 roku szkic ratusza w Iłży. Na jego podstawie można odtworzyć wygląd kieleckiego gmachu. Jest jednak zasadnicza różnica - w Iłży w XIX wieku dobudowano dwie potężne skarpy wspierające wieżę. - My nie znaleźliśmy takich śladów. Ale to nie dziwi, bo u nas w XIX wieku nie było już co podpierać. Z drugiej strony wszystkie te ratusze były bardzo podobne - podkreśla archeolog.
Są też inne znaleziska, m.in. dziewiętnastowieczne monety, fragmenty elewacji i dwa rodzaje kafli z pieców, zielone i starsze niebieskie.
Co teraz z ratuszem? Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie skończy się tylko na zaznaczeniu jego obrysów kostką brukową. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski chce podnieść zachowane mury ponad płytę rynku. - To może być świetne miejsce spotkań - argumentuje.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tusza.html
Blisko pół tysiąca lat po wzniesieniu i 200 lat po zburzeniu pierwszy kielecki ratusz zaczyna odsłaniać swoją tajemnicę. A ta nie jest wesoła, chociaż z happy endem.
Pięć wieków temu okolice obecnego rynku wyglądały biednie. Tereny były rolnicze, miasto w dużej części pełniło funkcje służebne wobec pałacu biskupiego, przy rynku stały więc tylko drewniane budynki. Ufundowanie kamiennego ratusza musiało wywołać poruszenie.
Darczyńca i ważnik
Sponsorem, jak teraz nazwalibyśmy taką osobę, byli właśnie biskupi krakowscy. Który konkretnie, tego już nie wiadomo - chodzi prawdopodobnie o biskupa Jana Konarskiego albo jego następcę Piotra Tomickiego. Zakładając, że zrobił to Konarski, budowa musiała rozpocząć się przed 1523 rokiem, bo wtedy skończył się jego pontyfikat.
Po środku rynku stanął więc okazał ratusz - miał dwie kondygnacje i wieżę nakrytą hełmem. Budynek był uniwersalny, w wieży mieściło się więzienie, a na parterze sień i strażnica oraz pomieszczenie wynajęte później przez bogatego mieszczanina Leonarda, m.in. na skład sukna. Na piętrze zaś trzy pomieszczenia - izba radziecka, czyli przeznaczona dla rajców, izba wójtowska (dla wójta) oraz archiwum.
Przy drzwiach wisiał żelazny łokieć, czyli jednostka miary. Takich wzorców było zresztą więcej - ustawionych w sieni, oddzielnych dla różnych towarów sypkich. Strzegł ich urzędnik zwany ważnikiem. To dość ważna i wymagająca funkcja, bo każde szanujące się miasto stosowało wówczas własny system miar i wag. Ważnik pobierał więc opłaty za cechowanie i sprawdzanie miar, ale równocześnie musiał sam płacić za wydzierżawienie specjalnej wagi. W 1632 roku był nim niejaki Stanisław Lenartek. Ważnym atrybutem miejskości był także ustawiony w pobliżu pręgierz, przy którym od czasu do czasu, jak odnotowano w księgach radzieckich, wykonywano karę chłosty.
Utrzymać, trudna sztuka
Z biegiem lat rynek się zmieniał. Powstawały kolejne, coraz doskonalsze budynki. Do dziś jednak nie wiadomo, czy na ratuszowej wieży był zegar. Część historyków uważa, że był. Ale za brakiem zegara przemawia coś innego. Mechanizm był drogi, a równocześnie kielczanie od początku mieli spory problem z utrzymaniem reprezentacyjnego gmachu. Sytuację miał ratować przywilej pobierania opłat targowych i od przeganiania stad bydła, nadany przez kardynała Jerzego Radziwiłła w 1598 roku. Ćwierć wieku później prawo to potwierdził i rozszerzył biskup Konstanty Szaniawski. Niewiele to pomogło - czasy były ciężkie, wybuchło kilka pożarów, m.in. podczas najazdu szwedzkiego. W czasie kwaterowania tu Karola XII szwedzcy pisarze opisują Kielce jako miasteczko drewniane, ale "dobrze zbudowane".
Ratuszowi nie pomógł też nakaz remontu umieszczony w ordynacji z 1749 i 1759 roku. W 1766 r. wnętrze było zdewastowane: przeciekał dach, przechylił się hełm nakrywający wieżę. Na parterze mieściła się pracownia garncarska, trzymano tu też bydło i świnie, a z wieży uciekali więźniowie.
