Nie wiedzialem gdzie to wkleic, wiec dalem to tutaj.
Ul. Okrzei wzorcem architektonicznego chaosu
W Kielcach buduje się dużo i szybko. Ale przy okazji byle jak. Jaskrawym przykładem chaosu architektonicznego jest to, co się dzieje na ulicy Okrzei
Przez wiele lat ulica Okrzei była ulicą "przemysłową". Miejsce znalazły tam składy budowlane, hurtownie, warsztaty. Po lewej stronie, idąc od centrum, mamy w większości starą, jeszcze przedwojenną zabudowę. Po prawej, oprócz kilku kamienic i pustych działek, stały stare chałupy. Ale od kilku lat sytuacja zaczęła się zmieniać. Ulicą Okrzei zainteresowali się deweloperzy. Pierwszy kompleks bloków postawiła Kielecka Grupa Inwestycyjna, po niej budować zaczęli kolejni. W krótkim czasie na Okrzei powstało kilka nowych budynków, głównie od strony Silnicy. Tylko że każdy z nich jest inny, usytuowane są w różnej odległości od ulicy, jedne frontem, inne bokiem do niej. Mają różne wysokości, dachy. Jedne nawiązują architekturą do tradycyjnej XIX-wiecznej zabudowy, ale mamy też przykład nowoczesnej, nieco awangardowej architektury zastosowanej przy budowie jednego z bloków. To wszystko sprawia wrażenie totalnego chaosu. Przyczyną takiej sytuacji jest brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Urzędnicy wydają pozwolenia na budowę na podstawie wcześniej wydanych warunków, a te, kiedy nie ma planów, nakazują odwołać się do istniejącej zabudowy. - W efekcie rzeczywiście powstają tam przeróżne budynki, które tworzą wrażenie bałaganu architektonicznego - przyznaje Artur Hajdorowicz, dyrektor miejskiego biura planowania przestrzennego.
Przez wiele lat plan miejscowy, który tam obowiązywał, określał obszar tamtych ulic - Zagnańskiej, Okrzei, Skrzetlewskiej, Robotniczej - jako przemysłowy. - Mamy tam i wysokie biurowce, i niskie domy. A przepisy prawa dosyć ściśle określają zasady wydania pozwolenia na budowę. Nie możemy wstrzymać inwestycji tylko dlatego, że nie podoba nam się architektura jakiegoś budynku - mówi Hajdorowicz.
Dlaczego zatem, widząc zainteresowanie inwestorów tym rejonem, urzędnicy nie pomyśleli, żeby w pierwszej kolejności przygotować plan miejscowy? - Akurat w przypadku ulicy Okrzei te inwestycje nie powstawały naraz. Jednego roku ktoś się zwrócił o wydanie pozwolenia, potem w kolejnym ktoś inny - mówi dyrektor biura planowania przestrzennego. Przyznaje, że urzędnicy zaspali, i obiecuje poprawę. - Trochę przegapiliśmy sprawę. Bo generalnie, gdy widzimy zainteresowanie jakimś rejonem miasta inwestorów, to staramy się szybko reagować i przygotowywać plan - tłumaczy dyrektor Hajdorowicz.
Podaje przykład terenów na północ od ulicy Sikorskiego. - Inwestorzy wskazali nam, że są nim zainteresowani. Chcieliby zlokalizować tam jakieś obiekty o funkcjach usługowej i handlowej. I już przygotowujemy się do uchwały o sporządzeniu planu z rozszerzeniem o funkcję mieszkaniową - podkreśla Hajdorowicz.
Zapowiada, że także ulica Okrzei będzie miała swój plan. - Są kolejni inwestorzy, a ta ulica rzeczywiście wymaga jakiegoś uporządkowania. W drugiej połowie roku moglibyśmy zacząć realizację planu - mówi.
Jerzy Partyka, były architekt miejski
Myślę, że ulicę Okrzei da się jeszcze uratować, kiedy budynkami wypełnią się kolejne wolne place, kiedy znikną szpecące rudery. Zawsze jest tak, że kiedy coś jest w trakcie budowy, sprawia wrażenie zamętu i bałaganu, i ja tak patrzę teraz na Okrzei. Natomiast rzeczywiście teraz ulica nie robi dobrego wrażenia, brakuje rytmiczności, zachowania proporcji, skali budynków. Ale to niejedyne takie miejsce w Kielcach. Równie fatalna - a może nawet jeszcze gorsza - jest ulica Warszawska, a raczej to, co tam powstało na odcinku od ulicy Domaniówka do stacji Statoil. Natomiast ja nie jestem zwolennikiem bardzo ścisłych regulacji. W architekturze, żeby nie była nudna, muszą być i elementy tradycyjne, i takie, które będą szokować. Trochę dowolności na pewno nie zaszkodzi.
Marcin Kamiński, architekt, współwłaściciel pracowni Kamiński Bojarowicz Architekci
Ulica Okrzei jest bardzo dobitnym przykładem tego, jak źle służy rozwojowi miasta brak planów miejscowych. One nie narzucą charakteru architektury budynków, ale pozwolą realizować je w pewnej harmonii i porządku. Być może teraz jeszcze da się na Okrzei złagodzić wrażenie chaosu zróżnicowaniem zieleni, wytyczeniem jakiejś linii chodnika, rytmicznością oświetlenia ulicznego. Ale tzw. pierzei ulicy nie da się już odtworzyć. A szkoda, bo niedługo będzie to dosyć ważna arteria miasta, po tym jak obok węzła Skrzetle powstanie jeszcze węzeł Żelazna.
Od redakcji:
A jaka jest Państwa opinia na temat tego, jak rozwijają się Kielce? Czy boom inwestycyjny sprawił, że Kielce pięknieją? Na opinie czekamy pod numerem telefonu 041 249 82 05, e-mail:
redakcja@kielce.agora.pl,
Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce