Jak "zwykły", to bym nie powiedział. Zobacz jak pasują do siebie otwory okienne parteru i piętra. Chyba, że będzie przeróbka...ice pisze:Zapewne po otynkowaniu i pomalowaniu bedzie wygladal jak zwykly budynek.
RUDERY - wyburzenia, rozbiórki
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
- Jezpir
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1130
- Rejestracja: 7 sierpnia 2007, o 14:24
- Lokalizacja: Kielce, KSM Nord
Mam nadzieję, że będzie. Przecież tak tego nie zostawią. Chociaż...cm pisze:Jak "zwykły", to bym nie powiedział. Zobacz jak pasują do siebie otwory okienne parteru i piętra. Chyba, że będzie przeróbka...ice pisze:Zapewne po otynkowaniu i pomalowaniu bedzie wygladal jak zwykly budynek.
Gdyby chcieli przerabiać otwory na parterze, bo łatwiej to zrobić przed nadbudową, bo nadproża nie są tak obciążone. A tak... też da się zrobić, ale więcej zachodu. Chyba, że tam ktoś teraz mieszka?
Jeżpir
Spaliło się i dalej straszy
Pogorzelisko wita gości wjeżdżających do centrum Kielc. Taki widok denerwuje także mieszkańców bloków stojących naprzeciwko rudery.
Nie mogą się oni doczekać, kiedy zostanie ona wyburzona.
Stary drewniany budynek przy ulicy Żelaznej przez kilkadziesiąt lat należał do Polskich Kolei Państwowych, więc nic dziwnego, że kielczanie oczekują, że to ta firma upora się z pogorzeliskiem.
- To nie jest już nasz teren, działka wraz z budynkiem została sprzedana jakieś dwa lata temu. Gdy doszło do pożaru, teren był już w rękach prywatnych - informuje Paweł Chmielewski, dyrektor oddziału nieruchomości Polskich Kolei Państwowych w Lublinie.
Zgliszczami zajął się już nadzór budowlany i szuka ich właściciela. - Jesteśmy na początku postępowania, konieczna jest rozprawa administracyjna i przesłuchanie właściciela na okoliczność, co zamierza zrobić z budynkiem - informuje Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowanego w Kielcach. - Dopiero wówczas wydamy decyzje o dalszym postępowaniu, prawdopodobnie o rozbiórce. Moim zdaniem ta rudera do niczego innego się nie nadaje. Decyzja powinna zapaść w ciągu miesiąca.
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... 4/71111069
Pogorzelisko wita gości wjeżdżających do centrum Kielc. Taki widok denerwuje także mieszkańców bloków stojących naprzeciwko rudery.
Nie mogą się oni doczekać, kiedy zostanie ona wyburzona.
Stary drewniany budynek przy ulicy Żelaznej przez kilkadziesiąt lat należał do Polskich Kolei Państwowych, więc nic dziwnego, że kielczanie oczekują, że to ta firma upora się z pogorzeliskiem.
- To nie jest już nasz teren, działka wraz z budynkiem została sprzedana jakieś dwa lata temu. Gdy doszło do pożaru, teren był już w rękach prywatnych - informuje Paweł Chmielewski, dyrektor oddziału nieruchomości Polskich Kolei Państwowych w Lublinie.
Zgliszczami zajął się już nadzór budowlany i szuka ich właściciela. - Jesteśmy na początku postępowania, konieczna jest rozprawa administracyjna i przesłuchanie właściciela na okoliczność, co zamierza zrobić z budynkiem - informuje Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowanego w Kielcach. - Dopiero wówczas wydamy decyzje o dalszym postępowaniu, prawdopodobnie o rozbiórce. Moim zdaniem ta rudera do niczego innego się nie nadaje. Decyzja powinna zapaść w ciągu miesiąca.
- Sz.J.
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1113
- Rejestracja: 22 września 2005, o 18:14
- Lokalizacja: Kielce
ECHO DNIA
Spalona rudera przy ulicy Łódzkiej
Przy ulicy Łódzkiej, tuż przy wjeździe do Kielc stoi spalona, rozpadająca się rudera. Czy nie można jej usunąć?
