Dobrze jest jak jest. Sam apelowałem, żeby przesunąć św. Kielc z września na ostatni weekend czerwca. Uczniowie jeszcze nie zdążą wyjechać wtedy na wakacje (Topolewski głupoty pisze), a i część studentów już jest po sesji. ciepło. Idealne święto rozpoczynające wakacje.Gazeta Wyborcza pisze:Czy Święto Kielc powinno odbywać się w innym terminie?
Święto Kielc nie powinno odbywać się w ostatni weekend czerwca. Wtedy są już wakacje i dzieci oraz młodzież nie mogą zaprezentować swoich osiągnięć artystycznych, bo wyjeżdżają na wypoczynek - uważają współorganizatorzy imprezy. I proponują: - Niech to będzie święto ruchome
Negatywne akcenty - wandalizm!
Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- michal_ck
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2682
- Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
- Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Kielczanie skarżą się na wielkie kłęby dymu
Paulina STROJNA
Kielczanie skarżą się na wielkie i duszące kłęby dymu, unoszące się nad kamienicami przy ulicy Solnej i Staszica.

Kielczanie skarżą się na gęste kłęby, które wydobywają się z komina Policyjnej Izby Dziecka w Kielcach.(D. Łukasik)
- Ten czarny dym widać z ulicy Sienkiewicza. To wygląda tak, jakby się coś paliło i strasznie czuć swąd oraz nieprzyjemną spaleniznę - mówi pani Krystyna z Kielc.
Wielkie kłęby dymu, które przeszkadzają nie tylko okolicznym mieszkańcom, ale przechodniom unoszą się z komina Policyjnej Izby Dziecka na rogu ulicy Solnej i Staszica w Kielcach.
Zadymione w centrum
- W poniedziałek po godzinie 14 nad budynkami przy ulicy Staszica unosił się gęsty, czarny dym - tłumaczy pan Kamil z Kielc. - To niedopuszczalne, żeby w samym centrum Kielc, blisko głównego deptaka było tak zadymione.
Okazuje się, że wkrótce ma się to zmienić. Jeszcze w tym roku Policyjna Izba Dziecka zostanie przeniesiona do remontowanego policyjnego budynku, przy Stadionie w Kielcach.
Znów policyjny dym
To nie pierwsza nasza interwencja związana ze spalaniem w policyjnych budynkach. Przypomnijmy, że w listopadzie zeszłego roku lokatorzy przy ulicy Seminaryjskiej 10 w Kielcach narzekali na pylącą się sadzę, która wydostawała się z kominów sąsiadującej z nimi Komendy Wojewódzkiej Policji. Problemem była kotłownia, w której ogrzewano budynek i powiedziano nam wtedy, że zamierzają ją zlikwidować i włączyć komendę do systemu grzewczego Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
Jednak w przypadku Policyjnej Izby Dziecka ogrzewanie najprawdopodobniej nie będzie zmienione. - Na razie nie zamierzamy zmieniać ogrzewania, bo wkrótce przeniesiemy izbę - mówi Krzysztof Skorek, rzecznik prasowy Świętokrzyskiego Komendanta Policji w Kielcach.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /293505084
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

W centrum Kielc parkują jak chcą
Luiza BURAS
Natężony ruch, wiecznie zastawione wąskie uliczki, samochody ustawione na całej szerokości i długości chodników i zieleńców.

Na ulicy Nowy Świat w Kielcach kierowcy parkują tak, że prawie nie widać chodnika. (D. Łukasik)
Poruszanie się po centrum Kielc to koszmar dla pieszych. Nieprawidłowe parkowanie jest u nas miejską codziennością.
- Mieszkam tuż przy rynku w Kielcach. Codziennie obserwuję, co wyprawiają tu kierowcy. Zachowują się jak dzicy, w ogóle nie myślą o przechodniach, nagminnie robią sobie parkingi z chodników - zgłosił oburzony czytelnik z Kielc. Potwierdza to komendant Straży Miejskiej, Władysław Kozieł. - Niestety kierowcy parkują bez wyobraźni - mówi.
