Kielecki rynek mieszkaniowy

Inwestycje mieszkaniowe w Kielcach. Szczególnie dla zainteresowanych kupnem mieszkania.

Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 10 lutego 2009, o 14:01

Dzięki, miło czytać, szkoda, że niektórzy doszukują się drugiego dna.

issac
Posty: 94
Rejestracja: 5 grudnia 2007, o 12:26

Post autor: issac » 10 lutego 2009, o 14:07

Moi drodzy T0MIKE wie ze zainwestowal w ryzykowny projekt ale "kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi" wiec moze sie okazac ze ugra calkiem sporo i przetrze szlak. "+" za odwage:) no i za marketing: skutecznie wywolal burze na tym portalu..a umowmy sie ze sporo osob zainteresowanych to czyta:) Reklama za free:)
issac

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 10 lutego 2009, o 18:55

Forum nie jest źródłem klientów, uwierz mi. Fala telefonów jest zwykle po reklamie prasowej, względnie artykułach w Echu, czy Gazecie. Forum jest źródłem wiedzy nt. postrzegania inwestycji i pewnych nowych pomysłów. Przy czym postrzeganie narażone jest na mocne odchylenia z uwagi na raczej profesjonalny charakter forum. Zwykli kupujący śledzą gazety i taka też jest efektywność: w W-wie 85% zapytań to środowy dodatek do GW. Podobnie będzie w Kielcach, z tym wyjątkiem, że wtorkowy dodatek do Echa będzie ważniejszy.

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1036
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 11 lutego 2009, o 19:35

Mieszkania coraz tańsze

Spadek cen mieszkań w ujęciu rocznym w niektórych dużych miastach osiągnął dwucyfrowe tempo – wynika z porównania cen transakcji, które zawierali klienci Open Finance.

W porównaniu do stycznia ubiegłego roku ponad 10-proc. spadki cen zanotowano w Gdańsku i Poznaniu, a w Krakowie spadek cen zbliżył się do 9 proc. W stolicy ceny ustabilizowały się nieznacznie tylko poniżej ubiegłorocznej mediany.

Jeśli jest w tych danych coś pocieszającego, to porównywalna liczba transakcji do tej obserwowanej w listopadzie. W porównaniu z grudniem 2008 r. liczba transakcji jest nawet nieznacznie wyższa, lecz wciąż jest ich mniej niż w styczniu 2008 r.

W dalszym ciągu wpływ na taką sytuację ma klincz na rynku kredytowym – hipoteczne kredyty walutowe nie mogą wrócić do oferty banków, pomimo teoretycznie dogodniejszych warunków na rynku walutowym (wysokie kursy euro czy franka podnoszą atrakcyjność tego rodzaju kredytów). Oprocentowanie w złotych spada (już poniżej 7 proc. dla kredytów zaciąganych obecnie) i choć sytuacja mogłaby skłonić kredytobiorców do większej aktywności, to ostrożna polityka banków w udzielaniu kredytów hipotecznych przynosi skutek wręcz odwrotny. Nadto należy pamiętać o wszechobecnym w mediach słowie na „k”, skutecznie schładzającym zapał kupujących, którzy ostrożniej szacują własne możliwości do zaciągania wieloletnich zobowiązań kredytowych. Powszechne przeświadczenie o mającym dokonać się spadku cen mieszkań, lub przynajmniej długoterminowej stabilizacji cen, również działa na niekorzyść sprzedających.

Perspektywy

Nie widzimy oznak poprawy na rynku mieszkaniowym. Dostępność kredytów przestała się pogarszać, ale jednak jeszcze nie zaczęła się poprawiać. Z drugiej strony w obliczu groźby spowolnienia gospodarczego w Polsce, po kredyty hipoteczne nie ustawiają się też kolejki, choć wzrost zainteresowania inwestycjami w mieszkania jest odczuwalny w oddziałach Open Finance. Nie mniej nie ma obecnie powodu, by spodziewać się szybkiej poprawy na rynku mieszkań. Stopy procentowe (a więc także oprocentowanie kredytów) co prawda spadają, ale obniżają się także przychody z wynajmu mieszkań, zatem rentowność najmu pozostaje na umiarkowanie wysokim poziomie. W perspektywie dalszego spadku cen i przychodów z najmu trudno liczyć na ożywienie popytu inwestycyjnego w najbliższym czasie.

