Hala sportowa - ul. Boczna 15
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
Tak zawsze jest, że przy większej inwestycji zapomina się o parkingach
To samo jest z budową stadionu. Chociaż tu muszę przyznać, że nie napotykam na większe utrudnienia podczas spotkań. Rozumiem, że koszta takich parkingów są wielkie, ale nie można o nich zapominać, bo są one priorytetową sprawą przy budowie takich obiektów. Może wreszcie ktoś to zrozumie. Tak swoją drogą to jakby tak spojrzeć to w mieście przydałoby się z ok. 10 jak nie więcej większych parkingów.
-
seba_ck
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1231
- Rejestracja: 31 sierpnia 2006, o 14:01
- Lokalizacja: KIELCE
Z Echo dnia, Data wydania: 19-12-2006
Hala przy ulicy Bocznej do poprawki
O tym, że wielkość hali, jej kształt i brak wytłumienia uniemożliwiają zrozumienie słów piosenek przekonali się widzowie, którzy byli na sobotnim koncercie zespołów Stachursky i Jet Set.
KIELCE.Kieleckie agencje artystyczne zapowiadają, że już nigdy nie zorganizują koncertu w nowej hali przy ulicy Bocznej. Wszystko przez tragiczną ich zdaniem akustykę obiektu.
Od samego początku mówiło, że otwarty z wielką pompą obiekt nie nadaje się do organizowania się w nim wielkich koncertów. Kielczanie mogli przekonać się o tym podczas musicalu „Metro”, kiedy to nikt nie był wstanie zrozumieć słów słynnych na całą Polskę piosenek. Jednak szala goryczy przelała się w sobotę. Spora część osób, która przyszła na występ gwiazd tegorocznego koncertu w Sopocie, zespołów The Jet Set i Stachursky, po prostu wyszła w połowie imprezy. Powód? Fatalne nagłośnienie.
WSZYSTKO PRZEZ ZŁĄ AKUSTYKĘ
Potwierdza to organizator koncertu Jerzy Lichacz, właściciel agencji George Music Cooperation. - Wszystko przez bardzo złą akustykę hali - twierdzi. - Jej wielkość, kształt i brak wytłumienia powodują, że głośna muzyka odbija się od ścian i praktycznie uniemożliwia zrozumienie słów piosenek. Piosenki to jeden wielki bełkot - opowiada.
Zgadza się z nim Leszek Janiszewski, z agencji Prom-Art, która sprowadziła do Kielc słynny musical „Metro”. - W większości dużych hal jest problem z akustyką, ale kielecka nie nadaje się do niczego. Nie pomaga nawet najlepszy sprzęt nagłośnieniowy. Dźwięk odbija się od ścian i sufitu, i całkowicie zniekształcony trafia do uszu słuchaczy - wyjaśnia. Obydwaj zapewniają, że już więcej w nowej hali nie zorganizują żadnej imprezy. - Mamy już dosyć. Nacięliśmy się i nie zamierzamy ryzykować po raz kolejny - podkreślają.
POTRZEBNA PRZEBUDOWA
Z problemów zdaje sobie sprawę Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza halą. - Organizatorzy mają do nas pretensje i ja potrafię to zrozumieć, bo rzeczywiście mamy problemy z akustyką - przyznaje dyrektor Dębski. Zdradza również, że podczas projektowania hali pominięto całkowicie ten problem.
- Z oszczędności zrezygnowaliśmy z projektu akustycznego i teraz się to na nas odbija - wyjaśnia. Zapewnia, że najprawdopodobniej w przyszłym roku ten błąd zostanie naprawiony i będzie wiadomo, jak przebudować obiekt, by poprawić jego dźwiękowe walory.
Czy to pomoże? Ryszard Babiarczyk z agencji Fides uważa, że nie. - W Kielce poszła już wiadomość, że koncerty w hali się nie udają. Obawiam się, że będzie bardzo trudno znaleźć kogoś, kto jeszcze raz zaryzykuje organizację w niej jakiejkolwiek imprezy - ocenia.
