Kielce - Budowa linii tramwajowej
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1, MeehoweCK, Masmix
Jazda tramwajem może powodować pewne perturbacje :)
Wywiad z rzecznikiem wrocławskiego MPK:
Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: - Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle że ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować...
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba np. zainterweniować.
- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w którym nie ma motorniczego?
- Przejść do pierwszego i skasować bilet...
- Skasować bilet?!
- Oczywiście.
- Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet.
- Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mógł wrócić do pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
Wywiad jest autentyczny choć ciężko w to uwierzyć.

Joanna Banas: - Dlaczego pasażer waszego tramwaju nie może przesiąść się z wagonu do wagonu?
Janusz Rajces, rzecznik wrocławskiego MPK: - Może, tylko musi skasować drugi bilet.
- Jak to? Przecież nadal jedzie tym samym tramwajem i ma bilet.
- Regulamin przewozowy mówi wyraźnie: bilet jest ważny w tym wagonie, w którym został skasowany.
- Przepis przepisem, ale staram się zrozumieć jego sens. Tak naprawdę, dlaczego nie mogę zmienić wagonu?
- Przebiec na czerwonym też pani może, tyle że ryzykuje pani wypadkiem albo mandatem. A tutaj ryzykuje pani, że złapie kontroler.
- Ale przechodzenie na czerwonym jest niezgodne z prawem, a przesiadanie się z wagonu do wagonu nie.
- Jakby się ludzie tak przesiadali, to kontrolerom byłoby trudno pracować...
- Czyli wygoda kontrolerów ma być argumentem?
- Argumentem jest przepis. A poza tym, jeśli kupuje pani bilet na pociąg, to, chociaż do Gdańska jedzie i 15.30, i o 18.15, to pani ma bilet tylko na ten o 15.30.
- Przepraszam, ale tylko jeśli to miejscówka, a u nas jakoś w tramwajach ich nie ma.
- A po co w ogóle się przesiadać?
- Przecież są sytuacje, kiedy trzeba się przesiąść, na przykład, gdy w naszym wagonie jadą pijani, agresywni ludzie.
- O tak, uciec jest najprościej, a przecież trzeba np. zainterweniować.
- Szczególnie, gdy się jedzie na przykład z małym dzieckiem?
- Nie ma powodu, by zmieniać wagon. Można, podejść do motorniczego, a on już wie, co robić.
- Ale przecież w drugim wagonie nie ma motorniczego...
- No właśnie, on przestrzega przepisu. Nie ma go w drugim wagonie, bo nie może przejść, gdyż też musiałby skasować bilet.
- To jak interweniować, jeśli jest się w drugim wagonie, w którym nie ma motorniczego?
- Przejść do pierwszego i skasować bilet...
- Skasować bilet?!
- Oczywiście.
- Przepis jest wyraźny.
- Czy motorniczy przejdzie do drugiego wagonu i interweniuje?
- Jeśli skasuje mu Pani bilet, to tak.
- Ja mam kasować bilet za motorniczego?!
- Oczywiście, przecież mówiłem Pani, że motorniczy nie przechodzi, bo musiałby kasować bilet.
- Jeśli chce Pani interwencji, to musi Pani mieć dodatkowy bilet dla motorniczego, a najlepiej dwa, żeby mógł wrócić do pierwszego wagonu.
- A po co będzie jeszcze przechodził?
- Jak to po co? Ktoś musi kierować tramwajem!
- To nie może po prostu przejść jak człowiek?!
- Proszę Pani, przecież przepis wyraźnie mówi, że bez skasowania dodatkowego biletu nie można przechodzić... Poza tym motorniczy to nie jakiś człowiek, a motorniczy. To zasadnicza różnica!
- Wie Pan, to ja wolę zostać w tym pierwszym wagonie i nie interweniować...
- No widzi Pani, od razu mówiłem: po co przechodzić i robić zamieszanie...
Wywiad jest autentyczny choć ciężko w to uwierzyć.
