MZD Kielce - Węzeł Żelazna - Rondo im.Herlinga-Grudzińskiego

Co z przedłużeniem ul. Żelaznej?
21-11-2006
KIELCE. Poszukiwani są właściciele pięciu działek w rejonie ulicy Jasnej w Kielcach. Tej treści komunikat powinien ukazać się na płotach całego świata. Bez ustalenia ich miejsca pobytu, nie może ruszyć budowa przedłużenia ulicy Żelaznej do Zagnańskiej.
Od kilku lat jest gotowa koncepcja budowy przedłużenia ulicy Żelaznej do Zagnańskiej. Są dwa warianty jej przebiegu, ale w obu wersjach przechodzi ona przez te same działki.
W MARTWYM PUNKCIE
- Jest wykupiony teren od osób, które chciały go sprzedać. Kilkanaście osób odmówiło podpisania umowy, bo nie odpowiadała im cena albo „nie, bo nie” - informuje Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach. - Następnym krokiem jest uzyskanie decyzji lokalizacyjnej, bez której nie możemy zlecić wykonanie projektu technicznego i wystąpić o pozwolenie na budowę.
Wniosek o wydanie decyzji lokalizacyjnej leży w magistracie od trzech lat. Sprawa utknęła w martwym punkcie. - Nie są znane adresy zamieszkania właścicieli pięciu działek, przez które ma przebiegać droga. A musimy ich powiadomić o wydaniu decyzji lokalizacyjnej. Jeśli tego nie zrobimy, a po rozpoczęciu inwestycji właściciele ziemi odezwą się, to wszystkie decyzje mogą zostać zaskarżone, prace wstrzymane, a na miasto spadnie wypłata potężnych odszkodowań. Nie możemy pozwolić na takie ryzyko - informuje Andrzej Kędra, dyrektor Wydziału Architektury, Geodezji i Spraw Mieszkaniowych w kieleckim ratuszu.
ZAPADLI SIĘ POD ZIEMIĘ
Działki na trasie przebiegu nowej drogi należą do Żydów, tak wynika z ksiąg wieczystych. W żadnych dokumentach nie jest podany ich adres zamieszkania. - Te osoby nigdy nie były zameldowane w Kielcach, urzędnicy sprawdzili stare księgi Urzędu Stanu Cywilnego - informuje dyrektor Kędra. - Prawdopodobnie już nie żyją, teraz musieliby mieć grubo ponad 100 lat. Być może mają spadkobierców, ale nie znamy ich. Sytuacja jest patowa.
Sprawa trafiła nawet do sądu. Urzędnicy wystąpili do niego o ustanowienie kuratora, który występowałby w imieniu właścicieli. - Sąd odrzucił wniosek, ponieważ kurator jest ustanawiany tylko dla osób żyjących o nieznanym miejscu zamieszkania. A w tym przypadku właściciele prawdopodobnie nie żyją - tłumaczy dyrektor Kędra. - Miasto może jeszcze wystąpić o zasiedzenie terenu, ale taki proces ciągnie się latami.
Jest jednak nadzieja, że inwestycja ruszy w przyszłym roku. Za kilka tygodni zmienią się przepisy o pozyskiwaniu gruntu pod inwestycje drogowe i inne publiczne. Wówczas nie będzie konieczności ustalania aktualnych właścicieli nieruchomości i ich adresów.
Wystarczy zawiadomić o inwestycji osoby wypisane w ewidencji gruntów i wywiesić obwieszczenie na płocie. Jeśli właściciel nie zadbał o zmianę w ewidencji, nie odwiedza działki, to sam sobie będzie winien, że nie dowiedział się w porę o inwestycji. A po wydaniu decyzji lokalizacyjnej grunty, których właściciel nie wiadomo gdzie przebywa albo odmawia sprzedaży, przejdą na własność samorządu z mocy prawa. Oczywiście zostanie wypłacone odszkodowanie.
Po co ta droga?
Połączy ona Żelazną z Zagnańską. Nową ulicę można nazwać małą zachodnia obwodnicą, która ułatwi przejazd północ - południe z ominięciem centrum. Mniejsze korki będą więc na IX Wieków Kielc, Czarnowskiej, Okrzei, Solidarności, Warszawskiej.
Agata KOWALCZYK, kowalczyk@echodnia.eu
Oby tak się stało bo to jedna z najpilniejszych inwestycji drogowych w Kielcach.Jest jednak nadzieja, że inwestycja ruszy w przyszłym roku. Za kilka tygodni zmienią się przepisy o pozyskiwaniu gruntu pod inwestycje drogowe i inne publiczne. Wówczas nie będzie konieczności ustalania aktualnych właścicieli nieruchomości i ich adresów.