Za ile ta hala
Budowa hali przy ulicy Bocznej kosztowała ponad 27 milionów złotych i trwała 16 miesięcy. Władze miasta namawiając radnych do zgody na tę inwestycję zapewniały, że obiekt oprócz widowisk sportowych będzie przede wszystkim świetnym miejscem do organizowania imprez rozrywkowych.
Miłosz SKIBA skiba@echodnia.eu
Hala przy ulicy Bocznej do poprawki
O tym, że wielkość hali, jej kształt i brak wytłumienia uniemożliwiają zrozumienie słów piosenek przekonali się widzowie, którzy byli na sobotnim koncercie zespołów Stachursky i Jet Set.
KIELCE.Kieleckie agencje artystyczne zapowiadają, że już nigdy nie zorganizują koncertu w nowej hali przy ulicy Bocznej. Wszystko przez tragiczną ich zdaniem akustykę obiektu.
Od samego początku mówiło, że otwarty z wielką pompą obiekt nie nadaje się do organizowania się w nim wielkich koncertów. Kielczanie mogli przekonać się o tym podczas musicalu „Metro”, kiedy to nikt nie był wstanie zrozumieć słów słynnych na całą Polskę piosenek. Jednak szala goryczy przelała się w sobotę. Spora część osób, która przyszła na występ gwiazd tegorocznego koncertu w Sopocie, zespołów The Jet Set i Stachursky, po prostu wyszła w połowie imprezy. Powód? Fatalne nagłośnienie.
WSZYSTKO PRZEZ ZŁĄ AKUSTYKĘ
Potwierdza to organizator koncertu Jerzy Lichacz, właściciel agencji George Music Cooperation. - Wszystko przez bardzo złą akustykę hali - twierdzi. - Jej wielkość, kształt i brak wytłumienia powodują, że głośna muzyka odbija się od ścian i praktycznie uniemożliwia zrozumienie słów piosenek. Piosenki to jeden wielki bełkot - opowiada.
Zgadza się z nim Leszek Janiszewski, z agencji Prom-Art, która sprowadziła do Kielc słynny musical „Metro”. - W większości dużych hal jest problem z akustyką, ale kielecka nie nadaje się do niczego. Nie pomaga nawet najlepszy sprzęt nagłośnieniowy. Dźwięk odbija się od ścian i sufitu, i całkowicie zniekształcony trafia do uszu słuchaczy - wyjaśnia. Obydwaj zapewniają, że już więcej w nowej hali nie zorganizują żadnej imprezy. - Mamy już dosyć. Nacięliśmy się i nie zamierzamy ryzykować po raz kolejny - podkreślają.
POTRZEBNA PRZEBUDOWA
Z problemów zdaje sobie sprawę Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza halą. - Organizatorzy mają do nas pretensje i ja potrafię to zrozumieć, bo rzeczywiście mamy problemy z akustyką - przyznaje dyrektor Dębski. Zdradza również, że podczas projektowania hali pominięto całkowicie ten problem.
- Z oszczędności zrezygnowaliśmy z projektu akustycznego i teraz się to na nas odbija - wyjaśnia. Zapewnia, że najprawdopodobniej w przyszłym roku ten błąd zostanie naprawiony i będzie wiadomo, jak przebudować obiekt, by poprawić jego dźwiękowe walory.
Czy to pomoże? Ryszard Babiarczyk z agencji Fides uważa, że nie. - W Kielce poszła już wiadomość, że koncerty w hali się nie udają. Obawiam się, że będzie bardzo trudno znaleźć kogoś, kto jeszcze raz zaryzykuje organizację w niej jakiejkolwiek imprezy - ocenia.
Za ile ta hala
Budowa hali przy ulicy Bocznej kosztowała ponad 27 milionów złotych i trwała 16 miesięcy. Władze miasta namawiając radnych do zgody na tę inwestycję zapewniały, że obiekt oprócz widowisk sportowych będzie przede wszystkim świetnym miejscem do organizowania imprez rozrywkowych.
