Kielce - Budowa linii tramwajowej
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
Jezeli tramwaj ma nie stac w korkach potrzebuje osobnego pasa... a wiec mozna zamiast wydzielac przestrzen dla tramwaju wydzielic BUSpas, wiem ze tramwaj jest wezszy ale to niewiele...Ahmed pisze:Ot chociażby: Swiętokrzyskie/Stok - Warszawska - Orkana - (planowane przedłużenie do Zagnańskiej_ - Skrzetle - przebudowana Zagnańska - przedłużenie Żelaznej - Żelazna - Grunwaldzka i dalej do Ślichowic, Dalni i Malikowa.Tam91 pisze:Ahmed... a czy widziales plany gdzie mialyby powstac te linie tramwajowe? akurat tam jest miejsce na dodatkowy pas da autobusu... Kielce-Obice 25-30 minut? chyba zaprzegiem konnym... samochodem jade nie wiecej niz 15min no chyba ze sa korki ale na szynach raczej niespotykane...
Właśnie teraz wraz z projektami przebudowy Zagnańskiej, budowy Żelaznej oraz przedłużenia Orkana i przebudowy wiaduktu na Grunwaldzkiej można pomyśleć nad zabezpieczeniem odpowiedniej przestrzeni pod torowiska.
Trolejbusy - też stoją w korkach, podobnie jak autobusy. Tramwaj zdecydowanie szybszy, i prawdę mówiąc przy np. takiej trasie wolałbym na miasto jechać właśnie tramwajem niż autobusem czy trolejbusem.
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Tramwaj tradycyjny w Kielcach - NIE
Tramwaj szybki - jak najbardziej
Jeśli postawimy w Kielcach na zwykłe tramwaje poruszające się po drogach, to faktycznie myślę, że jest to mijanie się z celem. Ale jest przecież alternatywa.
Tramwaj szybki - jak najbardziej
Jeśli postawimy w Kielcach na zwykłe tramwaje poruszające się po drogach, to faktycznie myślę, że jest to mijanie się z celem. Ale jest przecież alternatywa.
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji
No tak już widzę wydzielone BUS-pasy na Źródłowej, Al. Solidarności, Jesionowej, Grunwaldzkiej i wielu innych ulicach w Kielcach.Tam91 pisze: Jezeli tramwaj ma nie stac w korkach potrzebuje osobnego pasa... a wiec mozna zamiast wydzielac przestrzen dla tramwaju wydzielic BUSpas, wiem ze tramwaj jest wezszy ale to niewiele...
W tym przypadku możliwe jest wydzielenie takiego pasa jedynie na Warszawskiej, jeśli zlikwiduje się miejsca postojowe.
Należałoby przebudować praktycznie wszystkie główne ulice w Kielcach.
Tramwaj natomiast porusza się po tego typu POMIĘDZY pasmami ulicy, a nie po nich.
Nie twierdzę że tramwaje mają WYELIMINOWAĆ autobusu z ulic, jest to absolutnie nierealne, ale mogą stanowić świetne uzupełnienie komunikacji zwłaszcza pomiędzy najczęściej uczęszczanymi kierunkami - dworce - Czarnów, Dalnia czy osiedla północne i południowe.
Wiele razy byłem w Elblągu. Tam nie tylko modernizuje się tabor autobusowy, ale i buduje nowe linie tramwajowe.
Jedno drugiemu nie przeszkadza.
Mój kraj Polska, moja Ojczyzna Świętokrzyskie, mój Dom Kielce
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Wizard pisze:Tramwaj to moim zdaniem (..) ekologiczny środek komunikacji
Dziennik.pl pisze: DZIENNIK dotarł do raportu
wtorek 2 grudnia 2008 06:22
Warszawa mniej smrodzi od Poznania
(...)
