Ropa drożeje, MPK traci, a ZTM nie mięknie
Urząd Zamówień Publicznych nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie MPK, które domaga się większej opłaty za wozokilometr w związku z szalejącymi cenami oleju napędowego. Miasto nie chce płacić więcej za komunikację, a prezes MPK grozi sądem.
Dla Marka Wołocha, prezesa MPK, sprawa jest oczywista - w sierpniu ubiegłego roku, kiedy spółka składała ofertę w przetargu na komunikację miejską w Kielcach, nie sposób było przewidzieć aż takiego wzrostu cen paliwa. Od grudnia do kwietnia olej napędowy podrożał o około 25 proc. i drożeje dalej. Ceny bardzo się zmieniły od podpisania umowy na obsługę komunikacyjną Kielc między MPK a Zarządem Transportu Miejskiego pięć miesięcy temu. Kierownictwo MPK zaproponowało aneks do umowy i podwyżkę opłaty za wozokilometr, jaką płaci ZTM, o 5,4 proc., czyli z 4,40 zł do 4,64 zł. - Moim zdaniem taka podwyżka nie powinna wpłynąć na ceny biletów, a nam da około 200 tys. zł więcej przychodu miesięcznie - mówi Wołoch.
ZTM wystąpił do Urzędu Zamówień Publicznych z pytaniem, czy ewentualne aneksowanie umowy nie łamie przepisów przetargowych. Właśnie przyszła odpowiedź UZP, która jednak niewiele wyjaśnia. - Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale też nie przyzwala na taką podwyżkę - mówi prezes ZTM-u Marian Sosnowski.
- My obserwujemy, co się dzieje w innych firmach komunikacyjnych w kraju. Naszym zdaniem pięć miesięcy od podpisania umowy to za mało, żeby ją zmieniać. Trzeba poczekać przynajmniej dwa, trzy lata - uważa Barbara Damian z ZTM-u.
MPK powołuje się na art. 144 ustawy o zamówieniach publicznych, który zezwala na zmianę umowy, jeżeli w trakcie jej obowiązywania zajdą "szczególne okoliczności", których nie można było przewidzieć. - Największy skok cen ropy naftowej na świecie od dziesięcioleci jest taką szczególną okolicznością - mówi Wołoch.
Czeka on z podjęciem decyzji w sprawie dalszych kroków do piątku. Nie wyklucza, że jeśli ZTM nie zgodzi się na aneks, sprawa skończy się w sądzie.
Zdaniem kierownictwa MPK pozostawienie umowy z ZTM-em w obecnym brzmieniu nie zachwieje finansami spółki, a jedynie ograniczy inwestycje, np. w nowe autobusy. MPK nie tylko traci, ale i zarabia na drożejącej ropie. Ma bowiem własną stację paliw. Zwiększają się też przychody z reklam na autobusach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... l?skad=rss