Miłosz SKIBA skiba@echodnia.eu
-
Oskar
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1330
- Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
- Lokalizacja: Śródmieście
- Kontakt:
Problem w tym, że tak naprawdę to kibiców też nie słychać. W porównaniu z halą przy Krakowskiej... zresztą nawet nie ma co porównywac. Trzeba to naprawić możliwie szybko. Z drugiej strony, wkurza mnie takie obrażanie się. Jakoś po "Psałterzu wrześniowym" takiego problemu nie było. Lepszy sprzęt? Przecież w artykule zarzekają się, że mają najlepszy, więc po części wina leży w braku mądrej organizacji.b@rtek pisze:Przecież chodzi o to by jak najgłośniej i jak najlepiej było słychać kibiców
Prezydent Lubawski musi być świadomy, że akustyka sali, jesli chce się zorganizować jakikolwiek poważniejszy koncert, to podstawa. Niedawno nawet, a propos bardzo dobrego pomysłu utworzenia w KCK Instytutu Rejestracji Imprez Artystycznych, słusznie zauważył, że w Kielcach nie ma dobrego akustyka. Trudno mi sobie wyobrazić, że mógłby w świadomy sposób tak potwornie głupio "oszczędzać". Tym bardziej, że wiele razy uzasadniał koszty związane z budową hali tym, że będzie ona na siebie zarabiać przez wynajem na koncerty. Co więcej, własnie dlatego doprowadził do premiery Psałterza Wrzesniowego własnie w niej! I tu juz był pierwszy dzwonek alarmowy - profesjonalni akustycy z TVP2 potwornie się namęczyli, a mimo to nagranie nie nadawało się na CD (na płycie mamy wersję z Gorzowa...). Bardzo chciałbym się dowiedzieć, czy Prezydent świadomie się zgodził na rezygnację z projektu akustycznego hali, czy była to "autorska" inicjatywa dyr. Dębskiego, podobnie jak w przypadku planu "zaoszczędzenia" na toaletach na nowym stadionie (czy pamiętacie, że dyr. Dębski początkowo planował tam toi-toiki?
). Przypominam, że dyrektor MOSiR zaoszczędził też na remoncie hali przy Żytniej, która teraz wygląda z zewnątrz tragicznie - gorzej niz przed remontem...
Wyszedł straszny blamaż, propagandowa, głośna inwestycja, która - jak wiele inwestycji za komuny - okazała się kosztownym bublem...
Jesli to autorska zasługa dyr. Debskiego, to mam nadzieję, ze pożegna się ze stanowiskiem. Ale tak, czy inaczej, Prezydent powinien interesować się akustyką jeszcze w trakcie budowy... Nasze (podatników) pieniądze nie zostały wydane najlepiej. Próby uratowania akustyki mogą nie przynieśc efektu, a i tak będą pewnie przewyższą głupie "oszczędnosci". 
Wyszedł straszny blamaż, propagandowa, głośna inwestycja, która - jak wiele inwestycji za komuny - okazała się kosztownym bublem...
najgorsze, ze hala jest fatalna zarowno do koncertów jak i meczów (m.i. duza ogledłość od boiska- PO CO?). Brak trybun w kształcie litery U to tragedia- w telewizji hala z meczu nawet wypełniona do ostatnieog miejsca wygląda fatalnie przez te ściany tylne. Moze choc z jednej strony by dokupili tą dodatkową, brakujacą-rozkłądaną tybunę.
ale po MOSiRze nie nalezy sie wiele spodziewać
ale po MOSiRze nie nalezy sie wiele spodziewać
---- > Civitas Kielcensis < ----
Jak słyszę nazwisko Dębski to mnie coś bierze od momentu, kiedy ten jegomość w temacie obudowania stadionu powiedział, że stadion nie jest po to, żeby się podobał
Jak coś takiego słyszę to po prostu mnie bierze cholera... Inwestować tyle pieniędzy w brzydki obiekt?