Oczekujemy zatem kontynuacji widocznej tendencji spadku cen mieszkań, który jednak nie powinien przyspieszać. Spadek cen na poziomie 10 proc. r/r powinien się utrzymać w I półroczu br. Później najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się długotrwała stabilizacja cen przy wciąż niewielkiej aktywności rynku. Ożywić popyt mogą symptomy zakończenia okresu spowolnienia gospodarczego lub wstąpienie Polski do strefy ERM2 (ze względu na prawdopodobną zwiększoną dostępność kredytów w euro w tym czasie).

Źródło: Open Finance
Every dream has a price

Awatar użytkownika
pawel_ŚLV
Posty: 300
Rejestracja: 14 marca 2008, o 22:44
Lokalizacja: Kielce\Skarżysko
Kontakt:

Post autor: pawel_ŚLV » 12 lutego 2009, o 09:48

Nadchodzi era 1,5 tys. zł

Wielu pracodawców wykorzystuje kryzys do własnych korzyści. Oferty płacy dla specjalistów są o połowę niższe. Firmy nie tylko proponują gorsze stawki, coraz częściej rezygnują z płacenia składek do ZUS

"Były budowlaniec szuka pracy" - takiej treści ogłoszenia naklejał na warszawskich przystankach 30-letni Adam Kaczorowski. Jeszcze dwa miesiące temu jako murarz-tynkarz zarabiał 3 tys. netto. Dziś nieliczne firmy budowlane oferują mu maksymalnie połowę tej stawki. Oburzenia niskimi zarobkami nie kryje również 48-letni Mirosław Ostapiuk z warszawskich Bielan. Do października zeszłego roku pracował jako stolarz i zarabiał 2,5 tys. zł netto. Od ponad trzech miesięcy otrzymuje z powiatowego urzędu pracy oferty za 1,4-1,5 tys. zł w zawodzie. - To ciężka praca przy klejach, lakierach, a proponują śmieszne pieniądze. Dodatkowo jedyne oferty, jakie otrzymał, pochodziły z podwarszawskich miejscowości. Mimo niskich stawek chciał pracować. Ale oferta w Starej Iwicznej okazała się nieaktualna, a pracę w Grodzisku Mazowieckim musiałby zaczynać o czwartej rano. Pracodawca tylko zapytał, czy będzie miał czym dojeżdżać z Bielan. I odmówił przyjęcia. Kolejna wizyta w ostatnią środę w pośredniaku przy ul. Ciołka też nic nie dała. Ostapiuk, chociaż przyszedł długo przed otwarciem urzędu, miał dopiero 117 numerek. W ciągu trzech godzin urzędnicy przyjęli tylko 30 bezrobotnych. Większość otrzymała oferty od 1,3 do 1,5 tys. zł brutto. - To oburzające. Wykorzystują kryzys, dając minimalne wynagrodzenie - mówili zgodnie bezrobotni, wychodząc z urzędu. A pod budynkiem czekało na nich już kilku pracodawców, którzy proponowali pracę. W ochronie, na budowie, w handlu, a nawet w biurze. Maksymalnie za 1,5 tys. zł na rękę. Żadnych negocjacji. - Albo pan bierzesz tę robotę, albo znajdę innego pracownika - odpowiadał właściciel jednej z firm budowlanych osobom, które chciały pracować za wyższą stawkę. Większość osób rezygnowała. Ale nie wszyscy martwią się kryzysem. Na forum Gazeta.pl warszawski pracodawca o nicku Jarek pisze: "Rok temu nikt nie chciał robić za 1,5 tys. zł. Teraz mam kolejkę do mojej firmy budowlanej. Za 1,5 tys. mam wykwalifikowanych cieśli, zbrojarzy, tynkarzy... Twierdzą, że już nie Londyn czy Dublin, lecz tylko Warszawa daje pracę. Poczekamy jeszcze trzy miesiące, to i za minimum znajdę fachowców" (...)

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,904 ... s__zl.html


Kolejne przesłanki do zejścia z ceny za m2
Waleczne Serce Korona Kielce

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1036
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 12 lutego 2009, o 10:14

Polnord liczy na 90-100 mln zł zysku netto w 2008 r.

Spółka deweloperska Polnord liczy na wypracowanie 90-100 mln zł zysku netto za cały 2008 rok w porównaniu do blisko 85 mln zł za trzy kwartały ub.r., poinformował w środę prezes spółki Wojciech Ciurzyński. Polnord sprzedał w 2008 r. nieco ponad 1200 mieszkań wobec planowanych 1500 szt., zaś w tym roku celem jest sprzedaż 500 lokali. Spółka jednak przede wszystkim chce skupić się na skupowaniu tanich działek, czekając na poprawę koniunktury.
"Już jest prawie 85 mln zł, tak że na pewno będzie ok. 100 mln zł, teraz to właśnie liczymy. Na 100% będzie to powyżej 90 mln zł. Dokładnie to jeszcze nie wiem" - powiedział Ciurzyński w wywiadzie dla TVN CNBC Biznes, odpowiadając na pytanie, czy Polnord uzyska 100 mln zł zysku za 2008 rok.

"W IV kw. sprzedaliśmy ok. 80 mieszkań, natomiast to jest kropla w morzu w porównaniu do tego, co sprzedaliśmy wcześniej" - powiedział prezes dodając, że w styczniu sprzedaż wyniosła zaledwie 4-5 mieszkań. :D

Źródło: Puls Biznesu
Every dream has a price

Awatar użytkownika
gery_pery
Posty: 189
Rejestracja: 16 lipca 2008, o 11:26

Post autor: gery_pery » 12 lutego 2009, o 10:38

"...Strategia Kup pan cegłę..., jaką stosował grany przez Romana Kłosowskiego
bohater filmu Ewa chce spać, nieźle oddaje specyficzne klimaty polskiego rynku
nieruchomości.
Jeszcze niedawno ludzie stali w kolejkach przed biurami sprzedaży, gotowi
podpisać finansowy cyrograf na trzydzieści lat na podstawie pięknej tzw.
wizualizacji, która przedstawiała optymistyczną wersję tego, co może kiedyś
wyrośnie z tzw. dziury w ziemi.
Grany przez Kłosowskiego poczciwy rzezimieszek był mało przekonujący z racji
skromnej postury. Co innego deweloperzy. Ich wersja Kup pan cegłę za 100 złotych
brzmiąca Kup pan mieszkanie na przedmieściach z widokiem na wysypisko śmieci po
9,9 tys. zł za metr bo za rok podobne będzie już po 12,9 tys. zł była nad wyraz
skuteczna.
Gdy prysł okres nieskończonej hossy, tanich kredytów i mieszkań, które tylko
drożeją, nadeszły trudne czasy dla rynku mieszkaniowego. O ile na całym świecie
ich rezultatem jest radykalna przecena nieruchomości, to rodzimi deweloperzy
zareagowali na nie z właściwą sobie ułańską fantazją.
Przeglądając oferty warszawskiego rynku i opinie przedstawicieli branży, trudno
nie przecierać oczu ze zdziwienia. Jeden z deweloperów jeszcze całkiem niedawno
poświęcał połowę powierzchni swoich reklam na informowanie, że zabraknie
mieszkań w roku 2010, a ceny ciągle rosną. Być może pajęczyna porastająca
telefony w biurze sprzedaży skłoniła go w końcu do zmiany strategii, bo ten
fragment reklamy ostatnio zastąpił zachętą do kupowania mieszkań w programie
Rodzina na swoim.
Inny inwestor z kapitałem zagranicznym proponuje klientom atrakcyjny rabat
obniżając cenę metra kwadratowego z 10,5 tys. na 10 tysięcy zł. Skądinąd wiem,
że kupił je hurtem od wykonawcy za cenę niższą niż połowa wartości po obniżce.

