Może go kupują?
Tabor MPK oraz KASP Kielce w sieci ZTM (#001-951)
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, CKfan, AR
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
- AR
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 5704
- Rejestracja: 15 listopada 2005, o 19:01
- Lokalizacja: QKI
- Kontakt:
Nie wiem czy byłoby az tak superkrzysiu1493 pisze:Byłoby super...AR pisze:...a MJT dzisiaj stał jeszcze w zajezdni.
Może go kupują?
W końcu autobus nowy, tylko my go testowaliśmy (chyba)...
Ode mnie ten autobus w skali autobusów XXI w. otrzymuje 10/10
Lepszy od MAZa i LAZa ale 10/10 to duża przesada.
6/10 myślę że będzie sprawiedliwe
Wszystkim się podoba, a tobie się nie podoba
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
-
Erotis
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 577
- Rejestracja: 19 lutego 2008, o 18:18
- Lokalizacja: Ślichowice
- Kontakt:
Rano nim jechalam to jeszcze działały...mieniam trochę temat: na Solarisie #311 dziś linia 52 wyświetlacz przedni i boczny wyświetlały tylko linię bez przystanku docelowego (widziałem na Solidarności przy szkole w stronę Bat. Chłopskichskich))
Kłopoty pasażerki MPK
Marcin Sztandera
"Poszukiwani są świadkowie wypadku, do którego doszło 15 września ubiegłego roku w autobusie linii 41 w okolicach Reala" - takie ogłoszenie przeczytać można na przystankach autobusowych. Rozkleiła je kobieta, która ucierpiała w tym wypadku i od roku walczy o odszkodowanie.
- Nie mam wyjścia. Najpierw Warta, która ubezpiecza autobusy, przez rok mnie zwodziła, a teraz zażądali ode mnie dowodów, że w ogóle miałam ten wypadek - mówi rozgoryczona Krystyna Więcek.
Opowiada, że do wypadku doszło około godz. 11.30. Jechała autobusem w stronę Reala. Skasowała bilet i usiadła w ostatnim rzędzie. Na wysokości Galerii Echo autobus gwałtownie zahamował. - Kilkoro pasażerów pospadało z siedzeń. Ja mocno uderzyłam twarzą o metalową rurkę. Popłynęła mi krew z ust, bardzo bolał policzek. Pasażerowie mówili, że to wygląda fatalnie. Na przystanku podeszłam do kierowcy i powiedziałam o wypadku. Zapowiedziałam, że zgłoszę to jeszcze w jego firmie. On potwierdził? - opowiada pasażerka.
Kobieta natychmiast poszła do przychodni. Zrobiono jej prześwietlenie, przebadano. Okazało się, że ma mocno potłuczoną twarz. - Na szczęście nie było złamania. Potem pojawił się krwiak, a bliznę mam do tej pory - dodaje
Tydzień później poszła do MPK. - Chodziło mi o odszkodowanie. Nikt nie spisał mojej relacji, ale dostałam kontakt do Warty, która ubezpiecza MPK, oraz numer ich polisy - relacjonuje kobieta. Potem do ubezpieczyciela wysłała dokumenty, m.in. zaświadczenie od lekarza z przychodni.
- Zaczęły się kłopoty. Nie mogłam się doczekać odpowiedzi, trzy razy dzwoniłam. Wreszcie pod koniec sierpnia, niemal rok po wypadku, dostałam odpowiedź. Okazało się, że mam udowodnić, że do zdarzenia w ogóle doszło. Bilet autobusowy i zaświadczenie lekarskie to za mało - mówi zdenerwowana kobieta. Po takiej odpowiedzi poszła do MPK. - Tam dowiedziałam się, że kierowca zeznał, że owszem, ostro zahamował i ja ucierpiałam. Ale miałam zranioną tylko nogę. Poprosiłam o konfrontację i kierowca jeszcze raz tak powiedział. Nie wiem dlaczego, chyba się bał, bo to przecież on prowadził. Muszę więc znaleźć innych świadków - opowiada kobieta.
