Ryszard Grzyb "Pod Żaglami" - ul.Klonowa 55A
Moderatorzy: Autor, sueno, Sirek1
http://www.slowo.com.pl/kielce/?id=4728
Słowo, 31.01.2006
Przyparci do muru
Po naszych publikacjach o sprzedaży prywatnemu inwestorowi terenu nad zalewem wraz z plażą, urzędnicy miejscy zastanawiają się, jak odzyskać plażę i ścieżkę rowerową. - Zostaliśmy przez media przyciśnięci do muru - przyznają.
Kulisy sprzedaży działki z budynkiem dawnego "Relaxu" nad kieleckim zalewem ujawniliśmy jako pierwsi dwa tygodnie temu. Miasto sprzedało developerowi Ryszardowi Grzybowi działkę wraz z większą częścią plaży, zapominając o tym, że po remoncie jazu nad zalewem poziom wody podwyższy się. W efekcie woda zalała niemal całą "miejską" część plaży tak, że pozostała jedynie prywatna plaża, przez którą przebiega zresztą miejska ścieżka rowerowa.
Choć początkowo developer zapowiadał, że nad zalewem wybuduje hotel, kilka miesięcy temu zmienił zdanie i chce tam teraz postawić ekskluzywny apartamentowiec. Ma już kupców na mieszkania, więc pod koniec roku cały teren należący teraz tylko do niego będzie miał ponad pięćdziesięciu współwłaścicieli, którzy będą mogli zagrodzić plażę i ścieżkę rowerową nad zalewem.
Developer zaproponował więc miastu zamianę: on odda plażę ze ścieżką, a miasto da mu (z ewentualną dopłatą) działkę przy ul. Klonowej, na której inwestor chce zbudować basen z halą sportową. Gdy nagłośniliśmy tę sprawę, Ryszard Grzyb zapewnił, że nie chce zarobić na mieście i że jest gotów odsprzedać miastu plażę ze ścieżką rowerową po takiej cenie, za jaką ją kupił.
Na odpowiedź Urzędu Miasta w tej sprawie, a właściwie wiceprezydenta Marian Parafiniuka czuwającego nad gospodarką komunalną miasta, czekaliśmy prawie dwa tygodnie. Z pisma urzędników wynika, że teraz będą bardziej ostrożnie podejmować decyzje w sprawie działki nad zalewem. - Propozycja pana Grzyba nie została jeszcze rozpatrzona. Musimy to wszystko na chłodno przekalkulować - mówi Jerzy Mielnik, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i dodaje: - Zostaliśmy trochę przez media przyciśnięci do muru w tej sprawie.
Jak ustaliliśmy, po naszych publikacjach zamiana proponowana początkowo przez developera nie wchodzi już teraz w rachubę. Urzędnicy skłaniają się raczej do scenariusza: plażę od Ryszarda Grzyba odkupić, a działkę przy Klonowej wystawić na przetarg lub... - Oddać ją w wieczyste użytkowanie z zapisanym przeznaczeniem tego terenu, tak by inwestor nie mógł jej kupić pod obiekty rekreacyjne, a potem znów zmienić zdanie i wybudować tam mieszkania - spekuluje dyrektor Mielnik.
Opinię w tej sprawie będą musieli wydać radni miejscy, a ci zapowiadają, że dopilnują, by znów nie stracił na tym interes miasta. - Sprawa była ewidentnie zawalona w urzędzie, ale teraz trzeba się zastanowić, jak wybrnąć z tego problemu i to jak najmniejszym kosztem miasta. Zrobimy wszystko, by kielczanie mieli dostęp do plaży i ścieżki rowerowej - zapewnia radny Władysław Burzawa, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
Słowo, 31.01.2006
Przyparci do muru
Po naszych publikacjach o sprzedaży prywatnemu inwestorowi terenu nad zalewem wraz z plażą, urzędnicy miejscy zastanawiają się, jak odzyskać plażę i ścieżkę rowerową. - Zostaliśmy przez media przyciśnięci do muru - przyznają.
Kulisy sprzedaży działki z budynkiem dawnego "Relaxu" nad kieleckim zalewem ujawniliśmy jako pierwsi dwa tygodnie temu. Miasto sprzedało developerowi Ryszardowi Grzybowi działkę wraz z większą częścią plaży, zapominając o tym, że po remoncie jazu nad zalewem poziom wody podwyższy się. W efekcie woda zalała niemal całą "miejską" część plaży tak, że pozostała jedynie prywatna plaża, przez którą przebiega zresztą miejska ścieżka rowerowa.