"Cały ten ratusz naddezelowany, mocno reparacji potrzebuje i reformy, osobliwie na dole, aby przy kurdygardzie była izdebka officjerska i wygodne więzienie dolna, a inne budynki przy ratuszu drewniane pobudynki, były zniesione" - pisał autor oceny stanu dóbr biskupich z 1789 roku.
I tak się stało. Ratusz, chociaż popadał w ruinę, dość szybko obrósł drewnianymi kramami, z których korzystali drobni rzemieślnicy. Niestety, ich stan był fatalny, a przechodnie często traktowali je jako szalet. Właśnie te drewniane szopy mogły przyczynić się do ostatecznej zagłady ratusza podczas olbrzymiego pożaru z 1800 roku. Budynku już nie odbudowano, ale ruiny stały jeszcze długo. Nowy ratusz, już w innym miejscu, stanął 34 lata później.
Z pierwszym kieleckim ratuszem związana jest prawdopodobnie opowieść Kazimierza Stronczyńskiego. Odwiedził on Kielce w 1844 roku przy okazji inwentaryzacji zabytków. W pamiętnikach wspomina uchwałę, którą mieli podjąć kieleccy rajcowie: "zebrawszy się rajcy na ratuszu, gdy nic do narady nie było, uradzili, aby ze skrzyni miejskiej wyjąć 12 zł i posłać po 4 garce miodu i ten wypić, co też dopełnione zostało."
Reaktywacja
Kielecki ratusz ujrzał ponownie światło dzienne dopiero po ponad 130 latach od zniszczenia. Ale okoliczności nie sprzyjały podziwianiu ruin odkopanych na rynku. Okupujący Kielce Niemcy w 1943 roku rozpoczęli budowę zbiornika przeciwpożarowego, przy okazji odkopując stare mury. Widoczne resztki z grubsza mierzył i rysował kielczanin Zygmunt Kinastowski. Już po wojnie zbiornik zamieniono w fontannę, która stała do ubiegłego roku.
Po blisko 500 latach znalazł się kolejny sponsor, równie bogaty jak XVI-wieczni biskupi. To współfinansująca remont rynku Unia Europejska.
Przy okazji za poszukiwania pierwszego ratusza zabrali się archeologowie. Zadanie było trudne - nie wiadomo gdzie stał budynek, bo rysunek Kinastowskiego może być nieprecyzyjny. Ostatecznej odpowiedzi nie dały też badania georadarem. Wreszcie mury się ukazały, mniej więcej półtora metra pod powierzchnią gruntu - są grube, mają 140 cm szerokości. Dość szybko udało się też wyjaśnić jedną z tajemnic - pod budynkiem były piwnice. Potem udało się zmierzyć pierwszy wymiar zewnętrzny, budynek był szeroki na 15,5 metra.
- Biskupi krakowscy byli hojnymi sponsorami, niemal w tym samym czasie budowali ratusze w dwóch innych miastach: Bodzentynie i Iłży. Kielecki ratusz jest do nich bardzo podobny - mówi Waldemar Gliński, archeolog prowadzący prace. To tym ważniejsze, że zachował się wykonany w 1822 roku szkic ratusza w Iłży. Na jego podstawie można odtworzyć wygląd kieleckiego gmachu. Jest jednak zasadnicza różnica - w Iłży w XIX wieku dobudowano dwie potężne skarpy wspierające wieżę. - My nie znaleźliśmy takich śladów. Ale to nie dziwi, bo u nas w XIX wieku nie było już co podpierać. Z drugiej strony wszystkie te ratusze były bardzo podobne - podkreśla archeolog.
Są też inne znaleziska, m.in. dziewiętnastowieczne monety, fragmenty elewacji i dwa rodzaje kafli z pieców, zielone i starsze niebieskie.
Co teraz z ratuszem? Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie skończy się tylko na zaznaczeniu jego obrysów kostką brukową. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski chce podnieść zachowane mury ponad płytę rynku. - To może być świetne miejsce spotkań - argumentuje.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... tusza.html
- tomasz2719
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 867
- Rejestracja: 8 marca 2008, o 00:19
- Lokalizacja: Kielce