A gdyby nowe przepisy nie weszły w życie niech Prezydent Lubawski udowodni że ludzie słusznie na niego głosowali i zrobi wszystko co tylko możliwe by ta inwestycja ruszyła wreszcie. Bo osobiście nie wierzę w to że wszystkie możliwości prawne umożliwiające budowę tej drogi zostały już wykorzystane.
Interes publiczny ważniejszy od prywatnego
(Gazeta Prawna/15.12.2006, godz. 05:00)
Od soboty koniec z nabywaniem gruntów pod budowę dróg. Ostateczna decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi sprawi, że dana nieruchomość stanie się własnością skarbu państwa.
W sobotę weszły w życie przepisy znowelizowanej ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg krajowych. Zmienia ona procedury nabywania nieruchomości pod drogi publiczne. Zgodnie z tymi regulacjami, w momencie kiedy decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi stanie się ostateczna, nieruchomości wydzielone linią rozgraniczającą teren staną się z mocy prawa własnością skarbu państwa. Właściciele takich terenów będą od razu wywłaszczani, co z założenia ma przyspieszyć proces przygotowania inwestycji drogowych.
Do tej pory takie grunty były nabywane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad w drodze umowy z właścicielami nieruchomości. Procedura wywłaszczenia była stosowana dopiero, gdy strony nie zdołały się porozumieć np. co do ceny danego terenu. Całość jednak trwała długo i spowalniało to proces inwestycyjny. Nowe przepisy mają to zmienić.
Pojawiły się wątpliwości co do zgodności tych przepisów z konstytucją oraz z naruszeniem prawa własności. Jednak samo wywłaszczenie jest dopuszczalne, gdy chodzi o ważny interes publiczny, a za taki uchodzi budowa dróg i autostrad.
- Nie może być tak, że prywatny interes ma być ważniejszy niż interes państwa i stanowić przeszkodę dla takiej inwestycji - podkreśla prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego.
Kolejna kwestia dotyczy informacji o lokalizacji takiej inwestycji drogowej. Mieszkańcy są o tym zawiadamiani w drodze obwieszczeń gminnych oraz w prasie lokalnej. Może zatem dojść do sytuacji, że ktoś nie będzie wiedział, iż przez teren jego nieruchomości zaplanowano budowę drogi.
- Takie informacje są też dostępne na podstawie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej - tłumaczy prof. M. Kulesza.
Dodaje, że nie ma możliwości, aby utajniano prace i dyskusje toczące się nad lokalizacją takiej drogi.
- Prawo do informacji nie jest naruszone, ponieważ te informacje, którędy będą biegły drogi są do wglądu publicznego - potwierdza prof. Mirosław Granat, konstytucjonalista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Problemy mogą dotyczyć wycen nieruchomości. Obecnie podobne nieruchomości są wyceniane w różny sposób. Może się więc zdarzyć, że za wywłaszczenie podobnych terenów zostaną przyznane odszkodowania w różnej wysokości. Jednak prof. M. Kulesza podkreśla, że to nie stoi na przeszkodzie inwestycji, a wysokość odszkodowania może być przedmiotem sporu w sądzie.
- Jeżeli zdarzy się, że ktoś dostanie mniejsze odszkodowanie niż sąsiad, to mógłby występować w procedurze skargi konstytucyjnej do TK. Trzeba byłoby zaskarżyć nie decyzję, ale ustawę, na mocy której tę decyzję wydano podnosząc, że ustawa narusza zasadę równości zawartą w konstytucji - stwierdza prof. M. Granat. Dodaje jednak, że stwierdzenie naruszenia konstytucji nawet w takim przypadku jest bardzo trudne.
Właściciele terenów przeznaczonych pod budowę dróg krajowych będą od razu wywłaszczani, co z założenia ma przyspieszyć proces przygotowania inwestycji.
OPINIA
Michał Zieniewski partner, zespół ds. projektów infrastrukturalnych CMS Cameron McKenna
Nowelizacja tej ustawy rozszerza jej zakres na drogi publiczne inne niż krajowe. Ma to pomóc w absorpcji środków z EU, które Polska ma otrzymać w latach 2007-2013 w ramach programu Infrastruktura i środowisko.
O ile przyśpieszenie realizacji inwestycji drogowych jest więcej niż pożądane, o tyle wątpliwość co do zgodności z konstytucją, wzbudza znowelizowany art. 12. Zgodnie z nim nieruchomości przeznaczone na inwestycje drogowe stają się z mocy prawa własnością skarbu państwa z dniem, w którym decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi stała się ostateczna. Odszkodowanie za wywłaszczenie określone ma być później odrębną decyzją. Ustawodawca założył, że etap, na którym decyzja lokalizacyjna staje się ostateczna, oznacza spełnienie wszystkich przesłanek koniecznych do wywłaszczenia.