Choć początkowo developer zapowiadał, że nad zalewem wybuduje hotel, kilka miesięcy temu zmienił zdanie i chce tam teraz postawić ekskluzywny apartamentowiec. Ma już kupców na mieszkania, więc pod koniec roku cały teren należący teraz tylko do niego będzie miał ponad pięćdziesięciu współwłaścicieli, którzy będą mogli zagrodzić plażę i ścieżkę rowerową nad zalewem.
Developer zaproponował więc miastu zamianę: on odda plażę ze ścieżką, a miasto da mu (z ewentualną dopłatą) działkę przy ul. Klonowej, na której inwestor chce zbudować basen z halą sportową. Gdy nagłośniliśmy tę sprawę, Ryszard Grzyb zapewnił, że nie chce zarobić na mieście i że jest gotów odsprzedać miastu plażę ze ścieżką rowerową po takiej cenie, za jaką ją kupił.
Na odpowiedź Urzędu Miasta w tej sprawie, a właściwie wiceprezydenta Marian Parafiniuka czuwającego nad gospodarką komunalną miasta, czekaliśmy prawie dwa tygodnie. Z pisma urzędników wynika, że teraz będą bardziej ostrożnie podejmować decyzje w sprawie działki nad zalewem. - Propozycja pana Grzyba nie została jeszcze rozpatrzona. Musimy to wszystko na chłodno przekalkulować - mówi Jerzy Mielnik, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i dodaje: - Zostaliśmy trochę przez media przyciśnięci do muru w tej sprawie.
Jak ustaliliśmy, po naszych publikacjach zamiana proponowana początkowo przez developera nie wchodzi już teraz w rachubę. Urzędnicy skłaniają się raczej do scenariusza: plażę od Ryszarda Grzyba odkupić, a działkę przy Klonowej wystawić na przetarg lub... - Oddać ją w wieczyste użytkowanie z zapisanym przeznaczeniem tego terenu, tak by inwestor nie mógł jej kupić pod obiekty rekreacyjne, a potem znów zmienić zdanie i wybudować tam mieszkania - spekuluje dyrektor Mielnik.
Opinię w tej sprawie będą musieli wydać radni miejscy, a ci zapowiadają, że dopilnują, by znów nie stracił na tym interes miasta. - Sprawa była ewidentnie zawalona w urzędzie, ale teraz trzeba się zastanowić, jak wybrnąć z tego problemu i to jak najmniejszym kosztem miasta. Zrobimy wszystko, by kielczanie mieli dostęp do plaży i ścieżki rowerowej - zapewnia radny Władysław Burzawa, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
http://www.slowo.com.pl/kielce/?id=4841
Słowo, 06.02.2006
Zwlekają z pozwoleniem na budowę
Sprawa kontrowersyjnej sprzedaży działki nad zalewem wraz z plażą trafi na marcową sesję Rady Miejskiej. Wszystko wskazuje na to, że do tego czasu developer nie uzyska zezwolenia na budowę apartamentowca.
O niekorzystnej dla miasta sprzedaży działki nad kieleckim zalewem wraz z plażą piszemy od miesiąca. Przypomnijmy: teren wraz z budynkiem po dawnym "Relaksie" kupił w 2003 r. kielecki developer Ryszard Grzyb, który deklarował wtedy, że wybuduje tam centrum rekreacyjne oraz hotel. Gdy bowiem miasto wystawiało wtedy tę działkę do przetargu, miała ona przeznaczenie jedynie rekreacyjno-usługowe. Pół roku później plany zagospodarowania przestrzennego przestały obowiązywać i... developer zamiast hotelu postanowił zbudować ekskluzywny apartamentowiec.
Warunki zabudowy magistrat zmienił mu wtedy bez żadnych problemów. Zgodę na to, by wpisać do dokumentów również funkcje mieszkalne (o których w dniu sprzedaży nie było mowy) wydał zwolniony niedawno - za decyzje niekorzystne dla miasta - architekt miejski.
Ale korzystne dla developera warunki zabudowy to jeszcze nie wszystko. Nie może on rozpocząć budowy apartamentowca bez dodatkowego pozwolenia na budowę, a na to - po naszych publikacjach - urzędnicy miejscy jeszcze nie wyrazili zgody, choć inwestor złożył wniosek w tej sprawie w połowie stycznia. - Mamy na wydanie decyzji 60 dni - informuje Grażyna Kuźmuk, pełniąca w Urzędzie Miasta obowiązki architekta miejskiego.
