Nie będzie starów ze Starachowic
Marcin Sztandera
Koniec pewnej epoki - mówią zgodnie byli i obecni pracownicy fabryki STAR w Starachowicach, która przez niemal pół wieku zajmowała się produkcją ciężarówek. Teraz będą tam powstawać tylko szkielety autobusów i wiązki przewodów.
- Pracowałem przy ciężarówkach przez 30 lat. To będzie pierwszy rok, kiedy takich samochodów nie będziemy robić. Władze firmy poinformowały nas, że teraz nastawiamy się na produkcję szkieletów autobusowych i wiązek przewodów - mówi Jan Seweryn z zakładowej "Solidarności".
O zaprzestaniu produkcji Starów w fabryce Man-Star Trucks & Buses mówiono od dawna. Już w 2005 roku w Starachowicach nie budowano ciężarówek cywilnych. Pod logo Star powstają one w austriackim Steyr, w fabryce, która również należy do koncernu MAN. W Starachowicach montowano jeszcze samochody wojskowe, po kilkadziesiąt sztuk rocznie. - Teraz usłyszeliśmy, że nawet te auta mają powstawać gdzie indziej, ale pod logo Star - mówi Jan Seweryn.
Podkreśla, że rezygnacja z produkcji samochodów ciężarowych nie oznacza np. zwolnień załogi. Ostatnio związkowcy wywalczyli nawet podwyżki. - Pracy jest dosyć, firma się rozwija. Mamy się po prostu specjalizować w czymś innym. Tylko ciężarówek szkoda, to był symbol miasta. Nie ma chyba rodziny, która nie byłaby związana z ich produkcją. Każdy tu czuje sentyment do starów. I nie ma się co dziwić, produkowano je od 1948 roku - dodaje Seweryn.
Man-Star Trucks oficjalnie nie chce mówić o zaprzestaniu produkcji ciężarówek w Starachowicach. - Na razie nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy tym informacjom. Trwają prace nad oficjalnym komunikatem - mówi Marta Stefańska z Man-Star Trucks.
Co ciekawe, chociaż MAN zrezygnował z tej produkcji, to stary nadal powstają w Starachowicach. Zajęło się tym kilka prywatnych firm założonych głównie przez byłych pracowników Fabryki Samochodów Ciężarowych.
- Trudno komentować decyzję MAN, ale można jeszcze na starach jakoś zarobić - przyznaje Zbigniew Gorczyca, przez 18 lat pracownik FSC, a obecnie współwłaściciel firmy Autostar.
Jego firma wypuściła już kilkadziesiąt ciężarówek. - Wykorzystujemy tylko stare ramy po renowacji, bo dzięki temu samochód jest traktowany jak po remoncie i można uzyskać homologację. Reszta to części zamienne albo zrobione na zamówienie przez producentów takich jak my - wyjaśnia Gorczyca i pokazuje ostatnie dzieło swojej firmy - stara 742.
Patrząc na pachnącą lakierem ciężarówkę, trudno uwierzyć, że to auto odbudowane na bazie samochodu, który wyjechał z fabryki w 1994 roku.
- Zainteresowanie takimi samochodami jest spore. Szczególnie typem 266, który świetnie się sprawuje w trudnych warunkach. Zamawiają je leśnicy, kopalnie odkrywkowe, energetycy. Ale z tego powodu trudno już kupić np. starą ramę w dobrej cenie - mówi Gorczyca.
Dla "Gazety"
Cezary Tkaczyk, wiceprezes zarządu Specjalnej Strefy Ekonomicznej
Trudno znaleźć w Starachowicach osobę, która nie byłaby związana z produkcją ciężarówek. Sentyment do stara jest i jeszcze długo będzie, chociaż nie wolno zapominać, czym się skończyła taka monokultura produkcyjna dla tego miasta. Trzeba też zrozumieć decyzję koncernu, który ma kilka fabryk produkujących ciężarówki gdzie indziej. Dla mnie to jakiś znak czasu. Firma nadal się rozwija w Starachowicach, mówi się o zatrudnianiu nowych osób. Za rok, dwa wyjadą stąd autobusy miejskie, może wkrótce z tego Starachowice będą znane. Ale sentyment do starów zostanie.