Tymczasem paradoksalnie najbardziej szkodliwymi środkami transportu publicznego są nie autobusy, a tramwaje. "Na pierwszy rzut oka taki wynik może wydawać się dużym zaskoczeniem, jednak jest on rezultatem sposobu produkcji prądu, który w przeważającej większości pozyskiwany jest z węgla" - mówi Leszek Drogosz, zastępca dyrektora miejskiego biura infrastruktury. "Dlatego nie wszystko zależy od programów, które będą wdrażane przez władze miasta. Bardzo ważna jest także współpraca z sektorem energetycznym" - dodaje.
(...)
źródło: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/artic ... nania.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Wizard
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1036
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Tramwaj:
- w mieście nie emituje zanieczyszczeń
- po drugie energetyka w Polsce szybkimi krokami przestawia się na energię odnawialną + jak ostatnio słyszymy energię atomową
Po trzecie dzisiaj stałem na przystanku. Przejechały cztery pod rząd autobusy, tak zasmrodziły cały przystanek spalinami, że się nie dało oddychać - wszyscy na przystanku to skomentowali.
Tramwaj jest wygodny, jak dobrze poprowadzony to jest szybki. Wiem bo jeżdże codziennie w Warszawie. 17 przystanków ( na oko z 12 km dżungli miejskiej) robię w 25 minut
:):)
Tramwaj rulez

- w mieście nie emituje zanieczyszczeń
- po drugie energetyka w Polsce szybkimi krokami przestawia się na energię odnawialną + jak ostatnio słyszymy energię atomową
Po trzecie dzisiaj stałem na przystanku. Przejechały cztery pod rząd autobusy, tak zasmrodziły cały przystanek spalinami, że się nie dało oddychać - wszyscy na przystanku to skomentowali.
Tramwaj jest wygodny, jak dobrze poprowadzony to jest szybki. Wiem bo jeżdże codziennie w Warszawie. 17 przystanków ( na oko z 12 km dżungli miejskiej) robię w 25 minut
Tramwaj rulez
Every dream has a price
- Michel2
- Posty: 383
- Rejestracja: 20 marca 2006, o 10:21
- Lokalizacja: Ziemia Swietokrzyska :*
- Kontakt:
Wizard pisze:- w mieście nie emituje zanieczyszczeń
To nie jest dbanie o środowisko tylko przerzucanie problemu na innych.
Wizard pisze:- po drugie energetyka w Polsce szybkimi krokami przestawia się na energię odnawialną + jak ostatnio słyszymy energię atomową
Energia atomowa i odnawialna jest w Polsce w powijakach i do 2030r nie osiągnie najwyżej 25% udział w wytwarzaniu energii.
Podstawowe sprawy:
Błędnie przyjmujecie hierarchię komunikacji. Zasada jest taka: im droższa infrastruktura danego środka transportu, tym wyższa jego hierarchia. Czyli pierwsze ustala się metro, potem pociągi, potem szybkie tramwaje, tramwaje i na końcu autobusy. Argumentowanie, że gdzieś jest dużo autobusów, więc nie puścimy tam tramwaju, jest błędne. Tramwaje mają łączyć największe osiedla- czyli Ślichowice, Dalnię przez Czarnów, Centrum i Świętokrzyskie z odnoga na Stok. Do tego druga linia, powiedzmy, Świętokrzyskie- Słoneczne- Centrum- Barwinek.
Jeśli ktoś się nie zgadza- to czy łatwiej przenieść linie autobusowe czy też poszerzyć ulice pod wydzielenie torowisk?
Błędnie przyjmujecie hierarchię komunikacji. Zasada jest taka: im droższa infrastruktura danego środka transportu, tym wyższa jego hierarchia. Czyli pierwsze ustala się metro, potem pociągi, potem szybkie tramwaje, tramwaje i na końcu autobusy. Argumentowanie, że gdzieś jest dużo autobusów, więc nie puścimy tam tramwaju, jest błędne. Tramwaje mają łączyć największe osiedla- czyli Ślichowice, Dalnię przez Czarnów, Centrum i Świętokrzyskie z odnoga na Stok. Do tego druga linia, powiedzmy, Świętokrzyskie- Słoneczne- Centrum- Barwinek.