Warta na temat tego konkretnego przypadku nie chce się wypowiadać. - Zgodnie z ustawą o działalności ubezpieczeniowej zobligowani jesteśmy do zachowania tajemnicy ubezpieczeniowej. Pragniemy zapewnić, że nie jest i nigdy nie było naszą intencją przeciąganie procedur w celu utrudnienia przeprowadzenia dowodu przez poszkodowanego i uniknięcia wypłaty - przekonuje Paweł Ptaszyński, dyrektor Departamentu Obsługi Szkód Indywidualnych TUiR Warta. Wyjaśnia, że aby wypłacić odszkodowania, muszą mieć potwierdzenie takiego zdarzenia z miejsca wypadku lub zeznania świadków zdarzenia. - W przypadku gdy obrażenia ciała nie są bezpośrednio zgłaszane kierowcy, nie jest wzywana pomoc medyczna, nie ma świadków lub świadkowie nie potwierdzają zdarzenia zebranie materiału uzasadniającego przyjęcie odpowiedzialności jest bardzo trudne. W każdej takiej sprawie bardzo dokładnie badamy wszystkie okoliczności - tłumaczy przedstawiciel Warty.
Dlaczego MPK nie spisało informacji o wypadku, gdy kobieta przyszła do siedziby firmy? - Przyznam szczerze, że procedury związane z takimi sprawami do końca roku nie były jasne. Staramy się to porządkować - tłumaczy Marek Wołoch, prezes kieleckiego MPK. Podkreśla, że teraz już wiadomo, że takie zdarzenia muszą być rejestrowane, a MPK te dokumenty udostępnia ubezpieczycielowi.
Adwokat Jarosław Kosowski radzi, by w przypadku gdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty, skierować sprawę do sądu. - I to szybko, żeby nie doszło do przedawnienia. Jeżeli Czytelniczka ma bilet i dokumentację medyczną, moim zdaniem ma duże szanse na wygranie sprawy przed sądem. Z doświadczenia wiem, że firmy ubezpieczeniowe dość często wydłużają procedury, bo to utrudnia wypłatę. A zgodnie z przepisami mają miesiąc na likwidację szkody. Natomiast wszystkim pasażerom radzę, żeby zadbali o świadków i korespondencję z tymi instytucjami prowadzili na piśmie - mówi adwokat.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
-
Ziarek
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1653
- Rejestracja: 20 lutego 2008, o 20:16
- Lokalizacja: Kielce
BMC nie tylko w Kielcach był, ale też w Wa-wie teraz tal przeglądałem przegubowiec.com http://www.przegubowiec.com/galeria/dis ... =207&pos=2
- kamilkw
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1458
- Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
- Lokalizacja: Morawica/Kielce
Autobusy pod lupą speckomisji
Kolejna próba poprawy rozkładów jazdy kieleckich autobusów. W speckomisji zasiądą kierowcy, ale tym razem pracować będą głównie na papierze.
O tym, że jest problem z rozkładami jazdy, wiedzą chyba wszyscy. Pasażerowie się denerwują, że autobusy jeżdżą niepunktualnie, kierowcy, że nie mają czasu odpocząć, a ludzie oskarżają ich o spóźnienia, choć to nie ich wina - mówi Bogdan Latosiński, szef "Solidarności" w MPK. Dlatego załoga MPK postanowiła powołać speckomisję.
Korekta rozkładów ma być przede wszystkim jednym z elementów oszczędności w przedsiębiorstwie. - Z powodu źle zorganizowanych rozkładów autobusy się spóźniają i za to trzeba płacić kary. Dochodzi nawet do sytuacji, że kursy nie są realizowane, a wtedy ZTM nam nie płaci. Czas to zmienić - podkreśla Latosiński.