Takich ludzi nie powinni wogóle stawiać na tak wysokich i odpowiedzialnych stanowiskach, oby jak najszybciej poszedł na emeryturę a jego miejsce nich zajmie młody i prężny człowiek, który ma choć trochę poczucia smaku i pomyślunku...
-
eM
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1103
- Rejestracja: 2 października 2005, o 19:14
- Lokalizacja: Kielce
Też mi się wydaje, że obecne kierownictwo nie przystaje do obiektów, które posiada i które może miećDeo pisze:Jak słyszę nazwisko Dębski to mnie coś bierze od momentu, kiedy ten jegomość w temacie obudowania stadionu powiedział, że stadion nie jest po to, żeby się podobałJak coś takiego słyszę to po prostu mnie bierze cholera... Inwestować tyle pieniędzy w brzydki obiekt?
Takich ludzi nie powinni wogóle stawiać na tak wysokich i odpowiedzialnych stanowiskach, oby jak najszybciej poszedł na emeryturę a jego miejsce nich zajmie młody i prężny człowiek, który ma choć trochę poczucia smaku i pomyślunku...

Sportowcy chcą linii autobusowej
marc2007-01-21, ostatnia aktualizacja 2007-01-21 19:24
O wydłużenie linii autobusowej nr 48 w okolice hali sportowej na ul. Bocznej stara się Kielecki Klub Lekkoatletyczny "Fart". - Miasto ma piękny obiekt, do którego trudno dojechać - argumentuje wiceprezes klubu
Teraz w okolice hali przy ul. Bocznej można dojechać tylko autobusami linii nr 4 i 44, których przystanki znajdują się przy ul. Szczepaniaka i Pakosz. - Ale szczególnie podczas ferii, gdy w hali odbywały się zajęcia dla dzieci i młodzieży, usłyszeliśmy sporo skarg od rodziców, że trudno tu dojechać i konieczne są przesiadki - mówi Jan Mochocki, wiceprezes KKL "Fart". Z danych klubu wynika, że z hali przy ul. Bocznej szczególnie chętnie korzystają uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcącym nr 14 i Szkoły Podstawowej nr 33 na osiedlu Świętokrzyskim. - Z tymi szkołami bardzo dobrze się współpracuje, jest sporo chętnych dzieci, ale równocześnie z tamtego kierunku trudno dojechać. Gorszy dojazd jest chyba tylko ze Ślichowic - wyjaśnia Mochocki.
Przedstawiciele klubu w sprawie nowych połączeń autobusowych rozmawiali już z wiceprezydentem Andrzejem Sygutem i przewodniczącym rady miejskiej Krzysztofem Słoniem. - Najlepszym rozwiązaniem byłoby chyba wydłużenie o kilka przystanków linii nr 48, która teraz kończy się na osiedlu Kochanowskiego. Chcielibyśmy, żeby te autobusy jechały dalej ulica Husarską, a potem jak "czwórka" ulicą Szczepaniaka - mówi Mochocki.
Pomysł poprowadzenia nowej linii w okolice hali przy ul. Bocznej podoba się Marianowi Sosnowskiemu, dyrektorowi Zarządu Transportu Miejskiego. - Tam rzeczywiście dosyć trudno dojechać, nawet samochodem, bo parking jest na razie dosyć mały. Czekam więc na jakieś pismo w tej sprawie z klubu i zabierzemy się do pracy nad nową organizacją komunikacji w tym miejscu - mówi Sosnowski. Trudno mu odpowiedzieć, czy uda się wydłużyć akurat linię 48. - To pomysł do przeanalizowania, ale przedłużenie linii zależy w dużej części od liczby potencjalnych pasażerów. Zastanowimy się i nad tym rozwiązaniem - zapewnia Sosnowski. Czy wydłużenie tej linii będzie oznaczało skrócenie połączeń gdzie indziej? - Mamy jeszcze pewien limit rezerwowych kilometrów do wykorzystania. Myślę, że nie będzie takiej potrzeby - odpowiada Sosnowski.