Negatywne akcenty - wandalizm!

Moderatorzy: Autor, sueno, Daniel, Sirek1

voodoo
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1224
Rejestracja: 5 września 2006, o 12:28
Lokalizacja: Kielce/Ślichowice

Post autor: voodoo » 23 czerwca 2008, o 12:31

BraciaB pisze:Czy mógł to zrobić samochód?
Raczej nie bo w pobliżu nie ma żadnych śladów opon, to musiała zrobić ludzka ręka... :?

Oskar
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1330
Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
Lokalizacja: Śródmieście
Kontakt:

Post autor: Oskar » 24 czerwca 2008, o 19:12

Obrazek

Rozpoczął się Jarmark Świętokrzyski

Prawie sto barwnych kramików z handlarzami z całej Polski rozstawi się w tym tygodniu na ul. Sienkiewicza.


Pierwsi handlarze pojawili się już wczoraj, kolejni przyjadą dziś. - Tu można dostać wszystko. A przy tym jest kolorowo i czuje się ducha prawdziwego jarmarku - nie ma wątpliwości pani Małgorzata z Kielc. Więcej o jarmarku i Święcie Kielc napiszemy w piątek w "Gazecie Co Jest Grane".

Obrazek

-----------------------------------------------------------------------------------------

Noo piękny mamy odpust... 200 tys. miasto, stolica województwa ehh... Gdzie sie podziały drewniane stragany z tamtego roku :?: :!:

Awatar użytkownika
Michał
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1258
Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 01:09

Post autor: Michał » 24 czerwca 2008, o 20:21

Hehe, w dobrym temacie :)

No cóż... taką właśnie jesteśmy metropolią.

Awatar użytkownika
Nowak
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1647
Rejestracja: 29 maja 2006, o 20:09
Lokalizacja: Kraków / Kielce

Post autor: Nowak » 24 czerwca 2008, o 21:55

Przyjechalem dzisiaj, specjalnie przeszedlem kawałkiem Sienkiewicza, w mojej opinii tragicznie to wygląda, dosłownie jarmark.. Miasto zamiast okreslic wyglad i ujednolicić te budki to dopuścilo takie kolorowe dziadostwo... Jesli to jest promocja i dbanie o wizerunek to chyba ktoś za wzór obrał odpust..

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5740
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 25 czerwca 2008, o 23:54

Niedostępne boisko przy ul. Wrzosowej

Jedyne w Kielcach boisko ze sztuczną nawierzchnią przysparza samych kłopotów dyrekcji Zespołu Szkół Informatycznych, dzieciakom z osiedla, a nawet właścicielom sąsiednich posesji. A miało być tak pięknie.

- Drugiego dnia wakacji poszliśmy tam. Bardzo cieszyliśmy się, że ma sztuczną nawierzchnię. Ale okazało się, że ogrodzone boisko jest zamknięte. Z kolegami ruszyliśmy do SP 8 po klucz, tam się uczymy. Nikt tam klucza do furtki nie miał - mówi 10-letni mieszkaniec osiedla.

Opowiada, że wpadli na pomysł, żeby klucza szukać u proboszcza, bo boisko sąsiaduje z kościołem. Tam dowiedzieli się, że muszą iść do Zespołu Szkół Informatycznych. - Ale szkoła była zamknięta i z grania w piłkę nic nie wyszło - relacjonuje kolega 10-latka.

Kilka dni później na ogrodzeniu boiska pojawiły się informacje, że jeżeli ktoś chce zagrać w piłkę, musi zadzwonić. Podane są numery telefonów. W międzyczasie dzieciaki zdążyły już wyrwać dziurę w ogrodzeniu. Kiedy została załatana drutem z drugiej strony, zrobiły podkop pod siatką. - Bo my nie możemy tam normalnie przyjść, wziąć klucz i zagrać. W szkole powiedzieli nam, że musi z nami być ktoś dorosły, a przecież rodzice są w pracy - skarżą się nasi młodzi rozmówcy.