Jeśli ktoś się nie zgadza- to czy łatwiej przenieść linie autobusowe czy też poszerzyć ulice pod wydzielenie torowisk?
Ależ oczywiście!sueno pisze:Wizard pisze:Tramwaj to moim zdaniem (..) ekologiczny środek komunikacjiDziennik.pl pisze: DZIENNIK dotarł do raportu
wtorek 2 grudnia 2008 06:22
Warszawa mniej smrodzi od Poznania
(...)
Tymczasem paradoksalnie najbardziej szkodliwymi środkami transportu publicznego są nie autobusy, a tramwaje. "Na pierwszy rzut oka taki wynik może wydawać się dużym zaskoczeniem, jednak jest on rezultatem sposobu produkcji prądu, który w przeważającej większości pozyskiwany jest z węgla" - mówi Leszek Drogosz, zastępca dyrektora miejskiego biura infrastruktury. "Dlatego nie wszystko zależy od programów, które będą wdrażane przez władze miasta. Bardzo ważna jest także współpraca z sektorem energetycznym" - dodaje.
(...)
źródło: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/artic ... nania.html
Benzynka i olej napędowy, wydobywa się bezpośrednio z ziemii. Do ich wyprodukowania nie jest w żaden sposób potrzebny prąd elektryczny a jeśli już to tylko taki z reakcji jądrowej lub wodnej.
Tak więc autobusy są mniej szkodliwe od tramwajów, tych paskudnych prądożerców - tyle już że pociągi są cacy - a PKS-y już nie - gdzie logika gdzie sens?
Mój kraj Polska, moja Ojczyzna Świętokrzyskie, mój Dom Kielce
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Ahmed: Gdzie napisałem że pociągi są cacy? napisałem coś takiego odnośnie pociągów:
posta masz tutaj: http://inwestycje.jupiter.superhost.pl/ ... 8687#58687sueno pisze:Napęd elektryczny przesuwa zanieczyszczenie z centrum miasta na jego obrzeża albo w ogóle poza nie. Wszystko zależy gdzie znajduje się elektrownia. Nie da się postawić znaku równości że elektryczne = ekologiczne bo to nie jest prawdaPrzykładem może Clarkson (tak wiem ze nie lubi ekologów
) który przejechał Astonem Martinem z Paryża do Lyonu. Ścigał się z pociągiem TGV. Po zakończonym wyścigu podał, że mimo że Aston Martin nie należy do demonów oszczędzania (pojemność, moc, prędkość itepe) i że osiągane przez niego prędkości też miały wpływ na spalanie i jechał sam tym samochodem, to i tak zanieczyścił środowisko znacznie mniej, niż pociąg TGV w przeliczeniu na 1 pasażera...
Tyle że we Francji mają elektrownie atomowe i tego faktu pewnie nie brał pod uwagęZamienił pewnie energię uzyskaną ze spalenia benzyny na energie elektryczną i tą porównał do zużycia energii przez pociąg.
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Michel2
- Posty: 383
- Rejestracja: 20 marca 2006, o 10:21
- Lokalizacja: Ziemia Swietokrzyska :*
- Kontakt:
Tu jest nieco informacji na temat kosztów budowy infrastruktury tramwajowej.
Jedzie mi tu tramwaj? Jedzie, jedzie
Na 19 km linii tramwajowej trzeba przynajmniej 190 mln zł. Po Płocku powinno jeździć 13 zestawów tramwajowych. To kolejne 104 mln. Zajezdnia - 30 mln zł. To razem już dobre 320 mln zł. A trzeba jeszcze pomyśleć o budowie wiaduktów czy tunelu.
Nad studium wykonalności linii tramwajowej w Płocku pracuje konsorcjum gdańskiej Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej oraz warszawskiej firmy WYG International. Do końca czerwca ma zakończyć pierwszy etap pracy i odpowiedzieć na pytanie, czy w Płocku jest możliwa i opłacalna taka inwestycja. Jeśli odpowiedź będzie pozytywna, konsorcjum wykona drugą cześć pracy - analizę ekonomiczno-finansową budowy płockich tramwajów.