Kielczanie poruszający się pieszo po centrum miasta narzekają na źle zaparkowane samochody. - Kierowcy całkowicie tarasują chodnik. Czasem trzeba wybierać czy przejść po trawniku, czy po ulicy, bo nie widać nawet skrawka chodnika. Można też próbować się przecisnąć i przy okazji pobrudzić sobie ubranie dotykając zakurzonego auta - opowiada pan Tomasz. - Co ma jednak zrobić kobieta z wózkiem? Ma przejść ulicą? - pyta oburzony kielczanin.
- Obrzeża Kielc też są dotknięte problemem niewłaściwego parkowania, ale w centrum jest to już prawdziwa plaga. Są miejsca, do których strażnicy zaglądają częściej, bo wiedzą, że właśnie tam kierowcy nie stosują się do przepisów. Na Placu Niepodległości przed dworcem PKP tarasują miejsca dla busów i autobusów, na ulicy Świętego Leonarda przy pogotowiu ratunkowym blokują wyjazd dla karetek. Dostajemy też wiele sygnałów z ulic Małej, Dużej, Langiewicza, Staszica, Nowy Świat, Przecznica - wymienia komendant kieleckiej Straży Miejskiej, Władysław Kozieł.
- W takich sytuacjach kierowcy najczęściej tłumaczą, że nic się nie stało, że nie popełnili przecież żadnego przestępstwa, ale wystarczy spojrzeć z perspektywy osób niepełnosprawnych poruszających się na wózku. To właśnie dla nich zostawia się to przepisowe półtora metra wolnego chodnika - dodaje komendant. - A przecież aby przepisowo zaparkować auto wystarczy odrobina dobrej woli - podkreśla.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /608258400
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
Kielce tracą mieszkańców z dnia na dzień
W piątek było kielczan mniej o 5 osób niż w czwartek. Do miasta 200-tysięcznego brakuje nam już 925 mieszkańców. Dzieci rodzi się coraz więcej, ale coraz więcej mieszkańców umiera.
Jeszcze nieco ponad rok temu Kielce miały 200 tysięcy 150 mieszkańców. Z taką liczbą zakończyliśmy 2007 rok. A trzy miesiące później, 31 marca ubiegłego roku, dwójka z przodu zniknęła. Wtedy było nas 199 tysięcy 743. Z miesiąca na miesiąc, a nawet z dnia na dzień oddalamy się od liczby 200 tysięcy. W czwartek kielczan było 199 tysięcy 80, a w piątek o pięć osób mniej.
NIE MELDUJĄ SIĘ
- Trudno wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Podejrzewamy, że jednak w Kielcach mieszka 200 tysięcy osób, ale sporo z nich nie jest zameldowanych. Nie robią tego studenci, którzy przyjechali z innych miast czy osoby pracujące, wynajmujące mieszkania. Rodziny, które sprowadziły się do Kielc z innego miasta, kupiły u nas mieszkanie, często zapominają się przemeldować - przyznaje Barbara Obara, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta w Kielcach
Dodaje, że do przemeldowania zniechęcają formalności i koszty. - Od stycznia 2010 roku parlament chce znieść opłaty za wydanie dowodu osobistego, więc mamy nadzieję, że przynajmniej ta przeszkoda zniknie i więcej osób się zamelduje. Niecałe 1000 mieszkańców, które nam brakuje da się nadrobić. Teraz młodzi ludzie z wyżu demograficznego zaczynają rodzić dzieci, widać to w statystykach, więc może uda się wrócić do 200 tysięcy mieszkańców.
BYLE DO SIEDEMDZIESIĄTKI
W 2008 roku urodziło się w Kielcach 2140 dzieci, a zmarło 1757 osób, w 2007 przyszło na świat 2080 maluchów, a odeszło 1737 kielczan. Także w 2006 roku zanotowano wzrost liczby urodzin, ale i zgonów.