Przy okazji informują, że słyszeli, że za godzinę gry w piłkę trzeba zapłacić 40 zł, bo tylko uczniowie "informatyka" mogą grać za darmo.

Kazimierz Mądzik, dyrektor ZSI, przyznaje, że boisko stało się dla niego problemem. - Założenie było takie, że boisko ma być ogólnodostępne, a tak się nie da. Przecież zaraz zaczną schodzić się tam różni ludzie, pić alkohol, dewastować. Co z niego zostanie? Obiekt musi być zamykany - mówi.

Tłumaczy, że do godz. 15 po klucz można zgłosić się do szkoły, po godz. 15 boisko otwiera pracownica, która mieszka w pobliżu.

Dyrektor potwierdza, że jeśli dzieci przyjdą same, to klucza nie dostaną, musi być z nimi ktoś dorosły. - Co by się stało, gdyby ktoś nogę złamał? Kto za to będzie odpowiadał? - pyta dyrektor Mądzik.

Na sugestię, że przez cały dzień i dla wszystkich dzieci otwarte jest boisko obok, przy SP 8, i nikt nie ma obaw o ponoszenie odpowiedzialności, mówi: - No to może tak zrobimy, że jak przyjdą dzieci z osiedla, to będą musiały zostawić legitymacje, żeby wiadomo było, kto tam grał, w jakim stanie zastał, a w jakim zostawił boisko.

Jest zaskoczony, że to pracownicy jego szkoły informowali młodzież o opłacie za grę. - Muszę jeszcze raz wyjaśnić zasady. Nie wolno brać pieniędzy od młodzieży. Jeżeli taka opłata została pobrana, to pieniądze oddamy. Uznaliśmy, że tylko dorośli, jeżeli będą chcieli pograć, muszą wnieść darowiznę na utrzymanie boiska. Wynosi ona 40 zł za godzinę. Ale za wynajem sali do gry płaci się znacznie więcej - broni się dyrektor. Argumentuje, że przecież szkoła musi boisko posprzątać, zapłacić za wywóz śmieci, dbać o naprawy, a na to nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy. - Wybieram się do wydziału oświaty, żeby jeszcze o tym wszystkim porozmawiać. Sam nie jestem zadowolony z tego, co się teraz dzieje. Ale ja nie mam innego pomysłu, jak to zorganizować. Chętnie skorzystam z podpowiedzi - mówi Mądzik.

Boisko nie cieszy też okolicznych mieszkańców. Właścicielka jednej z pobliskich posesji na drzwiach furtki wywiesiła kartkę "Teren prywatny. Piłki rzucane z boiska, które trafią na posesję prywatną, nie będą oddawane".


Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... sowej.html

Awatar użytkownika
kamilkw
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1458
Rejestracja: 25 czerwca 2007, o 09:48
Lokalizacja: Morawica/Kielce

Post autor: kamilkw » 26 czerwca 2008, o 09:18

Co za kraj...
pletwa

Oskar
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1330
Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
Lokalizacja: Śródmieście
Kontakt:

Post autor: Oskar » 4 lipca 2008, o 18:07

Obrazek

Nie ma gdzie popływać w wakacje

Wszędzie, tylko nie w Kielcach, kryte pływalnie mogą być otwarte w wakacje. Na wykonanie remontu innym wystarczają dwa tygodnie, tu potrzebne są na to dwa miesiące.


W Kielcach miejsc, gdzie można popływać, jest jak na lekarstwo. 200-tysięczne miasto może pochwalić się dwiema krytymi pływalniami i jednym otwartym basenem. Tego lata został tylko jeden basen przy ul. Szczecińskiej, bo pływalnie są nieczynne. Zarówno ta przy SP nr 27, jak i ta najnowsza przy SP nr 25. Obie w tym samym czasie przechodzą doroczną konserwację. - W ciągu roku trudno znaleźć wolne miejsce na pływalni. Pomyślałem, że w okresie wakacyjnym będzie łatwiej i przed pójściem do pracy albo wieczorem będę regularnie pływał. Nic z tego. Kielce to rekreacyjny Trzeci Świat. Najlepsza rekreacja według naszych rządzących to chyba piwo w pubie lub ogródku letnim - krytykuje kielczanin.

