Kielecki rynek mieszkaniowy
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:
Co rok to szok
Szok cenowy. W budownictwie mieszkaniowym karierę robi wyrażenie: „przekraczanie bariery psychologicznej”. W 2006 roku ta bariera cenowa w Kielcach ustawiona była na poziomie 4 tys. zł za metr kw, rok później była to już magiczna liczba 5 tys. Dziś za metr kw musimy już niejednokrotnie zapłacić 6 – 6,5 tys. zł.
I płacimy. Nieubłagane prawa rynku mówią, że rzecz, w tym przypadku mieszkanie, jest warte tyle, ile jesteśmy w stanie za nie zapłacić. A jesteśmy w stanie płacić coraz więcej. Wynika to z poprawy sytuacji materialnej polskiego społeczeństwa i dostępności kredytu mieszkaniowego. 80% naszych mieszkań kupowane jest przy udziale kredytu mieszkaniowego – potwierdza Zbigniew Kraszewski Prezes Zarządu Kieleckiej Grupy Inwestycyjnej.
Nic więc dziwnego, że ceny mieszkań w Kielcach nie tylko nie maleją, ale sukcesywnie rosną, a chętni ustawiają się w kolejce. Najbardziej pożądane są mieszkania 2, 3-pokojowe o powierzchni od około 50 do blisko 80 metrów kw. Z ich sprzedażą inwestorzy nie mają żadnego problemu. W tym przypadku przyszli lokatorzy rezerwują mieszkania, podpisują umowy przedwstępne i wpłacają zaliczki, nim jeszcze na plac budowy wjedzie ciężki sprzęt. Znacznie mniejszym zainteresowaniem cieszą się mieszkania małe, 1-pokojowe, (ok. 30 metrów kw) i ponad 100-metrowe apartamenty, choć i takie znajdują właścicieli.
Place budowy to już w Kielcach stały element krajobrazu
Buduje się w Kielcach, dużo, a będzie jeszcze więcej. Liczby mówią same za siebie. W I kwartale 2008 roku wydano o 73,4% więcej pozwoleń na budowę, niż w analogicznym okresie 2007 roku. O 34,3% zwiększyła się też ilość mieszkań, których budowę rozpoczęto. Znacznie więcej oddano ich też do użytku.
Wysokie ceny mieszkań na rynku kieleckim kształtuje oczywiście popyt, a na ten deweloperzy nie narzekają. Ma na nie wpływ także utrzymujący się wysoki poziom cen mieszkań na rynku wtórnym, gdzie przeciętna cena transakcyjna mieszkań używanych, tj. 4078 zł za metr kw, stanowiła około 81% średniej ceny sprzedaży nowych mieszkań budowanych przez deweloperów. Ale nie bez znaczenia jest również brak uzbrojonych terenów pod budowę, ciągnące się miesiącami procedury, bariery administracyjne, wreszcie brak planów zagospodarowania przestrzennego opracowanych w urzędzie miejskim. Jeszcze rok, dwa lata temu kluczową rolę odgrywały też ceny materiałów budowlanych i robocizna. Dziś również trzeba dobrze płacić fachowcom, by nie skusiła ich perspektywa wyjazdu.
Poza Kielcami mieszkaniówka ma się już znacznie gorzej, co nie znaczy, że na terenie województwa panuje kompletna posucha. Dominuje tam jednak budownictwo indywidualne, na inne po prostu nie ma popytu. Dla przykładu: w Starachowicach przy ulicy Mickiewicza, w powstającym właśnie kompleksie mieszkaniowym, sprzedano do tej pory dopiero dwa mieszkania, choć ich cena - 3,2 tys. zł za metr kw. znacznie odbiega od standardów kieleckich.