- Obserwujemy wzrost liczby zgonów wśród 40- i 50-latków, oni zawyżają statystki. Osoby, które przekroczą siedemdziesiątkę zwykłe długo cieszą się życiem - informuje dyrektor Obara.
Jeśli rok przed wyborami samorządowymi zakończymy z liczbą mieszkańców poniżej 200 tysięcy, to zmniejszy się liczba radnych w Kielcach z 28 do 25. Miasto wyda więc mniej pieniędzy na utrzymanie Rady Miasta.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /823239416
W piątek było kielczan mniej o 5 osób niż w czwartek. Do miasta 200-tysięcznego brakuje nam już 925 mieszkańców. Dzieci rodzi się coraz więcej, ale coraz więcej mieszkańców umiera.
Jeszcze nieco ponad rok temu Kielce miały 200 tysięcy 150 mieszkańców. Z taką liczbą zakończyliśmy 2007 rok. A trzy miesiące później, 31 marca ubiegłego roku, dwójka z przodu zniknęła. Wtedy było nas 199 tysięcy 743. Z miesiąca na miesiąc, a nawet z dnia na dzień oddalamy się od liczby 200 tysięcy. W czwartek kielczan było 199 tysięcy 80, a w piątek o pięć osób mniej.
NIE MELDUJĄ SIĘ
- Trudno wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Podejrzewamy, że jednak w Kielcach mieszka 200 tysięcy osób, ale sporo z nich nie jest zameldowanych. Nie robią tego studenci, którzy przyjechali z innych miast czy osoby pracujące, wynajmujące mieszkania. Rodziny, które sprowadziły się do Kielc z innego miasta, kupiły u nas mieszkanie, często zapominają się przemeldować - przyznaje Barbara Obara, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta w Kielcach
Dodaje, że do przemeldowania zniechęcają formalności i koszty. - Od stycznia 2010 roku parlament chce znieść opłaty za wydanie dowodu osobistego, więc mamy nadzieję, że przynajmniej ta przeszkoda zniknie i więcej osób się zamelduje. Niecałe 1000 mieszkańców, które nam brakuje da się nadrobić. Teraz młodzi ludzie z wyżu demograficznego zaczynają rodzić dzieci, widać to w statystykach, więc może uda się wrócić do 200 tysięcy mieszkańców.
BYLE DO SIEDEMDZIESIĄTKI
W 2008 roku urodziło się w Kielcach 2140 dzieci, a zmarło 1757 osób, w 2007 przyszło na świat 2080 maluchów, a odeszło 1737 kielczan. Także w 2006 roku zanotowano wzrost liczby urodzin, ale i zgonów.
- Obserwujemy wzrost liczby zgonów wśród 40- i 50-latków, oni zawyżają statystki. Osoby, które przekroczą siedemdziesiątkę zwykłe długo cieszą się życiem - informuje dyrektor Obara.
Jeśli rok przed wyborami samorządowymi zakończymy z liczbą mieszkańców poniżej 200 tysięcy, to zmniejszy się liczba radnych w Kielcach z 28 do 25. Miasto wyda więc mniej pieniędzy na utrzymanie Rady Miasta.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /823239416
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Kielce - miasto wraków?
Paulina STROJNA, strojna@echodnia.eu
Z powybijanymi szybami, bez kół, z wgniecioną blachą - takie zniszczone auta znajdują się prawie na każdym osiedlu w Kielcach. Często właściciele aut porzucają również samochody w dobrym stanie.

Ten porzucony polonez w piątek stał od kilku dni na chodniku przed przejściem dla pieszych na rogu ulic Ogrodowej i Biskupa Czesława Kaczmarka.(A. Piekarski)
Na kieleckim osiedlu Pod Dalnią, na parkingu przy ulicy Szajnowicza-Iwanowa, od kilku miesięcy stoi polonez. Nie ma kół i przedniej szyby. Nikt się do niego nie przyznaje, a okoliczni mieszkańcy narzekają. - Przecież nie można zaśmiecać osiedla takim złomem. Jak to wygląda? - złości się pan Marian.
