Kielce - Plany i przyszłość na drogach (ogólnie)
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
Na Piekoszowskiej nie chcą zatoczek
Nie będzie gruntownej przebudowy ulicy Piekoszowskiej. m.in. dlatego, że mieszkańcy nie chcą zgodzić się żeby zatoki autobusowe były w pobliżu ich posesji, nie da się też wybudować ekranów akustycznych
Przebudowa ulicy Piekoszowskiej została wpisana do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2007-2011 w ostatniej chwili. Mocno walczyli o to radni naciskani przez mieszkańców. Zebrali oni ponad 300 podpisów pod petycją o remont uciążliwej drogi. Inwestycja miała być zrealizowana ze środków unijnych.
Piekoszowska to jedna z najdłuższych kieleckich ulic, ale jej nawierzchnia jest w fatalnym stanie, brakuje chodników, oświetlenie jest przypadkowe. Tymczasem ta droga wojewódzka (taką ma kategorię) prowadzi do Częstochowy i jest bardzo obciążona ruchem. Na dodatek wiedzie przez gęstą zabudowę i dla jej mieszkańców taki ruch samochodów to prawdziwy koszmar.
Przez ostatnie miesiące trwały konsultacje społeczne dotyczące projektu budowy drogi. I jest decyzja. Drogowcy odstępują od gruntownej modernizacji. - Przyczyny są dwie. Żeby pozyskać środki unijne, musimy mieć ważną decyzję środowiskową, a tę trudno byłoby uzyskać ze względu na problem z przekroczonymi normami hałasu - mówi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.
Zmniejszyć hałas pozwoliłyby ekrany akustyczne zamontowane przy ulicy. Jednak przy tak gęstej zabudowie, co kilkanaście, kilkadziesiąt metrów musiałby być zrobiony zjazd do posesji i ekrany nie spełniałyby swej roli.
Drugi powód to niechęć mieszkańców. Żeby dostać unijną dotację, droga musi spełniać wszystkie wymagane normy, konieczne byłoby więc wybudowanie zatok przystankowych, żeby autobusy nie tamowały ruchu.
- No, niestety, w tej kwestii napotkaliśmy na kategoryczny opór mieszkańców. Każdy chciał, żeby przystanki były, tylko nie na wprost jego domu. Najlepiej u sąsiada. Ale sąsiad też nie chciał - podkreśla Wójcik. W tej sytuacji drogowcy zdecydowali, że Piekoszowska zostanie zrobiona za pieniądze z budżetu miasta. Ale w tej sytuacji zakres prac zostanie ograniczony do remontu ulicy i rozłożony w latach. - Poprawimy nawierzchnię, zrobimy krawężniki, położymy nowe chodniki i oświetlenie. Dzięki temu Piekoszowska przynajmniej będzie wyglądać jak ulica miejska. Niestety, autobusy będą się zatrzymywać na jezdni, bo przystanki zostaną tu gdzie były - tłumaczy dyrektor MZD.
Do końca roku ma być gotowy projekt, a jeżeli znajdą się pieniądze, to remont rozpocznie się w przyszłym roku. - Trudno mi jeszcze powiedzieć, od którego odcinka byśmy zaczęli. To wskaże projekt - mówi dyrektor Wójcik.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... oczek.html
Nie będzie gruntownej przebudowy ulicy Piekoszowskiej. m.in. dlatego, że mieszkańcy nie chcą zgodzić się żeby zatoki autobusowe były w pobliżu ich posesji, nie da się też wybudować ekranów akustycznych
Przebudowa ulicy Piekoszowskiej została wpisana do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2007-2011 w ostatniej chwili. Mocno walczyli o to radni naciskani przez mieszkańców. Zebrali oni ponad 300 podpisów pod petycją o remont uciążliwej drogi. Inwestycja miała być zrealizowana ze środków unijnych.
Piekoszowska to jedna z najdłuższych kieleckich ulic, ale jej nawierzchnia jest w fatalnym stanie, brakuje chodników, oświetlenie jest przypadkowe. Tymczasem ta droga wojewódzka (taką ma kategorię) prowadzi do Częstochowy i jest bardzo obciążona ruchem. Na dodatek wiedzie przez gęstą zabudowę i dla jej mieszkańców taki ruch samochodów to prawdziwy koszmar.