Jednak po nagłośnieniu w "Słowie" faktu, że po sprzedaży niemal cała miejska plażą nad zalewem wraz ze ścieżką rowerową znalazła się w ręku Ryszarda Grzyba, urzędnicy miejscy wcale się nie śpieszą z podejmowaniem decyzji. Zwłaszcza, że developer wystąpił do miasta z ofertą zamiany plaży na bardzo atrakcyjną działkę przy ul. Klonowej, gdzie chciałby wybudować basen i hale ogólnosportową. Odpowiedzi na tę ofertę miasto również jeszcze nie dało.
Sprawie zamierzają się bowiem dokładnie przyjrzeć radni miejscy: najpierw okoliczności i warunki sprzedaży zbada Komisja Gospodarki Komunalnej, a potem niewykluczone, że również Komisja Rewizyjna. Jak się dowiedzieliśmy od szefa Komisji Gospodarki Komunalnej Władysława Burzawy, uchwała w sprawie zamiany (o ile miasto przyjmie propozycje developera) plaży na działkę lub wykupu od inwestora plaży trafi na sesję Rady Miejskiej w marcu.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
Słowo, 06.02.2006
Zwlekają z pozwoleniem na budowę
Sprawa kontrowersyjnej sprzedaży działki nad zalewem wraz z plażą trafi na marcową sesję Rady Miejskiej. Wszystko wskazuje na to, że do tego czasu developer nie uzyska zezwolenia na budowę apartamentowca.
O niekorzystnej dla miasta sprzedaży działki nad kieleckim zalewem wraz z plażą piszemy od miesiąca. Przypomnijmy: teren wraz z budynkiem po dawnym "Relaksie" kupił w 2003 r. kielecki developer Ryszard Grzyb, który deklarował wtedy, że wybuduje tam centrum rekreacyjne oraz hotel. Gdy bowiem miasto wystawiało wtedy tę działkę do przetargu, miała ona przeznaczenie jedynie rekreacyjno-usługowe. Pół roku później plany zagospodarowania przestrzennego przestały obowiązywać i... developer zamiast hotelu postanowił zbudować ekskluzywny apartamentowiec.
Warunki zabudowy magistrat zmienił mu wtedy bez żadnych problemów. Zgodę na to, by wpisać do dokumentów również funkcje mieszkalne (o których w dniu sprzedaży nie było mowy) wydał zwolniony niedawno - za decyzje niekorzystne dla miasta - architekt miejski.
Ale korzystne dla developera warunki zabudowy to jeszcze nie wszystko. Nie może on rozpocząć budowy apartamentowca bez dodatkowego pozwolenia na budowę, a na to - po naszych publikacjach - urzędnicy miejscy jeszcze nie wyrazili zgody, choć inwestor złożył wniosek w tej sprawie w połowie stycznia. - Mamy na wydanie decyzji 60 dni - informuje Grażyna Kuźmuk, pełniąca w Urzędzie Miasta obowiązki architekta miejskiego.
Jednak po nagłośnieniu w "Słowie" faktu, że po sprzedaży niemal cała miejska plażą nad zalewem wraz ze ścieżką rowerową znalazła się w ręku Ryszarda Grzyba, urzędnicy miejscy wcale się nie śpieszą z podejmowaniem decyzji. Zwłaszcza, że developer wystąpił do miasta z ofertą zamiany plaży na bardzo atrakcyjną działkę przy ul. Klonowej, gdzie chciałby wybudować basen i hale ogólnosportową. Odpowiedzi na tę ofertę miasto również jeszcze nie dało.
Sprawie zamierzają się bowiem dokładnie przyjrzeć radni miejscy: najpierw okoliczności i warunki sprzedaży zbada Komisja Gospodarki Komunalnej, a potem niewykluczone, że również Komisja Rewizyjna. Jak się dowiedzieliśmy od szefa Komisji Gospodarki Komunalnej Władysława Burzawy, uchwała w sprawie zamiany (o ile miasto przyjmie propozycje developera) plaży na działkę lub wykupu od inwestora plaży trafi na sesję Rady Miejskiej w marcu.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
-
omenah

Miasto sprzedało działkę wraz z kawałkiem plaży i ścieżki rowerowej
Joanna Gergont, 07-02-2006Totalny brak wyobraźni czy kompetencji? Razem z kawałkiem plaży i ścieżki rowerowej kieleccy urzędnicy sprzedali prywatnemu inwestorowi działkę nad kieleckim zalewem. Teraz zastanawiają się, jak odkręcić sprawę.