TYLKO NA ZŁOM
Przez dwa lata miejsce parkingowe przy ulicy Massalskiego zajmował stary trabant z wybitą przednią szybą, która była zastawiona folią. Na szczęście właściciel tego złomu niedawno go sprzątnął.
Takich zepsutych aut, które nadają się jedynie na złom, jest w Kielcach sporo. W ciągu dwóch miesięcy na osiedlach Pod Dalnią i Ślichowice były cztery, a na Uroczysku - dwa. Straż Miejska w takich sytuacjach przede wszystkim musi ustalić właściciela danego pojazdu, następnie wydaje mu polecenie sprzątnięcia auta. Jeśli tego nie zrobi w terminie, to sprawa zostaje skierowana do Sądu Grodzkiego. Wtedy właściciel może otrzymać mandat w przedziale od 20 złotych nawet do 5 tysięcy złotych.
NA CHODZIE
Często zdarza się, że auto w całkiem dobrym stanie i w komplecie zostaje porzucone przez właściciela na chodniku. Przykładem jest polonez, który w piątek stał w samym centrum miasta. Zalegał na chodniku, przed przejściem dla pieszych na rogu ulic Ogrodowej i Biskupa Czesława Kaczmarka od kilku dni. - Sprawdzimy, kto jest właścicielem i wydamy polecenie, żeby w ciągu trzech dni auto zostało sprzątnięte - mówi Władysław Kozieł, komendant Straży Miejskiej w Kielcach.
- Choć powinno się zrobić to niezwłocznie, nie ma przepisów, które określają termin usunięcia z publicznej drogi czy chodnika zepsutego samochodu.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /999641255
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Na Podkarczówce grasuje podpalacz?
/minos/
Ktoś podpala zsypy na śmieci w wieżowcach w kieleckim osiedlu Podkarczówka - podejrzewają strażacy. Od początku roku interweniowali tu już dziewięć razy. Nocą z niedzieli na poniedziałek było szczególnie niebezpiecznie. Trzeba było ewakuować rodzinę z małym dzieckiem.
Wezwanie z wieżowca przy ulicy Kalcytowej 3 strażacy dostali w poniedziałek, kilka minut po godzinie 2. Płonęły śmieci w zsypie.
- Akcja była bardzo trudna. Strażacy musieli na trzech kondygnacjach wybić młotem udarowym dziury w ścianach i dopiero przez nie ugasili płonące śmieci. Były to głównie papierosy i butelki. Łatwo płoną, powstaje przy tym wiele dymu - opowiada Robert Włodarczyk, dowódca działającej na miejscu Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3.
Dym unosi się, więc podczas tego typu pożarów szczególnie narażeni są mieszkańcy wyższych kondygnacji.
- Tym razem dym był nie tylko uciążliwy, ale wręcz niebezpieczny. Z jednego z górnych pięter strażacy ewakuowali rodziców i dziecko. Temu ostatniemu trzeba było podać tlen, by mogło przejść przez zadymioną klatkę - mówi Robert Włodarczyk.
Policja informuje, że bada sprawę. Zapewnia, że w osiedlu pojawi się więcej nieoznakowanych patroli. Nie wyklucza, że przy Kalcytowej mogło dojść do przypadkowego zaprószenia ognia.
Strażacy w tym roku już dziewięć razy interweniowali w wieżowcach przy ulicach Kalcytowej i Galenowej. Na tej ostatniej nocą z soboty na niedzielę byli dwa razy.
