ale i tak moze byc
Hala sportowa - ul. Boczna 15
Moderatorzy: Nowak, Autor, sueno, Daniel, Sirek1
-
oli

Hala jak ta lala
Turniej piłkarzy ręcznych „Kielce Cup” rozpoczęty. Na początek „nowe Vive” wysoko pokonało Tatrana Preszow.
Piłkarze ręczni Vive, ale i przedstawiciele innych dyscyplin w Kielcach, przesiedli się wczoraj z kukuruźnika do jumbo jeta - taka jest różnica między starą halą przy ulicy Krakowskiej a nowym, oddanym wczoraj obiektem przy ulicy Bocznej.
Przy całym sentymencie dla „staruszki” przy Krakowskiej, nowy obiekt przerasta ją o epokę. „Przesiedliśmy się z kukuruźnika do jumbo jeta” - mówiono wczoraj podczas turnieju piłkarzy ręcznych „Kielce Cup”. To, co uderza najbardziej, to przestrzeń i akustyka.
Pierwszą bramkę w nowej hali, w 5 minucie meczu Grasshopper Zurych – Viborg HK, zdobył zawodnik drużyny szwajcarskiej, Grek Dmitros Chantziaras. Po tym spotkaniu, w którym grało dwóch Polaków (jeden z nich to Filip Kliszczyk, były gracz Vive, teraz szczypiornista Grasshopperu), nastąpiło oficjalne otwarcie hali i turnieju. Prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzej Kraśnicki powiedział, że nowy obiekt ma duże szanse, aby stać się „halą narodową” dla piłki ręcznej.
Potem zespół Vive, z pięcioma nowymi zawodnikami w składzie, rozpoczął mecz z czołową drużyną Słowacji - Tatranem Preszow. Oba zespoły miały początkowo spore problemy z „wyczuciem” hali, stąd dużo niecelnych rzutów. Pierwsi opanowali przestrzeń gospodarze, którzy trenowali w nowym obiekcie tylko dwa razy w czwartek. Ostatni remis notowano w 10 minucie (3:3), potem Vive powoli zaczęło wypracowywać przewagę, a z dobrej strony pokazali się Michał Jurecki (pierwsza bramka dla kielczan w nowym obiekcie) i Mladen Cacić.
Dzieło zniszczenia gospodarze dokończyli w drugiej połowie, w której dali sobie rzucić tylko siedem bramek, a między 34 a 58 minutą - zaledwie trzy. Tym razem w rolach głównych wystąpili Marek Kubiszewski oraz Paweł Podsiadło.
Mecz oglądało 2,5 tysiąca kibiców (zostało około 500 wolnych miejsc), którzy stworzyli wspaniałą atmosferę. - Oby tak było w lidze - podsumował zawodnik Vive Bartosz Konitz.
Po meczu powiedzieli
Bertus Servaas, prezes Vive: - Hala jest świetna. Mecz naszego zespołu pokazał, że ma on ogromne możliwości. Nie wszystko jest jeszcze doszlifowane, ale jestem optymistą.
Bartosz Konitz, zawodnik Vive: - Piękna hala, dużo kibiców, piękna atmosfera, czego wymagać więcej? Co do naszej gry, to widać, że mamy duże zagrożenie z drugiej linii, a naszą obronę ciężko przerzucić, przeciwnicy prawie nie zdobywali bramek z rozegrania.
Wojciech Zydroń, zawodnik Vive: - Bardzo podoba mi się parkiet, gra się na nim wygodnie, ma świetną przyczepność. Oczywiście będziemy potrzebowali czasu, żeby się przyzwyczaić do wielkiej przestrzeni, znaleźć punkty odniesienia.
===========================================
Widowisko
Vive Kielce przegrało w finale KIELCE CUP z bardzo mocnym zespołem węgierskim- Dunaferr 30:33 (17:17). Zaraz po meczu turniej na otwarcie nowej hali ze wspaniałą atmosferą został zamknięty.
-
Oskar
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1330
- Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
- Lokalizacja: Śródmieście
- Kontakt:
Male podsumowanie w liczbach za posrednictwem informatora Vive na nowy sezon.
Wymiary:
- wysokosc 19,6m
- dlugosc 106,7m
- szerokosc 73,3m
Wbudowano:
- 374 ton stali
- 6 285m3 betonu
Polozono:
- 2 566m2 posadzek gresowych
- 1 072m2 plytek ceramicznych na scianach
- 25 000m biezacego kabla
Otynkowano:
- 10 684m2 powierzchni
Wymiary:
- wysokosc 19,6m
- dlugosc 106,7m
- szerokosc 73,3m
Wbudowano:
- 374 ton stali
- 6 285m3 betonu
Polozono:
- 2 566m2 posadzek gresowych
- 1 072m2 plytek ceramicznych na scianach
- 25 000m biezacego kabla
Otynkowano:
- 10 684m2 powierzchni
- tom
- Ranga: Dyrektor budowy ;)
- Posty: 2504
- Rejestracja: 29 grudnia 2005, o 10:15
- Lokalizacja: Kielce, Lublin
- Kontakt:

