Teraz obejrzyjcie sobie stronę http://www.kielce.vel.pl/galerie.htm i popatrzcie na inne stare kamienice a potem skonfrontujcie z tym, jak one wyglądają aktualnie (chodzi mi o te odnowione). To że kamienica wygląda na starą i obdrapaną nie oznacza że trzeba ją burzyć... Można ja ładnie odrestaurować i w jednym kwartale zachować stary klimat miasta.
RUDERY - wyburzenia, rozbiórki
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
To ja może inaczej
Macie w pamięci te kamienice z okolic 1-go Maja, Zagnańskiej, Okrzei czy Herbów i chcecie je burzyć i budować nowe budynki.
Teraz obejrzyjcie sobie stronę http://www.kielce.vel.pl/galerie.htm i popatrzcie na inne stare kamienice a potem skonfrontujcie z tym, jak one wyglądają aktualnie (chodzi mi o te odnowione). To że kamienica wygląda na starą i obdrapaną nie oznacza że trzeba ją burzyć... Można ja ładnie odrestaurować i w jednym kwartale zachować stary klimat miasta.
Teraz obejrzyjcie sobie stronę http://www.kielce.vel.pl/galerie.htm i popatrzcie na inne stare kamienice a potem skonfrontujcie z tym, jak one wyglądają aktualnie (chodzi mi o te odnowione). To że kamienica wygląda na starą i obdrapaną nie oznacza że trzeba ją burzyć... Można ja ładnie odrestaurować i w jednym kwartale zachować stary klimat miasta.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Adasiek CK
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1141
- Rejestracja: 4 stycznia 2008, o 03:03
- Lokalizacja: Kielce <-> Warszawa
Napewno pięknie by się prezentowały po remoncie budynki przy 1go Maja w okolicach skrzyżowania z Jagiellońską, po prawej stronie mostu Herbskiego i kilka innych.
Co można remontować to można. Też nie jestem za burzeniem wszystkiego co stare. Ale musi być ładne.
Niestety są w naszym mieście budynki, co gorsza w samym centrum, które nawet jeśli by się obłożyło je złotem to dalej będą szpecić
Co można remontować to można. Też nie jestem za burzeniem wszystkiego co stare. Ale musi być ładne.
Niestety są w naszym mieście budynki, co gorsza w samym centrum, które nawet jeśli by się obłożyło je złotem to dalej będą szpecić
Nadzór budowlany w walce z ruderami
Chytry plan miejskich urzędników. Chcą wykorzystać nadzór budowlany, żeby szybciej pozbyć się ruder w śródmieściu. A nadzór nie mówi nie
- To nie jest tak, że będziemy omijać jakieś przepisy prawa czy dopuszczać się sztuczek. Zamierzamy tylko lepiej wykorzystać instrumenty prawne. A te w tym przypadku ma Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego - zastrzega Czesław Gruszewski, wiceprezydent Kielc. Dlatego urząd chce lepiej niż dotychczas współpracować z nadzorem.
Przyczynkiem do całej sytuacji stała się kamienica przy ulicy Okrzei 2 (przy rondzie u zbiegu ulic Okrzei i IX Wieków Kielc). Jest w złym stanie technicznym, stopniowo opuszczają ją kolejni lokatorzy. Rzuca się w oczy, bo znajduje się w ruchliwym miejscu miasta. Władze miasta kilka razy przymierzały się do jej wyburzenia. Przez wiele lat problemem był brak mieszkań, do których można byłoby wykwaterować lokatorów, a później kłopot z ustaleniem, czyja to kamienica. - Było tam wielu współwłaścicieli, spadkobierców, część z nich nieznana. W takiej sytuacji do czasu uregulowania praw własności nie mogliśmy podjąć żadnych decyzji dotyczących ewentualnej rozbiórki - tłumaczy Gruszewski.
Zgodnie z przepisami gmina może ponieść koszty wyburzenia nieruchomości, która nie jest jej własnością i nie ma ustalonych właścicieli, ale najpierw musi zadbać o ustanowienie dla niej kuratora sądowego. Tak było na przykład z jedną z ruder przy ulicy Paderewskiego. - Dopiero po ustanowieniu kuratora mogliśmy wpisać w hipotekę koszty rozbiórki budynku. To nas zabezpiecza przed takimi sytuacjami, że po wyburzeniu nagle pojawia się jakiś spadkobierca i odzyskuje uporządkowaną nieruchomość. I nie ponosi kosztów rozbiórki, a te często są znaczne - tłumaczy Jerzy Mielnik, wicedyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami i geodezji.