- Spalona, rozsypująca się chałupa przy trasie, to widok, który z pewnością nie umknie nikomu, kto wjeżdża do Kielc od strony Łodzi. Chęci usunięcia ruiny, najwidoczniej brak, czyżby to była nasza duma? - pytają kielczanie.
Budynek, który opisują, stoi tuż przy ulicy Łódzkiej, widnieje na nim numer 263. Obdarty, bez okien i drzwi, z zapadniętym dachem, którego szczątki leżą na ziemi. Komin grozi zawaleniem. W środku rudery natomiast, wśród gruzu, ktoś urządził wysypisko śmieci. - To wszystko można zobaczyć tuż po przekroczeniu granic miasta, to taki nasz oryginalny witacz - ironizują mieszkańcy. Dodają, że ledwo trzymający się komin i części dachu mogą skrzywdzić, jeśli ktoś podejdzie blisko.
Stan budynku przy Łódzkiej potwierdzają dokumenty w Wydziale Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce.
- W naszym wykazie nieruchomość widnieje jako ruina - informuje Henryka Baran, zastępca dyrektora tegoż wydziału. Dodaje, że nieruchomość jest współwłasnością osób fizycznych.
Zapytaliśmy, czy kielecka Straż Miejska podejmowała działania w związku z budynkiem. - Sprawdziłem ostatni rok, w tym czasie, nie - mówi Wojciech Bafia, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Kielcach. Zapewnia, że patrol uda się na wskazaną posesję. - Jeżeli to miejsce stanowi zagrożenie, wydamy właścicielowi nakaz natychmiastowego jego zabezpieczenia. Możemy również wystawić mandat - tłumaczy zastępca komendanta. Nie nakłada się natomiast kar za nieestetyczny wygląd budynku.
O dalszym losie nieruchomości, po naszym zawiadomieniu, zadecyduje Wiesław Krzyk z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Kielcach. Poinformował on, że jeżeli właściciel lub zarządca uprawdopodobni, że wyremontuje, bądź odbuduje budynek, zostanie wydana decyzja nakazująca mu zabezpieczenie obiektu, albo doprowadzenie go do właściwego stanu technicznego. W innym przypadku urzędnicy wydadzą nakaz rozbiórki.
Spalona rudera przy ulicy Łódzkiej
Przy ulicy Łódzkiej, tuż przy wjeździe do Kielc stoi spalona, rozpadająca się rudera. Czy nie można jej usunąć?
- Spalona, rozsypująca się chałupa przy trasie, to widok, który z pewnością nie umknie nikomu, kto wjeżdża do Kielc od strony Łodzi. Chęci usunięcia ruiny, najwidoczniej brak, czyżby to była nasza duma? - pytają kielczanie.
Budynek, który opisują, stoi tuż przy ulicy Łódzkiej, widnieje na nim numer 263. Obdarty, bez okien i drzwi, z zapadniętym dachem, którego szczątki leżą na ziemi. Komin grozi zawaleniem. W środku rudery natomiast, wśród gruzu, ktoś urządził wysypisko śmieci. - To wszystko można zobaczyć tuż po przekroczeniu granic miasta, to taki nasz oryginalny witacz - ironizują mieszkańcy. Dodają, że ledwo trzymający się komin i części dachu mogą skrzywdzić, jeśli ktoś podejdzie blisko.
Stan budynku przy Łódzkiej potwierdzają dokumenty w Wydziale Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce.
- W naszym wykazie nieruchomość widnieje jako ruina - informuje Henryka Baran, zastępca dyrektora tegoż wydziału. Dodaje, że nieruchomość jest współwłasnością osób fizycznych.
Zapytaliśmy, czy kielecka Straż Miejska podejmowała działania w związku z budynkiem. - Sprawdziłem ostatni rok, w tym czasie, nie - mówi Wojciech Bafia, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Kielcach. Zapewnia, że patrol uda się na wskazaną posesję. - Jeżeli to miejsce stanowi zagrożenie, wydamy właścicielowi nakaz natychmiastowego jego zabezpieczenia. Możemy również wystawić mandat - tłumaczy zastępca komendanta. Nie nakłada się natomiast kar za nieestetyczny wygląd budynku.
