Zbędne dyskusje
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Sirek1
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Myślę, że najbardziej kardynalne błedy w Zamówieniach to brak miejsca na negocjacje. Nigdy nie popisałem kontraktu za cenę z oferty. Do tej pory było to co najmniej 10%. W tych trudnych czasach Zamawiający jest na pozycji wygranej, więc mógłby negocjować cenę. Ryzyko wzrostu cen przez okres realizacji jest praktycznie zerowe. Druga sprawa to referencje, nie zawsze, żeby nie powiedzieć nigdy nie oddają jakości prac oferenta. Ja i mój dział techniczny musimy organoleptycznie stwierdzić jakość pracy np. na realizowanych lub już zakończonych projektach. Kolejna sprawa, której w Zamówieniach nie da się ująć to tzw. poczta pantoflowa. Niektórzy oferenci mają bardzo brzydki zwyczaj szykowania się do sądu już od pierwszego dnia, a to nie najlepszy sposób podejścia. Zazwyczaj, po pewnym czasie następuje tzw. wysypy roszczeń o roboty dodatkowe lub nieujęte w tabeli TES. Mnie interesuje ryczałt. To chyba najważniejsze sprawy. A, z ostatnich przetargów: uważam, że rozstrzyganie na korzyść oferenta dającego najdłuższą gwarancję, czasami absurdalną (np. skomplikowane instalacje na 8 lat) może potem się zemścić.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Czyli nie jest tak źle ze mną jak myślałem 
Kasy nie mogę negocjować po otwarciu ofert, ale z drugiej strony nie zależy mi aby Wykonawca zarżnął się finansowo. Wołabym te 10% zamienić w jakość ale niestety się nie da
Przy tych referencjach to niestety jest ból
Tutaj nie możemy stosować analogowych kryteriów uznaniowych tylko cyfrowe, zero-jedynkowe
Widoczna przewaga prywatnego inwestora bo tutaj może zacząć kontrolować jakość wykonania czyli weryfikować nieoficjalnymi kanałami wykonawców.
Też stosuje ryczałt. Tutaj się da przypilnować stałej ceny.
Co do terminu gwarancji jako kryterium to rozumiem że pijesz do przetargu na budowę szpitala w Radomiu?
Ja daje jako kryterium oceny 100% ceny a pozostałe możliwe kryteria ustalam na stałym poziomie żeby wszyscy mieli równe szanse. Nie interesuje mnie 10 dniowy termin wykonania zamiast 60 dniowego czy 20 letnia gwarancja zamiast 3 letniej.
Czyli wychodzi mi, że oprócz referencji i wyboru rzetelnej firmy działamy tak samo
Tylko dlaczego tyle usterek zdarza się w inwestycjach realizowanych w przetargach a u prywatnych inwestorów ich jest mniej?
Szwankuje nadzór inwestorski? Czy coś jeszcze?
Kasy nie mogę negocjować po otwarciu ofert, ale z drugiej strony nie zależy mi aby Wykonawca zarżnął się finansowo. Wołabym te 10% zamienić w jakość ale niestety się nie da
Przy tych referencjach to niestety jest ból
Też stosuje ryczałt. Tutaj się da przypilnować stałej ceny.
Co do terminu gwarancji jako kryterium to rozumiem że pijesz do przetargu na budowę szpitala w Radomiu?
Czyli wychodzi mi, że oprócz referencji i wyboru rzetelnej firmy działamy tak samo
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Nadzór, zawsze. Poza tym w mieszkaniach masz 100 narzekających na jakość i wszystkowiedzących inwestorów. A w zamówieniach zawsze jeden gość i nie zarabia on 15.000 zł miesięcznie, ani nie ma bonusa za oszczędności i terminowość. Poza tym Zamawiający nie potrzebuje skandali, a prywatny ma to gdzieś, liczy się jego interes, nawet kosztem pójścia do sądu. Ale wracając do jakości - według mnie temat nie do przeskoczenia w tym kraju, nawet jeśli to będzie międzynarodowa firma. Musiałaby być z Japonii, a staff składać się z Japończyków, no, ale to nierealne... A co do ceny to zapeweniam Cię Sueno, że każda oferta od 4 lat ma dużą górkę do negocjacji, w ubiegłych latach nawet ponad 10% marży netto było na "wyciśniętych" kontraktach. Dzisiaj zaczyna się walka o życie, więc słyszę już o 2%, a nawet 0% marży. Następny etap to ujemna marża, czyli dokładanie, żeby tylko przeżyć. I tak te cykle się zmieniają, raz ja, a raz GW na wozie... 
