Limp pisze:wloczykij pisze:
PS co mam w obcym miescie, a czego brakuje mi w CK, to:
1) sprawnej i komfortowej komunikacji miejskiej
2) zycia nocnego...kawiarni, clubs otwartych do pozna i integrujacych sie z miastem
3) kilku sklepow
4) Ordnungu

(przekupki w najbardziej centralnej czesci miasta, bazary w obecnej formie, żalosna ilość ścieżek rowerowych)
Właśnie takiej odpowiedzi między innymi oczekiwałem

Dlatego tak pytałem co może miasto dla nas zrobić? Mi także brakuje tego co napisałeś i miasto powinno spełnić te wymagania. Nowe kierunki owszem, jak najbardziej ale te aspekty też są potrzebne abyśmy w pełni się cieszyli mieszkając w Kielcach.
Mi osobiście brakuje miesteczka studenckiego z prawdziwego zdarzenia

oraz bardziej aktywnego nocnego zycia

Moim zdaniem jedyną rzeczą, którą może bezpośrednio zapewnić miasto jest punkt 1 - sprawna i komfortowa komunikacja miejska. Natomiast punkty 2, 3 i 4 muszą zostać spełnione przez odpowiedni klimat w mieście i prywatnych przedsiębiorców na których miasto również oczywiście ma wpływ. Ja bym tu jeszcze dołożył rozwinięcie istniejących uczelni i dołożenie nowych wydziałów/kierunków: głównie medycyny, prawa, ekonomii, architektury.
Osobiście uważam, że poziom edukacji, a przede wszystkim wyższego szkolnictwa, jest czynnikiem, który ma największy wpływ na rozwój miasta i aglomeracji. Co prawda efekty są widoczne dopiero po kilkunastu/kilkudziesięciu latach, ale ani obiekty sportowe, ani nawet lotnisko, nie wpłyną na rozwój miasta w aż tak znaczącym stopniu.
Studenci są wyjątkową grupą społeczną, która (pomimo stereotypowego wizerunku biednego studenta) ze względu na zamiłowanie do konsumpcji ma duży wpływ na kierunek rozwoju miasta. To oni kształtują rynek bo tak naprawdę głównie oni "decydują" która z komercyjnych inwestycji w mieście powstanie i utrzyma się, a która nie. To przede wszystkim od ich gusta zależy popyt w mieście.
Miasto musi zrobić absolutnie wszystko, aby ściągać tutaj studentów, najlepiej zdolnych studentów. Ale trzeba pamiętać, że student wybiera nie tylko uczelnię, ale przede wszystkim miasto w którym przyjdzie mu mieszkać! Podam przykład w mniejszej skali - w skali kieleckich liceów. Aktualnie największym powodzeniem w naborze do szkół średnich w Kielcach cieszą się II LO (Śniadecki) i VI LO (Słowacki). Czy to oznacza, że w I LO (Żeromskim) czy IV LO (Sawickiej) są gorsi nauczyciele? Oczywiście, że nie. Uczniowie wybierają szkołę, która najbardziej im się podoba, w tym wypadku tę, która ma najlepsze zaplecze sportowe. Możemy mieć kierunek budownictwo na 2. miejscu w Polsce, ale kandydaci i tak nieporównywalnie chętniej wybiorą budownictwo na Politechnice Krakowskiej, Wrocławskiej czy Śląskiej bo Kraków, Wrocław i Katowice mają więcej pubów, dyskotek, sklepów, kin...
Dlatego za najważniejszy priorytet dla Kielc uważam wprowadzenie odpowiednich ustępstw i udogodnień dla przedsiębiorców chcących zainwestować w obiekty o charakterze rozrywkowym i konsumpcyjnym - dyskoteki, puby, kawiarnie, kina, centra handlowe. Oczywiście nie można takich obiektów budować w nieskończoność bo świeciłyby one pustkami, ale o ich ilości powinien decydować wyłącznie popyt, a nie długie procedury zniechęcające potencjalnych inwestorów. Nie może być tak, że deweloper chcący wybudować galerię handlową czeka półtora roku na pozwolenie na budowę, a innemu, który chce wybudować aquapark, urzędnicy nie odpisują na listy. Taka sytuacja może zniechęcić następnych odważnych i spowodować, że zainwestują w Lublinie, Rzeszowie czy Radomiu. Poza tym można by spróbować dotować do studenckich karnetów na przejazdy komunikacją miejską tak, aby były one po symbolicznych cenach - załóżmy 10 zł/m-c (i zapewniam, że nie sugeruję tego dlatego, że sam bym na takich ulgach skorzystał). Problemem oczywiście są pieniądze, ale chociaż część z nich może pochodzić od reklamodawców - właścicieli pubów, dyskotek itp., nikogo innego jak właśnie tych przedsiębiorców, których powinniśmy zachęcić do inwestowania w Kielcach (w końcu studenci są grupą podatną na reklamy, a więc więcej studentów to droższe reklamy).
Taka polityka działałaby jak koło zamachowe. Miasto, które główny nacisk kładzie na uprzyjemnianie życia studentom ma studentów coraz więcej. Uczelnie się bogacą dzięki czemu stać ich na zatrudnianie znanych naukowców i kupowanie nowoczesnego sprzętu, budowanie bazy zarówno sportowej jak i dydaktycznej, tworzenie nowych wydziałów, kierunków, studiów w językach obcych - powoli stają się coraz lepsze i (co chyba nawet jest ważniejsze) bardziej znane w kraju. Ponadto szkoły mogą podczas rekrutacji przebierać wśród większej ilości kandydatów i wybierać z nich lepszych i zdolniejszych niż dotychczas. Studentów jest coraz więcej więc i popyt na inwestycje "prostudenckie" jest większy co powoduje jeszcze ciekawsze życie studenckie. Dopiero wtedy też jest sens organizowania wielkich koncertów światowej sławy zespołów, które ściągają do miasta fanów (chętnie zostawiających tu swoje pieniądze) z całej Polski i okolicznych krajów.
I tutaj docieramy do sedna sprawy - 80% studentów osiada, znajduje pracę i zakłada rodzinę w mieście w którym skończyli studia. To właśnie oni w znaczącej większości będą po kilkunastu latach właścicielami małych i średnich przedsiębiorstw, inżynierami, nauczycielami, lekarzami, radnymi, specjalistami w swych dziedzinach... Być może uda się też komuś stworzyć wielkie koncerny jak dzisiejsze Kolporter czy Echo Investment, których podatki - przynajmniej na początku - będą trafiały do kasy miasta. Im lepsze będą warunki do studiowania, im więcej będzie studentów, im lepsze będą uczelnie wyższe - tym lepszymi fachowcami będą ci ludzie decydujący o obliczu naszego miasta w przyszłości.
To chyba tyle ode mnie...