We wtorek przedstawiciele gdańskiej fundacji i WYG International zjawili się na sesji rady miasta. Nie przez przypadek. Radni chcieli rozmawiać o stanie środowiska naturalnego. Twórcy tramwajowego studium wykorzystali ten moment, by przekonywać m.in. o tym, jak ekologiczną inwestycją jest tramwaj. Ale przy okazji pokazali, że przedsięwzięcie - choć trudne i piekielnie kosztowne - jest możliwe do wykonania, a także opłacalne.
Imielnica - PKN - Winiary
Zacznijmy od tego, że jest wstępny projekt trasy płockich tramwajów. Jedna, końcowa pętla powstałaby w Imielnicy. Stąd linia prowadziłaby wzdłuż ul. Wyszogrodzkiej, skręcając po drodze na Podolszyce-Północ oraz Południe. Następnie przez al. Piłsudskiego, Jachowicza oraz Kobylińskiego dotarłaby do zwężenia alei przed cmentarzami. Tu tramwaj skręciłby na północ i pojechał ul. Łukasiewicza do Orlenu. Po drodze linia podzieliłaby się. Na skrzyżowaniu ul. Łukasiewicza i Batalionów Chłopskich niektóre z tramwajów skręcałyby w Gałczyńskiego, by dotrzeć do ronda Grabskich, wjechać na Dobrzyńską i potoczyć się do ul. Medycznej oraz szpitala na Winiarach. Pod Orlenem i na Winiarach powstałyby pozostałe pętle końcowe.
Łącznie 19 km trasy, dzięki której z Podolszyc można by dotrzeć do Orlenu lub na Winiary w 30 minut niezależnie od pory dnia i korków.
Miliony, miliony
- Nie wiem, ile kosztuje linia, studium nie jest dokumentem, który precyzyjnie określa taką kwotę - tłumaczył prof. Bożysław Bogdaniuk z gdańskiej Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej. Ale odwołał się do doświadczeń Gdańska, gdzie powstaje nowa linia tramwajowa. Dodajmy, bo to bardzo ważne - klasyczna linia tramwajowa.
Okazuje się, że za kilometr torów z całą infrastrukturą gdańszczanie płacą 10 mln zł, czyli na płockie 19 km trzeba przynajmniej 190 mln zł!
W Płocku powinno jeździć 13 zestawów tramwajowych. Jeden kosztuje 8 mln, co oznacza konieczność wydania kolejnych 104 mln zł.
Tramwaje muszą mieć zajezdnię - następne 30 mln zł. Tu już dobre 320 mln zł.
Ale to nie wszystko.
Dochodzą jeszcze wszystkie trudne miejsca na zaplanowanej trasie tramwaju, oznaczające konieczność: wykonania wiaduktu nad jarem Rosicy, tunelu pod torami kolejowymi w al. Piłsudskiego, wiaduktu nad ul. Spółdzielczą, nowego skrzyżowania obok politechniki oraz wiaduktu nad jarem Brzeźnicy.
Dodajmy, że wiadukty dla klasycznego tramwaju nie będą małe i krótkie. Muszą być długie, by gładko łączyć skarpy, wagony nie mogą jeździć po pochyłościach. Śmiało można założyć, że bez 400 mln zł nie ma co się brać za inwestycję. Nawet gdyby udało się zdobyć unijną dotację, koszt budowy wynosi tyle, ile w przypadku nowego mostu.
Leczenie kosztuje więcej
A jednak prof. Bożysław Bogdaniuk przekonywał, że warto w tramwaj zainwestować. Nowoczesne, budowane od podstaw linie tramwajowe powstają w całej UE, która walczy z zanieczyszczeniem powietrza. - W 127 tysięcznym Płocku jest 85 tys. zarejestrowanych pojazdów, z czego 60 tys. to auta osobowe - przytaczał statystyki. - Taki ruch nie pozostaje bez wpływu na środowisko naturalne, wywołuje choroby krążenia, płuc.