Ale taka procedura zazwyczaj zajmuje od kilku do kilkunastu miesięcy i, jak twierdzą urzędnicy, sąd raczej niechętnie godzi się na ustanawianie kuratorów. Oczekuje, żeby miasto jednak postarało się odnaleźć właścicieli. A to sprawia, że rudery przez wiele lat straszą swoim wyglądem. Dlatego urząd chce wykorzystać nadzór budowlany, który w przypadku złego stanu technicznego budynków może wydać decyzję o natychmiastowej rozbiórce. Pierwsze spotkanie w tej sprawie z Wiesławem Krzykiem, powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego, już się odbyło. - Miasto przygotuje listę takich budynków, a inspektorzy nadzoru ocenią, jaki jest ich stan. Te, które będą zagrażały zdrowiu i życiu ludzi, będą otrzymywały natychmiastowe nakazy rozbiórki. Wtedy miasto niejako w ramach "wyższej konieczności" może je wyburzyć, nie czekając na przeprowadzenie całej procedury ustanowienia kuratora - potwierdza dyrektor Krzyk.
Dodaje, że wedle wiedzy inspektorów dotyczyć to może nawet kilkunastu budynków w centrum Kielc.
- Staramy się, żeby Kielce wyglądały coraz ładniej, warto więc postarać się, żeby z ulic zniknęły szpecące je domy - podkreśla Krzyk.
- Takie skoordynowanie działań na pewno sprawi, że porządkowanie miasta będzie skuteczniejsze. Mieliśmy przykład takiego dobrego współdziałania z nadzorem w przypadku rozwalającej się kamienicy przy Kadzielni. Chociaż tam był właściciel, ale uchylał się od rozbiórki. Zdecydowanie działanie nadzoru, który nakazał to natychmiast wyburzyć, i miasta, które zapowiedziało, że jeśli nie zrobi tego właściciel, to zrobimy to my, ale kosztami i tak go obciążymy, sprawiły, że w ciągu tygodnia rudera została rozebrana - przypomina wiceprezydent Gruszewski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... erami.html
Właścicielem nie jest, ale budynki rozbiera
Nie czekając na prawo własności, miasto rozbiera rudery na Ślichowicach. - Były zagrożeniem dla mieszkańców, a poza tym wcześniej czy później ta nieruchomość będzie nasza - tłumaczy Czesław Gruszewski, wiceprezydent Kielc.
Sześciohektarowa działka znajduje się przy ulicy Kolejarzy, między stacją kolejową Herby a rezerwatem Ślichowice. Obejmuje także jedno z wyrobisk. Stoją tam budynki należące kiedyś do Okręgowego Zakładu Transportu Maszyn Drogowych. Po jego likwidacji stopniowo popadały w ruinę. Latem ubiegłego roku nadzór budowlany stwierdził, że stwarzają zagrożenie dla ludzi. Budynki miały na wpół rozebrane ściany, powyrywane okna i drzwi, przez naruszone stropy można było wpaść do piwnicy.
Nadzór nakazał miastu rozebranie ruder. Ale urząd od decyzji się odwołał, argumentując, że nieruchomość nie ma ustalonych praw własności. Zdaniem miejskich urzędników był to teren należący do Skarbu Państwa, a miasto dopiero zamierzało ubiegać się o jego komunalizację. - Na nie swoim terenie nie możemy ponosić nakładów, a tak można traktować sfinansowanie wyburzenia - tłumaczył wiceprezydent Gruszewski.
Pod koniec roku w II instancji decyzja nadzoru o rozbiórce została uchylona. - Ale nie dlatego, że kwestionowano naszą decyzję, tylko z powodów formalnych. Wydaliśmy ją ponownie, chociaż uznaliśmy prawo miasta do tego uregulowania kwestii własnościowych - mówi Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach.