Tak czy inaczej, miły gest wielkopańskiej łaski w dobie kryzysu.
Prezes dużej spółki przyznaje, że koszt wybudowania metra mieszkania w pewnej
mniej atrakcyjnej dzielnicy to 3500 zł.
Mówi też, że deweloperzy muszą zejść z
marżą do jakichś 10 proc.. Chyba jednak nie wszyscy, bo sam jednak sprzedaje
(albo raczej usiłuje sprzedać) mieszkania w tej dzielnicy po 8000 zł za metr.
Nie sposób nie wspomnieć też o niektórych analitykach rynku nieruchomości,
którzy powtarzają mantrę, że ceny mieszkań zależą tylko od dostępności kredytu,
więc obecny zastój jest mało znaczącym epizodem. Pomyśleć, że istnieją ludzie,
których kryzys niczego nie nauczył.
Wbrew zaklinaczom rzeczywistości, chyba jednak upadł mit, że każda nora z
widokiem na śmietnik po 9900 zł za metr kwadratowy to świetną okazją, która się
nie powtórzy i deweloperzy wyciągną z tego solidną, a nie tylko kosmetyczną
lekcję. Oczywiście nie stanie się to od razu, bolesne zejście z pozycji Pana i
Władcy zajmuje trochę czasu.
Niestety, niektórzy mogą wybrać inne wyjście z sytuacji - upadłość lub
zniknięcie z pieniędzmi klientów. Ostatnie bankructwo znanego dewelopera
budującego podkrakowskie osiedle pokazało chyba najsmutniejszy aspekt polskiego
rynku nieruchomości - jak kiepsko prawo chroni uczciwych obywateli, którzy mogą
zostać bez mieszkań i z olbrzymi długami.
Jeśli państwo ma do odegrania jakąś rolę na rynku nieruchomości, to jest nią
właśnie ochrona klientów i zapewnienie, by wykonawca solidnie wywiązywał się z
umowy. Gwarancje bezpieczeństwa są dużo ważniejsze niż jakieś formy wspierania
zdolności kredytowej kupujących. A rynek załatwi resztę."

Bartłomiej Dzik
Money

Autor jest ekonomistą specjalizującym się w zagadnieniach racjonalności, autorem
publikacji z zakresu ekonomii behawioralnej i psychologii hazardu.

Awatar użytkownika
sueno
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 4907
Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
Kontakt:

Post autor: sueno » 12 lutego 2009, o 17:05

Obrazek
Nieruchomości
W Kielcach mieszkania nadal z bonifikatą

Wiele rodzin w Polsce czeka na wykup wynajmowanego od gminy mieszania komunalnego. Długoletni najemca ma pierwszeństwo do zostania jego właścicielem. Jeśli gmina nie przyśle najemcy pisma z informacją, że mieszkanie jest przeznaczone do wykupu - warto samemu zaczerpnąć informacji, czy można wykupić mieszkanie i na jak bonifikatę można liczyć.
Zasady sprzedaży przez gminy mieszkań komunalnych w całej Polsce są do siebie zbliżone. W Kielcach reguluje je ustawa Rady Miasta Kielc z kwietnia 2000 roku wraz ze zmianami z 2006 roku. O tym, czy mieszkanie jest na sprzedaż czy też nie, decyduje sama gmina, na przykład przedmiotem sprzedaży nie może być lokal przeznaczony do rozbiórki. - Budynki, które nie podlegają sprzedaży w mieście to te, które zostały wybudowane po 2000 roku, lokale socjalne i takie, które są przewidziane do rozbiórki - mówi Bartłomiej Gierada, inspektor w Referacie Obrotu Nieruchomościami Urzędu Miasta Kielce.
Aby mieć szansę na wykup mieszkania komunalnego, trzeba spełniać określone warunki: należy być najemcą lokalu, nie można zalegać z czynszem, lokal musi być w dobrym stanie technicznym i mieć uregulowaną sytuację prawną.
W Kielcach w dalszym ciągu obowiązują bonifikaty 70-, 80- i 90-procentowe. Na 80-procentową bonifikatę mają szansę te osoby, które zapłacą całą kwotę od razu gotówką. 70-procentową bonifikatę otrzymają ci , którzy będą chcieli wykupić lokal na raty. - Z 90-procentowej zniżki mogą skorzystać wszyscy najemcy mieszkań komunalnych w przypadku jednoczesnego wykupu lokali, ale musi być ich nie mniej niż cztery - mówi Bartłomiej Gierada.
Przy wykupie mieszkania komunalnego lokator musi liczyć się jeszcze z innymi kosztami m.in.: zapłacić za wycenę rzeczoznawcy, sporządzenie aktu notarialnego, założenie księgi wieczystej, wpis do niej oraz za nabycie prawa użytkowania wieczystego.
Nabycie mieszkania komunalnego po obniżonej cenie, wiąże się z pewnymi ograniczeniami na przyszłość. Przy sprzedaży lub zamianie przeznaczenia lokalu na inne cele niż mieszkaniowe np. użytkowe, trzeba zwrócić bonifikatę i to zwaloryzowaną.