- cochi
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1533
- Rejestracja: 21 grudnia 2005, o 16:09
- Lokalizacja: Kielce, Warszawa
Artykul o szybkim tramwaju w Krakowie zostal streszczony...halny pisze:Jeśli Kubio się nie obrazito lepiej zmienić post w kilku zdaniach opisać sprawę krakowską
cochi
- Daniel
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2750
- Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
Wieloletni Plan Inwestycyjny, czyli tramwajami śmigamy po Płocku
Hubert Woźniak 17-03-2006 , ostatnia aktualizacja 17-03-2006 22:45
Dwie linie tramwajowe z Podolszyc na Winiary i do Orlenu powstaną w Płocku do 2010 roku - tak zakłada dokument podpisany w piątek przez prezydenta Mirosława Milewskiego
Żart? Nic podobnego. Wieloletni Plan Inwestycyjny (do 2013 roku) odbierają teraz radni. Będą mieli ponad tydzień na jego przeanalizowanie, zmiany i w końcu przegłosowanie. Tyle samo czasu mają płocczanie, by dotrzeć do swoich radnych i namówić ich na ewentualne zmiany. Dokument ten opisuje wszystkie przedsięwzięcia, jakie trzeba przez najbliższe siedem lat zrealizować, rozkłada je na poszczególne lata i - w miarę możliwości - określa ich koszty.
(...)
Żart? Nic podobnego. Wieloletni Plan Inwestycyjny (do 2013 roku) odbierają teraz radni. Będą mieli ponad tydzień na jego przeanalizowanie, zmiany i w końcu przegłosowanie. Tyle samo czasu mają płocczanie, by dotrzeć do swoich radnych i namówić ich na ewentualne zmiany. Dokument ten opisuje wszystkie przedsięwzięcia, jakie trzeba przez najbliższe siedem lat zrealizować, rozkłada je na poszczególne lata i - w miarę możliwości - określa ich koszty.
Zakłada m.in. zbudowanie około 95 proc. wszystkich osiedlowych dróg, które jeszcze nie są utwardzone albo mają stare nawierzchnie (na przykład z kocich łbów). Inwestycje te zostały podzielone na dwa etapy. Większość dróg powstanie w latach 2007-09. Na pozostałych - zwłaszcza w Ciechomicach i Pradolinie Wisły - zostanie w tym czasie wykonana najpierw infrastruktura, a dopiero w okresie 2010-13 otrzymają one nowoczesne nawierzchnie.
Priorytet: obwodnice
Największe inwestycje drogowe, które znalazły się w planie, to budowa dwóch obwodnic. W tym przypadku ciężar finansowania leży głównie na barkach Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
Jej plany zakładają, że najpierw powstanie obwodnica północna, która połączy ul. Wyszogrodzką z Goślicami. Jej budowa jest na etapie starań o uzyskanie pozytywnej decyzji w sprawie oddziaływania drogi na środowisko naturalne. W tym roku powinien być jeszcze projekt i jeśli nie będzie większych opóźnień, pierwsza łopata zostanie wbita pod koniec 2007 roku.
Druga obwodnica, północno-zachodnia, przebiegnie w poprzek tej pierwszej. Połączy drogę nr 62 z Warszawy z Trzepowem. Obwodnicę północną przetnie w rejonie Boryszewa, przejdzie między cmentarzem komunalnym a lotniskiem i skrzyżuje się z Bielską. Jej budowę zaplanowano na lata 2008-10, ale inwestycja zależy od uzyskania unijnej dotacji, może się więc znacznie opóźnić.
Unia da nam tramwaj
Podobnie jest z tramwajem, który nie jest wcale nowym pomysłem. Plan inwestycyjny zakłada zrealizowanie w latach 2008-10 dwóch linii. Istnieje koncepcja, która mówi, że tory prowadziłyby z Podolszyc środkiem alei Piłsudskiego i Jachowicza do Orlenu oraz szpitala na Winiarach. W rejonie Politechniki, gdzie zielony pas alei zwęża się, powstałby tylko jeden tor. Tramwaje korzystałyby z niego na przemian. Byłoby to możliwe ze względu na fakt, że tylko dwie linie nie będą jeździć z tak dużą częstotliwością, by trasa się tu korkowała.