Przez ostatnie miesiące trwały konsultacje społeczne dotyczące projektu budowy drogi. I jest decyzja. Drogowcy odstępują od gruntownej modernizacji. - Przyczyny są dwie. Żeby pozyskać środki unijne, musimy mieć ważną decyzję środowiskową, a tę trudno byłoby uzyskać ze względu na problem z przekroczonymi normami hałasu - mówi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.
Zmniejszyć hałas pozwoliłyby ekrany akustyczne zamontowane przy ulicy. Jednak przy tak gęstej zabudowie, co kilkanaście, kilkadziesiąt metrów musiałby być zrobiony zjazd do posesji i ekrany nie spełniałyby swej roli.
Drugi powód to niechęć mieszkańców. Żeby dostać unijną dotację, droga musi spełniać wszystkie wymagane normy, konieczne byłoby więc wybudowanie zatok przystankowych, żeby autobusy nie tamowały ruchu.
- No, niestety, w tej kwestii napotkaliśmy na kategoryczny opór mieszkańców. Każdy chciał, żeby przystanki były, tylko nie na wprost jego domu. Najlepiej u sąsiada. Ale sąsiad też nie chciał - podkreśla Wójcik. W tej sytuacji drogowcy zdecydowali, że Piekoszowska zostanie zrobiona za pieniądze z budżetu miasta. Ale w tej sytuacji zakres prac zostanie ograniczony do remontu ulicy i rozłożony w latach. - Poprawimy nawierzchnię, zrobimy krawężniki, położymy nowe chodniki i oświetlenie. Dzięki temu Piekoszowska przynajmniej będzie wyglądać jak ulica miejska. Niestety, autobusy będą się zatrzymywać na jezdni, bo przystanki zostaną tu gdzie były - tłumaczy dyrektor MZD.
Do końca roku ma być gotowy projekt, a jeżeli znajdą się pieniądze, to remont rozpocznie się w przyszłym roku. - Trudno mi jeszcze powiedzieć, od którego odcinka byśmy zaczęli. To wskaże projekt - mówi dyrektor Wójcik.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... oczek.html
- tomasz2719
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 867
- Rejestracja: 8 marca 2008, o 00:19
- Lokalizacja: Kielce
Albo lepiej. Zrobić Grunwaldzką z pierwszeństwem przejazdu, ale zostawić Piekoszowksą jako drogę wojewódzką. W ten sposób będą mieć problem z wjazdem i wyjazdem. Co prawda mogą jeździć na około ale chyba będą woleć po staremu. Nie wiem jaka tam jest prędkość dopuszczalna (chyba normalnie 50) ale mogą im zmniejszyć powiedzmy o 10 i postawić im tam jeszcze fotoradary na obie strony. Będą musieli jeździć wolno i w dodatku autobusy będą im przeszkadzać, które też jeżdżą wolno. W ogóle zrobić tam linie podwójną ciągłą to będą mieli jeszcze problemy z wjazdem do posiadłości;P A na dodatek nie będą mogli wyprzedzać. Choć jak pisał B@rtek to też można te ich autobusy puścić Szajnowicza. Będą musieli się trochę przejść na przystanek.
- Petras
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 915
- Rejestracja: 7 grudnia 2007, o 16:41
- Lokalizacja: Kielce Czarnów
A nie można od razu dorobić kawałka Szajnowicza-Iwanowa do ul. Stawki i przenieść cały ruch i pierwszeństwo na tę ulicę? I problem z wyjazdem z osiedla by się rozwiązał, i problem z zatoczkami, i spory kawałek mniej Piekoszowskiej byłby do remontu... Tak to trochę z ironią piszę, ale pewnie znalazłoby to zastosowanie. Tylko teraz wykupić działki i... projekt grzęźnie.