źródło: wrota świętokrzyskie
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl

"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany :D

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5740
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 13 lutego 2009, o 16:25

Czy miasto kupi mieszkania u deweloperów

Być może. Po zażartej dyskusji radni dali przyzwolenie prezydentowi Kielc na prowadzenie negocjacji

Czwartkowa sesja rady miejskiej nieco odbiegała od tych ostatnich. Radni domagali się zdjęcia z porządku obrad aż siedmiu uchwał, które - według nich - albo budziły kontrowersje, albo były niechlujnie przygotowane. Ostatecznie zdjęli cztery. Przed południem na ponad godzinę sesję przerwano. Gościem ratusza był bowiem trener Bogdan Wenta i piłkarze ręczni, brązowi medaliści mistrzostw świata. I jeszcze jedno wyróżniało te obrady. Chyba pierwszy raz, od kiedy dwa lata temu Krzysztof Słoń został przewodniczącym RM, pozwolił, sam będąc na sali, poprowadzić sesję swoim zastępcom Joannie Grzeli i Jackowi Wołowcowi. "Zawłaszczenie" mównicy zarzucali mu ostatnio radni SLD.

Największą dyskusję wywołała uchwała uprawniająca władze miasta do kupna 17 mieszkań od deweloperów - siedmiu przy ul. Opielińskiej 15, gdzie przebudowano poddasza, a dziesięciu przy ul. Częstochowskiej 23 w zespole bloków wybudowanych przez firmę MasterKort. Mają od 31 do 65 m kw. - Chcemy tam przeprowadzić lokatorów kamienicy przy Warszawskiej 20, tej między jezdniami. Mamy ją wyburzyć. Chcemy mieć także mieszkania dla rodzin wysiedlanych pod przebudowę ulicy Żelaznej - mówił Marek Klikowicz, dyrektor Biura Mieszkalnictwa. Tłumaczył, że o wyborze tych dwóch z dziewięciu ofert zdecydował m.in. fakt, że mieszkania są nowe, już gotowe, a także, że znajdują się w jednym miejscu. Dzięki temu udział miasta we wspólnocie mieszkaniowej pozwoli mu mieć realny wpływ choćby na decyzję o remontach. Ale radnym propozycja się nie spodobała.
- Ile kosztować ma metr kwadratowy takiego mieszkania? - dociekał Robert Siejka. Okazało się, że przy Opielińskiej deweloper chce 4 tys. zł, przy Częstochowskiej 4,1 tys. To zbulwersowało radnych. Mieszkania komunalne muszą mieć standardowe wyposażenie, tzn. ułożone podłogi (są tylko przy Opielińskiej), otynkowane i pomalowane ściany, muszą być wyposażone w armaturę kuchenną i łazienkową, kuchenki elektryczne lub gazowe, drzwi wewnętrzne. Tymczasem oferowane mieszkania tego nie mają. - A to oznacza kolejne koszty. Trzeba doliczyć ze 20 proc. i jak nic robi nam się 5 tys. zł za metr. Za tyle to ja wam mogę wybudować mieszkania - mówił radny Jan Gierada. Urzędnicy prezydenta przekonywali, że to tylko uchwała kierunkowa, dająca prezydentowi przyzwolenie do podjęcia negocjacji. - Jeżeli się nie dogadamy, to tych mieszkań nie kupimy - deklarował Klikowicz.