Natomiast tramwaj, przy przekonaniu płocczan do codziennego korzystania z niego, radykalnie poprawi stan środowiska. Oczywiście wymagałby on przebudowania systemu komunikacji miejskich autobusów, które zaczęłyby tylko dowozić pasażerów do linii tramwajowej i nie konkurowały z nią, jeżdżąc wzdłuż torów.
Inwestycja pozwoliłaby zredukować liczbę czerwoniaków o 40 sztuk (KM ma ich ponad 100) i zmniejszyć częstotliwość ich jeżdżenia o 600 kursów dziennie, co w skali roku zmniejsza emisję tlenku węgla o 500 ton, a tlenków azotu - o 700. Radni oponowali, przypominając, że w Płocku funkcjonuje Orlen, więc kierunek ekologicznych inwestycji powinien być inny. Ale specjaliści zajmujący się ochroną środowiska tłumaczyli, że nic bardziej mylnego. PKN ogranicza emisję szkodliwych substancji, poza tym jest to tzw. emisja wysoka, która "ucieka" gdzieś nad naszymi głowami. Samochody to emisja niska - to, co wdychamy bezpośrednio z ulicy.
Wzorem ziemi włoskiej
- Możecie państwo jeszcze rozważyć pomysł zbudowania niekonwencjonalnego tramwaju - powiedział Bożysław Bogdaniuk. - To właśnie współczesna propozycja dla miast, które zaczynają budowę linii od podstaw - dodał.
Prezentacja, którą przygotował, zrobiła wrażenie i spowodowała, że przeciwnicy inwestycji stracili swój zapał, tym bardziej że takie tramwaje budują europejskie miasta. Kilka lat temu zrobiło to Clermont-Ferrand, w marcu ubiegłego roku taki tramwaj ruszył w Padwie.
Taki niekonwencjonalny tramwaj ma wagony na kołach z oponami - jak w autobusach. Są one jedynie schowane pod nisko opuszczonymi burtami pojazdu. Tramwaj ten prowadzi jedna szyna, umieszczona jest centralnie pod nim. Ona nim steruje i zakręca, motorniczy jedynie rusza i zatrzymuje pojazd.
Zalety są olbrzymie. Przede wszystkim pojazd jest cichy, nie hałasuje jak konwencjonalny tramwaj. Jest komfortowy i niższy, więc niepełnosprawni czy matki z wózkami wjeżdżają do niego bez problemu. Ma mniejszy promień skrętu od tradycyjnego wagonu i może pokonywać wzniesienia, co przy budowie linii w Płocku zmniejszyłoby koszty związane z wykonaniem wiaduktów. I jeszcze jedna oszczędność: nie trzeba budować pod jego potrzeby torowiska, wystarczy zwykła jezdnia z zatopioną pośrodku szyną, a to pozwoliłoby zaoszczędzić prawie 40 mln zł.
Pojazd może też opuścić pantograf i jechać przez pewien czas odłączony od trakcji, ponieważ ma zapasowy silnik na baterie lub diesla. Dzięki temu w razie awarii sam zjeżdża do zajezdni (która zajmuje także tylko 1/5 powierzchni konwencjonalnej) albo wjeżdża na drogi, na których z różnych powodów nie można zainstalować trakcji. W Padwie w ten sposób dostaje się na ciasną starówkę.
Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
http://miasta.gazeta.pl/plock/1,40703,5251616.html
Jedzie mi tu tramwaj? Jedzie, jedzie
Na 19 km linii tramwajowej trzeba przynajmniej 190 mln zł. Po Płocku powinno jeździć 13 zestawów tramwajowych. To kolejne 104 mln. Zajezdnia - 30 mln zł. To razem już dobre 320 mln zł. A trzeba jeszcze pomyśleć o budowie wiaduktów czy tunelu.