Basen przy SP nr 25 nieczynny będzie od 1 lipca do 18 sierpnia. Jak tłumaczy Zofia Kubicka, kierowniczka pływalni, nie da się przyspieszyć remontu. - Konserwację robimy sami i każdy dzień mamy zaplanowany. Samo spuszczenie wody trwa cztery, pięć dni. Jej odkażanie zajmuje około dwóch tygodni. Poza tym wszystkie prace dodatkowe, czyli czyszczenie niecki, dezynfekowanie kanałów, to też czasochłonne roboty - wylicza. Szkoła, która zarządza pływalnią, ma jeszcze jedno wytłumaczenie: - To jest basen szkolny, nie rekreacyjny. Tu mają mieć zajęcia dzieci, a pozostali mieszkańcy mogą z niego korzystać tylko w wolnych godzinach. W czasie wakacji dzieci nie ma.

Artur Sabat, wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, któremu podlega basen przy SP nr 27, także nie widzi nic złego w tym, że remont pływalni ma trwać całe wakacje. - Zawsze tak było, że w wakacje pływalnie były nieczynne. Wtedy korzysta się raczej z otwartych basenów - podkreśla. Przyznaje, że jeden odkryty basen to na 200-tysięczne miasto trochę mało. - Być może byliby chętni do korzystania z pływalni, ale do nas nikt nie interweniował. Gdyby tak było, może naciskalibyśmy na dzierżawcę, żeby remont maksymalnie skrócił, choć akurat basen przy ul. Toporowskiego wybudowany jest w takiej technologii, że te konserwacje naprawdę są długotrwałe - mówi Sabat i dodaje, że znaczenie mają też pieniądze. - Nie mamy gwarancji, że będą chętni do pływania pod dachem, a obiekt trzeba utrzymać, zapłacić obsłudze, ratownikom - wylicza.

Problemów z letnią przerwą na naprawy nie ma w innych miastach. W 100-tysięcznym Tarnowie działają dwie kryte pływalnie i trzy odkryte baseny. W wakacje czynna jest pływalnia Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. - Remont zrobiliśmy w ciągu ostatnich dwóch tygodni czerwca, kiedy szkoły kończą już zajęcia, a jeszcze na dobre nie zaczęły się wakacje - informuje Marcin Budzyński, kierownik krytej pływalni przy ul. Piłsudskiego. Podkreśla, że choć pracy jest mnóstwo, to w takim terminie da się zmieścić. - Ważna jest tylko dobra organizacja i rozplanowanie zajęć - mówi Budzyński i dodaje, że pływalnię trudno byłoby zamknąć na wakacje, bo cały czas obiekt pełen jest ludzi.

Podobnie radzą sobie w Rzeszowie. Tam jest aż pięć krytych pływalni i kilka otwartych basenów. Dwie, które nie należą do miasta, są w lipcu i sierpniu nieczynne. Jedna należąca do Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji także, ale ratownicy i obsługa w tym czasie przenoszą się na strzeżone kąpielisko i plażę nad zalewem. Czynne są pozostałe dwa miejskie baseny. - Nie możemy zamknąć mieszkańcom wszystkich pływalni. Dlatego organizujemy remonty tak, żeby jedna zawsze była otwarta. Remonty nie zajmują nam więcej niż dwa tygodnie - wyjaśnia Andrzej Sieradzki, kierownik pływalni ROSiR-u. W Rzeszowie latem jest mniejsze zainteresowanie korzystaniem z zamkniętych basenów. - Oczywiście, że finansowo nie jest to opłacalne, ale samorząd miejski takie decyzje podjął i my się do tego stosujemy. Frekwencje poprawiają nam dzieci z półkolonii organizowanych w Rzeszowie - podkreśla kierownik Sieradzki.