- Wciąż słyszymy na tej sali, że to tylko uchwały kierunkowe. Ale jak my ją podejmiemy, to Pan już do nas z nią nie wróci. Może lepiej byłoby podejmować uchwały o przeznaczeniu na przykład 3 mln zł na kupno mieszkań. Potem czy to w przetargu, czy z ofert miasto dokonywałoby zakupu - proponował Siejka.

Ostatecznie 16 radnych było za przyjęciem uchwały, czterech przeciw, a sześciu wstrzymało się od głosu.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... perow.html

hey
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1475
Rejestracja: 24 kwietnia 2006, o 13:47

Post autor: hey » 14 lutego 2009, o 20:13

Chyba najwyższa cena za m.kw. w Kielcach.Tylko kto za tyle kupi?

http://dom.gratka.pl/tresc/26-27540388- ... 50fa47af,1

Awatar użytkownika
T0MIKE
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1375
Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
Kontakt:

Post autor: T0MIKE » 14 lutego 2009, o 20:17

crazy cena, ale daj im Boże sprzedać za tyle, to byłaby jakaś punkt odniesienia i dla Ludwika XXI i dla nas na Solnej. :D

jasiek
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 508
Rejestracja: 21 maja 2006, o 23:10

Post autor: jasiek » 14 lutego 2009, o 22:39

http://www.domiporta.pl/details,30798,107147633.asp
Kielce, Szydłówek, Klonowa, 74 m2
Cena: 750 000 PLN

Swoja droga w tym budynku juz kilka razy widzialem mieszkania na sprzedaz. Cena moze nie az tak ogromna ale tez robila wrazenie. Mimo to ogloszenia dlugo nie wisialy wiec chyba znalazly nabywcow.

A co do mieszkania powyzej to ogloszenie juz dlugo wisi. Z reszta sie nie dziwie bo lokalizacja kiepska (z ogrodka w aztecu non stop dicho leci). Łazienka kiczowata, wyposazenia kuchni brak. Wlasciciel wlozyl w nie najwyzej 15tys (lazienka z 5tys, podloga, drzwi ok 10tys).
Ostatnio zmieniony 14 lutego 2009, o 22:49 przez jasiek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5740
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 14 lutego 2009, o 22:40

To dlatego na PLantach większość pomieszczeń stoi nadal pustych.

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1036
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 15 lutego 2009, o 12:00

O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach

Mimo prób stymulowania rynku ze strony Narodowego Banku Polskiego, dostać pieniądze na zakup mieszkania jest coraz trudniej. A kiedy już się to uda, wysokie marże, w niektórych przypadkach przekraczające 7 proc., potrafią skutecznie odstraszyć nie jednego chętnego.

Rynki finansowe zdają się powoli uspokajać po największej zawierusze, jaka spotkała je od czasów, których większość z nas nie jest w stanie pamiętać. Wbrew pozorom, z punktu widzenia klienta banku, sytuacja wcale nie staje się jednak bardziej komfortowa, szczególnie, jeśli chodzi o kredyty hipoteczne.

Rosną marże, spada maksymalne LTV

Kilka dni temu Bank BGŻ podniósł marże dla kredytów w euro (o 0,50 punktu procentowego) i franku szwajcarskim (o 1,00-1,20 p.p.), a jednocześnie obniżył maksymalne LTV (stosunek wysokości kredytu do wartości zabezpieczeń) dla kredytów w złotych. Od teraz do określenia maksymalnej zdolności kredytowej wykorzystywana będzie niższa z kwot: 90 proc. wartości rynkowej i 100 proc. ceny transakcyjnej. Dla klienta oznacza to, że aby uzyskać finansowanie na 100 proc. zakupu, wycena mieszkania lub domu będzie musiała być na dużo wyższą kwotę. Na dodatek obniżono (o 10 p.p.) poziomy zadłużenia, przy których nie będzie potrzebne dodatkowe zabezpieczenie (np. ubezpieczenie niskiego wkładu). W przypadku ponadpiętnastoletniego kredytu na mieszkanie klient będzie musiał je mieć tak długo, aż poziom zadłużenia spadnie poniżej 70 proc. wartości nieruchomości, dla gruntów rolnych oraz siedlisk jest to aż 65 procent.