Komisję mają tworzyć m.in. przedstawiciele ZTM-u, kierowców i dyspozytor. - W pierwszej kolejności zajmiemy się linią nr 20, na której nie udaje się realizować wszystkich kursów. Do karygodnych sytuacji dochodzi też na liniach 34 i 37 - wylicza Latosiński. Jego zdaniem trzeba m.in. zróżnicować czas wymagany na zabranie pasażerów w godzinach szczytu i poza nim, czas przejazdu autobusu oraz wydłużyć przerwy pomiędzy kursami poszczególnych kierowców. - Teraz tyle samo czasu jest na zabranie tysiąca pasażerów w szczycie i setki poza szczytem. Minutowy czas przejazdu pomiędzy Czarnowską i IX Wieków Kielce to w ogóle jest nieporozumienie. A dłuższe przerwy pozwolą na uniknięcie opóźnień przy wyjeździe z przystanku początkowego - wyjaśnia Latosiński, który także zasiądzie w komisji. - Jako kierowca, bo mam uprawnienia i dociera do mnie dużo sygnałów - tłumaczy.
Ciekawe, że praca komisji ma się opierać na analizie papierowych rozkładów i tras autobusów. - Nie musimy jeździć, bo kierowcy mają olbrzymie rozeznanie w tych problemach - tłumaczy Latosiński.
Wniosek o powołanie komisji trafił już do Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach. Zbigniew Michnicki z ZTM-u jest sceptyczny co do jej skuteczności. - Na pewno ze swojej strony pomożemy, czekamy na wszelkie sygnały, ale ja wiele lat pracuję w tej branży i podobne ciała już powstawały. Zazwyczaj efekty były żadne, bo wiele zależy m.in. od samego stylu jazdy kierowców - mówi i jako przykład wymienia rozkład jazdy dla linii nr 50 i 51. - Przed uruchomieniem jeździliśmy po tej trasie autobusem MPK. A i tak teraz większość kursów ma nawet 10 minut przyspieszenia. I rozkłady trzeba będzie zmienić - dodaje Michnicki.
- Ja takiej komisji nie pamiętam. A pierwsze efekty będą widoczne prawdopodobnie za miesiąc, gdy zmiany wejdą w życie - zapowiada Latosiński.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... misji.html
Kolejna próba poprawy rozkładów jazdy kieleckich autobusów. W speckomisji zasiądą kierowcy, ale tym razem pracować będą głównie na papierze.
O tym, że jest problem z rozkładami jazdy, wiedzą chyba wszyscy. Pasażerowie się denerwują, że autobusy jeżdżą niepunktualnie, kierowcy, że nie mają czasu odpocząć, a ludzie oskarżają ich o spóźnienia, choć to nie ich wina - mówi Bogdan Latosiński, szef "Solidarności" w MPK. Dlatego załoga MPK postanowiła powołać speckomisję.
Korekta rozkładów ma być przede wszystkim jednym z elementów oszczędności w przedsiębiorstwie. - Z powodu źle zorganizowanych rozkładów autobusy się spóźniają i za to trzeba płacić kary. Dochodzi nawet do sytuacji, że kursy nie są realizowane, a wtedy ZTM nam nie płaci. Czas to zmienić - podkreśla Latosiński.
Komisję mają tworzyć m.in. przedstawiciele ZTM-u, kierowców i dyspozytor. - W pierwszej kolejności zajmiemy się linią nr 20, na której nie udaje się realizować wszystkich kursów. Do karygodnych sytuacji dochodzi też na liniach 34 i 37 - wylicza Latosiński. Jego zdaniem trzeba m.in. zróżnicować czas wymagany na zabranie pasażerów w godzinach szczytu i poza nim, czas przejazdu autobusu oraz wydłużyć przerwy pomiędzy kursami poszczególnych kierowców. - Teraz tyle samo czasu jest na zabranie tysiąca pasażerów w szczycie i setki poza szczytem. Minutowy czas przejazdu pomiędzy Czarnowską i IX Wieków Kielce to w ogóle jest nieporozumienie. A dłuższe przerwy pozwolą na uniknięcie opóźnień przy wyjeździe z przystanku początkowego - wyjaśnia Latosiński, który także zasiądzie w komisji. - Jako kierowca, bo mam uprawnienia i dociera do mnie dużo sygnałów - tłumaczy.