Kłopoty z nagłośnieniem w hali przy ul. Bocznej
Po premierze "Psałterza wrześniowego" dyrekcja Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji sprawdzi nagłośnienie hali przy ul. Bocznej, bo są problemy z jego funkcjonowaniem. Niewykluczone, że zostaną zakupione nowe urządzenia nagłaśniające.
O tym, że obecne nagłośnienie hali nie jest najlepsze, przekonali się kibice, którzy przyszli na międzynarodowy turniej w piłce ręcznej Kielce Cup. Była to pierwsza impreza zorganizowaną w hali przy ul. Bocznej.
Największe problemy ze zrozumieniem, co mówi spiker, miały osoby, które siedziały w rzędach blisko parkietu. Znacznie lepiej było w górnych rzędach.
Na dziś w hali zaplanowano prapremierę oratorium "Psałterz wrześniowy". Organizatorzy zapewniają, że w tym przypadku kłopotów nie będzie, bo nagłośnieniem koncertu zajmuje się firma zewnętrzna.
- Po koncercie dokładnie przyjrzymy się temu, jak funkcjonuje nagłośnienie. Teraz opiera się ono o dźwiękowy system ostrzegania. Takie sam, jakie funkcjonują na dworcach czy w halach dużych supermarketów. Musimy sprawdzić, czy będzie on wystarczający podczas imprez sportowych. Może kłopoty ze słyszalnością wynikają tylko z złego ustawienia - zastanawia się Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który administruje halą.
Dyrektor Dębski zaplanował już spotkanie z projektantem i wykonawcą. - Wspólnie zastanowimy się, jakie rozwiązanie będzie najlepsze - mówi. Nie wyklucza, że do poprawienie nagłośnienia potrzebny będzie zakup dodatkowych urządzeń.
Komisja Rewizyjna czuwa!
-
Oskar
- Ranga: Inspektor nadzoru ;)
- Posty: 1330
- Rejestracja: 19 marca 2006, o 14:34
- Lokalizacja: Śródmieście
- Kontakt:
Są "szóstki"
Hala przy ulicy Bocznej, na której swoje mecze rozgrywa Vive Kielce zyskała lepszy komfort oglądania meczów piłki ręcznej.
Stało się tak za sprawą zamalowania pól 6 metrów, które teraz wypełnione są na zielono. To pomoże nie tylko kibicom, którzy z dalszych trybun i w telewizji będą widzieli, gdzie może stać strefa obronna, gdzie może się wybić najbliżej bramki zawodnik, ale także samym graczom i sędziom.
vive.zetonet.pl
http://www.vive.zetonet.pl/artykul.php?id=1344
Na stronie znajduja sie tez dwie fotki.
Hala przy ulicy Bocznej, na której swoje mecze rozgrywa Vive Kielce zyskała lepszy komfort oglądania meczów piłki ręcznej.
Stało się tak za sprawą zamalowania pól 6 metrów, które teraz wypełnione są na zielono. To pomoże nie tylko kibicom, którzy z dalszych trybun i w telewizji będą widzieli, gdzie może stać strefa obronna, gdzie może się wybić najbliżej bramki zawodnik, ale także samym graczom i sędziom.
vive.zetonet.pl
http://www.vive.zetonet.pl/artykul.php?id=1344
Na stronie znajduja sie tez dwie fotki.
-
ccc

Parking przy nowej hali potrzebny od zaraz
Ziemowit Nowak2006-12-17, ostatnia aktualizacja 2006-12-17 20:28
Sprawdził się czarny scenariusz - tereny wokół nowej hali sportowej przy ul. Bocznej w Kielcach są rozjeżdżone przez samochody. Widzowie nie mają bowiem gdzie parkować i w efekcie toną w błocie.
Tydzień temu w hali przy ul. Bocznej organizowano dwie duże imprezy - mistrzostwa Polski karate kyokushin oraz mecz piłkarzy ręcznych Vive - a w ostatnią sobotę koncert Stachursky'ego. Za każdym razem publiczność szczelnie wypełniała trybuny. Niestety, nie zabrakło też problemów z parkowaniem.
Nietrudno było przewidzieć, że tak się stanie - w tej sprawie alarmowaliśmy w "Gazecie" już w sierpniu, kilkanaście dni przed oficjalnym otwarciem hali. Nic dziwnego, skoro przed obiektem mogącym pomieścić ponad 3 tysiące widzów można zaparkować najwyżej 100 samochodów. Miejsc miało być dwa razy więcej, ale podczas budowy zmniejszono ich liczbę.
W sierpniu zgadzał się z nami także prezydent Kielc Wojciech Lubawski. - Fakt, że problemy z parkingiem będą. Sytuacja poprawi się po zbudowaniu centrum sportowego z pływalnią. Trzeba cierpliwości. Gdy będą środki, może zaczniemy od parkingu - mówił prezydent.
Minęło prawie pół roku i nic się nie zmieniło. Tereny wokół hali wciąż wyglądają na niedokończoną inwestycję. - Zdaję sobie sprawę z tego problemu, ale jeszcze nie dostaliśmy środków na parkingi - przyznaje Wojciech Dębski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kielcach.
Czy jest szansa, że otoczenie hali zostanie wykończone? - W projekcie budżetu na 2007 rok nie ma takiej inwestycji. Będę zabiegał u prezydenta Lubawskiego, żeby środki się znalazły. Mam świadomość, że parkingi są potrzebne - zapowiada dyrektor Dębski.
Problem w tym, że szef MOSiR nie jest w stanie powiedzieć, kiedy sytuacja się poprawi. - W tej chwili nawet nie mogę podać terminu. Wiem, że pan prezydent raczej szuka pieniędzy, niż zastanawia się, jak je wydawać - mówi.
Zapytaliśmy Wojciecha Lubawskiego. - Sprawa parkingów przy ul. Bocznej znajdzie swoje rozwiązanie po rozstrzygnięciu lokalizacji Akademickiego Centrum Sportowego. Decyzje powinny zapaść nie później niż do końca pierwszego kwartału przyszłego roku - odpowiedział.