- Zmienia się polityka władz miasta w podejściu do funkcjonowania obiektów sportowych. W przyszłym roku przejmujemy od dzierżawcy pływalnie przy SP nr 27, dojdzie jeszcze jedna, która wybudujemy przy ul. Kujawskiej. Wtedy postaramy się tak organizować pracę, żeby podobnie jak w innych miastach przynajmniej jedna pływalnia latem była czynna - zapewnia dyrektor Sabat.

--------------------------------------------------------------------------------------

Boiska zamknijcie, baseny zamknijcie i dalej wmawiajcie, że stawiacie na sport. Obudźcie się wreszcie :!:

Awatar użytkownika
Wizard
Ranga: Inspektor nadzoru ;)
Posty: 1036
Rejestracja: 16 stycznia 2007, o 22:49
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Wizard » 16 lipca 2008, o 10:10

Wielki brud w centrum Kielc
Okolice rynku, a dokładnie teren przy zbiegu ulic Warszawskiej i Orlej jest zasypany śmieciami.

Taki bałagan wokół kontenerów znajduje się w samym centrum Kielc.

Porozrzucane wokół dwóch kontenerów butelki, pety, kartony, puszki, resztki jedzenia i worki zapełnione odpadami - ten widok razi mieszkańców Kielc, którzy przechodzą ulicą Orlą.

- Jak to możliwe, żeby w samym centrum był taki bałagan. Nie da się tamtędy przejść. Tam jest istny śmietnik - mówią czytelnicy, którzy kilkakrotnie dzwonili z tym problemem do naszej redakcji.

UMYWAJĄ RĘCE?

Okazuje się, że sprawa jest dość skomplikowana. Na tym terenie, czyli na Orlej, tuż przy Warszawskiej 3 (za jadłodajnią) znajdują się dwa kontenery. Jeden z nich jest zamknięty, bo jest przeznaczony wyłącznie dla użytkowników kamienicy przy Rynku 5. Drugim z kolei zarządza wspólnota mieszkaniowa przy ulicy Warszawskiej 3.

- Problem porozrzucanych śmieci wynika z faktu, że użytkownicy kamienicy na Rynku wyrzucają śmieci albo do naszego kontenera, albo obok. To się dzieje, gdy zapomną kluczyka do kłódki - mówi Wiesław Nowakowski, dyrektor do spraw technicznych Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Kielcach. - Co najmniej dwa razy w tygodniu firma wywozi z naszego pojemnika odpady.

POTRZEBNA ALTANA

W tym wszystkim próbuje się odnaleźć jadłodajnia, za którą znajdują się kontenery. - Chcieliśmy sobie sami postawić tu altanę, żeby te śmieci nie fruwały. Nie można się tu z nikim porozumieć, a mieszkańcy ciągle nam zarzucają, że my śmiecimy - mówi Marzena Nocoń, kierownik jadłodajni Ale Szama.

"Echo Dnia” już pisało o tym problemie. Wtedy wspólnota obiecywała, że rozwiąże tę sprawę. Czy nie da się w tym miejscu postawić atlanty śmietnikowej? - Cały czas mobilizuję zarządcę, aby zapewnił na tym terenie altanę - mówi Krzysztof Miernik, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Budynków w Kielcach.

Co na to zarządca? - W ostatnim czasie mieliśmy inne wydatki w budynku. Robiliśmy przewody kominowe. Sprawa śmieci jest ważna, ale ważniejsze jest bezpieczeństwo - tłumaczy Wiesław Nowakowski.

PRZECIEŻ TO CENTRUM

Wydział Gospodarki Komunalnej w kieleckim Urzędzie Miasta mimo że nie ma obowiązku porządkowania tych śmieci, to i tak to robi. - Przy okazji sprzątania okolicznych ulic zaglądamy w to miejsce i zbieramy porozrzucane śmieci. To przecież centrum miasta - mówi Bogdan Opałka, dyrektor wydziału. - Zarządca koniecznie musi albo postawić altanę, albo zamknąć kontener. Wielu bezdomnych grzebie w tych śmieciach i rozrzuca je dookoła pojemników - informuje.