Jest problem z oszacowaniem kosztów tej inwestycji. Gdyby oprzeć się na doświadczeniach innych miast, to kosztorys "rozjechałby się" i utworzył przedział 90-200 mln zł. Płocki plan inwestycji założył, że linie będą kosztować 120 mln. Samorząd ma sfinansować tylko 25 proc. tej kwoty. Reszta będzie pochodzić z kasy UE.
Prezydent Mirosław Milewski podkreśla, że budowa takiej linii jest uzasadniona. Wagon tramwajowy zabiera więcej pasażerów niż autobus miejski, poza tym tabor tramwajowy nie wymaga tak częstego odnawiania jak autobusowy. No i można liczyć na to, że niektórzy pracownicy Orlenu przesiądą się do tramwaju, zostawiając auta w domach.
Inwestycja nie zostanie zrealizowana, jeśli nie będzie unijnych pieniędzy, ale by w ogóle próbować, trzeba ją najpierw właśnie wpisać do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. Zdaniem Mirosława Milewskiego wszystko rozstrzygnie się w 2007 roku.
Z ciekawostek warto wspomnieć jeszcze o stoku narciarskim, którego realizację przewidziano na przyszły rok (w tym powstanie już jego koncepcja), a także o budowie w ciągu czterech następnych lat około tysiąca mieszkań komunalnych i czynszowych.
Prezydent podkreśla, że tylko kilka z zaplanowanych na siedem lat inwestycji zależy od środków zewnętrznych i bez nich nie uda się tych przedsięwzięć zrealizować. Zrealizowanie pozostałych uczyni z Płocka - jak twierdzi Mirosław Milewski - miasto "wygodne i nowoczesne dla płocczan, a także otwarte na przyjęcie inwestorów i turystów".
Co jest w planie (wybrane inwestycje)
• budowa ulicy Pocztowej w Borowiczkach - lata 2007-10
• ulica Popłacińska w Radziwiu - 2006-08
• przebudowa Wyszogrodzkiej - 2007-09
• Filtrowa na osiedlu Wyszogrodzka - 2008-09
• Ossowskiego, Patriotów, Grota-Roweckiego na Podolszycach Północ - 2007-08
• Swojska, Synów Pułku na Podolszycach Południe - 2006-07
• Ziołowa, Miętowa, Lawendowa - 2007-10
• Gościniec na Grabówce - 2006-07
• Graniczna (koło ZEP) - 2007-09
• Graniczna (od Wyszogrodzkiej do Otolińskiej) - 2008-09
• Jagiellonka (bez sali sportowej) - 2006-07
• parking wielopoziomowy k. ratusza - 2007-08
• hala widowiskowo-sportowa - 2006-08
• stok narciarski - 2007-08
• tramwaj - 2008-10
źródło: http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,3219443.html
Hubert Woźniak 17-03-2006 , ostatnia aktualizacja 17-03-2006 22:45
Dwie linie tramwajowe z Podolszyc na Winiary i do Orlenu powstaną w Płocku do 2010 roku - tak zakłada dokument podpisany w piątek przez prezydenta Mirosława Milewskiego
Żart? Nic podobnego. Wieloletni Plan Inwestycyjny (do 2013 roku) odbierają teraz radni. Będą mieli ponad tydzień na jego przeanalizowanie, zmiany i w końcu przegłosowanie. Tyle samo czasu mają płocczanie, by dotrzeć do swoich radnych i namówić ich na ewentualne zmiany. Dokument ten opisuje wszystkie przedsięwzięcia, jakie trzeba przez najbliższe siedem lat zrealizować, rozkłada je na poszczególne lata i - w miarę możliwości - określa ich koszty.
(...)