O dalszym losie nieruchomości, po naszym zawiadomieniu, zadecyduje Wiesław Krzyk z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Kielcach. Poinformował on, że jeżeli właściciel lub zarządca uprawdopodobni, że wyremontuje, bądź odbuduje budynek, zostanie wydana decyzja nakazująca mu zabezpieczenie obiektu, albo doprowadzenie go do właściwego stanu technicznego. W innym przypadku urzędnicy wydadzą nakaz rozbiórki.
Rozebrali ruderę
Po interwencji "Echa Dnia” rozsypującą się chałupę przy Łódzkiej, która witała wjeżdżających do Kielc, rozebrano.
Spalony, obdarty budynek bez okien i drzwi, z zapadniętym dachem, stojący obok trasy, tuż przy granicy miasta. Ten widok nie umknął nikomu. Oprócz tych, którzy powinni doprowadzić do likwidacji ruiny.
- Bardzo oryginalny mamy witacz - kpili kielczanie. Zwracali uwagę również na to, że rudera przy Łódzkiej 263 mogła stanowić niebezpieczeństwo. Szczątki dachu leżały obok rozpadającego się budynku, komin groził zawaleniem, a w środku, wśród gruzu, ktoś urządził wysypisko śmieci. - Chęci jej usunięcia najwyraźniej brak - kwitowali mieszkańcy.
GRANICE ZA DALEKO…
O istnieniu rudery poinformowaliśmy w styczniu tego roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Kielcach oraz Straż Miejską, które do tego czasu nie podejmowały działań w związku z rozpadającym się budynkiem. Okazało się, że ruinę dało się usunąć.
- Po waszej interwencji znaleźliśmy właściciela nieruchomości. Wezwaliśmy go na rozprawę administracyjną i sam stwierdził, że nie będzie odbudowywał czy też remontował budynku. Zadeklarował rozbiórkę - mówi Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach. W minioną sobotę ruderę rozebrano, resztki spalono. Dlaczego jednak trzeba było na to czekać, aż sprawą zainteresuje się redakcja? - Nie wiedzieliśmy, że stoi tam budynek w takim stanie. Rzadko zapuszczamy się na granice miasta - tłumaczy Krzyk.
reklama
MIASTO ZA BIEDNE
Tymczasem stan budynku przy Łódzkiej potwierdzają dokumenty w Wydziale Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce. - W naszej ewidencji gruntów i budynków ta nieruchomość widnieje, jako ruina - informuje Henryka Baran, zastępca dyrektora tegoż wydziału. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego rzadko korzysta jednak z tego wykazu, ponieważ jest to płatne. - Nie mamy na to pieniędzy - oznajmia Wiesław Krzyk. Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce tłumaczy, że bezpłatne udostępnienie danych nie jest możliwe. - Ewidencja jest własnością skarbu państwa, do którego odpływa część pieniędzy uzyskiwanych z tytułu wypisów - informuje Pietrzyk.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego bazuje więc na swoich danych i zgłaszanych interwencjach.
Źródło: Echo Dnia
Po interwencji "Echa Dnia” rozsypującą się chałupę przy Łódzkiej, która witała wjeżdżających do Kielc, rozebrano.
Spalony, obdarty budynek bez okien i drzwi, z zapadniętym dachem, stojący obok trasy, tuż przy granicy miasta. Ten widok nie umknął nikomu. Oprócz tych, którzy powinni doprowadzić do likwidacji ruiny.
- Bardzo oryginalny mamy witacz - kpili kielczanie. Zwracali uwagę również na to, że rudera przy Łódzkiej 263 mogła stanowić niebezpieczeństwo. Szczątki dachu leżały obok rozpadającego się budynku, komin groził zawaleniem, a w środku, wśród gruzu, ktoś urządził wysypisko śmieci. - Chęci jej usunięcia najwyraźniej brak - kwitowali mieszkańcy.
GRANICE ZA DALEKO…
O istnieniu rudery poinformowaliśmy w styczniu tego roku Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Kielcach oraz Straż Miejską, które do tego czasu nie podejmowały działań w związku z rozpadającym się budynkiem. Okazało się, że ruinę dało się usunąć.
