Mieszkania w Rzeszowie kupują ci, którzy stąd wyjechali
Magdalena Mach2006-12-05, ostatnia aktualizacja 2006-12-05 18:51
Ofert sprzedaży mieszkań - jak na lekarstwo. Właściciele lokali czekają. Na co? Na jeszcze wyższe ceny. Tymczasem wśród kupujących trwa polowanie na atrakcyjne oferty. Rynek nakręcają osoby, które wyjechały do pracy za granicę, a teraz chcą inwestować pieniądze w rodzinnym mieście.
Gorączka na rynku mieszkaniowym w Rzeszowie rozpoczęła się 2-3 miesiące temu. Dziś ceny są wywindowane już nawet do 4 tys. zł za metr kw. W Rzeszowie nie było jeszcze tak drogo. Mimo to popyt kilkakrotnie przewyższa podaż. - Mieszkań na wolnym rynku jest niewiele, za to chętnych do kupienia mnóstwo - mówi Janusz Sadowski z biura nieruchomości Kramm. Najbardziej poszukiwane są już nie te najmniejsze, kawalerki, ale 2-pokojowe, do 50 metrów kw.
Na stronach internetowych rzeszowskich biur nieruchomości widnieje zaledwie po kilka, kilkanaście ofert. Ceny zapierają dech w piersiach: np. za 80-metrowe na poddaszu - 280 tys. zł, ponad 100-metrowe w centrum - 400 tys. zł.
- Te mieszkania są jeszcze w ofercie tylko dlatego, że mają wysokie ceny. Gdyby były tańsze - zostałyby sprzedane co do jednego. Mieszkania w realnych cenach 3-3,5 tys. za metr kw. sprzedają się na pniu. Takie ogłoszenia znikają na drugi dzień po ukazaniu się - mówi Zbigniew Prawelski, prezes Rzeszowskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. W rozmowie o cenach za metr kwadratowy często padają słowa: szaleństwo i gorączka.
Co tak nakręca koniunkturę? - Na rynku pojawiło się dużo gotówki. Po pierwsze banki dają przyjazne kredyty, po drugie - daje się odczuć napływ gotówki przywożonej przez rodaków pracujących za granicą: w Anglii, Irlandii. Mamy wielu klientów ze statusem bezrobotnego, którzy interesują się mieszkaniami po 300-400 tys. zł - mówi Marek Kusztejko, właściciel Agencji Obrotu Nieruchomościami Kusztejko Nieruchomości.
- Wiele osób wyjechało do pracy za granicę, ale w przyszłości chcą wrócić do kraju, dlatego chętnie inwestują zarobione pieniądze w mieszkania w Rzeszowie. To zjawisko jest na tyle duże, że wpływa na sytuację na lokalnym rynku mieszkaniowym - potwierdza Prawelski.
Innym powodem trudnej sytuacji na rynku nieruchomości jest brak nowych mieszkań. Choć deweloperzy masowo chcą u nas budować, to nie mają gdzie. Jak bowiem twierdzą właściciele biur nieruchomości - w Rzeszowie skończyło się miejsce, w granicach administracyjnych miasta nie ma już gdzie budować. Dlatego ich zdaniem powiększenie miasta jest konieczne.
Czy gonitwa cenowa w Rzeszowie zatrzyma się na 4 tys. zł za metr kw.? Żaden z moich rozmówców nie chce bawić się we wróżkę. Wszyscy jednak przestrzegają przed efektem "przegrzania". - Jeśli sprzedający mieszkanie będą z tym czekać zbyt długo, to mogą stracić. Wkrótce oddane zostaną nowe mieszkania, bo wiele się teraz buduje, i wtedy ceny spadną - mówi Zbigniew Prawelski. Jak jednak przewiduje - ceny mieszkań w Rzeszowie będą rosły do momentu pojawienia się na rynku większej liczby mieszkań w nowym budownictwie, które może nastąpić dopiero pod koniec przyszłego roku.
http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3774517.html
----------------------------------------------
Mozna więc powiedzieć, że ceny w Kielcach na poziomie 3500 brutto to jeszcze nie koniec hossy cen nieruchomości