NIK: Kielecki PKS wyłudzał dopłaty
800 tys. zł wyłudził kielecki PKS od urzędu marszałkowskiego - wynika z raportu NIK, do którego dotarła "Gazeta". Kontrolerzy twierdzą, że odpowiadają za to przedstawiciele poprzedniego zarządu spółki.
- Analizujemy wyniki tej kontroli pod kątem skierowania zawiadomienia do organów ścigania. Decyzja zapadnie do połowy przyszłego tygodnia - mówi Tadeusz Poddębniak, dyrektor kieleckiej delegatury NIK.
Kontrolerzy sprawdzali prawidłowość wykorzystania pieniędzy na dopłaty do biletów ulgowych, które są refundowane przez urząd marszałkowski. PKS w latach 2004-2007 złożył wnioski o dofinansowanie za blisko 5 mln zł, powołując się na obowiązujące przepisy. NIK zakwestionował dowóz dzieci do szkół, które również traktowano jako przejazdy, które mogą być refundowane.
"W ocenie NIK spółka, przewożąc dzieci do szkół w gminach Łopuszno, Mniów, Masłów i Kielce, nie wykonywała kursów w ramach linii komunikacji regularnych, a więc publicznych, czym naruszyła postanowienia ustawy o transporcie drogowym i umowy podpisane z samorządem województwa" - czytamy w wystąpieniu pokontrolnym.
Zgodnie z przepisami bilety są refundowane przewoźnikom, którzy wożą osoby uprawnione do ulg, np. uczniów i studentów, w ramach przewozów regularnych. To takie przewozy, gdzie m.in. rozkłady jazdy są na wszystkich wymienionych w rozkładzie jazdy przystankach, pasażerowie wysiadają tylko na wyznaczonych przystankach i otrzymują bilety. - W praktyce oznacza to, że dzieci powinny wsiadać do autobusu kursującego na danej trasie, z którego może skorzystać każdy podróżny. Dowóz dzieci autobusami przeznaczonymi tylko dla nich nie jest komunikacją regularną - tłumaczy jeden z pracowników urzędu marszałkowskiego.
Takimi przewozami według NIK nie było np. dowożenie dzieci do SP nr 25 w Kielcach w latach 2004-2005. PKS nie miał zezwolenia na wykonanie regularnej komunikacji autobusowej na tej linii, a mimo to pobrał dotację w wysokości 177 tys. zł.
Podobnie było z dowożeniem dzieci do Łopuszna, gdzie w praktyce zorganizowano dla uczniów przewozy specjalne, a na dodatek brakowało zezwolenia na przewóz osób na terenie gminy. Tu kielecki PKS pobrał 331 tys. zł dotacji.
"Łącznie w badanym okresie spółka nienależnie pobrała dopłaty w wysokości 796.579,17 zł, które wraz z odsetkami w wysokości jak dla zaległości podatkowych winna zwrócić do urzędu marszałkowskiego" - pisze NIK. Izba zwróciła też uwagę, że urząd marszałkowski uprawniony był do przeprowadzania kontroli przewoźnika, ale zrobił to dopiero w połowie 2006 roku i zażądał zwrotu dotacji. Ta sprawa do dziś toczy się w sądzie.
"Odpowiedzialność za przedstawione wyżej nieprawidłowości ponoszą Krzysztof Musiał, prezes zarządu spółki w latach 2004-2006 (do 15 lipca), i Andrzej Klamka, kierownik działu przewozów w latach 2003-2007 (do 31 maja)" - czytamy w wystąpieniu pokontrolnym. Pozytywnie oceniono działanie zarządu po pierwszym półroczu 2006 roku.
- Nie będę komentować wyników kontroli, bo ich nie znam. Przypomnę tylko, że urząd marszałkowski miał zastrzeżenia dopiero w 2006 roku. Gdyby wcześniej były jakieś uwagi, na pewno zareagowalibyśmy - twierdzi Krzysztof Musiał, były prezes PKS.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... platy.html