- Po waszej interwencji znaleźliśmy właściciela nieruchomości. Wezwaliśmy go na rozprawę administracyjną i sam stwierdził, że nie będzie odbudowywał czy też remontował budynku. Zadeklarował rozbiórkę - mówi Wiesław Krzyk, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach. W minioną sobotę ruderę rozebrano, resztki spalono. Dlaczego jednak trzeba było na to czekać, aż sprawą zainteresuje się redakcja? - Nie wiedzieliśmy, że stoi tam budynek w takim stanie. Rzadko zapuszczamy się na granice miasta - tłumaczy Krzyk.
reklama
MIASTO ZA BIEDNE
Tymczasem stan budynku przy Łódzkiej potwierdzają dokumenty w Wydziale Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce. - W naszej ewidencji gruntów i budynków ta nieruchomość widnieje, jako ruina - informuje Henryka Baran, zastępca dyrektora tegoż wydziału. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego rzadko korzysta jednak z tego wykazu, ponieważ jest to płatne. - Nie mamy na to pieniędzy - oznajmia Wiesław Krzyk. Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Kielce tłumaczy, że bezpłatne udostępnienie danych nie jest możliwe. - Ewidencja jest własnością skarbu państwa, do którego odpływa część pieniędzy uzyskiwanych z tytułu wypisów - informuje Pietrzyk.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego bazuje więc na swoich danych i zgłaszanych interwencjach.
Źródło: Echo Dnia
Żółć i czerwień w naszych sercach aż po życia kres!!!
Mam takie pytanie odnośnie zgłaszanych interwencji, czy wysyłacie np. do Pana Krzyka jakieś maile na temat złego stanu budynkówvincent pisze:Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego bazuje więc na swoich danych i zgłaszanych interwencjach.
Waleczne Serce Korona Kielce
-
seba_ck
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1231
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 14:01
- Lokalizacja: KIELCE
KIELCE
18 marca 2008 - 8:53
Rudery witają gości Kielc
Dwie rudery mają usunąć, trzecia choć najstarsza jest tylko brzydka, nie zagraża bezpieczeństwu.
Trzy opuszczone i zniszczone budynki witają gości wjeżdżających do Kielc od strony Warszawy w kierunku Tranowa czy Lublina. Stoją one prawie obok siebie przy alei Solidarności i ulicy Źródłowej.
W najgorszym stanie jest duży stary budynek z cegieł, który stoi przy alei Solidarności przy skrzyżowaniu z al. IX Wieków Kielc. Rudera wygląda strasznie. Nie ma w niej okien i drzwi, a wnętrze wypełniają stery śmieci. Wkoło roznosi się charakterystyczny odór niczym z szamba, ponieważ niektórzy załatwiają tam potrzeby fizjologiczne.
- Budynek należał do miasta i już kilka lat temu nalegałem, aby go rozebrać, niestety urząd nie zrobił tego. Trzy lata temu nieruchomość została zwrócona byłym właścicielom. Rudera nie tylko straszy wyglądem, ale wchodzenie do niej jest niebezpieczne. Teren nie jest ogrodzony i każdy może się dostać nieświadomy zagrożenia. Udało się nam nawiązać kontakt z nowymi właścicielami, doszło do rozprawy administracyjnej, na której zgodzili się rozebrać ruderę. Mają do zrobić w kwietniu lub maju, zależy, kiedy uda się im zebrać pieniądze. Na tak duży budynek potrzeba ponad 10 tysięcy złotych - przyznaje powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach, Wiesław Krzyk.
I to wyburzą…
Kolejna rudera to domek jednorodzinny od lat niezamieszkały, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, przy ulicy Jarońskich w pobliżu Źródłowej. On także zostanie wyburzony. - Prowadziliśmy rozmowy z poprzednimi właścicielami, ale pod koniec roku nieruchomość została sprzedana. Nowy posiadacz złożył już wniosek do Wydziału Architektury i Urbanistyki o jego wyburzenie, więc nasza interwencja prawdopodobnie nie będzie potrzebna - informuje Wiesław Krzyk.
Po drugiej stronie ulicy Jarońskich także tuż przy Źródłowej stoi budynek niezamieszkały od 50 lat. Brakuje w nim okien, a miejscami jest przykryty czarną folią. Szpeci wjazd do miasta, ale dom jest w całkiem dobrym stanie technicznym. - Jego budowa nigdy się nie zakończyła, ponieważ właściciel zmarł. Dotarliśmy do jednego znanego spadkobiercy, ale to chory człowiek, niezdolny do podejmowania decyzji i nie ma co liczyć, że zajmie się budynkiem. Ponoć są inni spadkobiercy, ale nie wiadomo, gdzie mieszkają. Szukamy ich - wyjaśnia Wiesław Krzyk.
Brzydki, ale nie do wyburzenia
Dom jest w całkiem dobrym stanie, ponieważ elewację ma obłożoną kamieniem pińczowskim. - Wystarczy wprawić stolarkę, pomalować w środku, pewnie są potrzebne jeszcze drobne naprawy, ale nadaje się do zamieszkania, a nie do rozbiórki. Szkoda, żeby dalej niszczał - przyznaje. - Nie ma podstaw do naszej interwencji, ponieważ budynek nie stwarza zagrożenia, jest dobrze ogrodzony i nie ma do niego dostępu.
Dodaje, że brzydki wygląd budynku nie jest jeszcze podstawą do interwencji. - Po ostatnich orzeczeniach Sądu Najwyższego, nadzór budowlany może nakazać rozbiórkę wyłącznie domu, który stwarza zagrożenie dla ludzi. Jeśli rudera wygląda strasznie, a jest ogrodzona i obcy nie mają do niej dostępu, to nic nie możemy zrobić. Pozostają rozmowy z właścicielem i przekonywanie do współpracy. Czasem to pomaga.
Agata Kowalczyk
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /209671938
18 marca 2008 - 8:53
Rudery witają gości Kielc
Dwie rudery mają usunąć, trzecia choć najstarsza jest tylko brzydka, nie zagraża bezpieczeństwu.
Trzy opuszczone i zniszczone budynki witają gości wjeżdżających do Kielc od strony Warszawy w kierunku Tranowa czy Lublina. Stoją one prawie obok siebie przy alei Solidarności i ulicy Źródłowej.
W najgorszym stanie jest duży stary budynek z cegieł, który stoi przy alei Solidarności przy skrzyżowaniu z al. IX Wieków Kielc. Rudera wygląda strasznie. Nie ma w niej okien i drzwi, a wnętrze wypełniają stery śmieci. Wkoło roznosi się charakterystyczny odór niczym z szamba, ponieważ niektórzy załatwiają tam potrzeby fizjologiczne.
- Budynek należał do miasta i już kilka lat temu nalegałem, aby go rozebrać, niestety urząd nie zrobił tego. Trzy lata temu nieruchomość została zwrócona byłym właścicielom. Rudera nie tylko straszy wyglądem, ale wchodzenie do niej jest niebezpieczne. Teren nie jest ogrodzony i każdy może się dostać nieświadomy zagrożenia. Udało się nam nawiązać kontakt z nowymi właścicielami, doszło do rozprawy administracyjnej, na której zgodzili się rozebrać ruderę. Mają do zrobić w kwietniu lub maju, zależy, kiedy uda się im zebrać pieniądze. Na tak duży budynek potrzeba ponad 10 tysięcy złotych - przyznaje powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Kielcach, Wiesław Krzyk.
I to wyburzą…
Kolejna rudera to domek jednorodzinny od lat niezamieszkały, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, przy ulicy Jarońskich w pobliżu Źródłowej. On także zostanie wyburzony. - Prowadziliśmy rozmowy z poprzednimi właścicielami, ale pod koniec roku nieruchomość została sprzedana. Nowy posiadacz złożył już wniosek do Wydziału Architektury i Urbanistyki o jego wyburzenie, więc nasza interwencja prawdopodobnie nie będzie potrzebna - informuje Wiesław Krzyk.