- Zsypy to już relikt. Niewiele ich zostało, w tych wieżowcach jednak są. Dziura, w którą można wrzucić śmieci, jest na każdej kondygnacji, dostęp ma do niej każdy, taka była kiedyś idea. Nikogo za rękę nie złapaliśmy, wygląda to jednak tak, jak gdyby ktoś celowo wrzucał do zsypów ogień - mówią strażacy.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /551593869
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- michal_ck
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2682
- Rejestracja: 18 stycznia 2007, o 00:20
- Lokalizacja: Kielce-Dąbrowa
http://www.wiersze.annet.pl/w,,5748Witkiewicz Stanisław Ignacy pisze:Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
Jako jakiś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
1. Zastępca Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej SKI
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
2. Koordynator ds. zieleni miejskiej
3. Koordynator ds. zagospodarowania os. Dąbrowa II
- kamilkw
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1458
- Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
- Lokalizacja: Morawica/Kielce

Bezradni wobec kielczanina i góry śmieci. Politechnika wystąpiła o jego eksmisję
Pan Eugeniusz mieszka przy ulicy Rutkowskiego w Kielcach w małym domku otoczonym złomem, wrakami, pudłami z kartonów.
Straż Miejska, Urząd Miasta, Politechnika, nadzór budowlany oraz sąd są wobec niego bezradni.
Jego sprawa nawet trafiła do Ministerstwa Infrastruktury. Po wydaniu tam decyzji przez Departament Orzecznictwa, Sąd Rejonowy w Kielcach podejmie zawieszone postępowanie o jego eksmisję, o którą stara się Politechnika Świętokrzyska.
ZACZĘŁO SIĘ OD RAKARNI
Pan Eugeniusz mieszka w budynku dawnej rakarni, który od lat zajmowali jego przodkowie. Byli oni rakarzami i wyłapywali bezpańskie psy i koty. Z kolei jego matka była najemcą tego budynku. Pan Eugeniusz twierdzi, że budynek i działka, na której się znajduje, należą do niego.
- To wszystko należy do mnie, ponad hektar ziemi i dom - twierdzi pan Eugeniusz, który żyje w spartańskich warunkach. Nie ma prądu, a wodę przynosi z pobliskich akademików. Cały dom ogrodził wielką stertą wszelakich śmieci. Leżą tam złom, pudła papierowe, stoją cztery wraki samochodów. A dookoła tego całego bałaganu biegają jego cztery indyki. - Trzymam je po to, żeby zabić i zjeść. Złom i kartony sprzedaję. Niedługo rozbiorę samochody i zawiozę na złomowisko - mówi pan Eugeniusz.
OD STRAŻY MIEJSKIEJ DO MINISTERSTWA
Jego sprawą zajmowały się prawie wszystkie możliwe instytucje. Straż Miejska za zaśmiecanie nałożyła mandaty, których nie płacił, a w Sąd Grodzki odrzucił sprawę, bo w ewidencji działka jest własnością Politechniki Świętokrzyskiej.
Na tym, żeby przenieść tego lokatora w inne miejsce, a dokładnie do lokalu socjalnego, najbardziej zależy właśnie Politechnice. - Działkę w formie darowizny Politechnika otrzymała od prezydenta miasta. Wiosną 2003 roku był sporządzony akt notarialny - mówi Jadwiga Czarkowska, radca prawny Politechniki Świętokrzyskiej. - Skierowaliśmy sprawę do sądu o eksmisję tego pana i została zwieszona.
Sąd Rejonowy w Kielcach zawiesił postępowanie, ponieważ w 2006 roku zmarła żona pana Eugeniusza. - Kolejnym powodem jest to, że toczy się postępowanie administracyjne w Ministerstwie Infrastruktury o nieważność decyzji prezydenta miasta o uznaniu tej nieruchomości jako mienia gromadzkiego - mówi Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach. - Po wydaniu przez ministerstwo ostatecznej decyzji, sąd podejmie zawieszone postępowanie z powództwa Politechniki o opróżnienie lokalu mieszkalnego i wydaniu nieruchomości.