- Zależało nam, by działkę szybko sprzedać. Były na to naciski ze wszystkich stron. Między innymi prasa zarzucała nam, że budynek po Relaksie niszczeje, wandale go demolują - tłumaczy Jerzy Mielnik, dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami kieleckiego magistratu. W 2004 roku sprzedano więc działkę razem z kawałkiem plaży i ścieżki rowerowej. Dyrektor Mielinik przyznaje teraz, że popełniono błąd, a urzędnikom "zabrakło wyobraźni".
Z wyjaśnień dyrektora wynika, że nikt nie pokusił się, by na miejscu sprawdzić, jak wygląda usytuowanie działki. - Ja tamtędy nie chodzę, a o tym, że ma powstać ścieżka rowerowa, nikt z Miejskiego Zarządu Dróg mnie nie poinformował - twierdzi. Nie zgadza się z twierdzeniem, że brak wiedzy o zamierzeniach miasta nie jest usprawiedliwieniem. - Musiałbym przy każdej transakcji pytać wszystkie wydziały, czy czegoś nie planują. To nierealne - podkreśla.
Jerzy Mielnik tłumaczy, że gdy sprzedawano działkę, lustro zalewu było znacznie niżej. Niedawna modernizacja zbiornika i napełnienie go wodą sprawiły, że poziom wody podniósł się średnio o metr. To sprawiło, że znacznie zmniejszył się miejski teren, który umożliwiał swobodny dostęp do plaży. - Przyznaję, mimo że przygotowaniem do sprzedaży zajmowali się doświadczeni urzędnicy, zabrakło nam wyobraźni. Powinniśmy to przewidzieć - mówi teraz Mielnik.
Sprawę ujawniło kieleckie "Słowo". Wyszła ona na jaw, gdy właściciel nieruchomości wystąpił do miasta o uregulowanie kwestii dostępu do plaży i ścieżki rowerowej. - Niedługo po zakupie działki przyszli do mnie pracownicy MZD z pytaniem, czy udostępnię im teren pod ścieżkę rowerową. Zgodziłem się, bo mam świadomość, że od lat tamtędy wiedzie trasa spacerowa, są alejki, ludzie jeżdżą na rowerach. Nie biorę za to pieniędzy, choć za całość płacę podatek od nieruchomości - podkreśla Ryszard Grzyb, inwestor. - Ponieważ muszę odstąpić zakładowi energetycznemu kawałek gruntu pod budowę stacji trafo, uznałem, że warto od razu załatwić sprawy z miastem - dodaje.
Pod koniec ubiegłego roku złożył urzędnikom pisemną propozycję zamiany. - Zasugerowałem, że za około 1900 m kw. nad samym zalewem mogę zamienić się z miastem na sąsiednią działkę, na której chciałem wybudować halę sportową. Oczywiście za dopłatą po wycenie przez rzeczoznawcę - opowiada. To nie jedyna jego propozycja. - Inna dotyczy ok. 800 m kw. parkingu przed moim biurowcem, który wybudowałem nad zalewem. Teraz dzierżawię go od MZD. Gotów jestem też odstąpić miastu teren nad zalewem za cenę metra, jaką zapłaciłem w przetargu - wylicza Grzyb.
Na działce nad zalewem chce wybudować luksusowy apartamentowiec, obok już stoi biurowiec. Ryszard Grzyb przyznaje, że zależy mu na uregulowaniu spraw z miastem przed rozpoczęciem tej inwestycji. - Dopóki jestem właścicielem działki, miasto ma jednego partnera do rozmów. Gdy sprzedam mieszkania, współudziałowcami gruntu staną się ich właściciele. Wiadomo, że trudniej rozmawia się z kilkudziesięcioma osobami - podkreśla.
Inwestor nie planuje zagrodzenia dostępu do plaży. - Wszystkie wybudowane przeze mnie obiekty mają być ogólnodostępne. W apartamentowcu mają być korty do squasha, gabinety odnowy biologicznej, kawiarnia, z której będą mogli korzystać spacerowicze i plażowicze - zapewnia.
Dyrektor Mielnik zapowiada, że w ciągu miesiąca, dwóch sprawa powinna być załatwiona. - Inwestor postępuje w stosunku do nas bardzo uczciwie, nie utrudnia nam sprawy. Myślę, że najbardziej realna jest zamiana parkingu na teren nad zalewem, ale z decyzją czekamy na informację z MZD, czy nie planuje tam żadnej inwestycji celu publicznego. Nie chcemy popełnić drugiego błędu - mówi.