Źródło: Echo Dnia
Every dream has a price

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5740
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 26 lipca 2008, o 15:42

Lepiej nie wchodzić do kieleckiego zalewu

Podczas niedzielnego festynu nad kieleckim zalewem lepiej nie wchodzić do wody - ostrzegają służby sanitarne.

Fakt, że miejski zalew nie będzie się nadawał do użytku ani w tym roku, ani być może nigdy, kielczanie zawdzięczają… samym sobie.

Mimo że w zalewie zamontowano urządzenie napowietrzające wodę, zakupione przez Urząd Miejski w Kielcach, lepiej mają tylko rośliny i zwierzęta żyjące w wodzie, bo dociera do nich trochę więcej tlenu. Stan czystości wody nadal nie mieści się w żadnych skalach, dopuszczanych przez inspekcję sanitarną.

WODA PEŁNA ŚCIEKÓW

- W tym roku nawet nie badaliśmy wody w tym zbiorniku, ponieważ nie zgłosił go nam właściciel tego akwenu. Poza tym takie badanie byłoby marnowaniem pieniędzy, ponieważ woda, tak jak w latach ubiegłych, byłaby pełna rozmaitych zanieczyszczeń na skutek odprowadzania ścieków do Silnicy - mówi Stanisław Pajdo, kierownik Oddziału Nadzoru Higieny Środowiska w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach.

Dowiedzieliśmy się, że Urząd Miasta w Kielcach planuje montaż jeszcze dwóch dodatkowych urządzeń do napowietrzania wody przy nowym jazie na zalewie. Czy to poprawi czystość wody w tym zbiorniku na tyle, żeby można było się w nim kąpać?


POSYPAŁY SIĘ MANDATY

- Nie ma najmniejszych szans! - denerwuje się Eryk Curyło z Miejskiego Zarządu Dróg, który odpowiada za stan lustra wody na kieleckim zalewie. - I nic nie pomoże, jeśli ludzie nie zrozumieją, że nie wolno wpuszczać ścieków i wyrzucać śmieci do zalewu.

W ubiegłym roku funkcjonariusze Straży Miejskiej przeprowadzili kontrolę w posesjach usytuowanych wzdłuż górnego biegu Silnicy i Dąbrówki. Ujawniono podczas niej dzikie odprowadzenia ścieków domowych do rzeki. Nałożono około 40 mandatów na trucicieli, zobowiązano ich do uregulowania gospodarki ściekami. W zalewie nadal jest brudno.

- Świadomość ekologiczna mieszkańców Kielc jest dramatycznie niska - mówi z goryczą Eryk Curyło. - W wodzie, oprócz domowych ścieków, pływają śmieci, butelki, puszki po piwie, namoknięty chleb, którym ludzie karmią kaczki. W Europie Zachodniej za karmienie kaczek latem można zapłacić słony mandat, u nas ludzie nie rozumieją, że ptakom należy pomagać zimą. Przez pozostałe pory roku zwierzęta mają dosyć naturalnego pożywienia w zbiornikach, a wrzucany tam chleb gnije. A co można sądzić o takich kielczanach, którzy kilka dni temu wyrwali dwa kosze na śmieci i razem z zawartością wrzucili je do zalewu?

KĄPIEL TO WIELKIE RYZYKO

Przed nami upalny weekend, nad zalewem odbędzie się festyn rodzinny, będzie można popływać żaglówką. - Do wody lepiej nie wchodzić, nie kąpać się, nie moczyć się w niej. Ludzie, którzy się tam kąpią, ryzykują własne zdrowie - ostrzegają Stanisław Pajdo z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach i Eryk Curyło z Miejskiego Zarządu Dróg.


http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /460579248

Awatar użytkownika
RZ
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 3623
Rejestracja: 29 marca 2006, o 20:48

Post autor: RZ » 31 lipca 2008, o 22:45

Ponad rok temu napisałem taki post:
RZ pisze:Od kilku miesięcy przy ulicy Źródłowej leży przewrócona rzeźba... Nie wiem, kto powinien o nią dbać - miasto czy KSM. Tak czy inaczej nikt chyba takich rzeczy nie zauważa...