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
A utrzymywać ludzi? Jak masz dobrą ekipę fachowców to lepiej ich dać do roboty żeby sobie zarobili niż miałbyś ich zwolnić albo płacić postojowe
No i firma zarabia tzw. doświadczenie i referencje które też mają swoją niemierzalną wartość 
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Marża ujemna trafia się średnio raz na pieć lat, tak było w połowie lat 90-tych, potem 2000-2002, a teraz już było z górą 6 lat dobrobytu. To tak jak mówi Sueno, zbudowanie porządnej firmy zajmuje lata docierań, zmian, ustalania kierunku, specjalizacji i po osiągnięciu zenitu możliwości kończy się cykl koniunkturalny. I co byś zrobił? Rozpuścił ludzi i potem znów ich zbierał? Nie wszyscy przyjdą, bo większość dobrych fachowców zawsze znajdzie pracę, zostaną więc ci najsłabsi. Więc wszystko od nowa, aż do kolejnego cyklu. Lepiej więc dać ludziom poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, a w czasach kryzysu możliwość przeżycia roku, czy dwóch za ludzkie pieniądze po to, by się znów odbić od dna, razem. To się nazywa cofaniem się o kilka kroków przed ponownym skokiem. To raczej kwestia pewnej filozofii działania w biznesie. Moim zdaniem niezbędne jest utrzymywanie za wszelką cenę najbardziej wartościowych ludzi. Stąd ujemne marże...
-
msz1
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 910
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, o 22:13
- Lokalizacja: Kielce
Tylko, że jeżeli z góry zakładasz sobie zerową marżę to najczęściej kończy się to tak, że musisz dopłacić do projektu. Poza tym firmę ma się po to żeby zarabiać a nie po to aby wychodzić na zero, w takim wypadku lepiej zwinąć działalność i poszukać sobie pracy na etacie. Jeszcze raz powtórzę, że zabieranie się za projekt z założeniem 0% marży to głupota i najlepsza droga do bankructwa, nie mówiąc już o dokładaniu do kontraktu. Jeśli byłbym inwestorem i wykonawca powiedziałby mi, że zamierza dorzucić do projektu to niechciałbym mieć z nim więcej nic wspólnego bo takie podejście będzie oznaczało kłopoty dla niego a w rezultacie także i dla mnie.sueno pisze:A utrzymywać ludzi? Jak masz dobrą ekipę fachowców to lepiej ich dać do roboty żeby sobie zarobili niż miałbyś ich zwolnić albo płacić postojoweNo i firma zarabia tzw. doświadczenie i referencje które też mają swoją niemierzalną wartość
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2009, o 00:14 przez msz1, łącznie zmieniany 1 raz.
-
msz1
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 910
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, o 22:13
- Lokalizacja: Kielce
To jest bardzo zła filozofia, ale właśnie taką filozofię prezentował "top management" z dawnego Exbudu i gdyby nie to, że zostali wykupieni przez Skanska, która zmieniła mental całego kierownictwa w tym również średniego szczebla (oporni musieli się rozejrzeć za inną pracą) to dziś nie byłoby po tej firmie śladu jak również nie istniałoby kilkanaście firm budowlanych wykupionych w latach 90 przez Exbud a dzisiaj będących oddziałami Skanska. Kilka dużych projektów ze stratami finansowymi może pogrążyć nawet giganta budowlanego, a jeden projekt taki jak JP spokojenie jest w stanie rozłożyć finansowo firmę średniej wielkości.T0MIKE pisze:To raczej kwestia pewnej filozofii działania w biznesie. Moim zdaniem niezbędne jest utrzymywanie za wszelką cenę najbardziej wartościowych ludzi. Stąd ujemne marże...