Bank BGŻ nie jest jedyną instytucją, która w ostatnim czasie jeszcze zaostrzyła warunki kredytowania. W połowie stycznia maksymalne LTV dla kredytów złotowych ze 100 proc. do 80 proc. obniżył ING Bank, BZ WBK z kolei wprowadził znaczne ograniczenia dochodowe dla chętnych na kredyt walutowy. Na kredyt w dolarach, euro i funtach brytyjskich mają szanse tylko osoby zarabiające w danej walucie, a we frankach poznański bank udziela kredytów (przy maksymalnym LTV na poziomie 70 proc. i stałej marży w wysokości 5 proc.) tylko klientom o przychodach netto co najmniej 10 tys. zł na osobę.

Kredyt w CHF na 100 proc. - 12 tysięcy na rękę

A to i tak nie rekord, bo aby w Deutsche Banku PBC otrzymać we frankach 100 proc. finansowania zakupu nieruchomości trzeba na rękę zarabiać aż 12 tysięcy! Lecz tu przynajmniej marża jest niższa, bo - w zależności od wysokości wkładu własnego - mieści się w przedziale 2,4-4 proc. i można próbować ją negocjować. Pod względem marż są banki, którym za kredyt w szwajcarskiej walucie trzeba zapłacić nawet ponad 6-7 procent. Tak drogo jest w Kredyt Banku i PKO BP.

Zdolność w Polbanku spada

Trudniej o kredyt będzie teraz także w Polbanku. To zresztą specyficzny przypadek na naszym rynku. Jako oddział greckiego EFG Eurobank Ergasias, nie podlega on wszystkim regulacjom panującym na naszym rynku, m.in. rekomendacjom wydawanym przez Komisję Nadzoru Finansowego. Ostatnia, rekomendacja S, mówi, iż banki powinny klientom zadłużającym się w obcych walutach obliczać zdolność kredytową, przyjmując kwotę kredytu wyższą o 20 proc. i oprocentowanie kredytu złotowego. Polbank nie próbuje tych wskazówek omijać i ustalił, że zdolność kredytowa jego klientów będzie obliczana z uwzględnieniem 120 proc. kwoty kredytu i stopy referencyjnej EURIBOR 3M.

Tych kilka zmian potwierdza, że rynek nadal jest bardzo trudny. Upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle, nim pożyczymy od banku ponad 100 proc. wartości nieruchomości przy marży niższej niż 1 procent. O ile w ogóle takie warunki jeszcze kiedyś powrócą. A niektórym wydawało się, że nieruchomościowe eldorado trwać może wiecznie.

Marcin Krasoń, analityk Open Finance
Every dream has a price

Awatar użytkownika
pawel_ŚLV
Posty: 300
Rejestracja: 14 marca 2008, o 22:44
Lokalizacja: Kielce\Skarżysko
Kontakt:

Post autor: pawel_ŚLV » 15 lutego 2009, o 12:17

Ostatnio rozbawiło mnie ogłoszenie na gratce pewnej agencji nieruchomości o chęci kupna mieszkania na Ślichowicach 60-70m2 do 400 tys zł czyli wychodzi 6,6-5,7 za m2. Po co sztucznie zawyżać ceny jak wystarczy wejść w wyszukiwarkę i zobaczyć że cena za m2 wynosi od 3,6 do 4,8. No ale nie ma się co dziwić skoro w ogłoszeniu tej agencji jest zwykłe mieszkanie 40m2 na drugich Ślichowicach za 230 tys zł :lol:
Waleczne Serce Korona Kielce

ODPOWIEDZ