Wyjazd ze Ślichowic

Wyjazd ze Ślichowic
- tomasz2719
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 867
- Rejestracja: 8 marca 2008, o 00:19
- Lokalizacja: Kielce
Można by pociągnąć do Stawki. Tylko jak pisałem wcześniej już trzeba by poszerzyć Szajnowicza. Na Malikowie światła bo jak będzie drugi supermarket to będzie potrzebne. Wykupić te działki co tam zawadzają i jest pięknie. A z Piekoszowską na tamtym odcinku nie robić nic jak już to było mówione
Tylko jakby to była wojewódzka to wszystkie przystanki autobusowe na Szajnowicza i na Grunwaldzkiej powinny mieć zatoczki.
- MAŁY
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1664
- Rejestracja: 29 lipca 2006, o 21:43
- Lokalizacja: KIELCE_oś.Świetokrzyskie
Władze Kielc walczą o remont ul. Ściegiennego
Władze Kielc nie rezygnują z walki o pieniądze na remont ul. Ściegiennego. W czwartek wysyłają protest do Ministerstwa Infrastruktury
- Protest jest gotowy. Czeka na podpis prezydenta Wojciecha Lubawskiego, a wyślemy go prawdopodobnie w czwartek - mówi Mieczysław Pastuszko, dyrektor wydziału projektów strukturalnych i strategii miasta.
Dotyczy budowy drugiej nitki ul. Ściegiennego, czyli miejskiego odcinka drogi krajowej nr 73, zgłoszonego do konkursu na dofinansowanie unijne w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Miasto liczyło, że za ponad 180 mln zł uda się rozbudować tę jedną z najruchliwszych ulic. Ale wniosek odpadł podczas oceny wykonanej przez ekspertów. Zdobył tylko 22 punkty, chociaż władze Kielc przy jego tworzeniu współpracowały z Ministerstwem Infrastruktury i otrzymywały zapewnienia, że jest dobrze przygotowany.
Wczoraj w tej sprawie interweniował poseł PO Artur Gierada. - Przejrzałem ten wniosek, materiały od prezydenta Kielc i w środę złożyłem szczegółowe pytania do Ministerstwa Infrastruktury, dotyczące niskiej oceny wniosku. Chciałbym wyjaśnić, dlaczego przyznano taką a nie inną liczbę punktów, skoro miasto spełniło określone wymogi - tłumaczy Gierada. Nie ukrywa, że liczy na udowodnienie komisji konkursowej pomyłki. - Czy zmienimy tym decyzję komisji, nie wiem. Ale to dawałoby znacznie lepszą pozycję przy dalszych rozmowach, nawet jeżeli dotyczyłyby innych projektów - mówi Gierada.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... gn=4815182
Władze Kielc nie rezygnują z walki o pieniądze na remont ul. Ściegiennego. W czwartek wysyłają protest do Ministerstwa Infrastruktury
- Protest jest gotowy. Czeka na podpis prezydenta Wojciecha Lubawskiego, a wyślemy go prawdopodobnie w czwartek - mówi Mieczysław Pastuszko, dyrektor wydziału projektów strukturalnych i strategii miasta.
Dotyczy budowy drugiej nitki ul. Ściegiennego, czyli miejskiego odcinka drogi krajowej nr 73, zgłoszonego do konkursu na dofinansowanie unijne w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Miasto liczyło, że za ponad 180 mln zł uda się rozbudować tę jedną z najruchliwszych ulic. Ale wniosek odpadł podczas oceny wykonanej przez ekspertów. Zdobył tylko 22 punkty, chociaż władze Kielc przy jego tworzeniu współpracowały z Ministerstwem Infrastruktury i otrzymywały zapewnienia, że jest dobrze przygotowany.
Wczoraj w tej sprawie interweniował poseł PO Artur Gierada. - Przejrzałem ten wniosek, materiały od prezydenta Kielc i w środę złożyłem szczegółowe pytania do Ministerstwa Infrastruktury, dotyczące niskiej oceny wniosku. Chciałbym wyjaśnić, dlaczego przyznano taką a nie inną liczbę punktów, skoro miasto spełniło określone wymogi - tłumaczy Gierada. Nie ukrywa, że liczy na udowodnienie komisji konkursowej pomyłki. - Czy zmienimy tym decyzję komisji, nie wiem. Ale to dawałoby znacznie lepszą pozycję przy dalszych rozmowach, nawet jeżeli dotyczyłyby innych projektów - mówi Gierada.