Z analiz wynika, że sytuacja na kieleckim rynku mieszkaniowym jest stabilna i zachowała tendencje wzrostowe obserwowane w latach ubiegłych. To, co zwraca największą uwagę, to fakt zróżnicowania cen ze względu na standard mieszkania. Cenimy sobie klasykę i standardowe rozwiązania, a więc 3-4 pietra, winda, podziemny parking, balkon, komórka lokatorska. W cenie są mieszkania funkcjonalne, usytuowane możliwie jak najdalej od miejskiego zgiełku, z pasem zieleni w pobliżu i dostępne komunikacyjnie. Druga konkluzja dotyczy dysproporcji w cenach mieszkań oferowanych przez deweloperów i spółdzielnie mieszkaniowe. Te ostatnie tańsze są o około 1000 zł za metr kw.
źródło: wrota-swietokrzyskie.pl
Szok cenowy. W budownictwie mieszkaniowym karierę robi wyrażenie: „przekraczanie bariery psychologicznej”. W 2006 roku ta bariera cenowa w Kielcach ustawiona była na poziomie 4 tys. zł za metr kw, rok później była to już magiczna liczba 5 tys. Dziś za metr kw musimy już niejednokrotnie zapłacić 6 – 6,5 tys. zł.
I płacimy. Nieubłagane prawa rynku mówią, że rzecz, w tym przypadku mieszkanie, jest warte tyle, ile jesteśmy w stanie za nie zapłacić. A jesteśmy w stanie płacić coraz więcej. Wynika to z poprawy sytuacji materialnej polskiego społeczeństwa i dostępności kredytu mieszkaniowego. 80% naszych mieszkań kupowane jest przy udziale kredytu mieszkaniowego – potwierdza Zbigniew Kraszewski Prezes Zarządu Kieleckiej Grupy Inwestycyjnej.
Nic więc dziwnego, że ceny mieszkań w Kielcach nie tylko nie maleją, ale sukcesywnie rosną, a chętni ustawiają się w kolejce. Najbardziej pożądane są mieszkania 2, 3-pokojowe o powierzchni od około 50 do blisko 80 metrów kw. Z ich sprzedażą inwestorzy nie mają żadnego problemu. W tym przypadku przyszli lokatorzy rezerwują mieszkania, podpisują umowy przedwstępne i wpłacają zaliczki, nim jeszcze na plac budowy wjedzie ciężki sprzęt. Znacznie mniejszym zainteresowaniem cieszą się mieszkania małe, 1-pokojowe, (ok. 30 metrów kw) i ponad 100-metrowe apartamenty, choć i takie znajdują właścicieli.
Place budowy to już w Kielcach stały element krajobrazu
Buduje się w Kielcach, dużo, a będzie jeszcze więcej. Liczby mówią same za siebie. W I kwartale 2008 roku wydano o 73,4% więcej pozwoleń na budowę, niż w analogicznym okresie 2007 roku. O 34,3% zwiększyła się też ilość mieszkań, których budowę rozpoczęto. Znacznie więcej oddano ich też do użytku.
Wysokie ceny mieszkań na rynku kieleckim kształtuje oczywiście popyt, a na ten deweloperzy nie narzekają. Ma na nie wpływ także utrzymujący się wysoki poziom cen mieszkań na rynku wtórnym, gdzie przeciętna cena transakcyjna mieszkań używanych, tj. 4078 zł za metr kw, stanowiła około 81% średniej ceny sprzedaży nowych mieszkań budowanych przez deweloperów. Ale nie bez znaczenia jest również brak uzbrojonych terenów pod budowę, ciągnące się miesiącami procedury, bariery administracyjne, wreszcie brak planów zagospodarowania przestrzennego opracowanych w urzędzie miejskim. Jeszcze rok, dwa lata temu kluczową rolę odgrywały też ceny materiałów budowlanych i robocizna. Dziś również trzeba dobrze płacić fachowcom, by nie skusiła ich perspektywa wyjazdu.
Poza Kielcami mieszkaniówka ma się już znacznie gorzej, co nie znaczy, że na terenie województwa panuje kompletna posucha. Dominuje tam jednak budownictwo indywidualne, na inne po prostu nie ma popytu. Dla przykładu: w Starachowicach przy ulicy Mickiewicza, w powstającym właśnie kompleksie mieszkaniowym, sprzedano do tej pory dopiero dwa mieszkania, choć ich cena - 3,2 tys. zł za metr kw. znacznie odbiega od standardów kieleckich.