Żart? Nic podobnego. Wieloletni Plan Inwestycyjny (do 2013 roku) odbierają teraz radni. Będą mieli ponad tydzień na jego przeanalizowanie, zmiany i w końcu przegłosowanie. Tyle samo czasu mają płocczanie, by dotrzeć do swoich radnych i namówić ich na ewentualne zmiany. Dokument ten opisuje wszystkie przedsięwzięcia, jakie trzeba przez najbliższe siedem lat zrealizować, rozkłada je na poszczególne lata i - w miarę możliwości - określa ich koszty.
Zakłada m.in. zbudowanie około 95 proc. wszystkich osiedlowych dróg, które jeszcze nie są utwardzone albo mają stare nawierzchnie (na przykład z kocich łbów). Inwestycje te zostały podzielone na dwa etapy. Większość dróg powstanie w latach 2007-09. Na pozostałych - zwłaszcza w Ciechomicach i Pradolinie Wisły - zostanie w tym czasie wykonana najpierw infrastruktura, a dopiero w okresie 2010-13 otrzymają one nowoczesne nawierzchnie.
Priorytet: obwodnice
Największe inwestycje drogowe, które znalazły się w planie, to budowa dwóch obwodnic. W tym przypadku ciężar finansowania leży głównie na barkach Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad.
Jej plany zakładają, że najpierw powstanie obwodnica północna, która połączy ul. Wyszogrodzką z Goślicami. Jej budowa jest na etapie starań o uzyskanie pozytywnej decyzji w sprawie oddziaływania drogi na środowisko naturalne. W tym roku powinien być jeszcze projekt i jeśli nie będzie większych opóźnień, pierwsza łopata zostanie wbita pod koniec 2007 roku.
Druga obwodnica, północno-zachodnia, przebiegnie w poprzek tej pierwszej. Połączy drogę nr 62 z Warszawy z Trzepowem. Obwodnicę północną przetnie w rejonie Boryszewa, przejdzie między cmentarzem komunalnym a lotniskiem i skrzyżuje się z Bielską. Jej budowę zaplanowano na lata 2008-10, ale inwestycja zależy od uzyskania unijnej dotacji, może się więc znacznie opóźnić.
Unia da nam tramwaj
Podobnie jest z tramwajem, który nie jest wcale nowym pomysłem. Plan inwestycyjny zakłada zrealizowanie w latach 2008-10 dwóch linii. Istnieje koncepcja, która mówi, że tory prowadziłyby z Podolszyc środkiem alei Piłsudskiego i Jachowicza do Orlenu oraz szpitala na Winiarach. W rejonie Politechniki, gdzie zielony pas alei zwęża się, powstałby tylko jeden tor. Tramwaje korzystałyby z niego na przemian. Byłoby to możliwe ze względu na fakt, że tylko dwie linie nie będą jeździć z tak dużą częstotliwością, by trasa się tu korkowała.
Jest problem z oszacowaniem kosztów tej inwestycji. Gdyby oprzeć się na doświadczeniach innych miast, to kosztorys "rozjechałby się" i utworzył przedział 90-200 mln zł. Płocki plan inwestycji założył, że linie będą kosztować 120 mln. Samorząd ma sfinansować tylko 25 proc. tej kwoty. Reszta będzie pochodzić z kasy UE.
Prezydent Mirosław Milewski podkreśla, że budowa takiej linii jest uzasadniona. Wagon tramwajowy zabiera więcej pasażerów niż autobus miejski, poza tym tabor tramwajowy nie wymaga tak częstego odnawiania jak autobusowy. No i można liczyć na to, że niektórzy pracownicy Orlenu przesiądą się do tramwaju, zostawiając auta w domach.
Inwestycja nie zostanie zrealizowana, jeśli nie będzie unijnych pieniędzy, ale by w ogóle próbować, trzeba ją najpierw właśnie wpisać do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. Zdaniem Mirosława Milewskiego wszystko rozstrzygnie się w 2007 roku.