Kielce- Tu jest moje miejsce! Tu sie urodziłem i tu zakończyć żywot swój pragnę!


Wreszcie przebudują fatalne skrzyżowanie Grunwaldzkiej i Piekoszowskiej w Kielcach. Będzie mniej wypadków
Ulica Grunwaldzka w Kielcach stanie się główną. Będzie bezpieczniej.
Drogowcy przebudują dziwaczne skrzyżowanie ulic Grunwaldzkiej i Piekoszowskiej w Kielcach. Kierowcy nie będą musieli ustępować pierwszeństwa, ponieważ drogi przestaną się łączyć.
Kierowcy bardzo nie lubią tego skrzyżowania. Gdy powstało, kielczanie pukali się w głowę, kto takie rozwiązanie wymyślił. Osoby jadące szeroką, prostą ulicą Grunwaldzką muszą ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z wąskiej ulicy Piekoszowskiej. Taka organizacja ruchu musi obowiązywać, ponieważ niepozorna Piekoszowska ma status drogi wojewódzkiej, a Grunwaldzka tylko miejskiej.
Mimo dziwnego rozwiązania drogowego, na skrzyżowaniu rzadko dochodzi do kolizji. Zdarza się, że przyjezdni prują Grunwaldzką, nie zwracając uwagi, że to droga podporządkowana, ale kierowcy na Piekoszowskiej są czujni, jadą dość wolno, więc wypadków jest niewiele.
Jednak drogowcy uznali, że trzeba ułatwić życie kierowcom i zmienić niefortunne skrzyżowanie przy okazji przebudowy ulicy Piekoszowskiej.
MIAŁY BYĆ ŚWIATŁA
- Chcieliśmy zamontować światła i z ich montażem uwzględniono w projekcie modernizację drogi. Planowaliśmy ubiegać się o unijne pieniądze na inwestycję, ale uznaliśmy, że szybciej zrobimy ją za własne. W międzyczasie mieszkańcy zakwestionowali wiele rozwiązań ujętych w projekcie. Nie chcemy robić coś na siłę, więc powstaje nowa koncepcja, a w niej ulica Piekoszowska jest przewidziana jako ślepa. Zamkniemy ją przed dojazdem do skrzyżowania z Grunwaldzką - informuje Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
- Wcześniej jednak musimy uzyskać zgodę na zmianę jej rangi. Przestanie być wojewódzką, a jej funkcję przejmą Szajnowicza i Malików. Prawdopodobnie w przyszłym roku uda się przeprowadzić tę operację.
BĘDĄ INNE ZMIANY
Aby usprawnić poruszanie się po tej części Kielc, drogowcy planują budowę przedłużenia ulicy Kazimierza Wielkiego do Szajnowicza. - To niewielki odcinek, najwyżej 200 metrów, nie jest to duża inwestycja, chcemy ją wykonać do 2011 roku - zapowiada dyrektor Wójcik.
Dodaje, że w rejonie Szajnowicza powstaną kolejne bloki, więc konieczne jest wybudowanie przedłużenia tej ulicy w kierunku granic miasta. - Nowa trasa odciąży Malików i zapewni dwa niezależne wyloty z tej części Kielc. Jej budowa to jednak dalsza przyszłość. To kosztowna inwestycja, nie ujęta w planach do 2011 roku - informuje dyrektor.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /261314494
Ulica Grunwaldzka w Kielcach stanie się główną. Będzie bezpieczniej.
Drogowcy przebudują dziwaczne skrzyżowanie ulic Grunwaldzkiej i Piekoszowskiej w Kielcach. Kierowcy nie będą musieli ustępować pierwszeństwa, ponieważ drogi przestaną się łączyć.