Ministerstwo Infrastruktury wniosek pana Eugeniusza otrzymało od Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kielcach. Do końca marca ma zapaść decyzja. - Jeśli decyzja prezydenta będzie przez ministerstwo unieważniona, w co wątpię, to będziemy wtedy wnioskować o ponowne jej rozpatrzenie - mówi Jerzy Mielnik, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji w kieleckim magistracie.
CIĄGŁE INTERWENCJE
Politechnika próbowała problem rozstrzygnąć również od strony nadzoru budowlanego. Bezskutecznie. - Nadzór stwierdził, że budynek nie kwalifikuje się do wyburzenia - dodaje Jadwiga Czarkowska. - Chcielibyśmy, żeby miasto pomogło nam i zainteresowało się przynajmniej w kwestii zaśmiecania centrum miasta.
Przydałoby się to, zwłaszcza że obecnie rozbudowywana Galeria Echo będzie miała tuż za ogrodzeniem cały ten bałagan. - Jak do tej pory wszystkie służby i instytucje nie mogą sobie poradzić z tym panem - kwituje Grzegorz Czekaj, dyrektor Galerii Echo w Kielcach.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /112584100
pletwa
- kamilkw
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1458
- Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
- Lokalizacja: Morawica/Kielce

Półtorej godziny stały samochody w korku w Miedzianej Górze
Od rana zablokowana jest droga nr 74 Kielce- Łódź na odcinku od Toru Kielce w Miedzianej Górze do wjazdu w ul. Zakładową w Niewachlowie. Czas przejazdu na tym odcinku trwa około... półtorej godziny.
Na tym niespełna 10-kilometrowym odcinku samochody nie jadą, a snują się pomiędzy postojami. Drogę od bramy giełdy samochodowej do skrzyżowania z drogą na Tumlin przemierzaliśmy 50 minut.
Niektórzy kierowcy znający teren próbują omijać zablokowaną trasę bocznymi traktami, ale na niewiele się to zdaje, bo i tak jadąc do miasta muszą wjechać na nieszczęsną krajówkę, a wtedy mają problemy z włączeniem się w kolumnę zakorkowanych aut.
Na skrzyżowaniu tej drogi z wjazdem w Zakładową przy której odbywają się targi rolne będące od kilku dni sprawcą komunikacyjnych kłopotów policjanci robią co mogą by ruch odbywał się na tyle płynnie ile to możliwe.
Podobna sytuacja panuje przy wyjeździe z miasta. Zator ciągnie się od węzła Skrzetle do Niewachlowa. Wyjeżdżającym z Kielc w kierunku Łodzi radzimy ominąć ul. Łódzką przez Ślichowice, Maliów i ul. Kruszelnickiego wydostać się na drogę krajową.
Policjanci przyznają, że i w sobotę i w niedzielę przejazd ulicą Łódzką to była drogą przez mękę. Na skrzyżowaniu z ul. Zakładową mega- korek próbowali rozladować kierujący ręcznie ruchem funkcjonariusze drogówki.
– W niedzielę do dużej liczby gości odwiedzających targi dołączyli jeszcze ci, którzy ta sama trasą jechali na giełdę w Miedzianej Górze – mówi Roman Plewniak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
– Niestety, taka sytuacja w tym miejscu powtarza się bardzo często. Układ komunikacyjny w okolicach ulicy Zakładowej jest bardzo niekorzystny. My robimy, co możemy, aby udrożnić tam ruch, ale potrzebne są nowe rozwiązania komunikacyjne, aby naprawdę rozwiązać problem.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /550866663
Przydałyby sie tu 2 pasy...
pletwa
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Jak przychodzi wiosna, to tartan odchodzi
Ziemowit Nowak
2009-03-15, ostatnia aktualizacja 2009-03-15 19:24
Jak zwykle wiosnę na kieleckim stadionie lekkoatletycznym zapowiada podnoszący się i kruszejący tartan na bieżni i skoczni wzwyż. Przez sześć lat wykonawcy nie udało się doprowadzić go do należytego stanu.
