Zamieszanie z toaletami na dworcu PKS
Wojna o toalety na dworcu PKS. Firma, która wydzierżawiła je w ubiegłym roku, chce zainwestować 360 tys. zł i nie zamierza ich oddawać. Władze PKS przekonują, że umowa jest nieważna, i chcą je odzyskać, choćby siłą.
Jak wyglądają toalety na kieleckim dworcu, wie każdy albo prawie każdy mieszkaniec miasta. Czuć je z daleka, a każdy, kto odwiedził je chociaż raz, nie zapomni tego, co tam zobaczył.
W ubiegłym roku poprzednie władze PKS zapowiadały, że się to zmieni. W lutym 2006 roku podpisano nawet umowę z nowym dzierżawcą - kielecką firmą PAMI. Nie jest ona debiutantem w tej branży - zrobiła już supereleganckie toalety m.in. na dworcu PKP we Wrocławiu, Szczecinie i Łodzi. - Chcieliśmy, żeby w Kielcach było podobnie. Miała być nowoczesna ceramika, granitowe blaty z wpuszczonymi umywalkami, lustra na całej ścianie - mówi Tadeusz Wyrozumski, pełnomocnik firmy PAMI.
Zgodnie z pierwszą umową PAMI wydzierżawiła toalety na 10 lat i ma płacić 1000 zł czynszu miesięcznie. W zamian zobowiązuje się do remontu za około 230 tys. zł, a PKS zwraca 60 tys. zł w niepobieranym czynszu. Warunkiem była akceptacja kosztorysu i zakresu remontu przez władze firmy. W razie zerwania umowy PKS ma zapłacić dwukrotność kosztów poniesionych na remont. Pod koniec września 2006 roku PAMI przedstawiło właścicielowi kosztorys do akceptacji. - Opiewał na blisko 360 tys. zł, bo zakres prac się zwiększył i cena robocizny podskoczyła. W międzyczasie zmienił się zarząd, a nowy prezes odpisał nam, że PKS nie stać na remont. Podejrzewam, że chyba nie zrozumiał, iż to my mamy płacić - opowiada Wyrozumski.
Spotkanie przedstawicieli PAMI i nowego zarządu spółki nic nie dało. Zaczęła się wymiana pism. - Chcieliśmy renegocjować umowę, bo uważam, że aktualna jest niekorzystna dla naszej firmy. Tylko PKS płaci gigantyczne kary umowne w przypadku jej zerwania, nie ma okresu wypowiedzenia i możliwości negocjacji ceny czynszu. A przecież 1000 zł miesięcznie za 120 metrów kwadratowych to już teraz bardzo mało, a co dopiero w 2016 roku - tłumaczy Grzegorz Kowalczyk, prezes PKS Kielce.
Właściciel dworca chciałby, żeby dzierżawca płacił 5 tys. zł czynszu, a umowa obowiązywała przez 5 lat. - Najbardziej zaskoczył nas koszt proponowanego remontu. Przecież 360 tys. zł to nieprawdopodobne pieniądze za toaletę - dodaje Kowalczyk.
PAMI nie jest zainteresowane skróceniem okresu dzierżawy.
- Zainwestowaliśmy już kilkanaście tysięcy złotych w ekspertyzy, dokumentację i pozwolenia. A 10-letnia dzierżawa pozwoli na zwrot poniesionych nakładów. Przecież to normalne, że nie chcemy dokładać do interesu - podkreśla Wyrozumski.
Obie firmy są zdeterminowane. PKS zamierza zerwać umowę. - Okazało się, że ta obowiązująca jest nieważna, bo parafowała ją ze strony PAMI osoba, która nie była zarejestrowana w KRS, a w dokumentach nie ma jej upoważnienia do podpisywania takich umów - mówi Kowalczyk.
W oficjalnym piśmie PKS zapowiada, że jeżeli dzierżawca sam nie przekaże toalet, PKS przejmie je 31 maja o godz. 22. -
Potem albo sami ją wyremontujemy przy okazji remontu dworca i nasi pracownicy zajmą się jej prowadzeniem, albo ogłosimy przetarg. Już mamy ofertę innego przedsiębiorcy, który chce sam sfinansować za remont i jeszcze płacić nam po 2,5 tys. zł miesięcznie - dodaje.
Wyrozumski, który jest podpisany pod umową, pokazuje swoje upoważnienie. - Umowa jest ważna. A nasz prawnik już przygotowuje zawiadomienie, m.in. dla policji, że PKS chce przejąć toalety, chociaż mamy ważną umowę - mówi Wyrozumski.
Waldemar Grzyb
zastępca ds. technicznych PKP Dworce Kolejowe
PAMI działa już na PKP od kilku lat. To firma, która zrobiła remonty i dzierżawi toalety na dworcu we Wrocławiu, Szczecinie i Łodzi Fabrycznej. Startowała w przetargu, była sprawdzana pod względem wiarygodności i jesteśmy zadowoleni z jej usług, bo zajęła się bardzo wrażliwą częścią naszej działalności. Podpisaliśmy umowy na 10-15 lat, a PAMI nareszcie doprowadziła toalety do naprawdę europejskiego standardu.