Kierowcy bardzo nie lubią tego skrzyżowania. Gdy powstało, kielczanie pukali się w głowę, kto takie rozwiązanie wymyślił. Osoby jadące szeroką, prostą ulicą Grunwaldzką muszą ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z wąskiej ulicy Piekoszowskiej. Taka organizacja ruchu musi obowiązywać, ponieważ niepozorna Piekoszowska ma status drogi wojewódzkiej, a Grunwaldzka tylko miejskiej.
Mimo dziwnego rozwiązania drogowego, na skrzyżowaniu rzadko dochodzi do kolizji. Zdarza się, że przyjezdni prują Grunwaldzką, nie zwracając uwagi, że to droga podporządkowana, ale kierowcy na Piekoszowskiej są czujni, jadą dość wolno, więc wypadków jest niewiele.
Jednak drogowcy uznali, że trzeba ułatwić życie kierowcom i zmienić niefortunne skrzyżowanie przy okazji przebudowy ulicy Piekoszowskiej.
MIAŁY BYĆ ŚWIATŁA
- Chcieliśmy zamontować światła i z ich montażem uwzględniono w projekcie modernizację drogi. Planowaliśmy ubiegać się o unijne pieniądze na inwestycję, ale uznaliśmy, że szybciej zrobimy ją za własne. W międzyczasie mieszkańcy zakwestionowali wiele rozwiązań ujętych w projekcie. Nie chcemy robić coś na siłę, więc powstaje nowa koncepcja, a w niej ulica Piekoszowska jest przewidziana jako ślepa. Zamkniemy ją przed dojazdem do skrzyżowania z Grunwaldzką - informuje Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach.
- Wcześniej jednak musimy uzyskać zgodę na zmianę jej rangi. Przestanie być wojewódzką, a jej funkcję przejmą Szajnowicza i Malików. Prawdopodobnie w przyszłym roku uda się przeprowadzić tę operację.
BĘDĄ INNE ZMIANY
Aby usprawnić poruszanie się po tej części Kielc, drogowcy planują budowę przedłużenia ulicy Kazimierza Wielkiego do Szajnowicza. - To niewielki odcinek, najwyżej 200 metrów, nie jest to duża inwestycja, chcemy ją wykonać do 2011 roku - zapowiada dyrektor Wójcik.
Dodaje, że w rejonie Szajnowicza powstaną kolejne bloki, więc konieczne jest wybudowanie przedłużenia tej ulicy w kierunku granic miasta. - Nowa trasa odciąży Malików i zapewni dwa niezależne wyloty z tej części Kielc. Jej budowa to jednak dalsza przyszłość. To kosztowna inwestycja, nie ujęta w planach do 2011 roku - informuje dyrektor.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /261314494
- Jezpir
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1130
- Rejestracja: 7 sierpnia 2007, o 14:24
- Lokalizacja: Kielce, KSM Nord
A dlaczego od razu robić ślepą Piekoszowską?! Przecież można pozostawić wjazd z Piekoszowskiej w Grunwaldzką w stronę centrum miasta, a zakazać skrętu w lewo na tym skrzyżowaniu.
No i dobrze byłoby zdjąć z Grunwaldzkiej zawężenie z 3 do 1 pasa (w okolicy stacji benzynowej). Widziałbym, żeby 2 pasy na wprost były zawsze. A zjazd w ul. Gwarków można zrobić kosztem pasa zieleni (płotek z krawężnikiem wystarczy) oraz fragmentu 3 pasa na Grunwaldzkiej w stronę przeciwną, który dopiero się na Grunwaldzkiej zaczyna (po prostu zacząłby się później). tu bardziej widać o czym piszę
No i dobrze byłoby zdjąć z Grunwaldzkiej zawężenie z 3 do 1 pasa (w okolicy stacji benzynowej). Widziałbym, żeby 2 pasy na wprost były zawsze. A zjazd w ul. Gwarków można zrobić kosztem pasa zieleni (płotek z krawężnikiem wystarczy) oraz fragmentu 3 pasa na Grunwaldzkiej w stronę przeciwną, który dopiero się na Grunwaldzkiej zaczyna (po prostu zacząłby się później). tu bardziej widać o czym piszę
Jeżpir
