Pierwszy kielecki parking przesiadkowy
Przesiadkowy parking ma powstać w pobliżu Targów Kielce. Drogowcy liczą, że zmniejszy to korki w mieście, bo pasażerowie będą tam zostawiać auta i do centrum dojeżdżać komunikacją zbiorową.
Miejski Zarząd Dróg ogłosił przetarg na wykonanie dokumentacji pierwszego w mieście parkingu przesiadkowego. Ma się na nim zmieścić około 600 samochodów. - Jego budowa ma być częścią projektu unijnego, który zakłada m.in. przebudowę ronda Herlinga-Grudzińskiego oraz budowę węzła Żelazna. Cały projekt jest na liście priorytetów Programu Rozwoju Polski Wschodniej - mówi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg.
W tym samym projekcie przewidziano również budowę kilku nowych pętli autobusowych i parkingów na obrzeżach miasta, m.in. na ul. Piekoszowskiej i przy skrzyżowaniu ul. Domaszowskiej z Morcinka. - Ma to zachęcić do zostawienia samochodów na obrzeżach i w konsekwencji wpłynąć na zmniejszenie korków w centrum miasta. To jedno z założeń polityki transportowej dla Kielc i obszaru metropolitalnego - tłumaczy Wójcik. Dodaje, że w Niewachlowie ma powstać duże skrzyżowanie dwóch dróg ekspresowych nr 7 i 74. - Łatwo będzie więc dojechać do parkingu. Na wstępnym etapie są też prace nad kolejką podmiejską, która ma wykorzystywać już istniejące tory PKP i zatrzymywać się w pobliżu - zdradza dyrektor MZD.
Czy jednak znajdą się chętni, którzy będą chcieli zostawić samochód na parkingu, a potem jeszcze zapłacić za dojazd do centrum Kielc autobusem? Podobne parkingi działają już w Warszawie i tam nie cieszą się zbyt dużym powodzeniem - Czas pokaże, jak będzie u nas. Na pewno na początku nie będzie zbyt wielu chętnych, ale on powstaje z myślą o rozwoju komunikacji, która ma funkcjonować w ciągu kilkunastu lat - podkreśla Wójcik.
Barbara Damian z Zarządu Transportu Miejskiego, który odpowiada za komunikację miejską, chwali projekt. - Trzeba pamiętać, że w planach jest zamknięcie dla samochodów osobowych centrum miasta. Mają tam jednak wjeżdżać autobusy, więc pomysł z przesiadką na obrzeżach wydaje się atrakcyjny - ocenia.
A jak to wygląda w Warszawie
Trzy parkingi przesiadkowe działają od niedawna w Warszawie. Ostatni otwarto na początku stycznia przy stacji metra Wilanowska. Na razie świeci pustkami, choć można od niego w ledwie dziewięć minut dojechać metrem do centrum Warszawy - Niedługo zaczynamy kampanię reklamową. Sądzimy, że z czasem parking się zapełni - twierdzi Michał Powałka, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego.
Z dwóch pozostałych kompletnym niewypałem okazał się parking przy ul. Połczyńskiej. Po ponad pół roku od otwarcia nadal jest pusty - spośród 500 miejsc zajętych jest zwykle tylko kilkanaście. Kierowców zniechęca brak wygodnych przesiadek. Autobusem czy tramwajem jedzie się stamtąd do centrum przynajmniej 20 minut. W kolejnym garażu - przy stacji metra Marymont - zajęta jest najwyżej połowa miejsc. Najprawdopodobniej stanie się bardziej popularny wiosną, kiedy do stacji Marymont zamiast pociągów wahadłowych ze stacji plac Wilsona zaczną już docierać regularne składy z Kabat.
Źródło:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4864346.html
Marcin Sztandera
2008-01-23
Zmieniaj świat na taki, jaki sobie wymarzyłeś.