Wybrzuszenia na bieżni kieleckiego stadionu lekkoatletycznego na Pakoszu pojawiły się już w wielu miejscach. Najgorzej wygląda skocznia wzwyż, która praktycznie nie nadaje się do użytku. Nawierzchnię układała w 2003 i 2004 roku szczecińska firma Masters. Za remont stadionu otrzymała wtedy 2,5 mln zł, większość pochłonęły koszty nowego tartanu. Od samego początku, niemal co roku, musi go poprawiać w ramach napraw gwarancyjnych. O tym, że tartan może się psuć, od początku ostrzegała "Gazeta". To konsekwencja naszych ustaleń, z których wynikało, że drugą warstwę nawierzchni kładziono na mokrym podkładzie.
Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, irytuje się pytaniami o tartan. I mówi nie o fuszerce, a "wymagających lekkoatletach". - Ja rozumiem środowisko lekkoatletów, że się denerwują. Ale lekkoatleci są w Kielcach traktowani w sposób daleko na plus odbiegający od innych dyscyplin, żebyśmy mieli jasność - ogłosił.
Ale zapewnił, że już kontaktował się z firmą Masters. - Wystosowaliśmy pisma do wykonawcy i próbowaliśmy z nim nawiązać kontakt, żeby ustalić zakres prac - poinformował.
Kiedy nawierzchnia będzie nadawała się do użytku? - Nie jestem w stanie w przybliżeniu określić. To zależy po pierwsze od pogody, po drugie, od kalendarza imprez, po trzecie, od firmy. Najlepiej byłoby zdążyć do wakacji - stwierdził Dębski.
Tartan - cdn.
listopad 2003 - remont stadionu lekkoatletycznego musi być przerwany. Udało się położyć tylko pierwszą warstwę tartanowej nawierzchni. Z drugą trzeba poczekać do wiosny. - Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś w Polsce kładł tartan w listopadzie - mówi ekspert Polskiego Związku Lekkiej Atletyki
wrzesień 2004 - nowy tartan na kieleckim stadionie lekkoatletycznym nie ma jeszcze pół roku, a już odkleja się w niektórych miejscach. Poprawek wymagają też rozbiegi do skoków
wrzesień 2006 - choć nowy tartan na stadionie lekkoatletycznym przy ul. Bocznej położony został zaledwie dwa lata temu, już trzeba go wymieniać. Na razie robotnicy zerwali dziurawą i odklejającą się nawierzchnię z jednej prostej
kwiecień 2007 - nie wszyscy lekkoatleci mogli zacząć sezon na tradycyjnych zawodach w Kielcach - Dniu Miotacza. Niekończący się remont tartanu stanął na przeszkodzie w rozegraniu biegów.
ziem
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... hodzi.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Kontrowersyjna organizacja ruchu Turystycznej
Marcin Sztandera
2009-03-15, ostatnia aktualizacja 2009-03-15 19:18
Coraz trudniej przejechać ul. Turystyczną obok kościoła św. Józefa - skarżą się okoliczni mieszkańcy. Twierdzą, że to wina źle oznakowanych i wyznaczonych miejsc parkingowych.
- W niedzielę koło kościoła św. Józefa bardzo trudno przejechać, bo samochody parkują po obu stronach ulicy. Ale to, co się działo we wtorek w ubiegłym tygodniu, przechodzi wszelkie wyobrażenie - mówi pan Paweł, który zadzwonił do redakcji "Gazety". Opowiada, że około godz. 19 próbował dojechać do domu. - W kościele była jakaś uroczystość, podobno przyjechał uzdrowiciel. Stało masę samochodów, autobusy, a kierowcy zatrzymywali się niemal na środku ulicy. Nie wytrzymałem i zadzwoniłem do straży miejskiej. Usłyszałem, że już jadą, bo mieli podobne zgłoszenia - relacjonuje nasz rozmówca.