DLA GAZETY
Władysław Burzawa, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej rady miejskiej
Wydaje się sprawą oczywistą, że winę za ten problem ponoszą urzędnicy. Przed sprzedażą z działki powinien być wydzielony potrzebny miastu pas gruntu. Myślę, że za dwa tygodnie na posiedzenie komisji zaprosimy inwestora, wysłuchamy go i zajmiemy stanowisko. Trzeba to wyjaśnić i załatwić tak, by nie ucierpiało miasto i inwestor.
-
goly
-
bart!!
http://www.slowo.com.pl/kielce/?id=6015
Słowo, 12.04.2006
Będzie apartamentowiec
KIELCE. Mimo wielu kontrowersji wokół inwestycji prywatnego developera nad zalewem, Urząd Miasta jednak zezwolił mu na wybudowanie tam ekskluzywnych mieszkań zamiast hotelu.
O sprawie sprzedaży terenu miejskiego nad zalewem prywatnemu inwestorowi Ryszardowi Grzybowi pisaliśmy na początku roku. Wzbudziła ona ogromne emocje czytelników, okazało się bowiem, że miasto sprzedało teren nad zalewem wraz z plażą i ścieżką rowerową. Ale to nie koniec kontrowersji. Choć developer kupował ten teren jako przeznaczony tylko pod usługi i rekreację (bo chciał tam ponoć wybudować hotel), potem były architekt miejski (zwolniony z Urzędu Miasta za wydawanie niekorzystnych dla miasta decyzji) wydał mu warunki zabudowy na... budynek mieszkalny!
Zyskał na tym przede wszystkim nowy właściciel terenu, bo wartość gruntu, na którym można budować mieszkania jest o wiele wyższa niż działki na cele usługowo-rekreacyjne. Gdy ujawniliśmy kulisy tej sprawy kieleccy radni obiecywali, że starannie przyjrzą się tym decyzjom, a urzędnicy miejscy zapewniali nas, że będą bardzo ostrożni przy ewentualnym wydawaniu zgody na budowę apartamentowca (bo developer oprócz warunków zabudowy musiał mieć również zgodę na budowę).
Okazało się jednak, że zdobył ją bez żadnych problemów, i to tuż po serii naszych publikacji i wielu krytycznych opiniach czytelników...
- 20 lutego inwestor Ryszard Grzyb otrzymał pozwolenie na budowę zespołu pięciu budynków handlowo-usługowo-mieszkalnych z garażem podziemnym, lokalami handlowo-usługowymi i mieszkaniami na kondygnacjach wyższych, łącznie 55 mieszkań - przekazała nam Anna Ciulęba, rzecznik Urzędu Miasta.
Ryszard Grzyb zapowiada, że budowę apartamentowca rozpocznie latem, tak by w przyszłym roku mogli się tam wprowadzić pierwsi mieszkańcy. Cena metra kwadratowego to ok. 3 tys. zł.
A co z plażą nad zalewem i ścieżką rowerową? Czy miasto odkupi je od developera? - W transakcji, jeśli do niej dojdzie, miasto będzie się kierować wartością oszacowania, dokonanego przez rzeczoznawcę majątkowego. Cena kupna będzie ustalona w drodze negocjacji - poinformował oględnie wiceprezydent Kielc Marian Parafiniuk.
Mniej ogólnikowy jest za to Ryszard Grzyb. - Co prawda miasto ma podjąć konkretną decyzję w sprawie plaży i ścieżki do 28 kwietnia, ale z moich rozmów z urzędnikami wynika, że po prostu zamienimy się z miastem na działki. Ja oddam im ten teren, na którym leży plaża, a miasto odda mi w zamian teren przy ul. Klonowej, który miałem dzierżawić od miasta na parking - zdradził nam developer.
Opinia radnych
Władysław Burzawa, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej Rady Miejskiej: - Urząd nie mógł zabronić developerowi, by wybudował nad zalewem apartamentowiec, skoro uznał on, że budowanie hotelu mu się nie opłaca. Rzeczywiście, miasto pewnie mogłoby zarobić więcej pieniędzy, gdyby wystawiło tę działkę od razu jako teren pod zabudowę mieszkalną... Takie kontrowersje będą trwały tak długo, dopóki nie zostaną wreszcie uchwalone aktualne plany zagospodarowania przestrzennego miasta. Będziemy zabiegali o to, żeby powstały one jak najszybciej - postaramy się na to przeznaczyć jak najwięcej pieniędzy z rezerwy budżetowej.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
Słowo, 12.04.2006
Będzie apartamentowiec
KIELCE. Mimo wielu kontrowersji wokół inwestycji prywatnego developera nad zalewem, Urząd Miasta jednak zezwolił mu na wybudowanie tam ekskluzywnych mieszkań zamiast hotelu.