Z analiz wynika, że sytuacja na kieleckim rynku mieszkaniowym jest stabilna i zachowała tendencje wzrostowe obserwowane w latach ubiegłych. To, co zwraca największą uwagę, to fakt zróżnicowania cen ze względu na standard mieszkania. Cenimy sobie klasykę i standardowe rozwiązania, a więc 3-4 pietra, winda, podziemny parking, balkon, komórka lokatorska. W cenie są mieszkania funkcjonalne, usytuowane możliwie jak najdalej od miejskiego zgiełku, z pasem zieleni w pobliżu i dostępne komunikacyjnie. Druga konkluzja dotyczy dysproporcji w cenach mieszkań oferowanych przez deweloperów i spółdzielnie mieszkaniowe. Te ostatnie tańsze są o około 1000 zł za metr kw.
źródło: wrota-swietokrzyskie.pl
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- Wizard
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1036
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Ceny m2 nowych mieszkań Warszawa - wrzesień 2008r.
Bemowo od 5800 zł
Ursus od 6000 zł
Białołęka od 5100 zł ( z wykończeniem pod klucz )
( wszystkie ceny brutto, z cennika, garaż często gratis ! )
Są to nowe mieszkania prosto od developerów ( w tym dużych spółek giełdowych). Bloki niestety albo w budowie, albo dopiero planowane, natomiast są ciekawe formy płatności np 10% ceny przy zawarciu umowy, 90% przy odbiorze kluczy.
Z Ursusu czy Bemowa jest około 30-40 min do centrum ( komunikacją publiczną ).
Zapłacić za m2 mieszkania w Kielcach 5-6 tyś zł to wg. mnie szaleństwo
( dla przeciętnie zarabiającej osoby ).
Bemowo od 5800 zł
Ursus od 6000 zł
Białołęka od 5100 zł ( z wykończeniem pod klucz )
( wszystkie ceny brutto, z cennika, garaż często gratis ! )
Są to nowe mieszkania prosto od developerów ( w tym dużych spółek giełdowych). Bloki niestety albo w budowie, albo dopiero planowane, natomiast są ciekawe formy płatności np 10% ceny przy zawarciu umowy, 90% przy odbiorze kluczy.
Z Ursusu czy Bemowa jest około 30-40 min do centrum ( komunikacją publiczną ).
Zapłacić za m2 mieszkania w Kielcach 5-6 tyś zł to wg. mnie szaleństwo
( dla przeciętnie zarabiającej osoby ).
Every dream has a price
- T0MIKE
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1375
- Rejestracja: 25 marca 2007, o 19:35
- Lokalizacja: ni stąd ni z owąd
- Kontakt:
Przepraszam, Wizard, ale z moich informacji wynika, że nie ma mieszkań na Bemowie za 5.800 PLN, z pewnością średnia cena nie jest niższa niż 7.200 PLN, w Ursusie też nie ma mieszkań po 6.000 PLN, ale zgadzam się, że Kielce za 6.000 PLN to przesada. W zasadzie 5.000 to już wszystko, na co stać ludzi w Kielcach. Wszystko w rękach wykonawców tak naprawdę.
Starachowice KGI Promocyjna cena za 1 m2 z VAT 3290 zł.
http://www.kgi.pl/budownictwo.php?id=5
Czyli jednak się da, nie mówcie mi że działka, koszty materiału, robocizna.... itp. Skoro dało się w Starachowicach i napewno do tego KGI nie dołożyło tylko zarobiło, to pewnia da sie w Kielcach więc nie wszystko w ...
Czyli jednak się da, nie mówcie mi że działka, koszty materiału, robocizna.... itp. Skoro dało się w Starachowicach i napewno do tego KGI nie dołożyło tylko zarobiło, to pewnia da sie w Kielcach więc nie wszystko w ...
T0MIKE pisze:Wszystko w rękach wykonawców tak naprawdę.
