Miasto odbiera przystanki autobusowe
Miasto ma dosyć. Sprzątaniem przystanków autobusowych mają zajmować się przewoźnicy, ale średnio im to wychodzi. Pasażerowie brodzą w śniegu i oskarżają urzędników. Dlatego awaryjnie od piątku to MZD odśnieża przystanki
- Tak nie może być. Powstał wielki bałagan, kto co ma robić, a skutek jest taki, że spokojnie nie da się wsiąść do autobusu, bo przejście zagradzają zwały śniegu - mówi Czesław Gruszewski, wiceprezydent Kielc. W czwartek nakazał Miejskiemu Zarządowi Dróg, żeby zaczął odśnieżać przystanki.
MZD jest ich zarządcą, ale przepisy mówią, że obowiązek utrzymania czystości na przystankach należy do przewoźników. Dlatego od 2006 roku (wcześniej porządkowała je na zlecenie MZD wyłoniona firma) utrzymaniem zajmowało się Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji, Zrzeszenie Świętokrzyskiego Transportu Prywatnego i Usług oraz indywidualnymi przewoźnicy. A ponieważ z tych samych wiat w wielu przypadkach korzystają wszyscy, to do końca nie było wiadomo, kto i kiedy powinien sprzątać. - Mamy podejrzenia, że wielu indywidualnych przewoźników ma fikcyjne umowy z kimś na sprzątanie, bo efektów nie widać - oskarża Gruszewski.
Podejrzenia potwierdza Jerzy Godzik, dyrektor ZŚTPiU. - Mamy takie informacje, że spisuje się umowę na kilkaset złotych, żeby okazać się przed MZD, a to fikcja. Dlatego my też jesteśmy zwolennikami, żeby to miasto zlecało sprzątanie i obciążało przewoźników proporcjonalnie do ilości przystanków, z których korzystają - mówi. Dodaje, że oni sami mają w utrzymaniu 100 wiat, ale wśród nich są i takie, które ma MPK. - No i jest problem, co kto ma robić - przyznaje. W poniedziałek odbyć się ma spotkanie przewoźników z miastem, podczas którego ustalone zostaną zasady, kto i ile płacić będzie za porządkowanie wiat.
- Już dostaliśmy pismo od MZD z informacją, że sami odśnieżają przystanki, i że zostaniemy obciążeni - informuje dyrektor Godzik.
- Ustawodawca nakłada na przewoźnika obowiązek utrzymania czystości, ale to nie oznacza, że on sam ma sprzątać. Możemy to robić my, a on może nam za to płacić. I tak chcemy zrobić. Wtedy będziemy mieć kontrolę nad porządkiem na przystankach. Ma to szczególne znaczenie właśnie zimą przy tak dużych opadach śniegu i oblodzonych chodnikach. Gdyby komuś coś się stało, złamał nogę czy poturbował się, bo było ślisko, konsekwencje poniesiemy my - podkreśla Gruszewski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... usowe.html