Nad studium wykonalności linii tramwajowej w Płocku pracuje konsorcjum gdańskiej Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej oraz warszawskiej firmy WYG International. Do końca czerwca ma zakończyć pierwszy etap pracy i odpowiedzieć na pytanie, czy w Płocku jest możliwa i opłacalna taka inwestycja. Jeśli odpowiedź będzie pozytywna, konsorcjum wykona drugą cześć pracy - analizę ekonomiczno-finansową budowy płockich tramwajów.
We wtorek przedstawiciele gdańskiej fundacji i WYG International zjawili się na sesji rady miasta. Nie przez przypadek. Radni chcieli rozmawiać o stanie środowiska naturalnego. Twórcy tramwajowego studium wykorzystali ten moment, by przekonywać m.in. o tym, jak ekologiczną inwestycją jest tramwaj. Ale przy okazji pokazali, że przedsięwzięcie - choć trudne i piekielnie kosztowne - jest możliwe do wykonania, a także opłacalne.
Imielnica - PKN - Winiary
Zacznijmy od tego, że jest wstępny projekt trasy płockich tramwajów. Jedna, końcowa pętla powstałaby w Imielnicy. Stąd linia prowadziłaby wzdłuż ul. Wyszogrodzkiej, skręcając po drodze na Podolszyce-Północ oraz Południe. Następnie przez al. Piłsudskiego, Jachowicza oraz Kobylińskiego dotarłaby do zwężenia alei przed cmentarzami. Tu tramwaj skręciłby na północ i pojechał ul. Łukasiewicza do Orlenu. Po drodze linia podzieliłaby się. Na skrzyżowaniu ul. Łukasiewicza i Batalionów Chłopskich niektóre z tramwajów skręcałyby w Gałczyńskiego, by dotrzeć do ronda Grabskich, wjechać na Dobrzyńską i potoczyć się do ul. Medycznej oraz szpitala na Winiarach. Pod Orlenem i na Winiarach powstałyby pozostałe pętle końcowe.
Łącznie 19 km trasy, dzięki której z Podolszyc można by dotrzeć do Orlenu lub na Winiary w 30 minut niezależnie od pory dnia i korków.
Miliony, miliony
- Nie wiem, ile kosztuje linia, studium nie jest dokumentem, który precyzyjnie określa taką kwotę - tłumaczył prof. Bożysław Bogdaniuk z gdańskiej Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej. Ale odwołał się do doświadczeń Gdańska, gdzie powstaje nowa linia tramwajowa. Dodajmy, bo to bardzo ważne - klasyczna linia tramwajowa.
Okazuje się, że za kilometr torów z całą infrastrukturą gdańszczanie płacą 10 mln zł, czyli na płockie 19 km trzeba przynajmniej 190 mln zł!
W Płocku powinno jeździć 13 zestawów tramwajowych. Jeden kosztuje 8 mln, co oznacza konieczność wydania kolejnych 104 mln zł.
Tramwaje muszą mieć zajezdnię - następne 30 mln zł. Tu już dobre 320 mln zł.
Ale to nie wszystko.
Dochodzą jeszcze wszystkie trudne miejsca na zaplanowanej trasie tramwaju, oznaczające konieczność: wykonania wiaduktu nad jarem Rosicy, tunelu pod torami kolejowymi w al. Piłsudskiego, wiaduktu nad ul. Spółdzielczą, nowego skrzyżowania obok politechniki oraz wiaduktu nad jarem Brzeźnicy.
Dodajmy, że wiadukty dla klasycznego tramwaju nie będą małe i krótkie. Muszą być długie, by gładko łączyć skarpy, wagony nie mogą jeździć po pochyłościach. Śmiało można założyć, że bez 400 mln zł nie ma co się brać za inwestycję. Nawet gdyby udało się zdobyć unijną dotację, koszt budowy wynosi tyle, ile w przypadku nowego mostu.