- MeehoweCK
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 3317
- Rejestracja: 25 września 2005, o 17:41
- Lokalizacja: Warszawa / Kielce
- Kontakt:
Przecież cena nie jest zależna tylko i wyłącznie od kosztów budowy. Liczy się przede wszystkim popyt. Jeżeli wyprodukuję 100 cukierków z czego koszt każdego był równy 2 grosze, to nie znaczy, że mam je sprzedawać za 3 grosze - jeśli znajdę 100 chętnych nabywców, którzy będą gotowi wyłożyć po złotówce, to sprzedam każdego za złotówkę. To chyba proste. Tak samo jest z mieszkaniami. W Kielcach potrzeba bardzo wielu mieszkań, a ludzi majętnych wbrew pozorom nie jest tak mało. Dlatego też deweloperzy są w stanie sprzedać wszystkie ze 100 mieszkań w bloku za 6.000 zł/m kw. Jeśli tak, to po co mają je sprzedawać za 5 tys. albo za 4,5 tys.? To jest firma, a nie instytucja charytatywna. Ich nie interesuje kto kupuje te mieszkania i że kogoś na nie nie stać, ale to ile na tym zarobią. Podejrzewam, że w Starachowicach wykonanie jest niewiele tańsze niż u nas, ale deweloper nie byłby w stanie sprzedać wszystkich lokali za 4.000 zł/m kw. Musi więc iść na kompromis - i stąd taka cena.
Ambicja to coś co prowadzi ludzkość do postępu, a ludzi do depresji
uwierz mi bo wiem co mówie w starachowicach jest bieda i możesz budynek wybudowac sporo taniej niz w kielcach to samo tyczy się działki, ponadto nikt w starachowicach nie zapłaci za mieszkanie tyle co w kielcach to jest nie realne. a jeśli miałbym produkowac cukierki to robiłbym to w starachowicach tam ludzi ktorzy przyjdą pracowac za 800zł jest mnóstwo Kielce to w porównaniu do starachowic bogata metropolia
podaz i popyt to podstawa u nas tez cena sie lekko koryguje ale nie liczyłbym na fajerwerki bo wiekszośc developerów wyrosłych na zgliszczach mieszkaniowego boomu nawet nie zacznie swoich inwestycji wielu z nich juz się wycofało i w grze zostaną ci najbardziej zaufani i doświadczeni a oni jak juz wspomniałeś nie są instytucjami charytatywnymi
pozdro
pozdro
- Wizard
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1036
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Becher obniżył ceny części mieszkań z ponad 5,5 tyś zł brutto/m2 na 4,9 tyś zł m2.
http://www.becher.pl/index.php?id=4&id_kat=2
http://www.becher.pl/index.php?id=4&id_kat=2
Every dream has a price
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Osiem lokalizacji pod nowe bloki
Ziemowit Nowak
2008-10-24, ostatnia aktualizacja 2008-10-24 20:15
Osiem obszarów pod budowę bloków - niedużych, po kilka hektarów, rozrzuconych w różnych częściach Kielc. To recepta na przystępne mieszkania dla młodych ludzi. Ale będą protesty, bo bloki staną obok domów jednorodzinnych i terenów zielonych
Wczoraj na posiedzeniu komisji gospodarki przestrzennej radni dyskutowali nad pierwszą taką lokalizacją - u zbiegu ulic Szwedzkiej, Łotewskiej i al. ks. Popiełuszki (dawna Tarnowska) na Barwinku. To rozległa łąka pod lasem, u stóp Telegrafu, obok kościoła. Aby umożliwić tam budowę bloków, trzeba najpierw zmienić studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego tego terenu, a po wprowadzeniu tych zmian uchwalić odpowiedni plan zagospodarowania przestrzennego. Miałoby tam stanąć kilka bloków o czterech kondygnacjach w jednej części i pięciu w części bardziej oddalonej od obecnie istniejących domów jednorodzinnych.
Obok planowanego osiedla już stoi siedem nowych szeregowych domów jednorodzinnych, kolejnych siedem się buduje. Stoją też postawione kilka, kilkanaście lat temu inne domki.