Z ciekawostek warto wspomnieć jeszcze o stoku narciarskim, którego realizację przewidziano na przyszły rok (w tym powstanie już jego koncepcja), a także o budowie w ciągu czterech następnych lat około tysiąca mieszkań komunalnych i czynszowych.
Prezydent podkreśla, że tylko kilka z zaplanowanych na siedem lat inwestycji zależy od środków zewnętrznych i bez nich nie uda się tych przedsięwzięć zrealizować. Zrealizowanie pozostałych uczyni z Płocka - jak twierdzi Mirosław Milewski - miasto "wygodne i nowoczesne dla płocczan, a także otwarte na przyjęcie inwestorów i turystów".
Co jest w planie (wybrane inwestycje)
• budowa ulicy Pocztowej w Borowiczkach - lata 2007-10
• ulica Popłacińska w Radziwiu - 2006-08
• przebudowa Wyszogrodzkiej - 2007-09
• Filtrowa na osiedlu Wyszogrodzka - 2008-09
• Ossowskiego, Patriotów, Grota-Roweckiego na Podolszycach Północ - 2007-08
• Swojska, Synów Pułku na Podolszycach Południe - 2006-07
• Ziołowa, Miętowa, Lawendowa - 2007-10
• Gościniec na Grabówce - 2006-07
• Graniczna (koło ZEP) - 2007-09
• Graniczna (od Wyszogrodzkiej do Otolińskiej) - 2008-09
• Jagiellonka (bez sali sportowej) - 2006-07
• parking wielopoziomowy k. ratusza - 2007-08
• hala widowiskowo-sportowa - 2006-08
• stok narciarski - 2007-08
• tramwaj - 2008-10
źródło: http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,3219443.html
- AR
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 5704
- Rejestracja: 15 listopada 2005, o 19:01
- Lokalizacja: QKI
- Kontakt:
Tak prezentuje się mapa linii tramwajowych w Kielcach
http://img215.imageshack.us/img215/3457/tram1he.jpg
Dzisiaj w Parku Dzień Obywatela. Garją orkiestry dęte, a po lewej stronie muszli koncertowej mapka i księga wpisów popierających budowę linii tramwajowej.
Dzisiaj w Parku Dzień Obywatela. Garją orkiestry dęte, a po lewej stronie muszli koncertowej mapka i księga wpisów popierających budowę linii tramwajowej.
- CKfan
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 4200
- Rejestracja: 20 grudnia 2005, o 20:56
- Lokalizacja: Kielce os. Jagiellońskie
Nie wiedziałem, że jest takie święto. Dzień obywatela to brzmi jak za PRL trochę
Co do samych tras, to też trochę przesadzili:
Piekoszowska zamiast Grunwaldzkiej
ta końcówka linii na Ślichowicach (zygzakiem będą jeździć)
Póki co ma być linia: Stok - Śluchowice, ewentualnie może potem na Barwinek, ale na Sandomierską to chyba nie ma sensu
Podsumowując to wg mnie są to marzenia tych ludzi, co to zrobili. Wg mnie trzeba się zająć jedną linią: Stok-Ślichowice, przez ul. Grunwaldzką, Żelazną, tramwaje puścić bokiem, a na wysepce, do tego powinien być to szybki tramwaj, więc rozwiązania bezkolizyjne.
Podsumowując to wg mnie są to marzenia tych ludzi, co to zrobili. Wg mnie trzeba się zająć jedną linią: Stok-Ślichowice, przez ul. Grunwaldzką, Żelazną, tramwaje puścić bokiem, a na wysepce, do tego powinien być to szybki tramwaj, więc rozwiązania bezkolizyjne.
Sorry, takiego mamy prezydenta...
a dajcie spokój z tym tramwajem .... szkoda słów, bo jak chciało się mieć tramwaje to trzeba było to planować 20 lat temu jak jeszcze miasto nie było tak zabudowane, teraz myślmy troszeczke realistyczniej metro... ja nie widze tramwajów w Kielcach, dlamnie to przeżytek i jeszcze bardziej zakorkowane miasto...