Ciekawe, że praca komisji ma się opierać na analizie papierowych rozkładów i tras autobusów. - Nie musimy jeździć, bo kierowcy mają olbrzymie rozeznanie w tych problemach - tłumaczy Latosiński.
Wniosek o powołanie komisji trafił już do Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach. Zbigniew Michnicki z ZTM-u jest sceptyczny co do jej skuteczności. - Na pewno ze swojej strony pomożemy, czekamy na wszelkie sygnały, ale ja wiele lat pracuję w tej branży i podobne ciała już powstawały. Zazwyczaj efekty były żadne, bo wiele zależy m.in. od samego stylu jazdy kierowców - mówi i jako przykład wymienia rozkład jazdy dla linii nr 50 i 51. - Przed uruchomieniem jeździliśmy po tej trasie autobusem MPK. A i tak teraz większość kursów ma nawet 10 minut przyspieszenia. I rozkłady trzeba będzie zmienić - dodaje Michnicki.
- Ja takiej komisji nie pamiętam. A pierwsze efekty będą widoczne prawdopodobnie za miesiąc, gdy zmiany wejdą w życie - zapowiada Latosiński.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... misji.html
pletwa
- krzysiu1493
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1104
- Rejestracja: 25 marca 2008, o 17:35
- Lokalizacja: Kielce Uroczysko
nie bylbym tego taki pewien czy to wiele pomoze, moze w jakims stopniu cos zmieni aczkolwiek wedlug mnie istotne zmiany, ktore usprawnia punktualnosc autobusow to odpowiednie dostosowanie wezlow komunikacyjnych i wyznaczenie odzielnych pasów tylko dla autobusów komunikacji miejskiej (a na to bedzie trzeba niestety jeszcze poczekac)
-
Erotis
- Ranga: Kierownik budowy ;)
- Posty: 577
- Rejestracja: 19 lutego 2008, o 18:18
- Lokalizacja: Ślichowice
- Kontakt:
Starachowice w nowych autobusach
Sześć nowych autobusów kupuje Miejski Zakład Komunikacji w Starachowicach. Zapłaci za nie 3,5 mln zł, ale to i tak bardzo atrakcyjna cena za nowe MAN-y.
To kolejny zakup starachowickiego MZK w tym roku. W lutym na ulice miasta wyjechały cztery Solbusy. - W ten sposób jedna czwarta taboru zostanie wymieniona - podkreśla Robert Pióro, rzecznik prezydenta Starachowic. Dodaje, że to ważne, bo jeszcze niedawno miejska spółka z dwumilionowym długiem była na skraju upadłości, a ostatnie autobusy kupowała w 1996 roku. - Dzięki zmianom i reorganizacji udało się wyprowadzić ją na prostą. Teraz nawet inwestuje - informuje rzecznik Pióro.
Sześć autobusów to 12-metrowe, trzydrzwiowe MAN-y City. Mogą zabrać 100 osób. Niskopodłogowe autobusy przystosowane są do przewożenia niepełnosprawnych. Już podpisano umowę na ich dostawę. - Będą dostarczone w grudniu, przed gwiazdką wyjadą na ulice - zapowiada Pióro.
Wybór firmy nastąpił w drodze przetargu. Wystartował w nim właśnie MAN i Kapena. Wygrał, bo zaoferował bardzo atrakcyjną cenę - za jeden autobus MZK zapłaci 570 tys. zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