- Mogłoby tam powstać osiedle na około 300 mieszkań. Wiem, że mieszkańcy okolicznych domów, z tych szeregowców, będą protestować, ale z drugiej strony kończą nam się tereny pod budownictwo wielorodzinne. Jeśli nic nie zrobimy, za rok, dwa nie oddamy ani jednego mieszkania w nowych blokach w całym mieście - mówi Artur Hajdorowicz, dyrektor biura planowania przestrzennego.
Taka sytuacja mogłaby według Hajdorowicza potrwać nawet pięć lat, dopóki miasto nie przygotuje terenu pod budowę drugiego dużego osiedla mieszkaniowego na Ślichowicach i Malikowie. - Dalsza zabudowa Ślichowic wymaga ogromnego przygotowania planistycznego, wprowadzenia do planu przebicia Szajnowicza przez dawną wieś Malików, nowej infrastruktury - tłumaczy Hajdorowicz.
Dlatego miasto przygotowało plany uwolnienia pod budownictwo mieszkaniowe ośmiu stosunkowo małych obszarów, o powierzchni od 2 do 5 ha, na których powstałyby mini-osiedla na kilka, kilkanaście bloków. Zaletą jest to, że budowy mogłyby ruszyć nawet w ciągu roku, wadą, że wszystkie te lokalizacje sąsiadują z już istniejącą zabudową, w wielu przypadkach niską, i z terenami zielonymi. Nieuniknione więc będą protesty.
- Miasto musi się rozwijać. Sam kiedyś miałem rozległy widok z mojego mieszkania, teraz rosną mi przed oknem trzy bloki. Ale taki jest urok mieszkania w mieście - twierdzi Hajdorowicz.
Interesy czekających na mieszkania i tych, którzy już je mają, będą musieli pogodzić radni, którzy w ostateczności zatwierdzają miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. - Generalnie, trudno się nie zgodzić z taką wizją miasta, które przecież potrzebuje zabudowy intensywnej. Młodzi ludzie nie kupują apartamentów, ale potrzebują mieszkań w niższej cenie. Takie tereny powinny być udostępnione. Miasto musi się rozwijać, ale z dużą ostrożnością - mówi radny Jarosław Karyś, przewodniczący komisji gospodarki przestrzennej.
Z protestami będą też musieli sobie radzić deweloperzy, jak Michał Kubicki, dyrektor spółki Volumetric MK, która stawia apartamentowiec przy ul. Solnej i Planty, na jednym z ośmiu "uwolnionych" przez miasto obszarów. - W Warszawie udało nam się osiągnąć już kilkakrotnie kompromis z okolicznymi mieszkańcami co do wielkości inwestycji. Najczęściej zawarty kompromis był dla nas bardzo zadowalający, a jednocześnie sąsiedzi mieli poczucie, że się ich nie lekceważy. Staramy się najpierw spotkać z sąsiadami i poinformować ich o naszych planach - mówi Kubicki.
Radni z komisji po raz drugi wrócą do dyskusji nad osiedlem przy Szwedzkiej po 26 listopada, kiedy wybiorą się tam na wizję lokalną.
Tu wyrosną bloki
Miasto planuje uwolnić pod budowę wielorodzinną osiem obszarów:
1. ul. Szwedzka - trójkąt Szwedzka, Łotewska, al. ks. Popiełuszki, obok nowego kościoła na Barwinku
2. ul. Ostra Górka - niezabudowany teren przy małym rondzie, rejon ul. Domki i Wojska Polskiego
3. ul. Lecha - obecnie zaplecze RPZ
4. ul. Sikorskiego - północna strona ulicy, za blaszanymi garażami
5. Zalew - wzdłuż ul. Klonowej
6. ul. Solna/Planty (apartamentowiec Volumetric MK)
7. ul. Mielczarskiego (między ul. Grochową a ul. Chałubińskiego)
8. ul. Ściegiennego - rejon ul. Kwarcianej i projektowanej nowej ulicy tzw. Nowościegiennego
Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... bloki.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Dlaczego bloki w plombach budzą nasze sprzeciwy
Podpisy 50 mieszkańców m.in. ulic: Szwedzkiej, Norweskiej, Duńskiej, Orkana, Raciborskiego, Łotewskiej i Przemysłowej.
