Miasto odkupi, co najpierw sprzedało
Joanna Gergont2007-04-05, ostatnia aktualizacja 2007-04-05 18:47
Długą, skomplikowaną i kosztowną procedurę przeprowadzają urzędnicy kieleckiego ratusza, by naprawić błąd sprzed trzech lat.
Wtedy kieleckiemu deweloperowi sprzedano w przetargu działkę nad zalewem razem z miejską plażą oraz wybudowaną przez miasto ścieżką rowerową.
Wczoraj rozstrzygnięto przetarg na wyłonienie rzeczoznawcy majątkowego. Wyceni on część nieruchomości, którą odkupić ma miasto - to około 1700 m kw. Wcześniej jednak urzędnicy musieli przygotować projekt uchwały o kupnie nieruchomości, głosowali nad nim radni z komisji gospodarki komunalnej, a później cała rada miejska.
A to wszystko w sytuacji, gdy właściciel terenu Ryszard Grzyb sam złożył miastu propozycję odsprzedania plaży i ścieżki po cenach za metr kwadratowy takich, po jakich kupił działkę. - Tempo jest typowo urzędnicze, taka prosta sprawa zajęła im ponad rok - ocenia.
- Nie możemy ominąć obowiązujących przepisów - zastrzega Jerzy Mielnik, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miasta w Kielcach.
Początkowo planowano, że miasto zamieni się z deweloperem gruntami. W zamian za teren nad zalewem miało oddać kawałek parkingu przy ul. Klonowej, gdzie Ryszard Grzyb wybudował biurowiec. Z zamiaru zrezygnowano, bo okazało się, że parking trzeba podzielić, jego część przewidziana jest pod budowę drogi. Według pracowników wydziału ta procedura byłaby jeszcze dłuższa.
Trzy lata temu miasto sprzedało działkę nad zalewem, na której deweloper zamierzał wybudować najpierw hotel, a później apartamentowiec - po 55 zł za m kw. Jeżeli teraz wycena będzie znacznie wyższa, ratusz ma zamiar negocjować z właścicielem stawkę, bo gotów jest zapłacić, ale tyle samo. - Na pewno nie zamierzam na tej transakcji robić interesu życia. Jeśli wycena będzie dużo wyższa, to z jakiej racji miałbym drastycznie schodzić z ceny - zastanawia się Grzyb.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4041901.html