Po drugiej stronie ulicy Jarońskich także tuż przy Źródłowej stoi budynek niezamieszkały od 50 lat. Brakuje w nim okien, a miejscami jest przykryty czarną folią. Szpeci wjazd do miasta, ale dom jest w całkiem dobrym stanie technicznym. - Jego budowa nigdy się nie zakończyła, ponieważ właściciel zmarł. Dotarliśmy do jednego znanego spadkobiercy, ale to chory człowiek, niezdolny do podejmowania decyzji i nie ma co liczyć, że zajmie się budynkiem. Ponoć są inni spadkobiercy, ale nie wiadomo, gdzie mieszkają. Szukamy ich - wyjaśnia Wiesław Krzyk.
Brzydki, ale nie do wyburzenia
Dom jest w całkiem dobrym stanie, ponieważ elewację ma obłożoną kamieniem pińczowskim. - Wystarczy wprawić stolarkę, pomalować w środku, pewnie są potrzebne jeszcze drobne naprawy, ale nadaje się do zamieszkania, a nie do rozbiórki. Szkoda, żeby dalej niszczał - przyznaje. - Nie ma podstaw do naszej interwencji, ponieważ budynek nie stwarza zagrożenia, jest dobrze ogrodzony i nie ma do niego dostępu.
Dodaje, że brzydki wygląd budynku nie jest jeszcze podstawą do interwencji. - Po ostatnich orzeczeniach Sądu Najwyższego, nadzór budowlany może nakazać rozbiórkę wyłącznie domu, który stwarza zagrożenie dla ludzi. Jeśli rudera wygląda strasznie, a jest ogrodzona i obcy nie mają do niej dostępu, to nic nie możemy zrobić. Pozostają rozmowy z właścicielem i przekonywanie do współpracy. Czasem to pomaga.
Agata Kowalczyk
Zmieniaj świat na taki, jaki sobie wymarzyłeś.
- cm
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1665
- Rejestracja: 19 stycznia 2007, o 14:22
- Lokalizacja: Sienkiewicza - centrum świata ;-)
Nie wiem, o który budynek chodzi. Może mi ktoś wyjaśnić?seba_ck pisze:Kolejna rudera to domek jednorodzinny od lat niezamieszkały, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, przy ulicy Jarońskich w pobliżu Źródłowej. On także zostanie wyburzony. -
Czyli dalej będzie straszyłPo drugiej stronie ulicy Jarońskich także tuż przy Źródłowej stoi budynek niezamieszkały od 50 lat. Brakuje w nim okien, a miejscami jest przykryty czarną folią. Szpeci wjazd do miasta, ale dom jest w całkiem dobrym stanie technicznym. - Jego budowa nigdy się nie zakończyła, ponieważ właściciel zmarł. Dotarliśmy do jednego znanego spadkobiercy, ale to chory człowiek, niezdolny do podejmowania decyzji i nie ma co liczyć, że zajmie się budynkiem. Ponoć są inni spadkobiercy, ale nie wiadomo, gdzie mieszkają. Szukamy ich - wyjaśnia Wiesław Krzyk.
- Daniel
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2750
- Rejestracja: 21 września 2005, o 14:35
- Lokalizacja: Kielce
- Kontakt:
http://www.echodnia.eu/apps/pbcsi.dll/b ... =0&title=1cm pisze:Nie wiem, o który budynek chodzi. Może mi ktoś wyjaśnić?seba_ck pisze:Kolejna rudera to domek jednorodzinny od lat niezamieszkały, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, przy ulicy Jarońskich w pobliżu Źródłowej. On także zostanie wyburzony. -
Chodzi o budynek z pierwszego planu oraz budynek w tle po lewej stronie.
Czyli coś się rusza - to znakomite miejsce na piękną inwestycję.Daniel pisze:http://www.echodnia.eu/apps/pbcsi.dll/b ... =0&title=1cm pisze:Nie wiem, o który budynek chodzi. Może mi ktoś wyjaśnić?seba_ck pisze:Kolejna rudera to domek jednorodzinny od lat niezamieszkały, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, przy ulicy Jarońskich w pobliżu Źródłowej. On także zostanie wyburzony. -
Chodzi o budynek z pierwszego planu oraz budynek w tle po lewej stronie.
Nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość (Michał Anioł)