2008-11-03, ostatnia aktualizacja 2008-11-03 19:46
W artykule "Bloki w plombach" poruszyliście Państwo problem przeznaczenia w Kielcach części gruntów pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną.
Śledząc prasowe wypowiedzi dyrektora biura planowania przestrzennego - Pana Artura Hajdorowicza odnosi się wrażenie, iż całym problemem w ich wykorzystaniu są jedynie sprzeciwy mieszkańców sąsiadujących z planowanymi inwestycjami.
Pan Artur Hajdorowicz w swoich wypowiedziach roztacza wręcz idylliczną wizję opracowywanych założeń nowych osiedli, wpisanych w krajobraz miasta, zapewniających mieszkańcom życie w oazach spokoju, otoczonych zielenią, miejscami wypoczynku itd., itp. Od wielu lat są to wizje, zwłaszcza gdy decyzje o ich lokalizacji wydaje się na terenach do tego nieprzygotowanych. Tak wygląda sprawa osiedla w Dąbrowie - jest plan, tylko nie ma uzbrojenia terenu. Radcy miejscy w pierwszej kolejności powinni pozyskać fundusze na przygotowanie miejsc pod inwestycje, ich pełne uzbrojenie, a w następnej kolejności decydować o ich przeznaczeniu zgodnie z potrzebami miasta. Powstają szczątkowe zamknięte osiedla, zespoły budynków w przypadkowych miejscach, które zakłócają relacje z istniejącą zabudową. W podobny sposób powstała kiczowata zabudowa ul. Okrzei.
Lokalizacja osiedla w rejonie ul. Szwedzkiej budzi nasze wątpliwości i sprzeciwy. Nie z powodu widoku z okna - argumentu z uporem powtarzanego przez decydentów i Pana Artura Hajdorowicza. Każda inwestycja powinna być profesjonalnie przygotowana, a decyzja o jej podjęciu oparta na wiedzy z dziedziny prawa, ekonomii, zasad projektowania (w tym wypadku nie tylko urbanistycznego) oraz ogólnych zasad psychologii. Teren w trójkącie ul. Popiełuszki, Szwedzkiej, Ściegiennego w dotychczasowych planach zagospodarowania przestrzennego był przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną - cały układ komunikacyjny i wytyczne dla infrastruktury technicznej opracowywano i realizowano pod kątem wymogów określonej ilości mieszkańców. (...) Cały południowy obszar miasta wymaga interwencji modernizującej i przystosowującej tereny do wymogów terenów zurbanizowanych. Bez tych prac jakiekolwiek inwestycje pogłębiające istniejący stan powinny być wstrzymane. Decydenci miejscy nie podjęli stosownych decyzji o dostosowaniu na tym terenie sieci komunikacyjnej i infrastruktury do wymogów planu zagospodarowania, obowiązującego w poprzednich latach. Tymczasowe rozwiązania przyjęte dla zespołów budownictwa wielorodzinnego (osiedle Zacisze) trwają już ponad 10 lat. Ludzie, którzy tam mieszkają, nie mogą doprosić się o bezpieczne dojścia i połączenia drogowe z miastem, szkołami, usługami. Funduje się obecnym i przyszłym mieszkańcom zmianę zapisu w Studium, wprowadzając zabudowę wielorodzinną o dużej intensywności na terenie, do którego nie można dojechać, z którego nie ma możliwości odprowadzenia wód opadowych, a jest to teren na zboczu Telegrafu. Ma być to rozwiązanie tymczasowe, nierozwiązujące problemów dzielnicy. Powstanie nowe blokowisko wciśnięte na siłę pomiędzy istniejącą zabudowę jednorodzinną i to nie na skutek planów rozwojowych całego obszaru, a więc uprzednio przygotowanych i przeanalizowanych wytycznych technicznych i realnie wykonanych już zamierzeń. Zmiana zapisu w Studium wiąże się jedynie z faktem nabycia gruntów przeznaczonych pod budownictwo jednorodzinne przez dewelopera, który w 2006 roku wystąpił z wnioskiem o budowę osiedla wielorodzinnego na tym terenie. Przedstawił koncepcję ciasnego blokowiska o koszarowej architekturze, która nie obejmuje rozwiązań połączenia komunikacyjnego z siecią dróg miejskich, nie licząc włączenia dla tysiąca ludzi do gruntowej wąskiej ul. Szwedzkiej. Wniosek niezgodny z wytycznymi obowiązującego Studium został przez biuro planowania przestrzennego oddalony. Przez rok władze miasta nie doprowadziły do realizacji kanału deszczowego, nie uporządkowały stanu prawnego i technicznego dróg gruntowych - w 2007 podjęły decyzję zgodną z wolą dewelopera, zmieniając typ zabudowy na wnioskowanym przez niego terenie na zabudowę wielorodzinną o dużej intensywności. Rozwój miasta może być kontynuowany!
(...) Oczekujemy profesjonalnego podejścia do tematu, przedstawienia nam rozwiązań urbanistycznych na miarę XXI wieku, połączenia formy i treści w pełni szanujących prawa "dobrego sąsiedztwa" wynikającego z przepisów o planowaniu przestrzennym, a nie rozwiązań zgodnych z życzeniami dewelopera. (...) Wracając do wypowiedzi Pana Artura Hajdorowicza, ładne, harmonijnie wkomponowane w otaczającą przestrzeń, łączące wszystkie jej elementy, osiedla na pewno nie wywołają tylu sprzeciwów.
źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35253, ... eciwy.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
- sueno
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4907
- Rejestracja: 31 maja 2006, o 21:56
- Lokalizacja: Świat czerwonego smoka
- Kontakt:

Dyrektor odpowiada: W Kielcach brakuje mieszkań, nie domów
pisze Artur Hajdorowicz*
2008-11-06, ostatnia aktualizacja 2008-11-06 18:51
Zaplanowanie osiedla na 3-6 hektarach wolnej powierzchni to nie jest "wciskanie na siłę bloków" pomiędzy "domki", jak twierdzą mieszkańcy ulicy Szwedzkiej. Jeśli ktoś ma lepszy pomysł na rozwiązanie w Kielcach problemu zabudowy wielorodzinnej, powinien go w tej dyskusji ujawnić.
Po uważnej lekturze listu mieszkańców ulicy Szwedzkiej [opublikowaliśmy go we wtorek 4 listopada - przyp. red.] zapewniam, że wszystkie uwagi formułowane w trakcie sporządzania planów traktowane są bardzo poważnie i bez lekceważenia. Stopień akceptacji społecznej przyjętych rozwiązań jest jednym z mierników jakości naszej pracy. Miasto ma jeden cel, czyli w przypadku ulicy Szwedzkiej "ładne, harmonijnie wkomponowane w otaczającą przestrzeń osiedle", dodajmy jednak, że osiedle zabudowy wielorodzinnej - taka jest bowiem dyspozycja podjętej przez radę miejską uchwały.
Pojęcie "blokowisko", kojarzące się jednoznacznie ze zjawiskami patologicznymi, wolałbym jednak zastąpić "zespołem zabudowy wielorodzinnej", czyli spokojnym miejscem o przyzwoitym standardzie, gdzie mieszkają normalni, z reguły młodzi ludzie. Są takie miejsca w mieście i oby ich przybywało.
W liście mieszkańców jest dużo trafnych spostrzeżeń. Nie można jednak zgodzić się z poglądem, że poprzednie plany były dobre i profesjonalne, a sporządzane obecnie są złe i poddające się presji inwestorów. Podobnie jak z rysującym się poglądem, że - upraszczając - osiedla zabudowy jednorodzinnej są ładne, harmonizujące, a osiedla wielorodzinne są złem, którego trzeba unikać.
Planowanie jest procesem ciągłej aktualizacji. Oddając honor planom z lat 70.-90., stwierdzić trzeba ich poważny stopień nieaktualności w roku 2008. Jedną z najpilniejszych potrzeb Kielc jest stworzenie warunków dla powstawania zabudowy wielorodzinnej na poziomie co najmniej dotychczasowym, czyli minimum 300-500 mieszkań rocznie. Większość niezabudowanych dotąd rezerw terenu w mieście, ok. 2000 hektarów, przeznaczonych jest pod zabudowę jednorodzinną. I właśnie to, w połączeniu z masowymi indywidualnymi, ale mocno rozproszonymi terytorialnie inwestycjami, powoduje niewydolność finansową gminy - czyli mówiąc prosto nas wszystkich, a nie mitycznych "decydentów" - w dziedzinie budowy koniecznej infrastruktury osiedlowej. Dlatego warto zastanowić się, czy części tych terenów nie przeznaczyć jednak pod intensywniejszą zabudowę. Zaplanowanie osiedla na 3-6 hektarach wolnej powierzchni to jednak nie jest "wciskanie na siłę bloków" pomiędzy "domki", jak twierdzą mieszkańcy ulicy Szwedzkiej. Jeśli ktoś ma lepszy pomysł na rozwiązanie w Kielcach problemu zabudowy wielorodzinnej, powinien go w tej dyskusji ujawnić.
Oczywiście kwestie kompozycji struktury, ochrony krajobrazu i środowiska, architektury, spójności z szeroko rozumianym otoczeniem w każdym planie są fundamentalne. Jednak przez "spójność" czy "dopasowanie" nie należy przecież rozumieć "powielania" czy "klonowania" istniejących już w otoczeniu form. W ten sposób do niczego dobrego i racjonalnego nie dojdziemy. W urbanistyce, tak jak w każdej innej kompozycji, ważna jest umiejętnie zaprogramowana różnorodność. W przestrzeni kulturowej ma nic gorszego niż monotonia form i funkcji.
Podzielam uwagi dotyczące stanu infrastruktury w omawianym rejonie ulicy Szwedzkiej. Ale paradoksalnie, to właśnie wprowadzenie tam możliwości zabudowy wielorodzinnej i związany z nią, siłą rzeczy, silny ekonomicznie inwestor może ten stan szybko zmienić. Kwestie rozwiązań infrastrukturalnych, także prawidłowej obsługi komunikacyjnej z projektowanym podłączeniem osiedla do alei ks. Jerzego Popiełuszki, oraz zagwarantowania ich jednoczesnej z osiedlem realizacji są głównym problemem w naszych pracach planistycznych.
Zgadzam się, że przedstawiona swego czasu jedna z inwestorskich wizualizacji zagospodarowania tamtejszego obszaru rzeczywiście nie budzi zachwytu swoimi rozwiązaniami architektonicznymi. Ale dlatego mogę zapewnić, że dołożone zostaną wszelkie starania, aby zapisy planu zapewniły wysoką jakość architektury i kompozycji zabudowy.
Stanowisko to jest dość ogólne, ale na tym etapie dyskusja obraca się wokół tzw. pryncypiów. Mówimy przecież o projekcie planu, którego jeszcze nikt nie widział... Będzie on wyłożony do publicznego wglądu w urzędzie miasta od 12 listopada do 11 grudnia, a dyskusja publiczna rozpocznie się w sali konferencyjnej 26 listopada o godz. 16. Będzie to dobry czas, aby zaznajomić się z nim i porozmawiać o szczegółowych rozwiązaniach zagospodarowania tej części miasta.
* Artur Hajdorowicz jest dyrektorem Biura Planowania Przestrzennego w Urzędzie Miasta w Kielcach
źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35253, ... __nie.html
Najlepsza gra w sieci: http://www.reddragon.pl
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
"Są fachowcy i nie widzę potrzeby, żeby nauczyciel dyktował, jak ma się budować drogi" - autor znany