Obrazek

Obrazek
Minęło ponad 13 miesięcy i rzeźba dalej leży. Jest w jeszcze gorszym stanie - częściowo rozłupana.

Kiedyś, z 10 lat temu podobnie potraktowano jedną z moich ulubionych rzeźb - "dłoń" postawioną przy ulicy Warszawskiej, na Sadach. Długo leżała przewrócona, odłupano jej 2 palce. Po długim czasie z powrotem postawiono ją na postumencie, ale palce najwyraźniej "zaginęły" pewnie służby porządkowe wywiozły je jako gruz... Od tego czasu rzeźba wygląda trochę jak "przysięga"... Miałem wkleić jej zdjęcie, ale się trochę zniechęciłem mając wrażenie, ze nikogo to nie obchodzi.
Część z rzeźb stojących w Kielcach ma dużą wartość artystyczną i to wszystko źle świadczy o nas - kielczanach... :(

Ale pojawił się teraz artykuł w Echu Dnia mówiący o właśnie m.in. o zdewastowanej rzeźbie dłoni - okazuje się, że jej autorem jest Ryszard Wojciechowski - ten sam, który stworzył "Przysięgę Miłości" przy źródełku Biruty.

Obrazek
Niedoceniane rzeźby na osiedlu KSM
Lidia Cichocka 30 lipca 2008 - 9:58
  • Najcenniejsza rzeźba Stanisława Kulona na osiedlu KSM jest w fatalnym stanie. (A. Piekarski) - Aż przykro patrzeć - mówi Marian Rumin, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych. - Kulon to wybitny polski rzeźbiarz, jego prace są bardzo cenne. To uczeń szkoły Kenara, absolwent warszawskiej ASP. Za tę pracę na początku lat 70. dostał honorarium, które pozwoliło mu na kupno nowego samochodu, była to naprawdę duża kwota.

    Jednak teraz rzeźba niszczeje. Na drewnie pojawiły się grzyby, porosty, widać, że jedzą ją korniki, a ze środka, z pęknięcia, które powiększa się po każdej zimie, sypie się próchno.

    Na skwerku obok na rogu ulic Zagórskiej i Źródłowej ktoś zrzucił ceramiczną rzeźbę z postumentu. Rozbite kawałki leżą wokół.

    Maciej Solarz, prezes Kieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej, do której należą rzeźby, przyznaje, że właśnie zlecił opracowanie wszystkich pomników znajdujących się na jej terenie, by we wrześniowym numerze spółdzielczej gazety zaprezentować je mieszkańcom. - Mamy ich dziewięć, ale nie wiem, w jakim są stanie - przyznaje. Ma jedynie świadomość, że drewniana rzeźba jest w nie najlepszej kondycji. - Ale dziękuję za sygnał, postaram się z tym coś zrobić. Także z tą ceramiczną rzeźbą na skwerze.

    W Kielcach, jak wynika z aktualnego spisu Wydział Gospodarki Komunalnej, znajduje się około 120 pomników, rzeźb, miejsc pamięci. - Obowiązek opiekowania się nimi należy do tego, do kogo należy grunt - mówi dyrektor wydziału Bogdan Opałka.

    Jednak nie wszyscy tak postępują. Na osiedlu Uroczysko znajduje się Rodzina, monumentalna rzeźba Stanisława Maja. - Kiedy przygotowywałem jubileuszową wystawę tego autora i do katalogu chciałem włożyć aktualne zdjęcie Rodziny, nie byłem w stanie tego zrobić - mówi Marian Rumin. - Wstyd było pokazać napisy, jakimi jest oszpecona. Rzeźbę pomazano z każdej strony, podpisał się nawet jakiś fan majonezu kieleckiego.