Wojciech Bafia, zastępca komendanta straży miejskiej, mówi, że pierwsza do nich z prośbą o interwencję zadzwoniła policja. - Mieliśmy zgłoszenie z komendy miejskiej. Nasz patrol, który pojechał na miejsce, upomniał dwóch kierowców. Ale mandatów nie wystawiliśmy. Niestety, trzeba też zrozumieć kierowców, miejsc parkingowych w całym mieście brakuje - tłumaczy.
Zdaniem naszego Czytelnika problem wywołują źle wyznaczone miejsca parkingowe. Na wysokości kościoła samochody mogą stawać po obu stronach ulicy. Po jednej jego stronie drogowcy wymalowali miejsca do ukośnego parkowania. Po drugiej nie ma żadnego oznakowania, ale przy krawędzi jezdni ułożono betonowe płyty, na których samochody mogą się zatrzymywać jednym kołem. - Wystarczy, że ktoś tam zaparkuje niezbyt dokładnie albo - co gorsza - większym samochodem i już jest problem. I tak jest w każdą niedzielę - mówi pan Paweł.
Drogowcy przyznają, że na Turystycznej jest problem. - Organizacja ruchu w tym miejscu nie jest najlepsza - mówi Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg. Opowiada, że sam we wtorek zastanawiał się nawet, co za uroczystości są w kościele, bo tamtędy przejeżdżał. - Przejazd był bardzo trudny. Jakiś bus tarasował całą ulicę - mówi. I zapowiada, że organizację ruchu sprawdzą i poprawią eksperci z MZD. - Mamy kilka pomysłów, jak ten problem rozwiązać. W grę wchodzi przesunięcie miejsc parkingowych od strony kościoła jeszcze bardziej na chodnik albo wprowadzenie z obu stron parkowania równoległego - wyjaśnia Czekaj.
Tłumaczy, że wprowadzając takie rozwiązanie, nie do końca mogli przewidzieć, jak ono zafunkcjonuje. - Dlatego zawsze staramy się weryfikować oznakowanie poziome przed kolejnym malowaniem. Tak będzie i w tym przypadku. W kwietniu ruszy malowanie i będzie to już nowa organizacja ruchu w tym miejscu - zapewnia dyrektor Czekaj.
Zupełnie inny problem to kierowcy, którzy notorycznie ignorują istniejące oznakowanie. - Policjanci wezmą pod uwagę te sygnały i radiowozy częściej będą się tam pojawiać - zapowiada Krzysztof Skorek, rzecznik prasowy świętokrzyskiej policji.
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... cznej.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Kielce nie otrzymają dofinansowania na budowę Orlika
Luiza BURAS
Znana jest już lista gmin, które dostaną dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego na budowę obiektów sportowych w ramach projektu "Moje boisko - Orlik 2012”. Nie ma na niej Kielc.
Na 330 tysięcy złotych od marszałka może liczyć tylko 10 samorządów, które jako pierwsze dostarczyły do urzędu projekty adaptacji boisk.
- Na chwilę dzisiejszą komplet dokumentacji złożyły gminy Dwikozy, Samborzec, Bieliny, Bliżyn, Łopuszno, Ostrowiec Świętokrzyski, Kazimierza Wielka i Bodzentyn. Lada chwila zrobią to Górno i Starachowice i tym samym zamkną dziesiątkę - wylicza Jacek Kowalczyk, dyrektor Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim.
- Pozostałe samorządy, które zgłosiły chęć udziału w projekcie wciąż mają szansę na otrzymanie dofinansowania. Wystarczy, że któraś z pierwszych dziesięciu gmin się wycofa, wtedy na jej miejsce wskakuje następna. Tu również decyduje kolejność składania dokumentacji inwestycji - zaznacza Kowalczyk i radzi samorządom, by jak najszybciej ogłosiły przetargi.
- Teraz ceny są jeszcze korzystne, a w wakacje mogą wzrosnąć, przez co wiele gmin nie będzie sobie mogło pozwolić na wybudowanie boiska - mówi.
źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /807008783
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany