Podobnie to widzę - z jednym wyjątkiem: od dawna już są przyjęte dwa znaczenia słowa ekolog (a sprawa jest mi bliska, bo sam byłem zaangażowany w ruch ekologicznycm pisze:Tym razem przesadzili. Kochani ekologiści! Rynek to nie jest miejsce na święty gaj, rynek to główny plac miasta! Są inne miejsca w mieście, gdzie może i powinno być zielono. Parki, skwery, lasy naokoło. Ale nie rynek! Albo komuś się coś pomyliło, albo bardzo chce zaistnieć.Gear pisze:Radio Kielce
2007-08-07
Protest ekologów przeciwko modernizacji Rynku
Klub Ekologiczny "Gaja Świętokrzyska" protestuje przeciwko modernizacji Rynku.
Żeby nie było, że jestem zwolennikiem zamurowania wszystkiego w jak najszybszym tempie: zazwyczaj rozumiem racje tzw. "ekologów", podobnie jak archeologów (czego niektórzy fanatycy inwestycji też nie potrafią zrozumieć). Uważam, że zabierając się za jakąkolwiek budowę trzeba pamiętać o poszanowaniu przyrody i historii. Ale nie popadajmy w skrajność! Rynek to rynek i już.
"Ekologów" napisałem w cudzysłowie, bo ekolog to naukowiec zajmujący się ekologią (nauką), a nie każdy aktywista ochrony przyrody, nazywający siebie nie wiedzieć czemu ekologiem.
Temat zabetonowywania całych obszarów miast jest bardzo ważny - stosunki wodne zostają drastycznie zaburzone, bo woda nie ma gdzie wsiąkać. Poziom wód grutowych opada, a wszystko spływa kanałami (co przy gwałtownych deszczach powoduje natychmiastowe powodzie - gwałtownie wylewają rzeczki, które to wszystko przyjmują). Nie słyszałem jednak, żeby Gaja Świętokrzyska poruszała ten temat, a przyczepili sie akurat do Rynku, którego wybrukowanie jest w pełni uzasadnione.