    - Wiele kieleckich rzeźb pochodzi z czasów, gdy ambicją dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miasta Ryszarda Miernika było otwarcie w Kielcach ośrodka rzeźbiarskiego takiego jak w Orońsku, który odłączono do innego województwa - podkreśla Marian Rumin. - Takiego centrum nie stworzono, ale wiele prac powstało i zostało. Szkoda, że tak jak dłoń Wojciechowskiego przy ulicy Warszawskiej niszczeją. Kiedyś odłamano jej palce, a dzisiaj piaskowiec zaczyna się rozsypywać. Trzeba by go oczyścić i zaimpregnować.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 4/17628812

Właściwie to takie osoby jak pan Rumin (dyr. BWA od początku jego istnienia) powinny cały czas drążyć temat - chodzić uparcie do władz miasta, spółdzielni mieszkaniowych, mediów i przypominac o tych rzeźbach, które niszczeją, uświadamiać ich wartość. Wyrażenie ubolewania raz na parę lat, że źle się dzieje to - delikatnie to ujmując - nieco za mało.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)

Awatar użytkownika
193
Posty: 154
Rejestracja: 2 stycznia 2008, o 11:39
Lokalizacja: Kielce Biesak, Warszawa
Kontakt:

Post autor: 193 » 5 sierpnia 2008, o 14:14

Przed chwila napisalem, ze wandaliz powoli odchodzi do lamusa a teraz zamieszczam post w tym watku :-)...

no, ale chodzi mi o troche inny typ wandalizmu, jeszcze gorszy, bo popelniany w majestacie prawa:

1. To moze juz starsza sprawa ale ostatnio zauwazylem: Paskudne biale nalepki na fonntannie na placu Artystow. Juz graffiti byloby chyba ladniejsze albo jakies wlepki. Jak wandale zalepiaja budynki to jest zle a jak to robi miasto to OK?
i to jeszcze w takim miejscu! Wstyd i zgroza.

2. Na skwerku przy zagorskiej czyli Skwerze Piecdziesieciolecia Kielc postawiono tablice osznajmiajaca, iz jest to wlasnie Skwer Piecdziesieciolecia Kielc (po co?)
Zeby sie tego dowiedziec trzeba jednak podejsc bardzo blisko tablicy (mimo iz ona jest pokaznych rozmiarow), gdyz jest ekstremalnie nieczytelna. Calosc wykonana z czerwono - niebieskiej plexi.
Estetyka: reklama produkcji maszyn rolniczych Rol-Przem na przedmiesciach we wczesnych latach 90'.
Te jadowite plastikowe kolory w stopniu niewyobrazalnym szpeca okolicza, jakze piekna, zielen.

I co tu poczac z taka forma wandalizmu?

Awatar użytkownika
Daniel
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2750
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Daniel » 17 sierpnia 2008, o 13:49

Jakaś franca zarąbała w całym bloku wycieraczki zewnętrzne.
http://picasaweb.google.com/daniel.szym ... 1360443122

Awatar użytkownika
Daniel
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 2750
Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Post autor: Daniel » 18 sierpnia 2008, o 21:35

Wyżej wspomniane kratki zniknęły jeszcze z co najmniej dwóch bloków.

Awatar użytkownika
ice
Ranga: Dyrektor budowy ;)
Posty: 5740
Rejestracja: 15 maja 2006, o 09:24
Lokalizacja: Kielce

Post autor: ice » 26 sierpnia 2008, o 23:13

Niepełnosprawni przegrywają z wandalami

Po blisko ośmioletniej walce o stan kładki dla pieszych na ul. Źródłowej drogowcy przyznają się do porażki. - Wyremontujemy ją, ale niewykluczone, że przez wandali zlikwidujemy windę dla osób niepełnosprawnych - mówi Zbigniew Czekaj, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.

W sobotę Miejski Zarząd Dróg zamknie wybudowaną za 1,5 mln zł kładkę dla pieszych i rozpocznie jej tygodniowy remont. - Ten obiekt ma już osiem lat. Trzeba naprawić nawierzchnię na kładce, bo jest już w złym stanie. Poza tym cały obiekt zabezpieczymy przed korozją. W jednym miejscu zbyt wysoki ładunek przewożony na samochodzie ciężarowym zdarł malowanie - mówi Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora MZD. Dodaje, że to pierwszy tak poważny remont, który wyłączy kładkę z ruchu. Poprzedni przegląd i drobne naprawy były przeprowadzone po pięciu latach eksploatacji, a co roku kładka jest konserwowana.