Teraz nic tylko ogłaszać przetarg na wykonawcę i ruszać na wiosnę z inwestycją
(Gazeta Prawna/15.12.2006, godz. 05:00)
Od soboty koniec z nabywaniem gruntów pod budowę dróg. Ostateczna decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi sprawi, że dana nieruchomość stanie się własnością skarbu państwa.
W sobotę weszły w życie przepisy znowelizowanej ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg krajowych. Zmienia ona procedury nabywania nieruchomości pod drogi publiczne. Zgodnie z tymi regulacjami, w momencie kiedy decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi stanie się ostateczna, nieruchomości wydzielone linią rozgraniczającą teren staną się z mocy prawa własnością skarbu państwa. Właściciele takich terenów będą od razu wywłaszczani, co z założenia ma przyspieszyć proces przygotowania inwestycji drogowych.
Do tej pory takie grunty były nabywane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad w drodze umowy z właścicielami nieruchomości. Procedura wywłaszczenia była stosowana dopiero, gdy strony nie zdołały się porozumieć np. co do ceny danego terenu. Całość jednak trwała długo i spowalniało to proces inwestycyjny. Nowe przepisy mają to zmienić.
Pojawiły się wątpliwości co do zgodności tych przepisów z konstytucją oraz z naruszeniem prawa własności. Jednak samo wywłaszczenie jest dopuszczalne, gdy chodzi o ważny interes publiczny, a za taki uchodzi budowa dróg i autostrad.
- Nie może być tak, że prywatny interes ma być ważniejszy niż interes państwa i stanowić przeszkodę dla takiej inwestycji - podkreśla prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego.
Kolejna kwestia dotyczy informacji o lokalizacji takiej inwestycji drogowej. Mieszkańcy są o tym zawiadamiani w drodze obwieszczeń gminnych oraz w prasie lokalnej. Może zatem dojść do sytuacji, że ktoś nie będzie wiedział, iż przez teren jego nieruchomości zaplanowano budowę drogi.
- Takie informacje są też dostępne na podstawie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej - tłumaczy prof. M. Kulesza.
Dodaje, że nie ma możliwości, aby utajniano prace i dyskusje toczące się nad lokalizacją takiej drogi.
- Prawo do informacji nie jest naruszone, ponieważ te informacje, którędy będą biegły drogi są do wglądu publicznego - potwierdza prof. Mirosław Granat, konstytucjonalista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Problemy mogą dotyczyć wycen nieruchomości. Obecnie podobne nieruchomości są wyceniane w różny sposób. Może się więc zdarzyć, że za wywłaszczenie podobnych terenów zostaną przyznane odszkodowania w różnej wysokości. Jednak prof. M. Kulesza podkreśla, że to nie stoi na przeszkodzie inwestycji, a wysokość odszkodowania może być przedmiotem sporu w sądzie.
- Jeżeli zdarzy się, że ktoś dostanie mniejsze odszkodowanie niż sąsiad, to mógłby występować w procedurze skargi konstytucyjnej do TK. Trzeba byłoby zaskarżyć nie decyzję, ale ustawę, na mocy której tę decyzję wydano podnosząc, że ustawa narusza zasadę równości zawartą w konstytucji - stwierdza prof. M. Granat. Dodaje jednak, że stwierdzenie naruszenia konstytucji nawet w takim przypadku jest bardzo trudne.
Właściciele terenów przeznaczonych pod budowę dróg krajowych będą od razu wywłaszczani, co z założenia ma przyspieszyć proces przygotowania inwestycji.
OPINIA
Michał Zieniewski partner, zespół ds. projektów infrastrukturalnych CMS Cameron McKenna
Nowelizacja tej ustawy rozszerza jej zakres na drogi publiczne inne niż krajowe. Ma to pomóc w absorpcji środków z EU, które Polska ma otrzymać w latach 2007-2013 w ramach programu Infrastruktura i środowisko.
O ile przyśpieszenie realizacji inwestycji drogowych jest więcej niż pożądane, o tyle wątpliwość co do zgodności z konstytucją, wzbudza znowelizowany art. 12. Zgodnie z nim nieruchomości przeznaczone na inwestycje drogowe stają się z mocy prawa własnością skarbu państwa z dniem, w którym decyzja o ustaleniu lokalizacji drogi stała się ostateczna. Odszkodowanie za wywłaszczenie określone ma być później odrębną decyzją. Ustawodawca założył, że etap, na którym decyzja lokalizacyjna staje się ostateczna, oznacza spełnienie wszystkich przesłanek koniecznych do wywłaszczenia.