Leczenie kosztuje więcej
A jednak prof. Bożysław Bogdaniuk przekonywał, że warto w tramwaj zainwestować. Nowoczesne, budowane od podstaw linie tramwajowe powstają w całej UE, która walczy z zanieczyszczeniem powietrza. - W 127 tysięcznym Płocku jest 85 tys. zarejestrowanych pojazdów, z czego 60 tys. to auta osobowe - przytaczał statystyki. - Taki ruch nie pozostaje bez wpływu na środowisko naturalne, wywołuje choroby krążenia, płuc.
Natomiast tramwaj, przy przekonaniu płocczan do codziennego korzystania z niego, radykalnie poprawi stan środowiska. Oczywiście wymagałby on przebudowania systemu komunikacji miejskich autobusów, które zaczęłyby tylko dowozić pasażerów do linii tramwajowej i nie konkurowały z nią, jeżdżąc wzdłuż torów.
Inwestycja pozwoliłaby zredukować liczbę czerwoniaków o 40 sztuk (KM ma ich ponad 100) i zmniejszyć częstotliwość ich jeżdżenia o 600 kursów dziennie, co w skali roku zmniejsza emisję tlenku węgla o 500 ton, a tlenków azotu - o 700. Radni oponowali, przypominając, że w Płocku funkcjonuje Orlen, więc kierunek ekologicznych inwestycji powinien być inny. Ale specjaliści zajmujący się ochroną środowiska tłumaczyli, że nic bardziej mylnego. PKN ogranicza emisję szkodliwych substancji, poza tym jest to tzw. emisja wysoka, która "ucieka" gdzieś nad naszymi głowami. Samochody to emisja niska - to, co wdychamy bezpośrednio z ulicy.
Wzorem ziemi włoskiej
- Możecie państwo jeszcze rozważyć pomysł zbudowania niekonwencjonalnego tramwaju - powiedział Bożysław Bogdaniuk. - To właśnie współczesna propozycja dla miast, które zaczynają budowę linii od podstaw - dodał.
Prezentacja, którą przygotował, zrobiła wrażenie i spowodowała, że przeciwnicy inwestycji stracili swój zapał, tym bardziej że takie tramwaje budują europejskie miasta. Kilka lat temu zrobiło to Clermont-Ferrand, w marcu ubiegłego roku taki tramwaj ruszył w Padwie.
Taki niekonwencjonalny tramwaj ma wagony na kołach z oponami - jak w autobusach. Są one jedynie schowane pod nisko opuszczonymi burtami pojazdu. Tramwaj ten prowadzi jedna szyna, umieszczona jest centralnie pod nim. Ona nim steruje i zakręca, motorniczy jedynie rusza i zatrzymuje pojazd.
Zalety są olbrzymie. Przede wszystkim pojazd jest cichy, nie hałasuje jak konwencjonalny tramwaj. Jest komfortowy i niższy, więc niepełnosprawni czy matki z wózkami wjeżdżają do niego bez problemu. Ma mniejszy promień skrętu od tradycyjnego wagonu i może pokonywać wzniesienia, co przy budowie linii w Płocku zmniejszyłoby koszty związane z wykonaniem wiaduktów. I jeszcze jedna oszczędność: nie trzeba budować pod jego potrzeby torowiska, wystarczy zwykła jezdnia z zatopioną pośrodku szyną, a to pozwoliłoby zaoszczędzić prawie 40 mln zł.
Pojazd może też opuścić pantograf i jechać przez pewien czas odłączony od trakcji, ponieważ ma zapasowy silnik na baterie lub diesla. Dzięki temu w razie awarii sam zjeżdża do zajezdni (która zajmuje także tylko 1/5 powierzchni konwencjonalnej) albo wjeżdża na drogi, na których z różnych powodów nie można zainstalować trakcji. W Padwie w ten sposób dostaje się na ciasną starówkę.
Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
http://miasta.gazeta.pl/plock/1,40703,5251616.html