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
To jedna z dwóch filozofii. Ta polegająca na zwalnianiu ludzi i nie braniu nierentownych kontraktów jest czysto finansową inwestycją. Ta druga, jest bardziej nastawiona na relacje z ludźmi i wzajemne podtrzymywanie się wciężkich czasach. Ja wolę tę drugą. Ludzie, którzy się jednoczą w dobie kryzysu w celu ratowania firmy, nawet kosztem obniżania pensji, braku premii itp. są bardziej lojalni wobec organizacji, bo wiedzą, że mogą liczyć na podanie ręki w kłopocie. Bezimienne korporacje nie kształtują takich relacji, dla nich liczy się wynik i zwrot z kapitału, nie ludzkiego, a finansowego.
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Na to wino za 5 ojro?T0MIKE pisze:Zapraszam (...) od 23 lutego do biura na Koziej 3.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Sueno, Ty masz zniżkę na mieszkanie! Ale polecam w Makro Vina Esmeralda z Katalonii, moje odkrycie z wakacji. Super, będzie czekać na Ciebie w biurze po 23 lutegosueno pisze:Na to wino za 5 ojro?T0MIKE pisze:Zapraszam (...) od 23 lutego do biura na Koziej 3.
J'k, zawsze coś umknie, dzięki za tip
-
msz1
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 910
- Rejestracja: 26 stycznia 2006, o 22:13
- Lokalizacja: Kielce
Przedsiębiorca budowlany oczywiście może mieć dobre intencje, tylko, że ten kryzys lub jak to zwał spowolnienie gospodarcze potrwa pewnie ze 4 lub 5 lat, spróbuj przez taki czas utrzymać się na rynku z zerowymi albo co gorsza z ujemnymi marżami.T0MIKE pisze:To jedna z dwóch filozofii. Ta polegająca na zwalnianiu ludzi i nie braniu nierentownych kontraktów jest czysto finansową inwestycją. Ta druga, jest bardziej nastawiona na relacje z ludźmi i wzajemne podtrzymywanie się wciężkich czasach. Ja wolę tę drugą. Ludzie, którzy się jednoczą w dobie kryzysu w celu ratowania firmy, nawet kosztem obniżania pensji, braku premii itp. są bardziej lojalni wobec organizacji, bo wiedzą, że mogą liczyć na podanie ręki w kłopocie. Bezimienne korporacje nie kształtują takich relacji, dla nich liczy się wynik i zwrot z kapitału, nie ludzkiego, a finansowego.
Polecam ten artykuł, szczególnie ostatnią jego część:
http://dom.money.pl/wiadomosci/artykul/ ... 26709.html
Rozkład mieszkań w JP fajny ale mi najbardziej przypadły do gustu te 140 metrowe.
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
MSZ, krysyz nie potrwa tak długo, nigdy takiego cyklu nie było. Mam nadzieję, że nie będzie to pierwszy raz w historii. Myślę, że ten rok z pewnością będzie ciężki dla deweloperów i wykonawców, a kolejny raczej tylko dla wykonawców. 2011 będzie znów żniwami, aż do 2012 włącznie. Dalej nie potrafię przewidzieć.
Co do JP i rozkładu ostatniej kondynacji, w zasadzie jedno z tych mieszkań miało być moje, więc trochę pod siebie planowałem, z tym tylko, że zamiast malutkiej sypialni miała być sauna z wyjściem na północny taras.
A kuchnie w formie aneksu, istnieje możliwość wydzielenia, w niektórych przypadkach, w niektórych zaś nie bardzo da się wydzielić osobną kuchnię, bo byłaby ślepa. Jestem zwolennikiem otwartych kuchni w mieszkaniach, bo pozwalają włączyć panie domu do życia w salonie. Jeśli ktoś nie lubi, to wybiera wariant ze ścianką działową.
Co do JP i rozkładu ostatniej kondynacji, w zasadzie jedno z tych mieszkań miało być moje, więc trochę pod siebie planowałem, z tym tylko, że zamiast malutkiej sypialni miała być sauna z wyjściem na północny taras.
A kuchnie w formie aneksu, istnieje możliwość wydzielenia, w niektórych przypadkach, w niektórych zaś nie bardzo da się wydzielić osobną kuchnię, bo byłaby ślepa. Jestem zwolennikiem otwartych kuchni w mieszkaniach, bo pozwalają włączyć panie domu do życia w salonie. Jeśli ktoś nie lubi, to wybiera wariant ze ścianką działową.