Teraz nic tylko ogłaszać przetarg na wykonawcę i ruszać na wiosnę z inwestycją
Znaczy to, ze teraz przed wydaniem decyzji o lokalizacji, inwestor musi wywiesic na plocie obwieszczenie o planowanej w tym miejscu inwestycji drogowej. To ogloszenie musi pewnie powisiec ze 2 tygodnie, albo lepiej. Potem mozna juz wydac dec. lokalizacyjna i dzialka automatycznie staje sie wlasnoscia inwestora. Sprawy sadowe z wlascicielami moga toczyc sie rownolegle z pracami budowlanymi, co nie powoduje opoznien. Czy dobrze to rozumiem?
Czy ktos moze sie wiec tam przespacerowac i zobaczyc czy na działkach tych Zydow wisi juz jakies ogloszenie?
Czy ktos moze sie wiec tam przespacerowac i zobaczyc czy na działkach tych Zydow wisi juz jakies ogloszenie?

Nareszcie koniec korków w Kielcach?
Agata KOWALCZYK, 20-12-2006
Koniec z blokowaniem budowy nowego mostu herbskiego oraz przedłużenia ulicy Żelaznej do węzła Skrzetle w Kielcach. Od połowy grudnia obowiązują nowe przepisy, które pozwolą szybko przejąć grunt pod drogowe inwestycje. Nawet wbrew woli właściciela.
Fot. A. Piekarski
Tędy będzie przebiegała nowa droga, która połączy ulicę Żelazną z węzłem Skrzetle w Kielcach. Nowe przepisy pozwolą na szybkie uzyskanie pozwolenia budowlanego bez zgody właścicieli gruntów, jeśli ich adres nie jest znany.
Na przeszkodzie rozpoczęciu obu inwestycji stanęli właścicieli gruntów, którzy odmówili sprzedaży ziemi po cenie oszacowanej przez rzeczoznawcę. Do tej pory miasto mogło wystąpić do sądu o wywłaszczenie, ale to długotrwała procedura. Gdyby udało się ją przeprowadzić, to był jeszcze jeden powód przesunięcia prac w bliżej nieokreśloną przyszłość. Kilka działek sąsiadujących z nowa drogą należy do Żydów, a miejsce pobytu ich czy też ich spadkobierców nie jest znane i przez kilka lat nie udało się odszukać ich adresów. A bez powiadomienia wszystkich sąsiadów planowanej inwestycji nie ma mowy o jej rozpoczęciu.
ŁATWIEJ PRZEJMĄ
Przepisy, które obowiązują od 15 grudnia pozwolą rozpocząć w przyszłym roku budowę nowego mostu herbskiego, a być może także przedłużenia ulicy Żelaznej do węzła Skrzetle. - Wycofujemy stary wniosek o wydanie decyzji lokalizacyjnej na most i na początku stycznia, a może jeszcze w tym roku złożymy nowe papiery - informuje Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach. - Według nowych przepisów magistrat ma na jej wydanie trzy miesiące, więc pod koniec marca powinna być.
Wówczas z mocy prawa samorząd stanie się właścicielem wszystkich działek, które są potrzebne pod budowę mostu. Ich byli posiadacze otrzymają odszkodowanie zgodnie z wyceną biegłego. Jeśli uznają, że to za mało mogą oddać sprawę do sądu, ale do nie wstrzyma rozpoczęcia budowy.
POWIADOMIĄ INACZEJ
Drugim ułatwieniem jest sposób powiadamiania właścicieli gruntów sąsiadujących z inwestycją o jej rozpoczęciu. Do tej pory urzędnicy musieli odnaleźć ich adresy i doręczyć list do rąk własnych. A często dotarcie osoby, która opuściła Polskę podczas II wojny światowej, ale wciąż figurowała w dokumentach jako właściciel gruntu było nie możliwe.
- Teraz mamy obowiązek wysłać powiadomienie pod adres z ewidencji gruntów. To właściciel działki ma dbać o to, aby znalazły się w niej aktualne dane. Jeśli tego nie dopilnuje, to ma problem, bo nie dowie się w porę o inwestycji i straci prawo do wniesienia uwag. Ma jeszcze jedną szansę, może przeczytać o niej w ogłoszeniu prasowym, na tablicy w ratuszu, w Internecie czy na afiszu rozklejonym na płocie. Taki sposób informacji jest wielkim ułatwieniem - przyznaje dyrektor Wójcik.
Ustawa ma też wadę. - Zaraz po uprawomocnieniu się decyzji lokalizacyjnej, która powoduje, że samorząd staje się właścicielem gruntu pod planowaną drogę, musimy wypłacić odszkodowanie za ziemię. Trzeba w krótkim czasie zgromadzić duże pieniądze. Przy zasadach obowiązujących o tej pory wydatki te były rozłożone w czasie. Prawdopodobnie inwestycje trzeba będzie dzielić na wiele etapów - zastanawia się dyrektor Wójcik.