O sprawie sprzedaży terenu miejskiego nad zalewem prywatnemu inwestorowi Ryszardowi Grzybowi pisaliśmy na początku roku. Wzbudziła ona ogromne emocje czytelników, okazało się bowiem, że miasto sprzedało teren nad zalewem wraz z plażą i ścieżką rowerową. Ale to nie koniec kontrowersji. Choć developer kupował ten teren jako przeznaczony tylko pod usługi i rekreację (bo chciał tam ponoć wybudować hotel), potem były architekt miejski (zwolniony z Urzędu Miasta za wydawanie niekorzystnych dla miasta decyzji) wydał mu warunki zabudowy na... budynek mieszkalny!
Zyskał na tym przede wszystkim nowy właściciel terenu, bo wartość gruntu, na którym można budować mieszkania jest o wiele wyższa niż działki na cele usługowo-rekreacyjne. Gdy ujawniliśmy kulisy tej sprawy kieleccy radni obiecywali, że starannie przyjrzą się tym decyzjom, a urzędnicy miejscy zapewniali nas, że będą bardzo ostrożni przy ewentualnym wydawaniu zgody na budowę apartamentowca (bo developer oprócz warunków zabudowy musiał mieć również zgodę na budowę).
Okazało się jednak, że zdobył ją bez żadnych problemów, i to tuż po serii naszych publikacji i wielu krytycznych opiniach czytelników...
- 20 lutego inwestor Ryszard Grzyb otrzymał pozwolenie na budowę zespołu pięciu budynków handlowo-usługowo-mieszkalnych z garażem podziemnym, lokalami handlowo-usługowymi i mieszkaniami na kondygnacjach wyższych, łącznie 55 mieszkań - przekazała nam Anna Ciulęba, rzecznik Urzędu Miasta.
Ryszard Grzyb zapowiada, że budowę apartamentowca rozpocznie latem, tak by w przyszłym roku mogli się tam wprowadzić pierwsi mieszkańcy. Cena metra kwadratowego to ok. 3 tys. zł.
A co z plażą nad zalewem i ścieżką rowerową? Czy miasto odkupi je od developera? - W transakcji, jeśli do niej dojdzie, miasto będzie się kierować wartością oszacowania, dokonanego przez rzeczoznawcę majątkowego. Cena kupna będzie ustalona w drodze negocjacji - poinformował oględnie wiceprezydent Kielc Marian Parafiniuk.
Mniej ogólnikowy jest za to Ryszard Grzyb. - Co prawda miasto ma podjąć konkretną decyzję w sprawie plaży i ścieżki do 28 kwietnia, ale z moich rozmów z urzędnikami wynika, że po prostu zamienimy się z miastem na działki. Ja oddam im ten teren, na którym leży plaża, a miasto odda mi w zamian teren przy ul. Klonowej, który miałem dzierżawić od miasta na parking - zdradził nam developer.
Opinia radnych
Władysław Burzawa, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej Rady Miejskiej: - Urząd nie mógł zabronić developerowi, by wybudował nad zalewem apartamentowiec, skoro uznał on, że budowanie hotelu mu się nie opłaca. Rzeczywiście, miasto pewnie mogłoby zarobić więcej pieniędzy, gdyby wystawiło tę działkę od razu jako teren pod zabudowę mieszkalną... Takie kontrowersje będą trwały tak długo, dopóki nie zostaną wreszcie uchwalone aktualne plany zagospodarowania przestrzennego miasta. Będziemy zabiegali o to, żeby powstały one jak najszybciej - postaramy się na to przeznaczyć jak najwięcej pieniędzy z rezerwy budżetowej.
Autor artykułu: Magdalena Brzezińska
- tom
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2504
- Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
- Lokalizacja: Kielce, Lublin
- Kontakt:
Jakby miasto troche pomyslało to za cenę działki i pozwolenia na budowę apartamentowca mogliby mieć scieżke rowerową i ładna plażę. Wystarczyłoby dodać do umowy klauzulę w której miasto sprzedaje działkę pod warunkiem, że inwestor wykona dodatkowo ścieżkę i poprawi wygląd plaży.
Komisja Rewizyjna czuwa!