Ale w ubiegłym tygodniu rudery zaczęto wyburzać. Okazało się, że to na zlecenie miasta, chociaż działka wciąż do niego nie należy. - Doprowadziliśmy do tego, że nieruchomość została uznana za mienie gromadzkie i do wojewody złożyliśmy wniosek o jej komunalizację - informuje wiceprezydent Kielc. Wyjaśnia, że zdecydowali się rozebrać rudery, bo były zbyt niebezpieczne. - Zagrażały mieszkańcom, a działka wcześniej czy później i tak będzie nasza i tak do nas należałoby jej uporządkowanie - podkreśla.
Wiceprezydent Gruszewski mówi, że miasto nie ma skonkretyzowanych planów co do nieruchomości. - Na razie wydaje nam się, że jest atrakcyjna z racji urządzania rezerwatu Ślichowice. Może kiedyś przydałaby się na budowę zaplecza czy infrastruktury obsługującej rezerwat, ale może zyskać też całkiem inne przeznaczenie - zapowiada.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... biera.html
Nie czekając na prawo własności, miasto rozbiera rudery na Ślichowicach. - Były zagrożeniem dla mieszkańców, a poza tym wcześniej czy później ta nieruchomość będzie nasza - tłumaczy Czesław Gruszewski, wiceprezydent Kielc.
Sześciohektarowa działka znajduje się przy ulicy Kolejarzy, między stacją kolejową Herby a rezerwatem Ślichowice. Obejmuje także jedno z wyrobisk. Stoją tam budynki należące kiedyś do Okręgowego Zakładu Transportu Maszyn Drogowych. Po jego likwidacji stopniowo popadały w ruinę. Latem ubiegłego roku nadzór budowlany stwierdził, że stwarzają zagrożenie dla ludzi. Budynki miały na wpół rozebrane ściany, powyrywane okna i drzwi, przez naruszone stropy można było wpaść do piwnicy.
Nadzór nakazał miastu rozebranie ruder. Ale urząd od decyzji się odwołał, argumentując, że nieruchomość nie ma ustalonych praw własności. Zdaniem miejskich urzędników był to teren należący do Skarbu Państwa, a miasto dopiero zamierzało ubiegać się o jego komunalizację. - Na nie swoim terenie nie możemy ponosić nakładów, a tak można traktować sfinansowanie wyburzenia - tłumaczył wiceprezydent Gruszewski.
Pod koniec roku w II instancji decyzja nadzoru o rozbiórce została uchylona. - Ale nie dlatego, że kwestionowano naszą decyzję, tylko z powodów formalnych. Wydaliśmy ją ponownie, chociaż uznaliśmy prawo miasta do tego uregulowania kwestii własnościowych - mówi Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach.
Ale w ubiegłym tygodniu rudery zaczęto wyburzać. Okazało się, że to na zlecenie miasta, chociaż działka wciąż do niego nie należy. - Doprowadziliśmy do tego, że nieruchomość została uznana za mienie gromadzkie i do wojewody złożyliśmy wniosek o jej komunalizację - informuje wiceprezydent Kielc. Wyjaśnia, że zdecydowali się rozebrać rudery, bo były zbyt niebezpieczne. - Zagrażały mieszkańcom, a działka wcześniej czy później i tak będzie nasza i tak do nas należałoby jej uporządkowanie - podkreśla.
Wiceprezydent Gruszewski mówi, że miasto nie ma skonkretyzowanych planów co do nieruchomości. - Na razie wydaje nam się, że jest atrakcyjna z racji urządzania rezerwatu Ślichowice. Może kiedyś przydałaby się na budowę zaplecza czy infrastruktury obsługującej rezerwat, ale może zyskać też całkiem inne przeznaczenie - zapowiada.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... biera.html
Z jedej strony fajnie, że takie potworki znikają, ale dobrze żeby ich trochę zostało, no bo za 30 lat wszytsko w Kielcach bedzie ładne czyste i sterylne wtedy staracą Kielce ten klimat. Przedwojennych ruder.
Dzisiaj widziałem w ,,Aleternatywach 4" podobny klimat podczas eksmisji Balcerków. I tak sobie myślę że jak będe za 30 lat oglądać wznowienie tego serialu z moimi dziećmi, to będę im mówił ,,widzicie dzieci te rudery? kiedyś w Kielach cała ulica 1maja tak wyglądała i nie tylko"
Ten klimat odchodzi w przeszłość, rodem z przedwojennych zdjęć 
- Adasiek CK
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1141
- Rejestracja: 4 stycznia 2008, o 03:03
- Lokalizacja: Kielce <-> Warszawa