Ale drogowcy nie ukrywają, że od samego początku eksploatacji kładki najwięcej kłopotu mają z windami dla niepełnosprawnych. Te notorycznie są niszczone są przez wandali. Nie pomogło zatrudnienie na jakiś czas agencji ochrony, montaż odporniejszych przycisków, częstsze patrolowanie tej okolicy przez policję i straż miejską.


- Windy nadal są dewastowane. Kilka dni temu ktoś wybił dwie szyby, przedwczoraj kolejną. Koszty napraw są ogromne - mówi Czekaj.

Z tego powodu drogowcy nie wykluczają, że windy zostaną zlikwidowane. - To może porażka w walce z wandalami. Ale próby utrzymania ich sprawnych to jak walka z wiatrakami. Policzyliśmy, że rocznie na same naprawy wydajemy 20 tysięcy złotych - tłumaczy Czekaj.

Dodaje, że jeszcze raz przy okazji tego remontu windy zostaną uruchomione, ale kolejne dewastacje mogą przesądzić o ich losie.

Drogowcy zdają sobie sprawę, że narazić się mogą na protesty osób starszych i niepełnosprawnych. Dlatego zamierzają przy okazji remontu skrzyżowania ulicy Tarnowskiej i Sandomierskiej wymienić chodniki wzdłuż ulicy Źródłowej, w tym wokół kładki. - Po remoncie przejście przez Źródłową będzie znacznie łatwiejsze i bezpieczniejsze, łatwiej też będzie się poruszać po Źródłowej - wyjaśnia wicedyrektor MZD.

Taki pomysł krytykuje Krzysztof Obarski, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. - Kładka z windą to olbrzymie ułatwienie nie tylko dla niepełnosprawnych, ale i kobiet z wózkami. Jak likwidacja wind odbije się na statystykach zdarzeń, tego nie wiem. Ale ja będę apelował do drogowców o zostawienie wind, bo one właśnie poprawiają bezpieczeństwo - stwierdza.

Policjanci nie zgadzają się, że zamiar likwidacji wind to także porażka policji. - Trudno się z tym zgodzić. Podczas codziennej pracy patrole zwracają uwagę na ten obiekt, a po sygnałach zawsze interweniujemy - odpowiada Karolina Stachura, oficer prasowy z komendy miejskiej policji. Dodaje, że niewiele więcej mogą zrobić. - Przecież nie można tam postawić policjanta, który będzie pilnował tych wind przez całą dobę - podkreśla.


Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce

http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... alami.html

Kot
Ranga: Kierownik budowy ;)
Posty: 527
Rejestracja: 7 maja 2007, o 16:26
Lokalizacja: Zagórska-Północ

Post autor: Kot » 27 sierpnia 2008, o 21:23

Nie wyobrażam sobie, że windy przy kładce mogą być zlikwidowane. Przechodzę przez kładkę niemal każdego dnia i choć sam z nich nigdy nie korzystam, to widzę jak są potrzebne właśnie osobom niepełnosprawnym, starszym i kobietom z wózkami (inna sprawa, że często "służą" też młodzieżówce gimnazjalnej, która się ewidentnie męczy chodząc po schodach. Ale mniejsza o nich).

Co do policji i jej walki z wandalami, to dziwię się dlaczego dotąd nie poszli w kierunku monitoringu własnego - jak na Sienkiewicza, bądż z wykorzystaniem Statoil, która egzystuje 24 h pod samym nosem kładki od strony śródmiejskiej i sama w sobie jest monitorowana, a odpowiednie poszerzenie "pola widzenia" wraz z szybką reakcją i zawiadomieniem policji nie powinno stanowić problemu.

ODPOWIEDZ